mieszkasz w londynie banner

Felieton: Polskie robactwo, czyli o wizerunku Polaków na Wyspach (3)

Minął niespełna tydzień od czasu ogłoszenia wyników referendum w Wielkiej Brytanii, w którym jedna z najbardziej wpływowych europejskich nacji zdecydowała – jako pierwsza w historii – opuścić szeregi Unii Europejskiej. W tym czasie byliśmy świadkami rasistowskich zachowań i ataków – od komentarzy wykrzyczanych na ulicach, przez pobicia, po obraźliwe hasła wypisane na budynku POSK w Londynie. 

Felieton: Polskie robactwo, czyli o wizerunku Polaków na Wyspach
Felieton: Polskie robactwo, czyli o wizerunku Polaków na Wyspach

Można spierać się, czy jednym z najgorszych incydentów były ulotki znalezione przez uczniów i dostarczone do domów polskich rodzin, mówiące „Polish vermin” („polskiemu robactwu”), by wyjechali do domu. Podobnymi słowami naziści określali Żydów w latach 30-tych XX w. 

W ciągu ostatniej dekady wszyscy widzieliśmy obraźliwe, kłamliwe hasła na pierwszych stronach „The Sun” i „Daily Mail” wymierzone w Polaków, w Europejczyków, w inne narodowości, mniejszości narodowe itd. Patrzyliśmy bezsilnie jak Brytyjczycy nie tylko biernie akceptują kłamstwa i zniekształcone fakty na nasz temat, ale również wierzą w nie, prowadząc do nieprzyjemnych konfrontacji.

Niestety, obecnie wymknęło się to spod kontroli – Brexit, przedstawiony jako fakt (mimo że jeszcze oficjalnie się nie zdarzył), dał zielone światło nacjonalistom i frustratom, którzy z entuzjazmem i satysfakcją dopuszczają się aktów przemocy, hejtu i rasizmu. Pytanie, które powtarza się w kręgach polskich, europejskich, a nawet mniejszości narodowych czy religijnych pomiędzy samymi Brytyjczykami jest jedno: „czy my i nasze dzieci jesteśmy bezpieczni w Wielkiej Brytanii?” Towarzyszy temu jeszcze jedno stwierdzenie: „Boję się.” Jest to niepokojące, szczególnie z ust polskich matek, które posyłają tu swoje dzieci do szkół.

Wielu z nas – na pocieszenie – otrzymało krzepiące zapewnienia od Brytyjczyków o tym, że jesteśmy to mile widziani. Wielu wstydzi się za swój naród i przypomina o chlubnej roli polskich pilotów podczas II wojny światowej. Zastanawia mnie jednak jedno: gdzie byli ci pocieszyciele, kiedy przez 10 lat brukowce kontrolowane przez milionerów nie zostawiały suchej nitki (nie wystarczyło, że w UK ciągle pada…) na obywatelach Polski, Rumunii, Bułgarii i innych krajów Europy Wschodniej? Czemu tak niewielu dementowało plotki i powykręcane statystyki?

Aby zademonstrować to, jak łatwo nagiąć fakty, przyjrzyjcie się proszę poniższemu – oto krótkie podsumowanie „działalności” Brytyjczyków w Europie:

Miliony Brytyjczyków mieszka w Europie, kradnąc pracę obywatelom poszczególnych krajów. Trudno nawet o pracę jako nauczyciel angielskiego, ponieważ wszystkie obsadzone są przez tzw. „native speakers”. Ich obecność działa na szkodę służby zdrowia, która jest przeciążona – spójrzcie tylko na emerytów w Hiszpanii, przyczyniających się do kolejek i mniejszej dostępności personelu. Otwierają swoje sklepy, z własnym, ohydnym jedzeniem, co sprawia, że lokalne biznesy cierpią; w dodatku słychać więcej angielskiego na ulicach niż języka danego państwa – nie uczą się bowiem innych języków, zakładając, że wszyscy będą mówić po angielsku. Piją na umór, powodując problemy na ulicach, także podczas ich wieczorów kawalerskich. To – naturalnie – nakłada dodatkowy ciężar na publiczne służby, jak policja i pogotowie. Kupują domy, przez co wzrastają ceny i młodych ludzi nie stać na kupno własnych nieruchomości. Możliwe, że to ich należy winić za kryzys nieruchomości w Hiszpanii. No i kto wie, co mogą zrobić teraz? Mieli przecież Imperium, kradnąc i wykorzystując inne nacje na świecie. Dlaczego powinniśmy pozwolić im żyć, mieszkać i pracować w Europie? WSZYSCY BRYTYJCZYCY POWINNI JECHAĆ DO DOMU!

Powyżej znajduje się kilka linijek tekstu pełnych zniekształconych faktów, stereotypów i pomówień, odwołań do historii, o której trzeba pamiętać, że jest przeszłością oraz haseł promujących ksenofobię. To jest dokładnie to, co zrobiono Europejczykom w tym kraju. Co ciekawe, jednym z głównych sprawców jest Rupert Murdoch, Australijczyk. Trzeba jednak pamiętać, że Brytyjczycy zamieszkujący w Hiszpanii, Francji, Irlandii, Polsce, Niemczech i innych krajach są w podobnej sytuacji, jak my: stosunek do nich zmienił się w ciągu jednego dnia, są niepewni swojej przyszłości, finansów i sytuacji ich dzieci. To Europa jest ich domem.

Ze zmartwieniem, niepewnością i zgrozą czekamy na rozwój sytuacji. Miejmy nadzieję, że fala bezsensownych akcji wyżej wspomnianych frustratów minie i wszyscy będziemy mogli wrócić do owocnej współpracy tak w Europie, jak i w Zjednoczonym Królestwie, szanując siebie nawzajem oraz koncentrując się na problemach takich jak ochrona środowiska czy leczenie raka. Póki co – warto być może zastanowić się nad wspólną akcją w celu poprawienia wizerunku innych nacji – w tym Polaków – wśród Brytyjskich obywateli z tzw. „klasy pracowniczej”. I wskazać palcem tych, którzy przez długie lata pracowali nad jego zniekształceniem.

Tzw. „hate crime” można zgłaszać telefonicznie pod numerem 999 lub 101, a także przez stronę internetową: www.gov.uk/report-hate-crime.

Goniec.com


Komentarze

moze być W dużym stopniu to sami Polacy mieszkający w Anglii od dawna protestowali przeciw napływowi nowych polskich imigrantów, i to oni moga byc własnie odpowiedzialni za Brexit. Czy tak jest , nie wiadomo.


Podobne artykuły


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama