mieszkasz w londynie banner

Obronił syna przed kolegami - stanie przed sądem Zdjęcia (1)

9-latek skończył ze złamaną ręką, ale przed sądem stanie jego ojciec - za zwrócenie uwagi napastnikom

Obronił syna przed kolegami - stanie przed sądem
Obronił syna przed kolegami - stanie przed sądem

Christopher Cooper stanie przed sądem za zastraszanie - bo zwrócił uwagę chłopcom, którzy przez rok brutalnie prześladowali dwójkę jego dzieci. Najmłodszy syn miał nawet złamaną rękę, dzieci kilka razy pobito, jednak policja nie interesowała się sprawą. Zaczęła, kiedy napastnicy zgłosili zastraszanie.

Od kiedy 9-letni Braiden i 11-letnia Millie rok temu rozpoczęli naukę w North Walney Primary School, byli regularnie prześladowani. Ich tata, 37-letni Christopher Cooper opisuje, że docinki i zaczepki rozpoczęły się od razu po przeniesieniu dzieci do nowej szkoły. Przez ponad rok poniżał ich - i nadal to robi - tylko jeden chłopiec i kilku jego kolegów.

W jednym z incydentów Millie została przewrócona na podłogę, a kilku chłopaków kopało ją w żebra. Kiedy zaczęła płakać, przywódca bandy zmusił inne, młodsze dziecko, aby zdeptało okulary, które zsunęły jej się z nosa. Innym razem jej brat - trzymany z rozłożonymi rękami przez kilku kolegów, otrzymywał kilkadziesiąt ciosów w brzuch. Na Millie regularnie wylewa się soki i napoje - szczególnie kiedy w szkole trzeba mieć odświętny strój.

Przed dwutygodniową przerwą w zajęciach, Braiden został zatrzymany w okolicy szkoły gdy szedł do sklepu. Napastnik stwierdził, że skoro nie będą się widzieć tak długo, to chłopcu należy się dwutygodniowy bonus - i pobił go wraz z kolegami, co potwierdziło kilku zupełnie obcych świadków wydarzenia. Szkoła stwierdziła, że nie można nic zrobić, bo do incydentu doszło poza terenem szkoły - choć w regulaminie jasno uwzględniona jest ingerencja wychowawców nawet wtedy. Dyrekcja zaproponowała rozwiązanie - Braiden powinien przestać chodzić do sklepu.

Kolejne pobicie doprowadziło już do złamania ręki, które skończyło się operacją 9-latka. Z kolei 11-latka przestała jeść i cierpi na początkowe stadium zaburzeń odżywiania wywołanych przeciągłym stresem. Rodzice złapali Braidena, kiedy sam próbował zrobić sobie krzywdę - po to, żeby tylko nie iść do szkoły. Kolejna przemoc i poniżanie nie była już zgłoszona przez dziewczynkę, lecz jej koleżankę ze szkoły. Millie zapytana dlaczego nic nie powiedziała, odpowiedziała: - A po co? To i tak nic nie da.

Przez cały ten czas Christopher interweniował gdzie się da. Zgłaszał incydenty do Cumbria Police, jednak funkcjonariusze stwierdzili, że to sprawa wewnętrzna szkoły. Zgłaszał do szkoły - ta jednak orzekła, że nie może nic zrobić z napaściami, do których doszło poza szkołą. Co do tych w szkole... zaproponowano, że karą za znęcanie będzie jednorazowy telefon do rodziców oprawcy. Po kilkunastu prośbach, kiedy Braidenowi złamano rękę - Chris znów udał się na policję. Funkcjonariusz stwierdził, że śledztwo tego typu nie leży w jego kompetencjach. Kiedy jednak ojciec odnalazł rodziców przywódcy gangu i poprosił, aby powstrzymali syna - wówczas policjant stwierdził, że istnieją podstawy do śledztwa w sprawie... napaści dokonanej przez Christophera. 

Wkrótce ojcu nadarzyła się okazja, aby osobiście porozmawiać z prześladowcą. Powiedział mu, że jeśli nie zostawi jego dzieci w spokoju, to poniesie tego konsekwencje. Na tym rozmowa się zakończyła.

Jakie było zdziwienie Christophera, kiedy dowiedział się, że jest oskarżony o... groźby karalne względem dziecka i zastraszanie.  - Nawet go nie dotknąłem, oczywiście że mu nie groziłem. Teraz mogę stracić pracę, a rozmowa z tym dzieciakiem to była moja ostatnia opcja jako ojca. Policja ani szkoła nie chciały chronić moich dzieci - opowiada Cooper. 

Christopher zdecydował się na własne żądanie wypisać oboje dzieci ze szkoły - jak podkreśla, dla ich własnego bezpieczeństwa. Mówi, że nie otrzymał jeszcze żadnego kontaktu ze strony szkoły ani służb socjalnych, które przecież muszą interweniować, gdy dzieci nie uczęszczają do szkoły.

Rzecznik Cumbria Police skomentował, że "doszło do kłótni między dorosłym a dzieckiem, w trakcie której padły karalne groźby i mężczyzna został w efekcie poddany śledztwu prokuratorskiemu". Z kolei North Walney Primary, Nursery and Pre-School wydała oświadczenie, w którym czytamy, że prześladowanie w tej szkole jest niedopuszczalne i że dyrekcja jest świadoma kilkunastu incydentów z użyciem przemocy względem dzieci Christophera Coopera, które nastąpiły w ostatnich 6 miesiącach. Dalej pojawia się następujący fragment: 

W odpowiedzi na te incydenty, na pierwszym miejscu stawiamy dobro i bezpieczeństwo dzieci, które zawsze są naszym priorytetem. Dlatego nie akceptujemy, ani nie wiemy nic o rzekomym postępowaniu szkoły w tej sprawie - wszystkie przypadki były dokładnie zbadane, szkoła podjęła odpowiednie działania. Poczynając od rozmów z całymi klasami, warsztatów przeciwko przemocy prowadzonych przez policję, poprzez zmiany w szkolnych zasadach, aż po działania skoncentrowane na konkretnych dzieciach, które miały na celu zapobiec kolejnym aktom przemocy.

Ojciec prześladowanych był zaangażowany i świadomy wszystkiego, co robimy by ochronić jego dzieci. Z tego co zrozumieliśmy, był oczywiście i zrozumiale rozczarowany, że te incydenty wciąż się powtarzały, jednak był usatysfakcjonowany akcjami szkoły oraz planami na temat tego, co jeszcze mamy zamiar zrobić, a co przedyskutowaliśmy na początku marca. Chcemy, żeby North Walney Primary School była miejscem, gdzie wszystkie dzieci się rozwijają i rozkwitają, więc będziemy kontynuować to, co sobie zamierzyliśmy.

Tagi: Dziecko



Komentarze



Podobne artykuły


Bieżące wydarzenia

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama