Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

„Czarnuchy”, „ciapaci”, „brudasy” i „lenie” (44)

Czego o Polakach dowiedzieliby się Brytyjczycy, gdyby znali język polski? Jeśli byliby w stanie zrozumieć to, co ja często słyszę w edynburskich autobusach, że są „tępi” i „leniwi”, prawdopodobnie poparcie dla Brexitu byłoby znacznie większe niż te 52 proc.

„Czarnuchy”, „ciapaci”, „brudasy” i „lenie”
„Czarnuchy”, „ciapaci”, „brudasy” i „lenie”

Z komunikacji autobusowej w Edynburgu korzystam kilka razy dziennie. Jest dobrze zorganizowana, w autobusach rzadko bywa tłok. Pasażerowie podróż spędzają zazwyczaj z oczami wpatrzonymi w tablety lub komórki. Niektórzy czytają gazety. Rozmowy, jeśli się toczą, to zwykle są na tyle ciche, że nie zwraca się na nie uwagi. Chyba że zna się język polski, a do autobusu wejdzie akurat imigrant znad Wisły, Odry, czy Bugu. Nie wiem, czy to ja mam takie szczęście, a raczej pecha, że zwykle trafiam na rodaka, któremu nie wystarcza werbalna komunikacja za pomocą telefonu, a co mu w duszy, w sercu, w głowie gra, musi koniecznie wykrzyczeć innym pasażerom.

Do tych czarnuchów?

W środę jechałem autobusem linii 16. Udało mi się usiąść tuż przed przednią szybą na górnym piętrze, więc podziwiałem kamienice Morningside. Za mną usiadło może z ośmiu innych pasażerów. Panowała absolutna cisza. Gdzieś w okolicach Maxwell Street, już ze schodów prowadzących na górę usłyszałem kilka „ku**w”. Aaaha, Polak. Rozmawiał przez komórkę. Usiadł daleko za mną, ale słychać go było doskonale. Miał jakieś 30 lat.

„Idziesz w sobotę do klubu?” – zapytał rozmówcę po drugiej stronie słuchawki. „Do którego? Tam? No co ty? Do tych czarnuchów? Jak dla mnie, to tam za dużo asfaltów przychodzi”.

Później rozmowa toczyła się jeszcze na temat marnej atrakcyjności innych klubów dla „bambusów”. Do których poza nimi przychodzą „na podryw” co najwyżej „stare, pomarszczone Szkotki” i inni „starcy pod pięćdziesiątkę”. Wszystkie słowa padające z ust Polaka wypowiadane były głośno, z podkreśleniem każdego „k”, „ch” i „p”. W głosie słychać było pewność siebie. Coś w rodzaju „nikt mi tu nie podskoczy”. Miał w głębokim poważaniu, że jego wprost wyrażana pogarda dla „czarnuchów”, „bambusów”, „starych i pomarszczonych Szkotek” oraz „starców pod pięćdziesiątkę” mogła kogoś urazić, sprawić ból, a może nawet przestraszyć. Miałem tylko nadzieję, że poza mną, nikt z reszty pasażerów nie zna polskiego. Wstydziłem się za tego Polaka.

U ciapatych jecie?!

We wtorek na York Place złapałem autobus linii 26 i pojechałem w kierunku Portobello. Znów załadowałem się na górny pokład, ale tym razem usiadłem przy jednym ze środkowych okien. Na London Road do autobusu wsiadła Polka. Mimo że zatrzymała się gdzieś na dole, nie dało się jej nie usłyszeć. „Wynajęłaś pokój jakiemuś „żółtkowi”?! Oszalałaś?! Będzie ci smażył jakieś gówna w kuchni i zasmrodzi całe mieszkanie. Wyp*****l go jak najszybciej!”. „Ile od niego wzięłaś?! 300 funtów?! To zrobiłaś interes! Trzeba było od tej febry wziąć co najmniej cztery stówy. Handlują, więc muszą mieć kasę”.

Wysiadając przy Meadowbank, rzuciłem na nią okiem. Kobieta miała około 40 lat. Zadbana, tleniona blondynka. Prawie cała w czarnej skórze. Gdy opuszczałem autobus, ostatnie słowa wykrzykiwała wprost do ucha siedzącej obok niej współpasażerki. Ta jej pewnie nie rozumiała, ale Polce zupełnie to nie przeszkadzało.

Kiedy przechodziłem w przedostatnią niedzielę obok St Mary’s Cathedral, w której tego dnia odprawiane są msze po polsku, udało mi się usłyszeć urywek rozmowy czworga wychodzących ze świątyni Polaków:

  • „Gdzie idziecie na obiad?”.
  • „Do Turka na kebab”.
  • „U ciapatych jecie?!”

Minąłem ich i poszedłem w swoją stronę.

Anglicy i Szkoci - tępi i leniwi

W zaledwie półmilionowym Edynburgu mieszka około 30 tysięcy Polaków. Takich rozmów po polsku słyszałem znacznie więcej. Po ostatniej zacząłem się zastanawiać, dla ilu Polaków w Edynburgu, Szkocji, Wielkiej Brytanii przybysze z Afryki to „czarnuchy”, z Azji Środkowej i Indii to „ciapaci”, Chińczycy to „żółtki” albo „febra”. Z urywków zdań usłyszanych na przystankach wiem też, że polski imigrant pracujący na budowie, delikatnie rzecz ujmując, nie pała sympatią do Bułgarów i Rumunów, czyli „brudasów” i „cyganów”, bo ci im zabierają pracę. Za to Anglicy i Szkoci dla niektórych mieszkających na Wyspach Polaków to „tępi lenie”. O tym można się przekonać na wielu forach, w tym na Emito.net.

I żeby nie było, inni polscy imigranci to dla wielu rodaków (autentyczna wypowiedź usłyszana na przystanku): „Bydło, co tu się go za dużo zjechało, więc dobrze, że będzie ten Brexit”.

Wściekłość i pogarda

Do niedawna uspokajałem się myślami, że podobne przejawy rasizmu, ksenofobii, nienawiści wyrażanej tak nieskrępowanie, to odosobnione wyjątki. Że ta mityczna milcząca większość myśli i czuje zupełnie inaczej. Ostatnio jednak zaczyna do mnie docierać, że milczy mniejszość. A swoją wściekłość i pogardę dla wszystkiego co inne wykrzykuje coraz butniejsza większość.

Bo jak inaczej tłumaczyć sobie wyniki badań, przeprowadzone między połową grudnia a połową stycznia, w 10 państwach Unii w ramach programu Chatham House. Dowiadujemy się z nich, że najwyższy wskaźnik antyimigranckich nastrojów odnotowano w Polsce. Aż 71 proc. Polaków jest za zatrzymaniem dalszej imigracji z krajów, które są w większości muzułmańskie. Dzieje się to w państwie, w którym wszystkich muzułmanów można by zmieścić w niwielkiej sali widowiskowej.

Polacy są niechętni nie tylko imigrantom. Nie widzą potrzeby pomagania nawet tym, którzy uciekają przed wojnami, gwałtami, przed śmiercią. Ubiegłoroczne badania CBOS pokazały, że 57 proc. ankietowanych uważało, że Polska nie powinna przyjmować także uchodźców, nawet matek z dziećmi.

Skąd tyle nienawiści?

Czy gdyby badanie przeprowadzić wśród polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii, otrzymalibyśmy podobne wyniki? Słysząc przytoczone wyżej rozmowy, obawiam się, że mogłyby być jeszcze bardziej przygnębiające. Choć pewności nie mam, bo nikt takich badań jeszcze nie zrobił.

Tylko skąd w tylu polskich imigrantach, którzy, jakby nie było, z własnej woli przyjechali do multikulturowego społeczeństwa, takie pokłady nienawiści, rasizmu, ksenofobii, ale też homofobii i głośno wykrzykiwanej pogardy. Nawet do Brytyjczyków, czyli gospodarzy tego kraju. Z poczucia wyższości? A niby w czym polski imigrant miałby być lepszy od Anglika czy Szkota? Może więc z frustracji? Że zawsze będzie tu gościem, nigdy u siebie? Z rosnącej niepewności? Bo nie wiadomo, co czeka Polaków po Brexicie. A może jednak z kompleksów, które wielu Polaków przywiozło ze swojego kraju. Pod wieloma względami wciąż pozostającego daleko w tyle za Wielką Brytanią. Z kraju, gdzie często, mimo wykształcenia, nie miało się pracy, a jak miało, to dostawało się za nią marne grosze.

Zastanawiam się też, co by było, gdyby Brytyjczycy znali język polski i rozumieli, co tak naprawdę myślą o nich niektórzy Polacy? Gdyby usłyszeli, że są „tępi” i „leniwi”. Gdyby sobie uświadomili, co niektórzy Polacy myślą o innych imigrantach, sami nimi będąc.

Emito.net

Tagi: Transport



Komentarze

Amoze Autor niech zaprosi bambusa do wlasnego domu, polecam.
Juz huj Juk
Daria Paszkiewicz Cieszy, ze nie tylko mnie uwieraja takie postawy. Wciaz jednak wydaje mi sie, ze to glosna mniejszosc. Moze nadzieja mnie zaslepia. Faktem jest, ze nie znam zadnego Szkota niechetnego przyjmowaniu uchodzcow, poznalam za to kilku polskich emigrantow broniacych "chrzesnijanskich wartosci przed islamkimi najezdzcami". I nasluchalam sie rowniez podobnych do cytowanych w artykule konwersacji. Nie jest mi wstyd tylko szlag trafia. Tym Polakom wszystko tutaj przeszkadza, od opieki zdrowia po edukacje (niewiele chyba wiedza o szkockich osiagnieciach), Szkotki sa grube, Szkoci chamowaci itd itp. Czemu zatem sie tak mecza? Narazaja na codzienne kontakty z "ciapatymi i brudasami"? Az tak dobrze im tu placa by ryzykowac zyciem, w koncu lada moment musi tu przeciez dojsc do zamachow? Pusty smiech ogarnia... Brytyjscy znajomi nie sa w stanie pojac logiki z jaka Polacy mieszkajacy na Wyspach z taka zajadloscia pluja na uchodzcow z Syrii itp.
Olgierd smutne, ale prawdziwe.


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama