mieszkasz w londynie banner

Jak w przeciągu tygodnia rozpocząć nowe życie w Anglii? - wywiad z człowiekiem, który to wie (3)

Część emigruje do UK mając tam znajomych, część próbuje w ciemno. Przeprowadziliśmy wywiad z "trzecią drogą" - z Maciejem "sorkiem" Łobodą, który pomaga Polakom zacząć nowe życie na emigracji.

Jeden domów zarządzanych przez Macieja / fot. Tomasz Jaciubek
Jeden domów zarządzanych przez Macieja / fot. Tomasz Jaciubek

Dopiero samemu znajdując się w trudnej sytuacji potrafimy tak naprawdę zrozumieć z czym to się wiąże. Maciej sam znalazł się w pewnym momencie w dużych tarapatach, z których wyciągnęła go pomocna dłoń. Dzięki temu wie, czego potrzeba osobom w takiej sytuacji, a także pozwoliło mu to znaleźć dające satysfakcję zajęcie.

W jaki sposób pomagasz w relokacji do Wielkiej Brytanii?

W pierwszej kolejności udzielam wszelkich niezbędnych informacji na temat wyjazdu i życia w Wielkiej Brytanii - informuję jakie minimum formalności należy spełnić, aby móc tutaj żyć oraz pracować. Takie rzeczy jak NIN, konto bankowe oraz mieszkanie to podstawy – bez nich trudno znaleźć zatrudnienie. Dwie pierwsze wymagają jedynie krótkiej rozmowy telefonicznej oraz pójścia do Job Centre lub banku, w czym pomagam, jeśli dana osoba radzi sobie nieco gorzej z językiem angielskim.

Próba wynajęcia mieszkania przez osobę, która dopiero co dotarła do Wielkiej Brytanii bywa skomplikowana. Sam tego doświadczyłem, kiedy tutaj przyjechałem. Niemalże skończyłem pod mostem, byłem na skraju rozpaczy i chciałem koczować w samochodzie, bo praca była, ale mieszkanie znaleźć trudno. Dodatkowo, jak to często bywa na początku emigracji, z pieniędzmi było bardzo krucho! Na szczęście właściciel hotelu, w którym się zatrzymaliśmy, poszedł z nami do swojego znajomego z agencji i powiedział mu, by wynajął nam coś, bo uważa iż jesteśmy dobrymi ludźmi. W ten sposób prawdziwym cudem udało nam się znaleźć pierwsze mieszkanie.

Stąd też moim głównym sposobem pomocy jest pomoc z akomodacją. Wraz z moim wspólnikiem posiadamy bazę sporej liczby domów/pokoi, których właściciele z chęcią przyjmują Polaków chcących rozpocząć życie w Anglii. Jest to ogromne ułatwienie. Zwykle agencje wymagają referencji, sprawdzenia zdolności kredytowej oraz potwierdzenia od pracodawcy (credit check, employment check), poprzedniego adresu, a czasem nawet żyranta (guarantor). Bywa to bardzo trudne dla osoby, która dopiero co postawiła swoją stopę na brytyjskiej ziemi, powoduje olbrzymie koszty związane z wyjazdem oraz jest przyczyną wielu frustracji.

Ponadto zauważam, że współdzielenie domu ze świeżymi emigrantami (przebywającymi w Wielkiej Brytanii krócej niż rok) pozwala na dzielenie się doświadczeniami, stworzenie nowej sieci znajomych czy nawet wzajemną pomoc w trudnych sytuacjach, co jest niezmiernie ważne w przypadku znalezienia się w zupełnie nowym miejscu.

Pomagasz z formalnościami i zamieszkaniem, a co z szukaniem pracy?

Kiedy zaczynałem, miałem dobry kontakt z paroma agencjami z okolicy. Miałem w pewien sposób pierwszeństwo w uzyskiwaniu informacji na temat pojawiających się na rynku ofert. Niestety, jak to często bywa, zawiódł czynnik ludzki – kilka osób z moich poleceń po paru dniach rezygnowało – agencji się to nie spodobało, więc przestali się ze mną kontaktować.

Obecnie, po przyjeździe na miejsce osobom zainteresowanym podaję informacje, do których agencji/zakładów podejść by w krótkim czasie dostać pracę – ludzie wydają się zadowoleni takim rozwiązaniem.

Jeśli ktoś oznajmi mi, że szuka czegoś konkretnego – np. jest kierowcą ciężarówki lub specjalistą – zwykle jestem w stanie takie osoby odesłać do odpowiednich miejsc lub agencji, czy też polecić kontakt do osób zaznajomionych z tematem. Niejednokrotnie udaje się takim ludziom znaleźć pracę lepszą niż przysłowiowy zmywak, w niedługim czasie po przyjechaniu do Wielkiej Brytanii.

Na początku pomagałeś po prostu znajomym, czy od razu myślałeś o przekształceniu tego w działalność?

Wydaje mi się, że każda osoba, która pomagała kiedykolwiek znajomym w emigracji, wie jak ciężkie i czasochłonne to bywa. Początkowo, chciałem pomóc ludziom z mojego otoczenia, którzy bardzo chcieli wyjechać, a bali się jechać w ciemno, z wizją braku zatrudnienia i dachu nad głową – nie myślałem wtedy o pieniądzach, raczej wspominałem jak trudno było na samym początku i że fajnie byłoby mieć taką możliwość. Różnie to się dla mnie skończyło, jest z tym związane kilka pozytywnych i kilka nieprzyjemnych historii. Jednak zainteresowanie taką formą pomocy przerosło moje oczekiwania i pomyślałem, że w sumie dlaczego nie spróbować tego na większą skalę i nie sprawić, że stanie się to moim źródłem zarobku. Pojawił się kontakt do jednego z właścicieli kilku mieszkań, więc rzuciłem swoją ówczesną pracę i postawiłem wszystko na jedną kartę – założyłem firmę i nie żałuję tego!

Nie wygląda jak angielska pogoda / Sorek

Czy zgłaszają się do Ciebie ludzie spoza Wykopu?

Oczywiście, chociaż nigdy nie ogłaszałem się nigdzie indziej. Zainteresowanie jest tak duże, że znajomi znajomych zaczęli mnie sami znajdować. Często odbieram telefony od osób pytających z wątpliwością w głosie, czy to ja jestem tym człowiekiem, co pomaga znaleźć dom. Niektóre osoby zakładają konto na Wykopie, żeby zapytać mnie o możliwość wyjazdu. Tym samym większość ludzi, którzy skorzystali z moich usług, to użytkownicy tego serwisu.

Ile osób do tej pory skorzystało z Twojej pomocy?

Od lutego 2015 roku uzbierało się aż 190 osób, jednak z dnia na dzień rośnie liczba zainteresowanych. Kwiecień to bardzo popularny okres na emigrację.

Ile czasu zajmuje usamodzielnienie się, czyli znalezienie pracy, przeprowadzka?

W zależności od pory roku, osobistych predyspozycji i szczęścia - od tygodnia do miesiąca. Po przylocie i dotarciu do pokoju trzeba poświęcić co najmniej jeden dzień na kupienie i doładowanie sobie brytyjskiego numeru telefonu, aby umówić się na rozmowę o National Insurance Number, warto też przejść się do banku by założyć konto. Resztę czasu można spędzić na poszukiwaniu pracy – jest to schemat, który sprawdza się w większości przypadków. Wiadomo, że czasem wystąpią okoliczności, które przedłużą proces założenia konta, czy otrzymanie listu potwierdzającego rozmowę o NIN. Jednak z mojego doświadczenia, większość osób znajduje zatrudnienie w pierwszych dwóch tygodniach po przyjeździe. Najwięcej zależy od determinacji, chęci znalezienia pracy i zrealizowania postawionych sobie celów.

Relokacja to prosta sprawa, najczęściej ludzie przyjeżdżają z jedną walizką. Niekiedy pomagam w zorganizowaniu transportu dobytku z różnych części Anglii i Szkocji ludziom, którzy są tutaj już jakiś czas, ale postanowili się przenieść do Yorkshire.

Ludzie przez Ciebie sprowadzeni raczej zostają już w UK, czy wracają do Polski?

Mogę z całą stanowczością powiedzieć, że większość zostaje.

Część z nich zostaje w pokojach, w których zaczynali swoja przygodę, ceniąc sobie komfort czy lokalizację. Wiele osób przyjeżdża na chwilę, na parę miesięcy, żeby sprawdzić jak się żyje w Anglii, spróbować swoich sił na emigracji. Potem nadchodzi tęsknota za krajem, kryzys emigranta, czy inne czynniki, które powodują powrót do Polski. Jeszcze inni zmęczeni współdzieleniem domu znajdują sobie mieszkania na własną rękę. Z ciekawostek dodam, że zarówno w grupie wracających jak i wynajmujących zdarzyły się przypadki że po kilku, kilkunastu tygodniach dostałem wiadomość lub telefon – „wiesz co, szukam znowu pokoju, masz coś?”

Czemu zdecydowałeś się akurat na Barnsley?

Tutaj przyjechałem na początku i zakochałem się w okolicy. Trafiłem na bardzo miłych Brytyjczyków, którzy niemalże uchronili mnie od spania pod mostem. Potem poznałem wspaniałych sąsiadów, którzy pomogli nam wiele razy i okazali bardzo dużo życzliwości. Poznałem tutaj też wielu Polaków, których spokojnie mogę nazwać moimi przyjaciółmi. Barnsley to wspaniałe miasto. Dużo pracy, niskie ceny domów, wynajmu oraz najważniejsze - bezpieczna okolica - według statystyk policji, jedna z najbezpieczniejszych w Anglii. Brak jest również spięć kulturowych, gdyż miasto jest jednolite etnicznie (97% mieszkańców to rodowici Anglicy).

Dobry powód do przeprowadzki do Yorkshire / Sorek

Ponieważ działasz zgodnie z rygorystycznymi przepisami, wiesz zapewne na co zwracać uwagę podczas wynajmowania domu, żeby uniknąć kłopotów?

Mam to szczęście, że współpracuję bezpośrednio z właścicielami domów oraz z lokalnym urzędem gminy. Dzięki temu jestem na bieżąco z przepisami a wszystko jest legalne i bezpieczne. Ponadto, co jakiś czas uczestniczę w różnego rodzaju szkoleniach organizowanych między innymi przez Residential Landlords Association – zasady wynajmu wciąż się zmieniają, a ja lubię mieć wszystko pod kontrolą. Mogę powiedzieć, że szczególnie rygorystyczne wydają mi się przepisy przeciwpożarowe. Miałem do czynienia z kilkoma landlordami, których nie interesowało to, by wszystko było zrobione według obowiązujących przepisów, bo uważali to za wyrzucanie pieniędzy – nasza współpraca nie trwała długo, bo bez sensu jest ryzykować czyimś bezpieczeństwem.

Pamiętajcie - wynajmowany pokój musi posiadać co namniej jedno okno.

Czy z Twojego doświadczenia prowadzenie działalności w Wielkiej Brytanii jest prostsze niż w Polsce?

Nie miałem okazji prowadzić działalności w Polsce z prostego powodu – ilość biurokracji jaka mnie tam spotkała przy próbie rozpoczęcia czegokolwiek, bardzo mnie do tego zniechęciła. Poza tym brak środków, które można zaryzykować by tak po prostu rozpocząć działalność – w Polsce musisz pamiętać, że jeśli nie wszystko pójdzie po twojej myśli to będzie do zapłacenia jeszcze dużo podatku oraz ZUS – to nie dla mnie.

W Anglii wszystko można załatwić na telefon, pocztą lub przez Internet. Tylko raz w swoim życiu byłem w urzędzie w Anglii – i nie widzę potrzeby bym musiał się ponownie tam wybrać! To wspaniałe móc prowadzić biznes z jednego miejsca i mieć przejrzystość i prostotę w dokumentach.

Jaką opinię o Polakach mają mieszkańcy mniejszych miejscowości, na przykład właśnie Barnsley?

Trudno ocenić jednoznacznie – Anglicy nigdy nie powiedzą ci całej prawdy, szczególnie, jeśli ta miałaby być przykra dla Ciebie. Z tego co wiem, to większość Anglików w naszej miejscowości nie ma żadnych uprzedzeń. Uważają, że dobrze, że ciężko pracujemy na ich benefity, że mają wielu Polskich znajomych i cieszy ich to, że się integrujemy.

Oczywiście zdarzają się opinie, że zabieramy pracę, że wykorzystujemy system socjalny, jednak są to moim zdaniem opinie wynikające z braku otwartości Polaków na Brytyjczyków i odwrotnie. Mimo wszystko większość wypowiada się o nas w sposób pozytywny – i często porównuje, że jesteśmy dużo lepsi niż imigranci np. z Bliskiego Wschodu.

Boisz się Brexitu? Przygotowujesz się jakoś na niego?

Ani trochę. Co będzie to będzie – zastanawianie się teraz nad tym to jak wróżenie z fusów. Nie wiemy co rząd Wielkiej Brytanii chce nam zgotować. Możemy jednak mieć pewne przesłanki, że dla nas zakończy się to najlepiej – dlaczego?

Cóż, nie ukrywajmy – jesteśmy siłą napędową ekonomii tego kraju. Jest pełno zakładów, gdzie nawet ponad 90% pracowników to sami Polacy (w naszej okolicy jest parę takich firm zatrudniających ponad 1000 osób). Według oficjalnych statystyk jest tu nas prawie milion – ale szczerze powiem, że wydaje mi się, że jest nas tu 2 razy więcej, to widać na ulicach, na lotniskach – a o wielu przyjeżdżających nie mówią oficjalne statystyki.

Gdyby nagle UK zaczęło utrudniać nam życie, nie sądzę, żeby wtedy ludzie wiązali jakąś przyszłość z tym krajem. To pozbawiłoby Brytyjczyków nie tylko prostej siły robotniczej, ale również części wykształconych pracowników. Ci ludzie mają wielu znajomych oraz rodzinę, która niekoniecznie zarabia tak dobrze – myślicie, że wtedy tacy ludzie nie będą myśleć o zmianie kraju na taki, gdzie oni oraz ich rodziny i znajomi mogą godnie żyć i pracować?

A być może jest to właśnie nowa opcja dla naszego biznesu? By sprowadzać tutaj ludzi wprost do pracy – bo to będzie wymagane? Nie wiadomo. Wiem, że na pewno zrobię wszystko by móc się dostosować do nowego rynku – i wiem, że na pewno mi się to uda.

Maciej Łoboda prowadzi firmę PNV Solutions, można go znaleźć w serwisie wykop.pl pod nazwą użytkownika "sorek", można się też z nim kontaktować mailowo pod adresem emigracja.do.uk@pnv-solutions.co.uk lub na stronie www.sorek.uk.

Przenosząc się do UK z Sorkiem czekać może na Was taki dom na start:



Komentarze

MDF Wykop, hmm... Od kilku lat nie odwiedzam tej strony internetowej, jednak pamiętam, że dla wielu UK jawiło się jako ziemia obiecana, przynajmniej dopóki dopóty ich ulubiony polityk (a teraz pewnie nawet dwóch) nie obejmie całkowitej władzy. Tym ludziom pomagał bym raczej w odwyku od internetu, ponieważ izolując się od świata sami robią sobie krzywdę. Dla zdrowia i dobrego samopoczucia lepiej odwiedzać np. Reddit, choć na szczęście ktoś skutecznie ukrócił biadolenie, które swego czasu stanowiło co 3 wpis.
MESSIAH Nie sądzę żeby UK pozostawiło Polaków a Muslimów wygoniło. Ostateczne ostatnie miejsce do wyrzucenia z kraju przypadnie tym którzy będą pracować uczciwie i mieszkać w namiotach. Wyobraź sobie czy jako pracodawca zatrzymasz Polaków czy też weźmiesz ofertę Araba za stawkę 2 x mniejszą? No właśnie.


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama