mieszkasz w londynie banner

O tym pasażerowie się nie dowiadują: piloci opowiadają o najstraszniejszych przeżyciach z pracy

Pasażerowie mogą być ostrzegani o zbliżających się turbulencjach, załoga jednak nigdy nie informuje o naprawdę trudnych sytuacjach dotyczących samolotu lub pilota.

PixaBay / O tym pasażerowie się nie dowiadują: piloci opowiadają o najstraszniejszych przeżyciach z pracy
PixaBay / O tym pasażerowie się nie dowiadują: piloci opowiadają o najstraszniejszych przeżyciach z pracy

Panika na pokładzie samolotu jest sprawą, bez której każda sytuacja rozwiązuje się w lepszy sposób. Dlatego załoga samolotów nie informuje o nawet najbardziej dramatycznych wydarzeniach z kokpitu. Piloci podzielili się w serwisie reddit.com swoimi najstraszniejszymi przeżyciami związanymi z pracą. Oto co mieli do powiedzenia.

Kompletna utrata zasilania

Pilot Airbusa A320 przyznał, że przy którymś zejściu w pewnym momencie samolot całkowicie stracił zasilanie. Stało się to na wysokości 7 kilometrów. Trzy generatory awaryjne nie poradziły sobie z utrzymaniem zasilania chociażby oświetlenia awaryjnego. W swoim wyznaniu pilot posłużył się następującą analogią: "Wyobraź sobie, że jedziesz po autostradzie samochodem pędzącym 100 kilometrów na godzinę, gdy nagle okna stają się czarne, prędkościomierz i wszelkie inne wskaźniki gasną, a pojazd nie reaguje na gaz ani hamulec. Ale czujesz, że samochód cały czas się porusza". 

Ostatecznie zasilanie wróciło i udało się szczęśliwie wylądować.

Trujące spaliny w kokpicie

Raport przygotowany przez Guardiana wskazuje, że wcale nie jest to takie rzadkie wydarzenie. Wielu pilotów zgłasza, że podczas sterowania maszyną ogarnia ich nienaturalna senność. Czasami są to też mdłości i zawroty głowy dokuczliwe do tego stopnia, że uniemożliwiają pilotowi sprawne porozumiewanie się między sobą oraz z kontrolą lotów. 

Ostrzejsze przypadki kończą się koniecznością użycia masek tlenowych i hospitalizacją po wylądowaniu.

Nieprzytomni piloci

Takie przypadki są w rzeczywistości jeszcze straszniejsze niż na filmach. Pilot z dwunastoletnim stażem opisał, jak podczas gwałtownych turbulencji otrzymał silny cios łokciem w głowę, wskutek czego stracił przytomność. Ocknął się po kilku minutach, drugi pilot w tym czasie zdołał opanować sytuację. Co prawdopodobnie nie byłoby takie proste, gdyby o zdarzeniu zostali poinformowani pasażerowie.

Wulkaniczny pył jest naprawdę groźny

Odwoływane loty nad Europą po erupcji niewysłowionego wulkanu uświadomiły większości osób, że pył wulkaniczny jest faktycznie groźny dla samolotów. Nadal jednak zdarza się, że samolot trafia w taką chmurę. Pasażerowie wiedzą, że to nie do końca dobrze, jednak nie zdają sobie sprawy, gdzie ten koniec dobra jest.

PixaBay / O tym pasażerowie się nie dowiadują: piloci opowiadają o najstraszniejszych przeżyciach z pracy

Pył wulkaniczny składa się z okruchów skał i szkła. Temperatura wewnątrz silników odrzutowych jest w stanie stopić szkło, które jednak wkrótce ponownie krystalizuje, co blokuje silniki. Dodatkowo zagrożeniem są ładunki elektrostatyczne niesione przez pył, co stwarza bezpośrednie zagrożenie dla elektroniki samolotu. Kiedy więc jeden z pilotów znalazł się nieoczekiwanie w chmurze pochodzącej z wulkanu Etna udało mu się utrzymać samolot w powietrzu przez 20 minut - później musiał awaryjnie lądować aby uniknąć katastrofy.

Okno wypadające z kokpitu

Jeden z użytkowników opisał sytuację, gdy jedno z okien kokpitu po prostu wyskoczyło z ram. Ponieważ jednak stało się to już po wylądowaniu, to najstraszniejsze były wyobrażenia "co by było gdyby...".

Taki alternatywny scenariusz miał miejsce w 1990 roku. Nagle wypadające okno sprawiło, że jeden z pilotów został dosłownie wyssany z kabiny. Został jednak w tym czasie pochwycony przez dwóch kolegów z załogi, którzy trzymali go za nogi przyciśniętego do kadłuba, podczas gdy drugi pilot wykonywał gwałtowne lądowanie awaryjne. Dzięki szybkiej reakcji kolegów udało mu się przeżyć.

Groźby bombowe

Pasażer-żartowniś to znany problem, który rozwiązuje się wsadzając dowcipnisia na długie lata do sponsorowanego przez państwo hotelu z zakratowanymi oknami. Czasami jednak groźba jest wiarygodna i przekazana tylko pilotowi. Taka właśnie historia spotkała jednego z użytkowników podczas lotu transatlantyckiego. Napisał: "Byłem nad oceanem, więc nie mogłem z tym nic zrobić. Mogłem tylko czekać i mieć nadzieję, że wszystko będzie w porządku". Alarm okazał się fałszywy, ale było to najgorsze kilka godzin w karierze tego pilota.

Minięcia o włos

Kontrola lotów to nie tylko ludzie, ale także zabezpieczenia elektroniczne. Przy dużym tłoku jednak zdarza się, że polecenia wydawane pilotom są bardzo, bardzo błędne. Piloci podają, że takie właśnie skierowania na inną maszynę są najstraszniejszymi przeżyciami, bo jest dosłownie chwila na reakcję. Co więcej - pasażerowie zawsze zauważą, że coś ten manewr zbyt gwałtowny. 

Piloci zapytani wprost podają prawdziwą przyczynę nagłego manewru, ale po pierwsze podczas lotu z pilotem bezpośrednio porozmawiać jest raczej ciężko, a po drugie to i tak nie oznacza informowania pasażerów. Nagła, jednorazowa turbulencja bywa właśnie manewrem unikowym.

Podobne sytuacje, ale oczywiście z dużo mniejszymi negatywnymi skutkami, dotyczą też ruchu kołowego samolotów. Duże natężenie ruchu sprawia, że samoloty muszą przemieszczać się z maszynową precyzją aby nie zahaczyć jeden o drugi.

Gwałtowny deszcz

"Na prostym dolocie do lądowiska, 5 kilometrów przed, zauważyliśmy ścianę ulewnego deszczu zbliżającą się do lotniska. Oceniliśmy, że zdążymy wylądować zanim do niego dotrze. Jak bardzo się myliliśmy okazało się dosłownie 30 metrów przed pasem - nagle widoczność spadła całkowicie do zera. Nieprzygotowani na takie lądowanie zaczęliśmy procedurę odejścia, samolot zaczął się wznosić dopiero na wysokości 6 metrów. Kiedy wyszliśmy z nawałnicy na wysokości 150 metrów odzyskaliśmy widoczność i pierwszym co zobaczyliśmy był helikopter na kolizyjnym. To był najbardziej stresujący splot wydarzeń w całej mojej karierze pilota".



Komentarze



Podobne artykuły


Ciekawostki

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama