mieszkasz w londynie banner

Miłości, zdrady, ceny domów: jak Londyn wpływa na związki imigrantów

Jeżeli koszt wynajmu potrafią zjeść całą pensję to okazuje się, że nic w związkach nie jest już takie samo.

PixaBay / Miłości, zdrady, ceny domów: jak Londyn wpływa na związki imigrantów
PixaBay / Miłości, zdrady, ceny domów: jak Londyn wpływa na związki imigrantów

Wyjeżdżający do Londynu dzielą się zasadniczo na dwie kategorie: jadących samotnie oraz jadących z partnerem/znajomymi. Londyn jest tu przy tym ważnym czynnikiem, ponieważ to właśnie to miasto jest słusznym symbolem chorych cen wynajmu.

Ile można oszczędzić?

Badanie przeprowadzone na Brytyjczykach pokazuje, że bycie w związku pozwala im w sumie oszczędzić 1224 funty rocznie - głównie dzięki składaniu się na czynsz. W Londynie ten efekt potrafi być kilkukrotnie większy. Pokazują to nie tylko oszczędności - 34% Brytyjczyków żyjących samotnie nie stać na roczny karnet na siłownię lub wyjazd na wakacje, w parach ten odsetek spada do 23%. Podobnie z posiadaniem oszczędności - wśród sparowanych 45% odkłada pewną sumę miesiąc w miesiąc, robi tak natomiast tylko co trzeci singiel.

Związek wpływa na finanse, ale czy finanse wpływają na związki?

91% mieszkających w Wielkiej Brytanii nie zmieniło swojego statusu związkowego w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Co trzecia ankietowana przez This is Money osoba mieszkająca w Londynie deklaruje, że na jej decyzję o rozstaniu ma wpływ sytuacja mieszkaniowa. Rozmawialiśmy z kilkoma osobami, których rozterki sercowe są pod silnym wpływem bezwzględnej, ekonomicznej kalkulacji.

Dzieci raczej nie w komunie

Miłości, zdrady, ceny domów: jak Londyn wpływa na związki imigrantów

Jolanta przeprowadziła się do Londynu trzy lata temu. Przyjechała tu do swojego obecnego męża, Pawła, który osiedlił się w mieście rok wcześniej. Od czasu jej przyjazdu zdążyli się zaręczyć i wrócić do Polski na ślub. Mówi: "Chcieliśmy poszukać oddzielnego mieszkania, cały czas bowiem mieszkamy w domu z obcymi osobami. Kiedy jednak myślimy o przeprowadzce Paweł siada z kalkulatorem i szybko się okazuje, że trzeba będzie zrezygnować z oszczędzania i żyć od pierwszego do pierwszego. A chcemy jednak odłożyć na depozyt, kupić mieszkanie. Ale ta ciągła obecność ludzi za ścianą - nie da się tak prowadzić normalnego życia rodzinnego, jak tu chociażby wychować dziecko? Gdyby nie warunki mieszkaniowe to już jakiś czas temu zdecydowalibyśmy się na ciążę".

Już nie razem, jeszcze nie osobno

W zupełnie innej sytuacji jest Sandra. Spotykała się z Michałem już od roku. Ona pracowała jako kelnerka, on dorabiał na budowach. Postanowili wyjechać do Londynu, ponieważ, jak mówią, "praca taka sama, ale za godziwe pieniądze". Po pewnym czasie zaczęło im się jednak psuć. "Powoli wychodzą na jaw rzeczy, które nam nie pasują. Jego zupełnie nie trzymają się pieniądze. Ma dobrą dniówkę, więc mówi, że ma prawo czasem poszastać. Może i tak, ale wydać 400 funtów jednego wieczoru? Generalnie przestaliśmy się zgadzać, teraz mieszkamy niejako obok siebie. Ale dalej w jednym pokoju, bo ja z pracy jako kelnerka nie opłacę sama pokoju za 500 funtów, jemu też się nie uśmiecha nagle wydawać dwa razy więcej.

I tak sobie żyjemy, niby razem, ale tak naprawdę osobno, po prostu w jednym pomieszczeniu" - kończy.

Nie zadzieraj z Polką

Ania pracuje w McDonaldzie. Pracuje tam też Chris, Chris jest area managerem, czyli ma pod sobą 3 lokale należące do jednego właściciela. Ania i Chris wyraźnie mięli się ku sobie, zaczęli się spotykać. Po pewnym czasie Chris zaproponował, aby Ania przenieśli się razem do nowo wynajętego studia. On tam nocował 2-3 razy w tygodniu, poza tym tłumaczył się, że jak musi być na zamknięciu jednego lokalu o 2 rano, a później na otwarciu innego o 5-6, to na razie będzie trzymał jeszcze swoje mieszkanie niedaleko restauracji.

"Na początku byłam zakochana, nie wydało mi się to zbyt podejrzane. Faktycznie bywał u nas w lokalu i w nocy i bladym świtem. Po pewnym czasie zaczęłam na niego naciskać - wtedy się okazało, że jego stare mieszkanie to naprawdę stare mieszkanie. Problem w tym, że mieszka tam jego żona i córka. Obiecywał, że są w separacji, że się rozwodzą, ale że dla dobra córki, i tak dalej. W końcu miałam dość robienia w balona, zagroziłam, że pójdę do jego żony. Ubłagał mnie żebym tego nie robiła - gnojowi nie wybaczyłam, w międzyczasie przeszedł termin wypowiedzenia umowy, więc mu obiecałam, że nic nie powiem jak będzie opłacał mieszkanie. Mam go na widelcu, więc do końca trzyletniej umowy na mieszkanie mam czynsz z głowy. Co się stało to się nie odstanie, a tak przez trzy lata spokojnie odłożę i później będę się zastanawiać" - mówi Ania.



Komentarze



Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama