Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Głupoty zgłaszane straży pożarnej - najbardziej idiotyczne telefony tych Świąt

Straż pożarna po raz kolejny prosi o zastanowienie przed połączeniem z linią alarmową

Głupoty zgłaszane straży pożarnej - najbardziej idiotyczne telefony tych Świąt
Głupoty zgłaszane straży pożarnej - najbardziej idiotyczne telefony tych Świąt

Służby ratunkowe operujące w trakcie okresu świątecznego są przyzwyczajone do bezsensownych zgłoszeń zdarzających się dwa razy częściej. Dlatego już na długo przed Bożym Narodzeniem komunikowano, by zastanowić się dwa razy zanim zadzwonimy po pomoc pod 999. Niestety - nie poskutkowało.

London Fire Brigade swoim dawnym zwyczajem postanowiło ujawnić najbardziej idiotyczne rozmowy na linii alarmowej - tym razem te, które zdarzyły się między 24-26 grudnia. Po raz kolejny strażacy chcą w ten sposób poprosić - nie dzwoń pod 999 z niczym, co nie wymaga natychmiastowej pomocy strażaków i nie zagraża niczyjemu życiu lub zdrowiu.

W przeciągu zaledwie trzech dni świątecznego sezonu, pod numer alarmowy 999 zadzwoniło aż pięciu mężczyzn, którzy mieli ten sam problem: metalowy pierścień zakleszczył im się na penisie. Dyspozytorzy rozumieją, że to dosyć niekomfortowa sytuacja, jednak radzą zgłaszać się z post-erotycznymi problemami raczej do szpitala niż do strażaków.

Strażacy odebrali również telefon od osoby, która zauważyła gęś na dachu. To interesujące, jednak dyspozytorzy w trakcie pracy zajmują się raczej wysyłaniem strażaków do wypadków drogowych, a nie rozwijaniem ornitologicznego hobby. Podobne przesłanie strażacy chcieliby przekazać kobiecie, która poczuła potrzebę, by opowiedzieć dyspozytorowi o niewygodach klubu nocnego - zadzwoniła, żeby opowiedzieć o klejącym się parkiecie, który uniemożliwiał taniec boogie. 

Straż Pożarna oficjalnie dziękuje ludziom, którzy niepokoją się losem zwierząt - w ciągu Świąt zdarzyło się wiele zgłoszeń o samotnych psach i kotach, a także o łabędziu pływającym po jeziorze, które może zamarznąć oraz o papudze prześladowanej przez gołębie. Ktoś dzwonił by zgłosić też, że jego kot zaklinował sobie głowę w dziecięcym bębenku. Rzecznik Fire Brigade doradza, że najlepsza pomoc dla pupili nadchodzi po zawiadomieniu RSPCA, która posiada telefon alarmowy i reaguje skuteczniej, aniżeli straż pożarna.

Wszystkim nam jest bardzo przykro z powodu ludzi, którzy Święta musieli spędzić w pracy - tak jak dyspozytorzy linii alarmowej. Kilku osobom zrobiło się tak skrajnie żal, że postanowili zadzwonić pod 999 i odmówić modlitwę dla odbierającego telefon. Takie rozmowy zajmowały nawet po kilkanaście minut - w tym czasie oczywiście zajmowały linię innym potrzebującym.

Poza powyższymi przypadkami, jednym z najczęstszych wezwań było... utkwienie w toalecie. Wiele osób wzywało straż, bo przykleiło się lub zaklinowało w desce sedesowej. Kolejna rada - w takim przypadku najlepiej dzwonić do rodziców lub partnera, który pomoże się wydostać. Podobnie w przypadku zatrzaśnięcia się w bibliotece, supermarkecie i piwnicy. 

Strażacy przypominają, że żeby przetłumaczyć coś na angielski, wystarczy użyć telefonu do otworzenia Google Translate - niekoniecznie trzeba dzwonić pod 999. 

Ostatnie przypomnienie dla żartownisiów: jeśli myślisz, że jesteś błyskotliwy, kiedy dzwonisz do strażaków i mówisz, że masz pożar w ustach (ostre jedzenie) albo kopci ci się z uszu (bo kłamiesz) albo pali ci się grunt pod nogami - jesteś w błędzie. W ten sposób próbuje być zabawnym kilkanaście osób dziennie. 

Dave Brown odpowiedzialny za nadzór i koordynację operacji London Fire Brigade mówi: - Trudno uwierzyć, że ktoś zadzwoni po straż, by poprosić o podgrzanie mleka dla dziecka albo żeby opowiedzieć o swoim lęku przed pająkami. Nie wiemy, jak wiele z tych telefonów to żarty - ale one zawsze kosztują nas czas, pieniądze i zasoby. A co najważniejsze, mogą opóźnić wyjazd strażaków do kogoś, dla kogo to oznacza śmierć lub życie. 

W zeszłym roku straż pożarna wyjeżdżała do ludzi zatrzaśniętych w domu lub przed domem średnio 16 razy dziennie. Blisko 60 proc. z tych przypadków nie miało nawet minimalnego związku z nagłymi wypadkami. W większości przypadków wystarczyłoby zadzwonić do ślusarza. Straż pożarną należy wzywać tylko jeśli zatrzasnęliśmy się na zewnątrz, a w domu zostały niezbędne dla nas leki; albo jeśli zatrzasnęliśmy się wewnątrz i nasze życie jest zagrożone.

Tagi: Dziecko



Komentarze



Podobne artykuły


Bieżące wydarzenia

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama