Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Weteran wojenny, który musi mieszkać w samochodzie (3)

Richard Storer, który służył m. in. w Afganistanie, został zmuszony do mieszkania we własnym samochodzie po 21-letniej karierze wojskowej.

Weteran wojenny, który musi mieszkać w samochodzie / Birmingham Mail
Weteran wojenny, który musi mieszkać w samochodzie / Birmingham Mail

Richard Storer z Solihull (hrabstwo West Midlands) opowiada o demonach przeszłości związanych z wydarzeniami, w których uczestniczył podczas 21-letniej służby w armii. Niestety od kilku tygodni pojawił się w jego życiu kolejny demon - został bezdomny i musi mieszkać teraz w swoim samochodzie - starym i wysłużonym Volkswagenie Golfie.

Czasem, jeśli mu się poszczęści, uda mu się przenocować na kanapie u znajomego, ale jest to raczej wyjątek od reguły. 41-latka, mocno opatulonego przed zimowymi przymrozkami, można często spotkać w Lea Village, na obrzeżach Chelmsey Wood.

Były kapral, który został zwolniony z wojska w czerwcu ubiegłego roku ze względu na zespół stresu pourazowego, mówi, że jego kraj o nim zapomniał. Richard, który dorastał w Kingshurst, zaciągnął się do tzw. Irish Guards w wieku 16 lat. Ojciec trójki dzieci; służył w Irlandii Północnej, Bośni, Kosowie, dwukrotnie w Iraku i trzykrotnie w Afganistanie.

Mężczyzna na pewien czas opuścił armię 10 lat temu, żeby móc spędzać więcej czasu z dziećmi, ale ponownie wstąpił w wojskowe szeregi, gdy rozpadło się jego małżeństwo.

Weteran wojenny, który musi mieszkać w samochodzie / Birmingham Mail

Teraz, mimo że ryzykował życie dla swojego kraju, czeka go niepewna przyszłość. "Nie spodziewam się specjalnego traktowania, tylko z tego powodu, że walczyłem dla tego kraju, ale chciałbym dostać to, na co zasługuję. Jakiś czas temu widziałem program o syryjskich uchodźcach, z których 80% dostawało od państwa domy i mieszkania. To przykre, ponieważ dla mnie nikt nie chciał znaleźć miejsca, w którym mógłbym zamieszka" - mówi 41-latek.

Jego frustracja doprowadziła do sytuacji, w której awanturował się on z przedstawicielami councilu do spraw mieszkaniowych. Na miejsce musiała zostać wezwana policja. Richard został aresztowany za użycie gróźb oraz obraźliwego języka i obecnie został zwolniony za kaucją. "To jest coraz gorsze. Pewnie rzeczy po prostu powinny się dziać, ale nic z tego. Mam ze sobą odpowiednie dokumenty, ale to nic nie daje. To ogromnie frusturjące" - mówi mężczyzna.

Były żołnierz został oficjalnie bezdomny 7 stycznia tego roku, gdy musiał się wyprowadzić z lokalu w Aldershot, który należy do Ministerstwa Obrony. 41-latek wrócił do Chelmsey Wood, gdzie 10 lat temu mieszkał w nieruchomości z councilu, ale teraz według mężczyzny władze miasta zdają się nie dostrzegać, że jest on bezdomny.

"Zastanawiam się jak do tego doszło - pokazałem im wszystkie wymagane dokumenty, ale oni nie chcą się zająć moją sprawą. Nie mówię: jestem byłym żołnierzem, dlatego powinniście mnie umieścić na początku swojej listy. Po prostu mówię, że jestem bezdomny, a w związku z tym, że nie mam stałego adresu zamieszkania, mam znacznie większe problemy z otrzymaniem leków, które potrzebuję" - mówi 41-latek.

Weteran wojenny, który musi mieszkać w samochodzie / Birmingham Mail

Lekarstwa pozwalają mężczyźnie radzić sobie z zespołem stresu pourazowego. Richard nie chce dokładnie dzielić się tym, co przeszedł, ale mówi: "nawet nie wiem dokładnie ilu moich przyjaciół zmarło, ale to na pewno dwucyfrowa liczba".

"Na początku nie zdawałem sobie, że cierpię na zespół stresu pourazowego. To dotyka każdego w inny sposób. Struktura zarządzania w armii jest zupełnie inna niż w cywilu. Zostałem wysłany do wojskowego centrum medycznego i wtedy powiedzieli mi, że już nie wrócę na służbę" - mówi 41-latek.

Richard, który ma dzieci w wieku 17-21 lat, uważa, że trauma pozostanie z nim do końca życia. "Są miesiące, w których czuję się lepiej, sa i takie, kiedy czuję się fatalnie. Był czas, że nie opuszczałem swojego miejsca zamieszkania w Aldershot przez dwa lata. Nie da się być ponad tym, można tylko nauczyć się z tym żyć".

Rezultatem stanu psychicznego 41-latka był rozpad jego rodziny. Jego żona razem z córką mieszka w Niemczech, jeden z synów mieszka z rodziną w Norwich, a kolejny został w Aldershot.

Richard ma nadzieję, że pewnego dnia znów będzie mógł spędzać czas ze swoją rodziną, ale wie, że przed nim jeszcze długa droga. "Słyszę o tych ludziach, którzy walczą o dobre warunki do życia i domy dla imigrantów. To jest ok, nie mam z tym problemu, ale kto walczy o mnie?" - zastanawia się mężczyzna.

Tagi: Dziecko



Komentarze

Robert Szkoda mi tego pana. Gdybym go tam zobaczył dałbym mu parę koszul, swetrów, kupił ciuchy, dał parę groszy na paliwo i zaprosił na obiad co sam ugotowałem. Tylko cholernych muslimów przyjmują a patriotów do auta. Przykro mi wstyd przez Unię Europejską. Jak widzę tego pana na zdjęciu to mi się chce czasem płakać bo ten pan jest wielkim człowiekiem dla mnie a Syryjcy to pasożyty nieroby i bezmózgi. Unia Europejska to złodzieje.
Dla Anglików nie ma mieszkań, a brudasom z Afryki, których ściągają masowo, to są świeżo wyremontowane i umeblowane...
Odpowiedzi (1)


Bieżące wydarzenia

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama