Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

- Żałuję, że cię urodziłam! – szczere wyznania matek

Macierzyństwo nie uszczęśliwia każdego. Problem w tym, że wstyd o tym głośno mówić.

- Żałuję, że cię urodziłam! – szczere wyznania matek
- Żałuję, że cię urodziłam! – szczere wyznania matek

Okres ciąży wiąże się ze stresem, ale kiedy dziecko pojawia się na świecie, wszystko magicznie dobrze się układa – czy jest kobieta, która nie słyszała tej tezy? I o ile w wielu przypadkach rzeczywiście tak jest,  o tyle równie dużo kobiet przeżywa w związku z macierzyństwem rozterki, do których społeczne tabu nie pozwala się przyznać.

Posiadanie potomstwa ma rzekomo uszczęśliwiać każdego i bezwarunkowo. Cały trud i poświęcenie wynagradza jeden uśmiech malucha. Przypadki ludzi, którzy dzieci mieć nie chcą są rzadkie, a oni sami nie spotykają się ze zrozumieniem. Tak samo jak mamy, które mimo miłości do swoich dzieci, żałują decyzji o założeniu rodziny. Czasem twierdzą, że porwały się na rodzicielstwo za wcześnie, czasem tęsknią za swobodą sprzed ciąży – ale nigdy się do tego nie przyznają. Przecież nie wypada, bo mit mówi, że dobra matka dla dobra dziecka zniesie wszystko, a przede wszystkim wyzbędzie się osobistych pragnień i emocji.

Coraz więcej – na szczęście – jest kobiet, które decydują się otwarcie mówić o trudach macierzyństwa, związanych z nim emocjach i wypieranych uczuciach. Mają nadzieje, że ich zwierzenia uświadomią innym kobietom, że przeżywanie rozterek i trudniejszych chwil jest zupełnie naturalne w chwili, kiedy całe życie przewraca się do góry nogami wraz z przyjściem na świat dziecka.

 

Co na to naukowcy?

Z badań, które przeprowadziła doktor Orna Donath, socjolog na izraelskim Ben-Gurion University, wynika że uczucie żalu w związku z urodzeniem dziecka wcale nie jest rzadkim uczuciem. Zdarza się kobietom nader często. Tę tezę potwierdza doktor Robin Simon z Wake Forest University, który specjalizuje się w badaniu wpływu rodzicielstwa na zdrowie psychiczne. Jak mówi: - Przyznanie się do złych emocji jest niecodzienne, bo narusza normy społeczne o świętości macierzyństwa.

Z kolei działaczka fundacji Relate, Arabella Russell, namawia rodziny młodych rodziców do udzielania im wsparcia: - Istnieje powszechny pogląd, że posiadanie dziecka będzie fantastyczne, jednak w rzeczywistości to może być olbrzymi szok. To normalne – żałować utraconego życia, czuć się zmęczonym, zestresowanym, znudzonym i pełnym frustracji. To nie tak, że każda młoda mama od razu czuję się w tej sytuacji jak ryba w wodzie.

Wszyscy badacze i praktycy zajmujący się zagadnieniem podpisują się pod jednym komunikatem dla młodych mam: - Jeśli okazało się, że bycie mamą jest bardzo trudne – nie odrzucaj tych odczuć. To bardzo ważne, żebyś mówiła o tym swojemu partnerowi i rodzinie. Oni powinni być zainteresowani nie tylko zdrowiem i dobrobytem dziecka, ale także twoim. Rozmowa pomaga rozładować emocje i poczuć się normalnie. Nikt nie powinien cię osądzać ani wywoływać poczucia winy w tym trudnym okresie przyzwyczajania się do nowej sytuacji.

 

Nie chciałam dzieci, ale mnie przekonał

35-letnia Zosia urodziła 3 miesiące temu. Wciąż nie zaczęła jednak cieszyć się z macierzyństwa: - Wciąż czuje wielkie wyrzuty sumienia, że w ogóle zaszłam w ciążę. Nigdy nie chciałam dziecka, choć jesteśmy już 8 lat po ślubie. Nie jestem karierowiczką, niby lubię swoją pracę, ale wolę przebywać w domu. Z mężem mieliśmy świetną relację – mieliśmy, bo po ciąży już tak nie jest. Zawsze czułam, że możemy być rodziną tylko we dwoje, ale mąż tyle mówił o dziecku, że wreszcie mnie przegadał. On chciał syna i mówił mi ciągle, przez te wszystkie lata, że ja też kiedyś to poczuję i zmienię zdanie. Nawet zaczęłam sama się przekonywać, że pragnę ciąży. Teraz, od porodu, wciąż czuję się źle. Nienawidzę swojego życia – bezsenności, obowiązków, monotonii. Czuję się też tak bardzo winna i jest mi wstyd. To nie wina mojego dzieciaczka, on zasługuje na wszystko, co najlepsze, a ja czuję się paskudną matką.

 

Nie umiem sobie z nią poradzić

Iwona ma 3-letnią córkę. Kocha swoje dziecko, ale szczerze nienawidzi problemów, które powoduje mała i czuje, że sobie z nimi nie radzi: -Mam dość. Moja córka zawsze miała problemy ze snem, ale teraz przestaję to wytrzymywać. Kilka dni temu nie poszłam do pracy, bo dała mi spać tylko przez dwie godziny i nie zdołałam się obudzić. To się zdarza ciągle! Tym razem już nie dałam rady i się załamałam. Wpadłam w panikę i powiedziałam mężowi, że odejdę, bo już nie mogę tego udźwignąć. Nawet kiedy ona wreszcie uśnie, ja nie mogę spać, bo w każdej chwili spodziewam się alarmu. Doszło do tego, że wymiotuję z nerwów. Z powodu dziecka nie mam życia, czuje się jakby ona wycierała nami podłogi. Pracuję na pełen etat, wracam do domu i zasuwam z obowiązkami domowymi, zajmuję się dzieckiem. A w nocy nie śpię. Mój mąż tyle mi pomaga, ale nawet on nie ma już sił. Nie mamy bliskiej rodziny, która mogłaby czasami pomóc. Straciliśmy też całą sieć przyjaciół. Co mamy robić? Wczoraj w nerwach dałam jej mocnego klapsa i czuję się taka winna. Marzę o tym, że nigdy jej nie urodziłam. Ona ciągle nas wysysa, chce więcej i więcej, nic już w nas nie zostało. Próbowaliśmy wszystkiego – troski, zostawiania jej samej sobie, spania przy niej, zostawiania jej płaczącej, nawet zamykaliśmy ją na klucz, żeby nie mogła wychodzić z pokoju w nocy. Nic nie pomaga. Ona ciągle rozrabia.

 

Nie mam do czego wracać

Po dwóch latach małżeństwa Karolina przechodzi kryzys. Jej mąż, Steven, nie może zaakceptować jej decyzji – chce dzieci za wszelką cenę: - Od kiedy się znamy powtarzałam Stevenowi, że nigdy nie będę chciała dzieci. Poznaliśmy się w Polsce, ale po jakimś czasie przeprowadziliśmy się do Anglii, a ja zostawiłam za sobą kraj, rodzinę, pracę i studia, przyjaciół i wszystko inne. Teraz on mówi mi, że chce mieć przynajmniej dwójkę, albo się rozwiedziemy – bo pobrał się ze mną, żeby mieć rodzinę, pełną i szczęśliwą. No tak, wtedy wszyscy byliby szczęśliwi, tylko nie ja. Nie mam już do czego wracać, bardzo też kocham mojego męża, ale nie zdradzę własnych uczuć, żeby go uszczęśliwiać. Myślę, że zacznę brać tabletki w tajemnicy przed nim, a w tym czasie wszystko sobie przemyślę. Pewnie będę chciała się rozwieść, bo wydaje mi się, że skoro on tak stawia sytuację, to tak naprawdę wcale mnie nie kocha. Życie jest za krótkie na takie zmartwienia.

 

Mogłam słuchać matki

Patrycja była w przeszłości stewardessą jednej z lepszych linii lotniczych. Po drugim porodzie bezpowrotnie straciła szansę pracy i od 4 lat zajmuje się dwójką dzieci. Mówi o sobie, że jest mamą z wielkim żalem: - Kocham swoje dzieci, ale osobiście nie jestem szczęśliwym człowiekiem, bo one zabrały całą moją wolność. Nie mogę iść do pracy, a mój mąż ledwo zarabia na tyle, żeby żyć – nie mówiąc już o odłożeniu na wakacje. Straciłam wolność, obecnie zajmuję się niekończącymi się obowiązkami domowymi. Od kiedy byłam nastolatką, zawsze chciałam mieć czwórkę dzieci, a mama powtarzała mi: Nie bierz ślubu, nie rób dzieci! Och, jaka byłam na nią zła, przecież sama ma czwórkę i nigdy nie pracowała! Mogłam jej posłuchać... Chyba wyobrażałam sobie idealną rodzinkę z reklamy, ale nie pomyślałam, że rzeczywistość zupełnie odmieni moje poglądy. Nigdy nie pomyślałam, dlaczego tak naprawdę chcę dzieci – a chciałam chyba tylko dlatego, że... dlaczego nie! Przez pół roku chodziłam na terapię i brałam antydepresanty, bo moja sytuacja tak mnie przygnębiała. To również ze względu na problemy ze zdrowiem – mój kręgosłup bardzo ucierpiał w czasie ciąży. Teraz moje malutkie dziecko zaczyna mówić, a ja myślę tylko o tym, jak łatwe było życie bez niej i jej siostry. Myślałam, że jestem silniejsza.

Tagi: Dziecko



Komentarze



Dziecko

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama