Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Karmienie piersią do 5 roku życia, nauczanie tylko w domu Zdjęcia

Historia rodziców, którzy postanowili uchronić dzieci przed złymi wpływami społeczeństwa

Karmienie piersią do 5 roku życia, nauczanie tylko w domu
Karmienie piersią do 5 roku życia, nauczanie tylko w domu

Adele i Matt Allenowie postanowili wychować swoje dzieci w naturalnym duchu i – mimo mieszkania w metropolii – umożliwić im wzrastanie, jak w tradycyjnych rodzinach sprzed wieków.

Lotosowy poród

- Naturalny rozwój dzieci był zaplanowany już przed przyjściem na świat pierwszego syna. Przy obu porodach – Ulyssesa i Ostary, zdecydowaliśmy nie zgadzać się na odcinanie pępowiny. Postanowiliśmy czekać, aż sama odpadnie w naturalny sposób – opowiada Adele o swoich doświadczeniach.

Ten rodzaj porodu, nazywa się w kręgach fanów naturalności ,,porodem lotosowym”. Główna zasada mówi, że noworodka nie należy sztucznie oddzielać od pępowiny i łożyska, które dopiero po kilku dniach odpadnie samoistnie. Pomysłodawcą takiego rozwiązania była amerykańska pielęgniarka, która wymyśliła je w 1974 roku, inspirowana biologią szympansów. Według zwolenników porodu lotosowego, ma on zapewnić dziecku łatwiejsze przejście przez poród i związany z nim szok.

Ponad to, Adele rodziła bez asysty medycznej – był obok niej tylko Matt, który trzymał żonę za rękę. – Rodzenie w szpitalu wydawało mi się bardzo odczłowieczone. Nie chciałam tego robić głównie przez tych wszystkich obserwatorów wokół. Bałam się też, że w tym stanie bezradności w trakcie porodu, personel może łatwo dokonać interwencji, których bym nie chciała – mówi kobieta.

Po porodzie, łożysko – które wciąż połączone było z niemowlakiem – matka pakowała w torbę utrzymującą chłodną temperaturę, wraz z płatkami różanymi i solą. Miało to zapobiegać zapachowi i ułatwić wyschnięcie łożyska, które po odpadnięciu para zakopała, jak nakazuje naturalistyczna filozofia.

- W przypadku obojga dzieci proces odpadania potrwał 6 dni. Utrzymywałam łożyska w czystości, a kiedy same odpadły – stworzyły idealne pępki u obojga maluchów. To zupełnie bezpieczne i nie znam żadnych przypadków, w których coś poszło źle – opowiada Adele. – Nie mieliśmy większych problemów, bo ze względu na mój szacunek do okresu poporodowego, nigdzie wtedy nie wychodziłam. Nie trzeba było nosić tego łożyska nigdzie, poza łazienką.

Karmienie

Rodzice dwójki opowiadają o swoim wyborze: - Rodzicielstwo ,,poza siecią”, jak je nazywamy, to sposób na wychowywanie swoich dzieci w sposób mniej zinstytucjonalizowany. Zgromadziliśmy na ten temat mnóstwo informacji, jednak przede wszystkim wybranie tej drogi to był głos serca.

Właśnie z tego powodu zdecydowali się też na pełnoetatowe karmienie piersią. Ich 5-letni syn wciąż pożywia się w ten sposób. Matka wciąż ma pokarm, bo od czasu pierwszego porodu urodziła kolejnego malucha – tym razem córkę. – Kiedy mała przyszła na świat, Ulysses znowu coraz częściej życzył sobie karmienia, choć w ostatnim czasie robiliśmy to coraz rzadziej. Teraz już wiemy, że musimy to troszkę ograniczać, ale i tak nigdy nie powiem mu, że właśnie teraz, z dnia na dzień ma przestać – przekonuje Matt.

Żona podziela jego zdanie: - Uważam, że to zależy od syna, kiedy będzie chciał przestać jeść w ten sposób. Póki co, to coś naturalnego – jak przytulanie. To połączenie między nami.

Leczenie

Naturalne metody dotyczą także leczenia dzieci. Młodsza córka nigdy nie była w szpitalu. Chłopiec odbył tylko jedną wizytę – z powodu nagłego ataku astmy. Nie przechodziły żadnych szczepień.

- Nie widzę potrzeby, żeby wpychać dzieciom witaminy czy szczepionki. Uważam, że karmienie piersią jest wystarczające, żeby w pełni je odżywić. Nie ma konieczności wstrzykiwania do ich ciał obcych substancji czy zarazków – one i tak się z nimi zetkną w naturalny sposób – argumentuje tata dwójki maluchów.

Z tego powodu do leczenia infekcji skórnych i zakażeń oczu, para wykorzystuje mleko matki, a w przypadku przeziębień używa soku z cytryny i ziół. Rodzice przekonują, że obraliby tę drogę nawet w przypadku poważnych chorób. Twierdzą, że nie mają zaufania do skuteczności leczenia farmaceutycznego w przpadku dorosłych – a zdrowie dzieci jest ważniejsze, więc tym bardziej lepiej wybrać naturalne, zaufane metody.

Maluchy nie stosują też zbędnych kosmetyków, a nawet filtrów przeciwsłonecznych – bo nie wierzą, że zapobiegają one nowotworom skóry.

Szkoła i rodzina

Dla poprawy zdrowia emocjonalnego maluchów, rodzina stosuje metody stawiające na budowanie więzi. Dzieci i rodzice zawsze śpią w tym samym pomieszczeniu. Syn sam wybiera swoją porę snu – zasypia regularnie i wcześnie bez pomocy mamy. Budzi się wtedy, kiedy chce – bo nie musi chodzić do szkoły.

Ani jedno, ani drugie dziecko nie chodzi do publicznych placówek szkolnych. – Chcemy, żeby nasze dzieci uczyły się na zewnątrz, w życiu, a nie w zamkniętej klasie – mówi Adele. Dlatego, zamiast posyłać dzieci do szkoły, wychodzi z nimi na dwór, spędza czas w otoczeniu natury, gdzie uczy syna i córkę o roślinach i zwierzętach. – To ważniejsze, niż kupowanie im torby plastikowych zabawek.

Ostara bardzo lubi zabawy kamieniami, patykami i taplanie się w kałużach. – Lubi zbierać i jeść listki mięty. Potrafi je rozpoznać, nawet mimo młodego wieku. Uznajemy, że czytanie i pisanie to bardzo ważne umiejętności życiowe, ale nie będziemy zmuszać ich do nauki, póki same się tym nie zainteresują – kontynuuje matka o swojej filozofii wychowania.

Ulysses, który skończył w tym roku 5 lat, nie zna jeszcze żadnych liter ani cyfr, poza kilkoma podstawowymi: - Nie mam z tym problemu – mówi matka z Brighton – W tym wieku takie umiejętności nie są mu jeszcze potrzebne. Zaczynają się tym interesować powoli, we własnym czasie – bo widzą literki w różnych miejscach. Dzięki temu nauka przychodzi naturalnie, jako konsekwencja przebywania w otoczeniu. Nie są zmuszane do wbijania sobie czegoś do głowy w szkole, na siłę.

Rodzice nie boją się, że taki model nauczania może wpłynąć źle na przyszłość dzieci. – Myślę, że dzieci uczone w domach są bardzo kreatywnymi interpretatorami nauki, właśnie dlatego, że uczyły się tak, a nie inaczej. Chcą budować własne biznesy, a nie być niewolnikiem innych – opowiada ojciec.

Reakcje

Adele jest autorką bloga, na którym opisuje naturalne rodzicielstwo. Przekonuje, że ona i jej mąż są w pełni przekonani do skuteczności swoich metod i nie zmienią ich – nawet mimo negatywnych komentarzy otoczenia.

- Proces wychowania w ten sposób to fantastyczna przygoda. Dzieci mają z nami cudowny kontakt. Jesteśmy dla nich kimś więcej, niż tylko rodzicami – podsumowuje Matt.

Rodzina planuje teraz wyprowadzkę do Kostaryki, gdzie mają zamiar wieść zupełnie samowystarczalne życie na farmie.

Tagi: Dziecko



Komentarze



Podobne artykuły


Dziecko

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama