mieszkasz w londynie banner

Ciekawe i niebezpieczne znaleziska brytyjskich plaż

Włoskie brzegi patroluje 600 jednostek, podczas gdy brytyjskie – 3 statki. Broń, narkotyki, papierosy, zabawki czy morskie stworzenia – co roku na brzegu możemy znaleźć setki ciekawych, ale i niebezpiecznych znalezisk.

Ciekawe i niebezpieczne znaleziska brytyjskich plaż
Ciekawe i niebezpieczne znaleziska brytyjskich plaż

Pod koniec maja w pobliżu Kent zaczęła tonąć łódź wioząca 20 osób. Służby po przybyciu na miejsce uratowały dwóch Brytyjczyków i osiemnastu Albańczyków. Wielu zaczęło się zastanawiać: czy gdyby nie fakt, że łódź zaczęła tonąć i wysyłała sygnały alarmowe, ktokolwiek dowiedziałby się o szmuglerach przewożących nielegalnych imigrantów? Odpowiedź wydała się oczywista, gdy przy okazji media odkryły, że nasz brzeg patrolują tylko trzy łodzie służb ratowniczych. Dla porównania Włochy mają 600 takich jednostek, a Francja 40. – W głowie się to nie mieści. Służby pewnie myślą, że imigranci muszą przebyć całą Europę zanim dostaną się na Wyspy, więc liczą, że ktoś ich złapie zanim dotrą do naszych granic. Jak widać, mylą się – zauważa 33-letni Piotrek, kierowca z Kent. Łodzie nielegalnych imigrantów zatrzymano jeszcze wiele razy w ciągu ostatnich miesięcy – m.in. w Sea Palling, Wargrave czy Chichester Marina w Sussex, gdzie zaledwie tydzień wcześniej znaleziono na katamaranie 17 ukrywających się Albańczyków.

Zaproszenie dla...

Brytyjskie wybrzeże to ponad 12 tys. kilometrów długości (dla porównania Polska ma ok. 400 km granicy morskiej). Teoretycznie ochrony wymaga tylko niewielka część, bo trudno spodziewać się zagrożenia z północy. Jednak w rzeczywistości szmuglerzy wykorzystują nie tylko wąski pas w okolicy Calais, bo znane są już przypadki, gdy nielegalne łodzie przypływały np. od strony Holandii. Tamtejsza policja zatrzymała niedawno łódź z 26 Wietnamczykami i Albańczykami, która zmierzała do brytyjskiego portu. – Igramy z ogniem – mówił ostatnio w Daily Mail były dowódca marynarki wojennej Lord West. – Widzieliśmy już, do czego zdolni są nielegalni imigranci i wiemy, że ich przewoźnicy mają łeb na karku i chętnie wykorzystują mniejsze porty, żeby uniknąć wykrycia. Jestem pewien, że terroryści też są świadomi tej trasy – przyznał. Argument nieszczelnych granic podnoszą zwolennicy Brexitu, dodając, że tylko wtedy będziemy mieć kontrolę nad wybrzeżem. Ich przeciwnicy argumentują jednak, że będzie jeszcze gorzej, bo zostaniemy pozbawieni unijnej pomocy przy ochronie granic.

Raj dla gangów

A nasze wybrzeże pełne jest nie tylko co chwilę przybywających po cichu łodzi z imigrantami. W ciągu ostatniego miesiąca w portach znaleziono też m.in. łódź, która wcześniej dostarczała kokainę do Irlandii czy pojazd wodny pełen broni dla członków jednego z gangów. Na brzegi morze wyrzuciło też warte 3 miliony funtów papierosy. I choć mieszkańcy nabrzeża rzucili się, by je ratować, HMRC zarządziło wielkie sprzątanie, a następnie spaliło papierosy i przerobiło je na energię elektryczną. – Jesteśmy tego świadomi, dlatego pracujemy nad utworzeniem specjalnych jednostek, wysłaniem na morze dodatkowych łodzi i wprowadzeniem nowych regulacji, tak aby brytyjskie wybrzeże było jeszcze bardziej wolne od kryminalistów próbujących szmuglować broń, narkotyki czy nielegalnych imigrantów – zapewniało w zeszłym miesiącu Home Office i Border Force.

Wymyło Vanish

To tylko część niecodziennych przedmiotów, które docierają na nasze brzegi. Jeszcze ciekawsze znaleziska wielka woda wyrzuca na plaże. W styczniu ludzie spacerujący po plaży w Poldhu Cove i Porthleven w Kornwalii przecierali oczy ze zdumienia na widok tysięcy plastikowych, różowych butli, które znalazły się na brzegu po sztormie. Kształt butelek wydawał się spacerowiczom znajomy. Okazało się, że to część transportu butelek z detergentem Vanish z kontenera, który spadł z pokładu statku rok wcześniej. Firma odpowiedzialna za transport obiecała zająć się skutkami wpływu żrących detergentów na życie morskie. Kto ma ochotę trafić na zaskakujący widok różowych butelek na plaży, wciąż ma szansę. Z 18 720 sztuk póki co na brzeg wyrzuciło połowę – reszta wciąż dryfuje w morzu i dopiero trafi na któreś z nabrzeży.

Klocki i noga pirata

Chyba najciekawsze tego typu znalezisko miało jednak miejsce w tej samej okolicy już ponad dwadzieścia lat temu. Plażowicze zaczęli wtedy napotykać... rozrzucone po plaży klocki Lego. Tysiące figurek z zaginionego kontenera wymywa na brzeg Devon i Kornwalii do dziś, a wśród mieszkańców są nawet kolekcjonerzy niecodziennego, morskiego ładunku. Łącznie zaginęło wtedy w morskich odmętach ponad 5 milionów klocków, więc szanse na trafienie na nie na brzegu nadal są duże. Co ciekawe, klocki należały do „morskiej” serii, więc na brzeg wymywa głównie plastikowe wodorosty, ośmiornice i miniaturowy sprzęt do nurkowania. Z kolei w 2011 roku kornwalijska rodzina grała na plaży w krykieta czymś, co wydawało się być kawałkiem wymytego przez morze drewna. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, że to 300-letnia kość udowa pirata z dawno zaginionego statku. W 2008 roku w Blackpool plażowicze natknęli się za to na tysiące opakowań ciastek McVities, które wciąż nadawały się do zjedzenia.

Skarby z wojny

Z kolei w Hempshire na plaży zrobiło się niebezpiecznie, gdy po sztormie 5 lat temu plażowicze znajdowali... bomby. Okazało się, że 100 ładunków z czasów II wojny światowej przez cały ten czas spoczywało na dnie. Na szczęście marynarce wojennej udało się bezpiecznie zdetonować ładunki, zanim doszło do nieszczęścia. W podobnych okolicznościach morze odsłoniło inny wojenny skarb. Skrzydło samolotu pojawiło się ponad powierzchnią piasku w Walii. W kolejnych latach morze odsłaniało dalsze fragmenty maszyny, aż udało się ustalić, że to Lockheed P-38 Lighting, który rozbił się tu we wrześniu 1942 (pilotowi nic się wtedy nie stało). Statek powietrzny długo pozostawał pod piaskiem, bo władze obawiały się, że jego przenosiny mogłyby uszkodzić kruchą, rdzewiejącą konstrukcję. Rok temu rząd Walii zabrał się za prace nad konserwacją i wydobyciem maszyny, którą później będzie można podziwiać w muzeum.

Co kryje wieloryb

A to nie koniec dziwnych znalezisk. Co jakiś czas przechodnie znajdują na brytyjskich plażach dziwne, żółte kamienie o brzydkim zapachu. Gdy okazuje się, że to „wymiociny wieloryba”, większość z obrzydzeniem pozostawia przedmiot na plaży. A niesłusznie, bo mają do czynienia z ambrą, z której robi się perfumy. To bardzo cenna substancja. Niedawno jej grudę znalazł na plaży pies – jego właściciel mógł liczyć na 100 tys. funtów ze sprzedaży cennego znaleziska. Samego wieloryba również można bez większego problemu spotkać na plaży. Ostatnio w lutym, gdy szóstego w ciągu kilku tygodni kaszalota wymyło na plażę w Hunstanton w Norfolk. Jednak na najdziwniejsze morskie zwierzę trafiła kilka tygodni temu kobieta wyprowadzająca psa w Port Talbot w Walii. 3,5 metrowy rozkładający się potwór z długim, pokrytym łuską ogonem nie przypominał żadnego znanego zwierzęcia, choć najbliżej było mu do dinozaura. Naukowcy do dziś nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, co to za gatunek, a internet huczy od spekulacji. Jak widać, nabrzeże kryje jeszcze przed nami wiele tajemnic do odkrycia.

Goniec.com


Komentarze



Podobne artykuły


Ciekawostki

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama