mieszkasz w londynie banner

Jak Polacy czują się po referendum? (3)

Czy polscy imigranci przejmują się Brexitem? Co o nim myślą?

PixaBay / Jak Polacy czują się po referendum?
PixaBay / Jak Polacy czują się po referendum?

Brexit to temat, który kładzie się cieniem na życiu imigrantów z Europy – w tym Polaków – już od kilku miesięcy. Przeciętny człowiek, ogłupiony szumem medialnym i sprzecznymi doniesieniami, sam już nie wie, co myśleć o wynikach referendum. Ale wśród Polaków nastroje, jak wśród Brytyjczyków – mieszane. Są tacy, co się cieszą; tacy, co płaczą; a i tacy, których to w ogóle nie obchodzi.

37-letnia Marlena mieszka w Anglii „od zawsze”. – Przyjechałam tu tyle lat temu, że już nawet nie pamiętam, żebym mieszkała gdzieś indziej – śmieje się kobieta. Tutaj poznała swojego męża, Anglika o australijskich korzeniach, urodziła dwójkę dzieci. – Moi chłopcy nie znają innego kraju, tutaj się urodzili, więc stąd pochodzą. Jesteśmy niby mieszaną rodziną, ale jednak bardziej angielską, tutaj jest nasz dom. Nie wierzę w to, żeby ktokolwiek kazał mi się stąd wynosić, bo nie mam obywatelstwa. Jestem tu już tyle lat, ale chciałam zachować polskie. Marlena jest raczej spokojna, jeśli chodzi o prawodawstwo, mniej o społeczność: - Czuję się jak część tego miasta, wrosłam w Londyn, świetnie mówię po angielsku, a mimo tego ostatnio w autobusie usłyszałam od starszej kobiety, że nie życzy sobie mojej obecności w UK, bo rozmawiałam z mamą przez telefon – po polsku. Marlena twierdzi, że wraz z mężem rozważają przeprowadzkę – być może do Australii, gdzie jej partner ma rodzinę. Zrobi to nawet mimo tego, że nikt jej z Anglii nie wyrzuca.

Zupełnie inne przemyślenia ma Karina, której 9-letnia córka chodzi do jednej ze szkół w Manchesterze. – Cały ten szum wokół Brexitu jest sztucznie napędzany, ale ma prawdziwy wpływ na nasze życie. Weronika ostatnio wróciła ze szkoły z płaczem. Udało mi się wyciągnąć z niej, że... nie chce wracać do Polski, a będzie musiała! Miała taką opinię, bo dzieci, których rodzice popierają opcję Leave, naopowiadały jej jakichś strasznych historii. Przestraszyła się, bo zdążyła już stracić kontakt z polską rzeczywistością i dobrze się tutaj czuje. Karina twierdzi, że nie podejrzewała nawet, że jej córka może interesować się kwestiami politycznymi, więc nie uświadamiała córki w sprawach referendum. – I to był mój błąd, bo inni rodzice postanowili za pośrednictwem swoich dzieciaków poinformować moją córkę, że rzekomo nie jest mile widziana. Weronika powiedziała mi też, że jedna z koleżanek pochodząca z Bułgarii, znalazła w damskiej toalecie swoje imię wypisane na ścianie, z dopiskiem „wypi*** do domu”. Jak widać starsze dzieci potrafią już dokuczać innym nawet w kontekście politycznym – żartuje Karina, która postanowiła obrócić całą sytuację w dowcip.

Bardziej poważnie do tematu Brexitu podchodzi Krystian, 29-latek, który od 3 lat prowadzi mały biznes w UK. – Jestem w UK, bo jestem. Jak będzie trzeba, albo będę miał taki kaprys – pojadę sobie gdzieś indziej. Nie sądzę jednak, żeby mogło to wynikać z ograniczania imigracji czy jakichś represji względem imigrantów. Myślę raczej, że poziom życia w Anglii może się pogorszyć, a wtedy znajdę dla siebie lepszą opcję. Krystian utrzymuje jednak, że nie wyjechał do Wielkiej Brytanii dla pieniędzy. – Jest mi tu dobrze, znalazłem swój spokój. I tak będę chciał się przenieść, więc Brexit mi obojętny. Póki co jednak czuję się dobrze w Anglii. W ogóle nie ruszają mnie zaczepki na temat Polaków i imigrantów z Europy Wschodniej – mogą sobie gadać ile chcą, a ja wciąż tutaj jestem, czy nie?

Spokoju chłopaka zupełnie nie podziela Beata, która wpadła niemal w panikę. – Wiedziałam od początku, że się nie zgodzą i nie pozwolą nam tu zostać, Angole będą robić wszystko, żeby nas stąd wykopać. Ja się tak łatwo nie dam, ale mam problem: za dwa tygodnie jadę do Polski na urlop i zastanawiam się – czy będę mieć trudności z powrotem? Jak to jest? W podobnym nastroju, jak Beata, jest wielu Polaków, którzy już od kilku tygodni poszukują możliwych rozwiązań, które w razie czego pozwolą im zostać w UK. Lekka panika sprzyjała interesom nie do końca uczciwych firm. Karolina, która jest specjalistką od prawa pracy i księgowości w Anglii, opowiada nam: - W ciągu tych kilku ostatnich miesięcy, liczba zapytań o rezydenturę i o to, jak zdobyć obywatelstwo, wzrosła o kilkaset procent! Osobiście uczciwie odpowiadałam rodakom, że nie ma sensu tak się denerwować, a jeśli już koniecznie chcieli, to pokazywałam jak przeprowadzić bezpłatną aplikację. Wiem jednak, że wyrosły jak grzyby po deszczu dziesiątki firm pobierających opłaty za coś, co każdy może sam załatwić w 10 minut przy własnym biurku. To nieuczciwe.

Ewelina, 23-latka z Radomia jest zadowolona z wyników referendum: - Bardzo się cieszę, dobrze zrobili. Za dużo jest w UK ciapactwa i muzułmanów, których nikt tu nie chce. Może przestaną się tu zjeżdżać i robić brud, wprowadzać swoje zwyczaje! A my, Polacy, to prawie jak Anglicy. Taką postawę wyśmiewa rówieśnik Eweliny, Patryk: - Polacy żartują z Anglików, że głosowali chociaż nie wiedzieli za czym. Ale gdybyśmy to mieli być my, byłoby tak samo. Muzułmanie? Oni są niby imigrantami z Unii Europejskiej? No, nie sądzę. Poza tym jak Polak-imigrant może powiedzieć, że jest tu za dużo imigrantów?! Tacy ludzie powinni uważać, żeby plucie na imigrantów nie obróciło się przeciwko nim, bo – jak sami widzimy – dla Brytyjczyka muslim-imigrant i Polak-imigrant niewiele się różnią, a to jego zdanie się tutaj liczy. Jak możemy akceptować ksenofobię względem innych, ale jednocześnie żądać tolerancji dla nas samych? To śmieszne.

Wśród morza ekscytacji Brexitem i rozkwitu ksenofobii, pojawiają się też głosy chłodnego rozsądku. Stanisław nie może nadziwić się, ile emocji wywołało głosowanie: - Przesada! Nie ma jeszcze nawet żadnych formalnych kroków ku wyjściu z Unii, nie wiadomo kiedy i czy w ogóle ktoś złoży wreszcie ten wniosek. Jeśli jednak już się pojawi, to i tak negocjacje potrwają pewnie kilka lat. I jak już wreszcie z tej Unii wyjdziemy, to po pierwsze na podstawie nowych przepisów nie można będzie wyrzucić ludzi, którzy przyjechali i żyli tu dzięki możliwościom wynikającym ze starego prawa. A po drugie nie zabija się kury znoszącej złote jaja, imigranci płacą tu zbyt dużo podatków, żeby Brytyjczycy mogli się nas pozbyć.

Podobnie stoicką postawę prezentuje Marianna, która uspokaja tych, których przeraziły przypadki agresji względem imigrantów. Opowiada ze spokojem, że nienawiść do imigrantów nie istnieje: - Kilku oszołomów zawsze się znajdzie, ale to raczej idioci, którzy nie mają co robić i zabijają nudę. Oni zwrócą się przeciwko byle czemu, żeby tylko mieć zajęcie – a teraz na topie jest temat imigracji i Polaków. Niedługo wszyscy o nich zapomną, a my będziemy sobie żyć tak, jak żyliśmy dotychczas.



Komentarze



Podobne artykuły


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama