mieszkasz w londynie banner

Co nas najbardziej boli w emigracji? (1)

Polacy w Anglii już nie są sezonowymi przyjezdnymi. Większość z nich osiadła tu na dłużej. Niektórzy wracają, inni zostają, choć narzekają na życie tutaj. Wielu ma ten sam problem, chociaż go ukrywają...

Shutterstock / Co nas najbardziej boli w emigracji?
Shutterstock / Co nas najbardziej boli w emigracji?

- W Anglii nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. Tutaj takich nie ma. Nawet jeśli się z kimś zbliżysz, zaraz wasze drogi się rozchodzą – mówi 37-letnia Ewa. Jej pogląd jest brutalny, ale wielu emigrantów z Polski wydaje się go podzielać. Samotność to prawdziwy problem, który często dotyka tych, którzy na pierwszy rzut oka wydają się zadowoleni z życia. Dla niektórych to już codzienność, dla innych wstydliwa i paląca rysa na osobowości.

Pierwsze kroki

- Kiedy tutaj przyjechałam, nie myślałam tak dużo o znajomościach. Priorytetem była praca, w miarę ładne mieszkanie i wstępna stabilizacja. Kiedy się ustatkuję, to poszukam znajomych – postanowiłam. Jak do tej pory, wciąż mi się nie udało – opowiada 25-latka, Anita. Od blisko dwóch lat mieszka w Manchesterze. Dziewczyna twierdzi, że paraliżuje ją wstyd – wszyscy mają znajomych, życie towarzyskie, a ona czuje się odstawiona na boczny tor i zapomniana. Jak pokazują doświadczenia innych Polaków, nie powinna tak sądzić, bo sytuacja emigrantów w wielu przypadkach wygląda bardzo podobnie.

- To prawda, że wielu Polaków ma tutaj innych polskich znajomych. Wielka Brytania jest pełna naszych rodaków, którzy osiedli tu na stałe. Należy jednak pamiętać, że prawie wszyscy przyjeżdżamy tutaj sami, albo tylko z najbliższą rodziną. Nasze życie, przyjaciele, koledzy – zostają w kraju – streszcza nam Karolina, która organizuje spotkania integracyjne dla Polaków w Londynie. Tego, o czym mówi, zdaje się nie dostrzegać duża część imigrantów. Bardzo wielu z nich żyje w swoim sąsiedztwie, często przypadkiem się spotyka, ale nie zacieśnia relacji ze względu na wstyd. Właśnie tak czuje się Anita: - Pracuję z Polakami w zasadzie cały czas, w każdej firmie miałam przynajmniej kilku polskich znajomych. Oni wszyscy wydawali się prowadzić życie towarzyskie, a mnie było głupio się do nich przyklejać, czułam się jak sierotka, która nie ma nawet żadnych koleżanek. I tak zostało do dziś.

Co nas najbardziej boli w emigracji?

Lew salonowy

Zupełnie inne podejście do sytuacji ma Karol - 30-latek, który wyprowadził się z Polski już 5 lat temu, a od 3 lat mieszka z nim także żona i synek. – Nikt tu nie ma znajomych od dziecka, nikt nie jest na swoim. Dlatego jak nie masz kolegów, to sobie ich znajdź – radzi mężczyzna. Jego żona śmieje się, że jest osobą aż nadto towarzyską, a przez ich dom ciągle się ktoś przewija. Karol nawiązuje znajomości z kim tylko się da: - Jeśli spotykam nowego Polaka, czy to w pracy, czy na siłowni, z każdym staram się zaprzyjaźnić. Nie ze wszystkimi się udaje, ale zawsze mam się do kogo odezwać. Inni ludzie do mnie lgną, mam wrażenie, że właśnie dlatego. Okazałem im zainteresowanie i możliwość nawiązania znajomości, a imigrantom w Anglii tego brakuje – opowiada Karol. I rzeczywiście, dzieki jego charyzmie udało się stworzyć całkiem zgraną grupę znajomych. Wszyscy poznali się dopiero tutaj, na emigracji. – Często coś razem robimy, spotykamy się w swoich domach, choć jesteśmy w różnym wieku. Gdybym miał jednak zebrać razem wszystkich, którzy przyszli i odeszli bez słuchu, pewnie nie zmieściliby się w salonie – śmieje się mężczyzna.

Praca i Skype

Dlaczego ludzie nie chcą kontynuować raz nawiązanych znajomości, a wolą pogrążać się w samotności? O tym opowiedziała nam ze swojej perspektywy Marta, 32-latka, która już dawno zrezygnowała z szukania przyjaźni. Woli za to pracować i rozmawiać z rodziną. – Marzę, że niedługo wrócę do Polski, ale w moim wieku, z mało popularnym wykształceniem i doświadczeniem wyłącznie ze sklepów odzieżowych – co ja tam będę robić? Jestem sama, bo ludzie nie mają tu czasu na znajomości. Kilka osób poznałam, ale żeby się spotykać, musiałabym jechać na drugi koniec Londynu. Co to za przyjaźń, kiedy widujecie się tylko raz w miesiącu? – zastanawia się Marta. Nie wydaje się zasmucona swoją samotnością, wręcz nauczyła się, jak sobie z nią radzić. - To dlatego biorę wszystkie możliwe nadgodziny i jestem wzorowym pracownikiem – wtedy mniej sie zastanawiam nad tym, że siedzę w domu sama. Zbliżyłam się też do kolegi z pracy, on jest po rozwodzie i też jest tu sam. Czasem odwozi mnie do domu i sporo rozmawiamy. Może coś z tego będzie.

Co nas najbardziej boli w emigracji?

Przykład młodej kobiety – choć na pierwszy rzut oka nie wygląda nieszczęśliwie – pokazuje dramat wielu emigrantów, którzy zupełnie rezygnują z życia osobistego na rzecz pracy. Bywa, że nie chcą wracać do Polski ze względów materialnych, czasem nie czują się już częścią dawnego świata w rodzinnych stronach. Przecież od miesięcy albo nawet lat nie uczestniczyli aktywnie w życiu rodziny, znajomi się odsunęli, kontakt się urwał... Cierpienie tych samotnych osób jest większe, niż można sobie wyobrazić i nie da się do niego przyzwyczaić – wielu wpędza nawet w depresję. Tym gorzej, że osoby pogrążone w chronicznym smutku najczęściej nie chcą podzielić się swoimi bolesnymi uczuciami z bliskimi, którzy zostali w Polsce. Nie chcą sprawiać im dodatkowego cierpienia ani użalać się nad sobą, więc przeżywają swoją sytuację zamknięci w sobie.

Choroba samotności

Trudno ocenić, jak wiele osób rzeczywiście odczuwa trudną do zniesienia samotność, zdecydowanie jednak takich ludzi jest na Wyspach wielu. Niektórzy twierdzą, że odosobnienie to kwestia wyboru – tak jak nasz rozmówca, Karol: – W dzisiejszych czasach, kiedy każdy ma dostęp do internetu i Facebooka, w Anglii – gdzie Polaków jest wielu – znalezienie przyjaciół zależy tylko od chęci. Jest wiele grup, polskich kościołów, klubów, w których Polacy się spotykają. Trzeba tylko spróbować, a przede wszystkim nie wstydzić się – każdy kiedyś był tu sam! Do zawarcia jakiejkolwiek znajomości, trzeba jednak odpowiednich cech charakteru, które nie wszyscy posiadają. Osobom nieśmiałym i zamkniętym w sobie często brakuje odwagi, zwłaszcza wtedy, kiedy już czują się przytłoczeni swoją izolacją i samotnością. Takie osoby - ale również te aktywne i przebojowe, które po pracy nie mają czasu i sił, żeby poszukiwać przyjaźni – padają ofiarami stanów depresyjnych i załamań nerwowych. Samotność wywołuje wzmożony stres, a ten z kolei przekłada się nie tylko na zdrowie psychiczne, ale i fizyczne, co często jeszcze bardziej przygnębia osamotnione osoby. Zdecydowanie więc samotność nie jest tylko nieprzyjemna, ale też niezdrowa.

Ratuj się kto może

Czy na samotność można coś poradzić? Z pewnością dużo racji mają nasi rozmówcy, którzy dostrzegają, że nasza sytuacja towarzyska daje się kształtować naszymi własnymi działaniami – w końcu nie jesteś jedynym samotnym na całej wyspie i wystarczy tylko znaleźć innych. Szczególnie, jeśli przestaliśmy odczuwać potrzebę przebywania z innymi ludźmi, powinniśmy odrobinę się do tego zmusić – każdy człowiek jest istotą w mniejszym lub większym stopniu społeczną, więc utrata zainteresowania innymi może oznaczać, że dzieje się coś złego. Towarzystwo innych ludzi wpływa kojąco na niemal każdy problem. Żeby kogoś poznać, trzeba jednak wyciągnąć rękę jako pierwszy – może druga strona tylko na to czeka?

Tagi: Zdrowie



Komentarze

abc Ale dlaczego szukać tylko znajomych wśród Polaków? Przecież Anglia ma tyle narodowości, nie wspominając już o samych Anglikach! Przecież przyjaciele to przyjaciele, nie róbmy z siebie rasistów. :)


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama