mieszkasz w londynie banner

Polski gwałciciel obawia się linczu - i oskarża o to policję Zdjęcia (8)

- Musi uciekać z Wielkiej Brytanii, żeby uniknąć napiętnowania - mówi matka

Polski gwałciciel obawia się linczu - i oskarża o to policję
Polski gwałciciel obawia się linczu - i oskarża o to policję

20-letni Marcin Jaworski w 2014 roku został prawomocnie skazany za gwałt, którego dopuścił się w Polsce. Krótko po ogłoszeniu wyroku uciekł do Wielkiej Brytanii w obawie przed dyskryminacją rodziny, gdzie osiedlił się w niewielkiej miejscowości Shirebrook w Derbyshire. Angielskie władze nie zarejestrowały, że mężczyzna ma na koncie wyrok.

Jego tożsamość i kryminalna przeszłość wydały się przypadkiem, kiedy został zatrzymany za antyspołeczne zachowanie, kiedy spożywał alkohol w miejscu publicznym, wraz z podejrzanymi osobami, które uznawane są przez policję za członków wschodnioeurpejskich gangów w Derbyshire.

Policja miała próbować utrzymać tożsamość mężczyzny w tajemnicy - podobno w związku z ryzykiem linczu - jednak do wiadomości publicznej i tak przedostały się wieści o jego kryminalnej przeszłości. Teraz do UK przybyła jego siostra Marzena wraz z matką Iwoną, które chcą zabrać mężczyznę do Polski. Matka powiedziała, że chłopak musi wracać do domu, bo policja zawiodła, a jego wyrok się wydał. Z kolei ojciec mężczyzny wypowiada się:- Marcin boi się teraz chodzić po ulicach w Anglii i chce wracać do domu. Od kiedy jego wyrok się wydał, nie wychodzi z domu, bo boi się paść ofiarą linczu.

Ojciec Jaworskiego utrzymuje też, że syn nie jest gwałcicielem: - Dotykał czy molestował te dziewczynę, ale jej nie zgwałcił. Teraz jest w depresji przez te kłamstwa, jego życie jest zrujnowane.

Skandal wybuchł, kiedy prokuratura poprosiła, aby wpisanie Jaworskiego na listę przestępców seksualnych odbyło się w tajemnicy, a jego przesłuchanie przed sądem było utajnione - w obawie przed reakcją mieszkańców Shiresbrook. Sąd jednak uznał, że ochrona Jaworskiego nie leży w interesie publicznym. Według niego byłoby to naruszenie zasad jawnego wymiaru sprawiedliwości, tym bardziej, że policja nie mogła udowodnić, że Jaworski znajduje się w realnym i bezpośrednim niebezpieczeństwie.

Pytania pojawiły się również w związku z pojawieniem się Jaworskiego w UK - jak to się stało, że osiedlił się i żył tutaj bez sprawdzenia jego kryminalnej historii, mimo że miał na koncie świeży wyrok. Sąsiadka Jaworskiego zaznacza, że do domu mężczyzny policja była wzywana przynajmniej 20-krotnie.

28-letnia Lacey Oscroft, która została napadnięta z użyciem noża w pobliżu domu imigrantów z Europy Wschodniej, mówi: - Założę się, że policja, która próbowała ukryć jego przeszłość, nie byłaby taka chętna, gdyby ci ludzie żyli w ich sąsiedztwie. W Shirebrook mamy mnóstwo europejskich imigrantów i nie mam z tym żadnego problemu - dopóki nie dostają jakiegoś specjalnego traktowania. Mam prawo wiedzieć, że mój sąsiad jest gwałcicielem, a tymczasem on ma więcej praw ode mnie.

Szef policji Derbyshire, Mick Creedon przyznał, że próby chronienia Polaka były błędem. Jaworski wraz z matką spotyka się z brytyjskim prawnikiem i planuje powrót do kraju w ciągu najbliższych dni.



Komentarze

Rafał Zalewski No tak oczywiście go nie bronię ale są przypadki ze dziewczyna kłamie przed sądem z różnych pobudek np.zazdrosc
Zula Czego sie spodziewal ,specjalnego traktowania ???kazdy musi placic za swoje czyny prawomocny wyrok za gwalt zapewne nastepny niewinniw skazany ,ludzie ogarnijcie sie nabroicie ,krzywdzicie innych a pozniej lament ze lincz mu grozi wcale mnie to nie dziwi moze nastepnym razem 10x pomysli zanim komus krzywde zrobi ...


Podobne artykuły


Bieżące wydarzenia

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama