Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Zalania, zniszczenia, nielegalny podnajem: bóle głowy landlorda Wywiad

Życie właściciela nieruchomości często przedstawiane jest jako sielanka wypełniona liczeniem pieniędzy spływających na konto. O tym, że rzeczywistość często wygląda inaczej, rozmawiamy z Alanem Poolem.

Zalania, zniszczenia, nielegalny podnajem: bóle głowy landlorda
Zalania, zniszczenia, nielegalny podnajem: bóle głowy landlorda

Ile domów wynajmujesz?

Obecnie mam 7 domów, z czego 4 wynajmuję w całości, reszta jest podzielona na mieszkania lub pokoje. 

Jak się dochodzi do posiadania siedmiu domów?

Cóż, trzeba zacząć wcześnie. Zajmuję się tym już ćwierć wieku i miałem szczęście czynić pierwsze inwestycje jeszcze przed nadmuchaniem bańki. Bardzo nie lubiłem pracować pod kimś, mam raczej wybuchowy temperament i nie sprawiały mi przyjemności ciągłe konfrontacje z szefami - bo było ich kilku przez raptem kilkanaście lat pracy. Ceny domów pozwoliły mi jednak odkładać z każdej pracy część pieniędzy i wejść w rynek nieruchomości dość wcześniej.

Dużą motywacją było dla mnie uwielbienie starych domów - bardzo lubię wyraziste style: edwardiański i wiktoriański, czy georgiański. Kiedy widzę gzymsy, parkiety, od razu zastanawiam się jak to będzie wyglądać odnowione, w odnawianie wkładam całe serce.

Obecnie dużo mówi się o akumulacji kapitału przez najbogatszych, wydaje się, że kiedy raz się wejdzie w nieruchomości, to już napędza się samo - czy tak jest w istocie?

Spojrzenie na zasadzie: zgromadził kapitał bez oglądania się na innych jest zbyt prostym patrzeniem. Należy pamiętać, że inni odkładają na emeryturę, ja mam te pieniądze w budynkach. To ma zapewnić byt mojej rodzinie, wreszcie - wkładam w to bardzo dużo pracy będąc jednocześnie prezesem, marketingowcem, majstrem, projektantem wnętrz, a przede wszystkim złotą rączką. Tak naprawdę jestem głównie złotą rączką - na każdą godzinę urządzania domu przypada 40 godzin walki z bojlerami, cieknącymi rurami, zablokowanymi odpływami. Oprócz tego oczywiście jest też wszystko związane z ludźmi - od narzekających lokatorów, poprzez marudnych architektów i urzędników, a kończąc na najwyraźniej nielubiących ludzi posłach tworzących coraz bardziej dokuczliwe prawa.

Oczywiście czasami czuję ukłucie winy gdy widzę, że młode pokolenie wraca do rodziców w wieku 30 lat, bo po prostu brakuje dla nich domów, a ja mam kilka. Jednak ilość pracy, jaką w to włożyłem, to z kolei nie jest coś z czym oni się już zetknęli. 

Jakie są najczęstsze problemy z lokatorami?

Należy zacząć od tego, że większość najemców to przyzwoici ludzie, którzy dbają o dom i płacą na czas. Ale to nadal jest praca z ludźmi - więc pojawiają się wszelakie osoby. Najczęstszym problemem jest nielegalne podnajmowanie. Podczas rozmowy najemcy kłamią w żywe oczy, a później okazuje się, że mieszka tam kilka osób więcej niż jest na umowie. To prowadzi do drugiej największej bolączki - ponieważ lokatorzy łamią umowę nie informują mnie, gdy coś wymaga drobnej naprawy. Drobna naprawa pozostawiona sama sobie na pół roku robi się drogim do usunięcia problemem - na przykład cieknący kaloryfer kończy się wypaczeniem parkietu. 

Na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć lokatorów, którzy w ciągu 25 lat mojej pracy dobrowolnie przyznali się do uszkodzenia lokalu i opłacili koszty naprawy bez kłopotów. Dla wielu z nich uszkodzenie nieruchomości to sposób na zerwanie umowy przed czasem. Argumentują, że stan lokalu się pogorszył i nie tak to było zapisane w umowie. Jeżeli jest jakaś logika ukryta za tym rozumowaniem - mi ona umyka. 

A jak jest z zaległościami finansowymi?

To bardzo rzadki problem, w zasadzie nigdy nie miałem przypadku, żeby wynikało to ze złej woli, przeważnie dotyczy to jakichś problemów w życiu danej osoby. Miałem przykładowo lokatora, który stracił pracę. Narobił długów mających pomóc mu spłacić czynsz. W międzyczasie jednak zaczął pić i nie mógł znaleźć pracy. To nie jest jednak tak, że od razu trzeba dzwonić do prawnika - naprawdę wiele takich sytuacji da się rozwiązać po prostu wspólnie szukając możliwości. Z tym człowiekiem umówiliśmy się na odroczenie spłaty i wcześniejsze rozwiązanie umowy - przestrzegał warunków uzgodnienia, więc dostał ode mnie bardzo dobre referencje. Czasami po prostu zdarza się dołek.

Czasami jednak lokator potrafi być jak z filmu Pacific Heights - miałem na przykład rodzinę, która nie zgłosiła zatkanego odpływu. Robiąc pranie rzucali wąż odprowadzający wodę z pralki po prostu do wiadra - czasami jednak wypadał na podłogę. Niesamowite co niektórzy potrafią mieć w głowie.

Jest jakaś zasada czy lepsi są lokatorzy wynajmujący cały dom czy pokoje?

Z tymi pokojami to nie do końca tak - te budynki wynajmuję przez Airbnb, nie po prostu lokatorom. Mam to szczęście, że rewolucja internetowa nadeszła w czasie, kiedy jestem w stanie jej jeszcze uczestniczyć. Zacząłem wynajmować w ten sposób kilka lat temu. Jak dla mnie - tego typu wynajem już się zadomowił na rynku i nigdzie się nie ruszy, dlatego warto się nim zainteresować, żeby nie zostać w miejscu gdy cały świat idzie do przodu. 

Wynajem krótkoterminowy tworzy problemy - na szczęście głównie dla rządu. Dla mnie jest to wspaniałe rozwiązanie. Dobry lokator jest zachwycony, że może mieszkać w lokalu odnowionym w konkretnym stylu. Zły lokator jest w domu zbyt krótko żeby narobić konkretnych szkód. 

Są naturalnie minusy - muszę być dostępny niemalże 24 godziny na dobę, o lokal trzeba też dbać jak o pokój w pięciogwiazdkowym hotelu. Wymaga to mnóstwa pracy - ale za to pozwala na bardzo regularną kontrolę stanu technicznego, w perspektywie oszczędza więc nerwów i kosztów. 

Nie zdarzają się problematyczni lokatorzy w Airbnb?

Odpowiem inaczej - jeśli ktoś wynajmuje lokal z innymi zamiarami niż deklaruje - to nie lokator, tylko oszust. To się zdarza, najczęściej są to firmy szukające oszczędności na planach filmowych. Domy są urządzone w stylu epoki, z której pochodzą - stawka wynajmu komercyjnego to zupełnie inna rozmowa niż stawka wynajmu dla nocujących. Czasami jednak dopiero po fakcie orientuję się, że lokal był wykorzystany komercyjnie, kiedy jest za późno na reakcję.

Jednym z bardziej jaskrawych przykładów niewłaściwego wykorzystania była sytuacja, gdy lokal został wynajęty jako plan zdjęciowy katalogu bielizny, czy czegoś w tym rodzaju. Wyraźnie zaznaczam w umowach komercyjnych, że nie zgadzam się na takie wykorzystanie lokalu. O fakcie dowiedziałem się później od starszych mieszkańców, z których część bardzo chwaliła fakt, że mijali na korytarzu młode dziewczyny w samej bieliźnie. 



Komentarze



Ciekawostki

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama