mieszkasz w londynie banner

Człowiek z blizną

Do idącej chodnikiem pary podjeżdża samochód. Wysiadają z niego zamaskowani mężczyźni. W rękach mają maczety. Wszystko trwa kilka sekund: kobieta krzyczy, auto odjeżdża, 39-latek umiera na miejscu. Obok ciała leży odcięty palec.

Shutterstock / Człowiek z blizną
Shutterstock / Człowiek z blizną

Ponad miesiąc temu to zabójstwo wstrząsnęło społecznością Bolton, niewielkiego miasta na północny zachód od Manchesteru. Sebastian Ż. został brutalnie zamordowany na oczach swojej dziewczyny kilka minut przed 10.00 wieczorem, 6 lutego 2016 roku. Według świadków mężczyzna próbował uciekać, ale napastnicy nie dali mu żadnych szans. Kolejne ciosy zadawane maczetami powaliły zawodnika amatorskich walk MMA. Wezwani na miejsce ratownicy nie potrafili mu pomóc.

W ciągu następnych kilku dni w ręce policji wpadło siedmiu podejrzanych. Wciąż nie jest znany motyw zbrodni, choć zarzut zabójstwa detektywi postawili już 37-letniemu Tomaszowi B. Reszta zatrzymanych została zwolniona za poręczeniem.

Tymczasem okazało się, że jedna z przesłuchiwanych w tej sprawie osób to poszukiwany dwoma europejskimi nakazami aresztowania 29-letni Piotr K. Mężczyzna posługiwał się fałszywym nazwiskiem, dlatego Brytyjczycy puścili go wolno. Jednak niedługo po przesłaniu do Polski informacji o jego zatrzymaniu, śledczy zorientowali się z kim mają do czynienia. Zaalarmowali angielską policję, a ta 3 marca ponownie zatrzymała i aresztowała Polaka.

Przez okno

Niebezpieczny i niepoczytalny – tak w grudniu 2015 roku polskie organy ścigania opisywały zbiegłego z zakładu psychiatrycznego w Międzyrzeczu w województwie lubuskim Piotra K. Informacja o jego ucieczce obiegła cały kraj na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia. Przed południem 19 grudnia K. miał wydostać się z zamkniętego oddziału szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych przez okno w toalecie. Jak zapewniały wówczas władze placówki, wszystkie okna w szpitalu są zabezpieczone w sposób, który uniemożliwia pacjentom ich otwarcie, stąd podejrzenie, że zbiegowi ktoś pomagał – dostarczył narzędzia, których użyto podczas otwierania okna, a także czekał na mężczyznę w samochodzie przed zakładem.

Choć są to tylko przypuszczenia, bo tamtego dnia Piotra K. widziano po raz ostatni i do tej pory nie udało się ustalić szczegółów ucieczki. Na nic się zdał policyjny pościg, mimo że listy gończe rozesłano niemal natychmiast po zgłoszeniu ucieczki. W prasie opublikowano zdjęcia (nieaktualne, bo sprzed 7 lat) oraz rysopis przestępcy. Piotr K. to wysoki, szczupły brunet o ciemnych oczach i owalnej twarzy, którą z lewej strony szpeci ogromna na 8 centymetrów blizna. Jego przedramiona także są pełne blizn po ranach ciętych. K. posiada kilka tatuaży, ale najbardziej wyraźny jest ten na prawej łydce. To długi na kilkanaście centymetrów napis CHWDP.

Już pierwszego dnia poszukiwań zbiega nieoficjalnie mówiono, że Piotrowi K. udało się uciec z Polski. Z Międzyrzecza do granicy z Niemcami jest niecałe 100 km, dlatego policja od razu brała pod uwagę taką hipotezę. Ostatecznie 30 grudnia sąd w Gorzowie Wielkopolskim wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Donosiciel

Aby zrozumieć gorliwość organów ścigania w sprawie ucieczki K. trzeba cofnąć się do końca maja 2006 roku. Wtedy to w jednym z krakowskich mieszkań nastoletni jeszcze mężczyzna brał udział w libacji alkoholowej wraz z Arturem S. oraz Szymonem Ż. W którymś momencie Artur S. oskarżył Ż. że ten donosił na niego służbie więziennej, gdy razem siedzieli w więzieniu w Trzebini. Piotr K. i Artur S. rzucili się na trzeciego mężczyznę. Okładali go tłuczkiem do mięsa tak długo, aż przestał się ruszać. Zmasakrowanego zawinęli w dywan, a następnie zadzwonili po dwójkę znajomych Roberta A. i Patryka W., aby ci podjechali pod mieszkanie samochodem i pomogli pozbyć się ciała konfidenta. Nocą mężczyźni zjawili się pod wskazanym adresem. Podczas przenoszenia ciała okazało się jednak, że Szymon Ż. wciąż żyje. Ranny zaczął się szarpać i jęczeć z bólu. Na klatce schodowej został jego but oraz ślady krwi.

W samochodzie Ż. znów był bity i maltretowany. Jego podróż zakończyła się nieopodal ogródków działkowych w okolicy centrum handlowego Plaza. Zostali z nim wtedy już tylko Piotr K. i Artur S. Ten ostatni chwycił za kamień i zmiażdżył głowę ledwie przytomnego mężczyzny. Zanim przykrył zwłoki gałęziami zabrał zakrwawione ubranie denata oraz kamień – narzędzie zbrodni i wyrzucił je na śmietnik.

Opinia

Zwłoki szybko odnaleziono, a informacja o zmasakrowanym ciele zaczęła krążyć w mediach. Prawdopodobnie śledztwo w sprawie morderstwa trwałoby dłużej, gdyby nie Patryk W., do którego należał samochód użyty podczas przestępstwa. Chłopak zwyczajnie się wystraszył i wyznał ojcu, co wydarzyło się w nocy 30 maja. Ojciec zawiadomił policję, a ta w niedługim czasie aresztowała czwórkę podejrzanych.

27-letni wtedy Artur S., który już wcześniej był karany za rozboje i zniszczenia, został skazany na 25 lat więzienia. I w zasadzie on jeden, w wyniku toczącego się postępowania, trafił za kratki. Patryk W. oraz Robert A. za utrudnianie procesu karnego i nieudzielenie pomocy poszkodowanemu otrzymali karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd niejako przystał na ich wyjaśnienia, że pomogli w przestępstwie, ponieważ zostali zastraszeni przez pozostałych oskarżonych. Piotr K. na kilka dni przed zatrzymaniem miał odwiedzić Roberta A. i grozić mu śmiercią, gdyby ten zdecydował się pójść na policję.

Sam K. z kolei uniknął więzienia, bo biegli uznali go za niepoczytalnego. W czasie dochodzenia wyszło ponadto na jaw, że mężczyzna kilka miesięcy wcześniej dopuścił się rozboju z nożem oraz zdemolował karetkę pogotowia, ale mimo to zamiast za kraty trafił do szpitala psychiatrycznego. Jego sprawa wpłynęła do sądu z wnioskiem o umorzenie postępowania, bo w opinii biegłych Piotr K. jest niepoczytalny. I tak od decyzji sądu wydanej w październiku 2009 roku mężczyzna przebywał w kilku zakładach dla umysłowo chorych. Z ostatniego, w Międzyrzeczu udało mu się zbiec i pozostawał nieuchwytny przez ponad dwa miesiące.

Ekstradycja?

Bartosz K. – to nazwisko usłyszeli brytyjscy policjanci od podejrzanego w sprawie ataku w Bolton. Od wcześniej nienotowanego w UK mężczyzny z ogromną blizną na lewym policzku pobrano odciski palców, które następnie przesłano do Polski. W ten sposób śledczy odkryli, że chodzi o Piotra K. Kilka dni później siedział już w angielskim areszcie. Polacy wystąpili o ekstradycję zbiega, ale sytuacja wydaje się skomplikowana. Jeśli okaże się bowiem, że K. jest zamieszany w morderstwo z maczetami, to Brytyjczycy najpierw postawią go przed angielskim sądem. W przeciwnym razie zostanie sprowadzony do Polski. Za ucieczkę ze szpitala psychiatrycznego Piotrowi K. grozi do dwóch lat więzienia.

Goniec.com


Komentarze



Bieżące wydarzenia

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama