mieszkasz w londynie banner

Coraz bardziej się zadłużamy. Jak to przerwać? (1)

Trzy miliony brytyjskich rodzin co czwartego funta przeznacza na spłatę kredytów. Dziś radzimy, jak najskuteczniej wyjść z długów i zapobiec im na przyszłość.

Karta kredytowa / Shutterstock
Karta kredytowa / Shutterstock

W Polsce zawsze miałam za słabe zarobki, żeby bank proponował mi kredyt. W Londynie już po trzech miesiącach dostałam kartę kredytową. Potem wzięłam pożyczkę – na laptopa, później na wakacje i samochód na raty. Potem bank uhonorował mnie drugą kartą kredytową. Dopiero, gdy zaszłam w ciążę, musiałam się obudzić: okazało się, że połowę zarobków przeznaczam na różne zobowiązania – opowiada 35-letnia Kamila z Blackpool. W ciągu ostatnich dwóch lat liczba brytyjskich rodzin, które mają problemy ze spłatami rat wzrosła aż o 25 proc. Citizen’s Advice Bureou, które może udzielić bezpłatnej porady finansowej osobom w długach, dziennie dostaje prawie 10 tys. takich zapytań. Nic dziwnego, banki coraz chętniej udzielają kredytów już przy kilkuset funtach dochodu miesięcznie, a dodatkowo wpadamy w ukryte kredyty często z wysokim oprocentowaniem.

Najgorzej w Irlandii

– Powakacyjny czas jest szczególnie trudny dla rodzin, które zadłużyły się na letnie wyjazdy i wyprawki do szkoły. Najwięcej jest ich w Irlandii Północnej. – Najtrudniej jest ludziom o niskich zarobkach, dla których wakacje to czas dużego stresu. Muszą sprostać oczekiwaniom dzieci, a poza tym mają dodatkowe osoby do wykarmienia przez całe dwa miesiące – wyjaśnia Anne Marie Carmichael z Debt Action NI’s Lisburn na łamach lokalnego tygodnika. Według ostatnich badań Morrison’s średnio latem zadłużamy się na 500 funtów, a w Irlandii jest o rosnące zadłużenie jeszcze łatwiej, bo wakacje są dłuższe.

Skuteczna kula śniegowa

Osobom, które wpadły w długi, finansiści polecają wykorzystanie metody „kuli śniegowej”. Jak to działa? Po zapisaniu wszystkich długów, wysokości rat i oprocentowania wybieramy najmniejsze zobowiązanie, które najłatwiej będzie spłacić. Możliwe, że dzięki zaciskaniu pasa i nadpłatom kredytu pozbędziemy się go w 1-3 miesiące. – To naprawdę działa. Gdy już spłaci się ten jeden, najmniejszy dług, zyskuje się poczucie kontroli nad finansami i łatwiej jest spłacić następne. Poza tym nie musimy już spłacać pierwszego kredytu, więc przeznaczane na to pieniądze można spożytkować na kolejne długi – wyjaśnia 30-letnia Marta z Londynu.

Jeszcze rok temu była właścicielką kilku kart kredytowych, kredytu na mieszkanie i dwóch mniejszych pożyczek. Dziś został jej tylko kredyt mieszkaniowy. – Jeśli próbujemy wyjść z długów, warto pociąć karty kredytowe. Dosłownie! Wiem, że brzmi to bardzo radykalnie, ale karty są zwykle najwyżej oprocentowane i warto się ich jak najszybciej pozbyć, jeśli nie umiemy z nich korzystać rozsądnie – wyjaśnia. Zwykle automatycznie spłaca się co miesiąc 5-10 proc. wartości długu na karcie. Jeśli przestaniemy korzystać z karty, wyzerowanie salda zajmie nam najwyżej rok.

Groźne konsekwencje

Są jednak wyjątki od reguły mówiącej o tym, by wpierw płacić najmniejszy dług. Warto przyjrzeć się swoim zobowiązaniom pod kątem tego, jakie konsekwencje będzie miała zwłoka w płatności. Jeśli w przypadku karty jest to kilkanaście funtów odsetek, a mamy też kredyty obciążone poważnymi konsekwencjami prawnymi, warto zająć się nimi na początku. Wizyty komornika, więzienia czy zajęcia przez bank mieszkania warto unikać za wszelką cenę i skupić się na tym, by szybko zmniejszyć takie długi.

Konsolidacja nie zawsze

A co zrobić, jeśli długi wymknęły się spod kontroli i nie jesteśmy w stanie spłacać zobowiązań? Zdarza się, że bank oferuje nam konsolidację pożyczek. Dzięki temu zamiast kilku mniejszych rat z różnym oprocentowaniem, mamy płacić tylko jedną. Jednak takie rozwiązanie, choć kuszące, rzadko się opłaca. – Na National Debtline często dzwonią ludzie, którzy skonsolidowali swoje kredyty i nadal nie mogą wyjść z długów – ostrzega Deborah Shields z Money Advice Trist. – Nie zdają sobie sprawy, że nowy kredyt jest rozpisany na większą liczbę miesięcy i że ostatecznie konsolidacja kończy się tym, że płacą procenty od procentów – dodaje. Dodatkowo banki bez mrugnięcia okiem dadzą dodatkową gotówkę do takiego kredytu, nawet jeśli bierze go osoba tkwiąca po uszy w długach. Efekt? Zamiast sobie pomóc, tkwimy coraz głębiej w spirali zadłużenia.

Chowanie głowy w piasek

W przypadku sporego zadłużenia najgorsza metoda to chowanie głowy w piasek, o czym przekonał się Patryk z Oxfordu, który w Polsce był winien bankom 150 tys. zł. – Nie otwierałem listów z banków, nie odbierałem telefonów. Przed wierzycielami uciekłem aż do Anglii. W końcu żona kazała mi się z nimi skontaktować z propozycją spłaty mniejszej kwoty co miesiąc – opowiada. Większość banków w przypadku, gdy dłużnik stracił pracę lub zdrowie i nie może zwrócić kredytu, woli poczekać kilka miesięcy lub zgodzić się na mniejsze raty, niż nigdy nie zobaczyć pieniędzy. Dobrze zgłosić się do nich z gotową propozycją i trzymać się jej z żelazną konsekwencją. A czy posunięcie Piotra, czyli ucieczka z kraju przed długami, może się opłacić? Niestety nie. Uciekanie przed długami z HM Revenue & Customs sprawi, że urząd skontaktuje się z polskim fiskusem i odbierze należność z naszego konta. Podobnie działa to w drugą stronę. Jeśli uciekamy przed bankiem, trudniej będzie nas znaleźć, jednak konsekwencje nadal mogą być bardzo poważne. Bank zajmie majątek, który pozostawiliśmy w kraju, a gdy ustali nasz zagraniczny adres, możemy dostać wezwanie od lokalnego sądu. W takim wypadku można zapomnieć o kredycie w przyszłości, bo jest historia kredytowa.

Nie wolno straszyć

Warto wiedzieć, że osoby zadłużone też mają swoje prawa. Credit Action podaje, że każdego dnia w UK średnio 230 tys. osób odbiera niechciany telefon od firmy windykacyjnej, banku czy firmy pożyczkowej. Część z nich dzwoni wcześnie rano lub późnym wieczorem, obcesowo namawia na sprzedaż domu lub zapożyczenie się w celu spłaty długów lub nagabuje o spłatę licznych zobowiązań osobę, która aktualnie nie ma pieniędzy. Takie działania są nielegalne, a kładzenie na barki zadłużonych kolejnych napięć i upokorzeń rzadko przynosi pożądany skutek. W tej sytuacji warto protestować, skargę można też zgłosić do The Office of Fair Trading. Gorzej, jeśli jesteśmy wśród 165 tys. brytyjskich rodzin, które zadłużyły się nielegalnie u lichwiarzy. W przypadku takich kredytów oprocentowanie to nawet kilkaset procent, a egzekwowanie długów odbywa się często przy użyciu siły i zastraszania. Warto wiedzieć, że w świetle prawa taki „pożyczkodawca” nie może nas zmusić do oddania długu. Nielegalne jest przy tym oferowanie nieuczciwych pożyczek, a nie – korzystanie z nich, dlatego dłużnika nie spotkają żadne konsekwencje prawne.

Oszczędności chronią

Gdy już długi przestaną spędzać nam sen z powiek, warto zacząć oszczędzać. Wcześniej lepiej skupić się na spłacie długów oprocentowanych nawet na 20 proc., niż oszczędzać na koncie, które oprocentowane jest najwyżej na 5 proc. Nawet regularne odkładanie 20-50 funtów w ciągu roku przyniesie dodatkowe kilkaset funtów. To z kolei pomoże nam lepiej planować i korzystać z własnych pieniędzy, a nie tych z banku. Warto też przyjrzeć się ofertom operatorów, którzy chcą „dać” nam telefon czy tablet w zamian za comiesięczny abonament. – Ostatnio zadzwoniła do mnie pani z mojej sieci komórkowej i zaproponowała nowy telefon z abonamentem 20 funtów miesięcznie na dwa lata. Sprawdziłem ten model w internecie – mój abonament pokryłby go w 9 miesięcy, a potem płaciłbym sieci za nic. Telefon sobie kupiłem sam, a przy okazji zerwałem umowę i przeszedłem na tańszy pakiet telefonu na kartę – wyjaśnia Patryk. Jeszcze kilka lat temu był zadłużony po uszy, a dziś stara się zachować „finansową higienę” i przekonuje, że da się skutecznie pozbyć długów.

Źródło: Sonia Grodek / Goniec.com



Komentarze

Bartłomiej Dla osób, które nie potrafią poradzić sobie z kredytami, ustawa przewiduje upadłość konsumencką, czyli pewną formę oddłużania. Więcej szczegółów tutaj: http://upadlosckonsumencka.com.pl/


Finanse

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama