Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

WD-40 i tampony z mikrofalówki – tak fotografuje się jedzenie (2)

Wiedzieliście, że istnieją styliści żywności?

Shutterstock / WD-40 i tampony z mikrofalówki – tak fotografuje się jedzenie
Shutterstock / WD-40 i tampony z mikrofalówki – tak fotografuje się jedzenie

Każdy wie, że jedzenie z McDonald’s albo KFC nigdy nie wygląda tak, jak na zdjęciu z oferty. Przywykliśmy do tego tak bardzo, że nawet nas to nie dziwi. W tym przypadku, jak i przy zdjęciach innych potraw wykorzystuje się jednak nie tylko Photoshopa. Pracują nad nim także styliści żywności i profesjonalni fotografowie, którzy wykonują fotografie smakołyków tak, aby pociekła nam ślinka. Jak się to robi? Można się nieźle zdziwić.

Mleczny shake na zdjęciu wygląda smakowicie, zwłaszcza otoczony dorodnymi, dojrzałymi truskawkami? Następnym razem - zanim dasz się skusić - pomyśl, że ten kremowy, pięknie układający się napój, to tak naprawdę puree ziemniaczane, a truskawki umalowano czerwoną szminką. Często używa się też odrobiny barwników spożywczych. Dlaczego? Bo klient musi być zadowolony, a fotograf i retuszer wykonają tylko niezbędne zabiegi i nie sprawią, że coś brzydkiego zacznie być piękne. Stylista jedzenia musi więc postarać się, aby produkty wyglądały na żywo tak dobrze, jak to tylko możliwe.

Największym sekretem fotografii spożywczej jest fakt, że to, co widzimy na zdjęciu, rzadko jest tym, czym się wydaje. Najrzadziej w reklamie zobaczymy prawdziwe mleko i jego przetwory. W reklamach płatków śniadaniowych nie wykorzystuje się go przede wszystkim dlatego, że zbyt szybko rozmacza inne produkty, zamieniając je w nieapetyczną papkę. Dlatego płatki zazwyczaj polane są... białym szamponem lub odżywką do włosów. Czasem stosuje się też krem do stylizacji albo biały klej. Są to produkty sztywniejsze, które lepiej utrzymują chrupki w dobrej formie i czynią je bardziej fotogenicznymi. To ważne, gdy sesja jednej miseczki potrafi trwać do 10 godzin. Problemu wilgoci unika się też inaczej – naczynie wypełnia się smalcem i tylko skrapia mlekiem z wierzchu, a na tym układa płatki. Wygląda jak prawdziwe!

Dobre wiadomości są takie, że główny produkt, który jest reklamowany zdjęciem lub filmem, prawie zawsze gra sam siebie – jedynie dodatki są fałszywe. Na przykład sosy to często pianka do golenia. Inne triki stosowane przez stylistów oni sami określają make-upem jedzenia.

Podobno najtrudniejsze do fotografowania jest meksykańskie jedzenie. Wszystkie składniki są zmiażdżone i połączone razem, więc – choć smaczne – potrawy nie wyglądają zjawiskowo. Dlatego na przykład naleśniki i enchiladas wypełnia się szczelnie miksem ziemniaczanym, który jest gładki, nie odznacza się ostrymi krawędziami na wierzchu potrawy, a jednocześnie „wypycha” i nadaje objętości.

Zbliżony trik stosuje się w przypadku tacos lub tortilli, które mają być złożone na pół. Aby nie zapadały się i nie zasłaniały zawartości placka, w wewnętrzne zagięcie wkleja się gąbki kosmetyczne, które działają jak sprężyna. Dzięki temu potrawa pozostaje lekko uchylona.

Roztopiony ser na wierzchu potraw wygląda smacznie, ale przecież nie da się go zmusić, aby rozpłynął się po jedzeniu równomiernie i „fotogenicznie” – dlatego właśnie topi się go przy użyciu pistoletów podgrzewających do gorącego kleju. Wołowinę, aby wyglądała na brązową i soczystą, maluje się mieszanką wody i barwnika spożywczego.

Jeszcze ciekawszą metodą na potrawy w formie gęstego sosu jest spryskiwanie ich preparatem WD-40, znanym każdemu smarem w sprayu. Sprawia on, że kawałki mięsa i warzyw bardziej się błyszczą. Do tego jeszcze odrobina syropu kukurydzianego, który sprawia wrażenie świeżości, i jedzenie gotowe jest do fotografowania.

Wypieczone mięso na zdjęciach zazwyczaj jest tylko przysmażone z wierzchu, a wewnątrz surowe. Liczy się bowiem tylko kolor skórki – zarówno w kotlecie, jak i popisowym indyku w całości. Gdyby mięso było gotowe do jedzenia, prawdopodobnie skórka nie nadawałaby się już do fotografowania, byłaby zbyt sucha. Kurczak lub indyk w piekarniku pokrywane są mokrymi szmatkami, aby zachowały wilgotność. Po wyjęciu z pieca, smaruje się go wodą z barwnikiem i płynem do naczyń – wtedy ładnie się błyszczy.

Parujące jedzenie na zdjęciu? Chyba nie myślicie, że ktoś ciągle je podgrzewa? Nie, do tego używa się kilku metod. Albo wewnątrz jedzenia ukrywa się specjalne gorące kamyki, które polewa się odrobiną wody, albo używa żelazek parowych do ubrań, a czasem nawet odpala się papierosa, którego chowa się w jedzeniu. Najbardziej skutecznym sposobem, jak twierdzi jedna ze stylistek, jest jednak namoczenie tamponów w wodzie i podgrzanie ich w mikrofalówce. Potem chowamy je za talerzem – i gotowe.

Kawa w reklamie musi wyglądać na kremową i gładką. Zagęszcza się ją wodą z żelatyną i podbija kolor barwnikiem spożywczym. Czasem też zastępuje się prawdziwy wywar... skoncentrowanym sosem sojowym. Aby symulować, że fotografowany kubek zawiera świeży, parujący napój, często dodaje się kroplę lub dwie wody z mydłem wokół krawędzi naczynia. Podobnie wytwarza się pianę na kawie – ze spienionych mydlin.

Czas na desery. Lody waniliowe to polane lukrem kulki smalcu albo gałki ulepione z masy cukrowej. Dla błysku dodaje się odrobinę syropu kukurydzianego, który wygląda jak woda topiąca się na powierzchni deseru. Bitą śmietanę zastępuje się pianką do golenia, a mleczne napoje śmietaną – niezłe poplątanie. Najgorsze, że nieświadomym członkom zespołu czasem zdarza się spróbować odrobinę.

A do popicia? Napoje alkoholowe i drinki to prawie zawsze tylko pokolorowana woda. Szklankę spryskuje się obficie dezodorantem – to on daje efekt oszronionego szkła. Dekoracje też raczej nie są prawdziwe. Kostki lodu są z akrylu albo plastiku, bo prawdziwe rozpuściłyby się w świetle lamp fotograficznych. Zmrożone krawędzie szklanek udaje żelatyna wymieszana z odrobiną wody albo wazelina kosmetyczna.

Warto pamiętać o tych sposobach specjalistów od reklamy, kiedy kusi nas reklama jedzenia. Co bardziej ambitni mogą je też wykorzystać do tworzenia własnych zdjęć w ramach modnej obecnie „żywnościowej pornografii”, która opanowała media społecznościowe. Nikt się przecież nie zorientuje, że wasz obiad wypchany jest tamponami!

Sekrety fotografii spożywczej styliści zdradzili dziennikarce The Guardian, Angelinie Chapin. Artykuł w orginalnej wersji językowej można przeczytać tutaj.



Komentarze

Stormy Zajmuje sie fotografia jedzenia od kilkunastu lat i dawno nie czytalem wiekszych bzdur
Odpowiedzi (1)


Podobne artykuły


Ciekawostki

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama