Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Przyjechałam z miłości, wróciłam z głupoty (10)

- Powrót nie był dobrą decyzją. Straciłam to, co było ważne - mówi Malina

Przyjechałam z miłości, wróciłam z głupoty
Przyjechałam z miłości, wróciłam z głupoty

Malina przyjechała do Anglii sześć lat temu, jako młoda dziewczyna poszukująca pracy. Chciała tylko dorobić sobie na przedłużone wakacje - ostatecznie urlop spędziła w Londynie. I tu już została - do czasu. 

- Jak przyjechałam do Londynu to miałam 23 lata. Szybko obroniłam się i skończyłam studia, więc pod koniec czerwca już zaczynałam tutaj pracować. Sprzątałam w hotelach i czasem roznosiłam ulotki. Chciałam popracować 2-3 miesiące, dołożyć do oszczędności i jechać w jakieś ciepłe miejsce na gap year. No i mój rok przerwy spędziłam w Londynie. Trwał aż 5 lat! - śmieje się rumiana, podchodząca dopiero pod 30-stkę kobieta. 

Miłość

Malina poznała w Londynie Collina, starszego o 2 lata Brytyjczyka. - On twierdził, że jest Brytyjczykiem, choć był też w połowie Polakiem. Jego mama nauczyła go mówić po polsku, więc trochę próbował, ale niećwiczone umiejętności językowe były co najwyżej zabawne. Poznałam go przez znajomą, z którą pracowałam, zauroczył mnie - wspomina dziewczyna. Para szybko się do siebie zbliżyła, miesiąc później byli już razem.

- To była naprawdę wielka miłość. Rozumieliśmy się bez słów, chociaż wychowaliśmy się w różnych miejscach i nasze rodziny były zupełnie inne - to było to. Zakochałam się z wzajemnością i postanowiłam, że zostanę troszkę dłużej, żeby zobaczyć jak się sprawy ułożą... - opowiada swoją historię 29-latka.

Życie było dla Maliny niezwykle łaskawe - nowy związek rozkwitał. Świetnie dogadywała się z Collinem, wkrótce ze sobą zamieszkali, kolejne trzy lata upłynęły sielankowo. - Oczywiście, że czasem się kłóciliśmy, ale na pewno mniej, niż inne pary. Byliśmy dobrani jak w korcu maku. Wynajęliśmy ładniejsze mieszkanie, ja dostałam stałą pracę, a moje kilka miesięcy przerodziło się w lata. I może to był właśnie największy problem, że wszystko stało się tak nagle.

Malina ma na myśli swoją przeprowadzkę do Wielkiej Brytanii, która przecież nie miała być przenosinami na stałe - a w takie się nieopatrznie zamieniła. - Miałam wszystko - cudownego mężczyznę, który mi się oświadczył, ładny dom, wystarczająco dużo pieniędzy, ale ciągle coś mnie kłuło w sercu. To się zaczęło już po roku, ale na początku ignorowałam, dopiero potem zaczęłam bardziej się tym przejmować. 

Tęsknota

Dziewczyna opowiada, że zaczęła tęsknić za domem, myślała o powrocie do Polski. - Ciągle oglądałam te wszystkie zdjęcia znajomych, słuchałam ich historii, czułam się tutaj samotna i trochę wyrwana ze swojego świata. Przecież nie chciałam przenosić się na zawsze. Collin był wspaniały, ale nie mógł zastąpić mi całego świata, więc tęsknota coraz bardziej mnie uwierała. Zaczęłam podpytywać narzeczonego, co by myślał o przeprowadzce do Polski, ale on nie chciał o tym słyszeć.

Collin rzeczywiście nie był zainteresowany zamieszkaniem w Polsce. Tłumaczył narzeczonej, że w Londynie oboje mają już dobrą pracę, on stoi na drodze do pewnej kariery. Nie chciał tego zamieniać na niepewny byt w Polsce. Już wtedy zaczął przeczuwać, że coś w ich relacji się psuje. - Widział, że jestem smutna, pocieszał mnie i bardzo się starał, ale w efekcie płakałam po kryjomu, żeby nie sprawiać mu przykrości. Coraz częściej mieliśmy te rozmowy - mówiłam, że bardzo go kocham i chcę z nim być, ale ta ciągota do Polski jest za silna i nic nie mogę z nią zrobić. Z perspektywy czasu uważam, że to była jakaś forma depresji. 

Malina po pięciu latach pobytu w Londynie poczuła, że musi podjąć ostateczną decyzję. - Myślałam, że zwariuję, moje myśli krążyły tylko wokół rodziny, Polski, znajomych których zostawiłam. Collin próbował, ale nie mógł mi wynagrodzić tego, w jak wielką obsesję na punkcie powrotu się wpędziłam. Nawet mama powtarzała mi: Malinka, po co tu wracać, zastanów się dobrze! Ale miałam dosyć, postawiłam wszystko na jedną kartę.

Malina powiedziała narzeczonemu, że wraca do kraju. Pożegnanie było trudne, oboje płakali. - On był już zrezygnowany. Kilka razy zapytał mnie, czy jestem tego pewna i że nie będzie już odwrotu. Stwierdził jednak, że nie będzie mnie trzymał na siłę w miejscu, w którym nie jestem szczęśliwa. I wiedział, że on nie będzie szczęśliwy w Polsce.

Powrót

- Pierwszy miesiąc w Polsce był naprawdę super. Czułam, że odżywam. Codziennie widywałam znajomych, rodzinę, spędzaliśmy mnóstwo czasu razem. Pełna energii zaczęłam poszukiwania pracy. Chciało mi się żyć. A potem totalna klapa - opowiada młoda kobieta. Malina wysyłała codziennie dziesiątki CV, ale propozycje pracy, które otrzymywała, były znacznie poniżej jej kwalifikacji i doświadczenia zdobytego w Anglii. - Jeden manager powiedział mi wprost: Co, nie udało się na emigracji to wracamy do nas? To nie było sprawiedliwe, ale przełknęłam tę gorycz. Niczego nie dostaje się za darmo i nie chciałam mieć lepiej tylko dlatego, że wróciłam z zagranicy. Poza tym radość z powrotu tak mnie przepełniała, że cieszyłam się z tej pracy, którą dostałam. Nie było źle. 

Wątpliwości po raz pierwszy pojawiły się po kilku tygodniach spędzonych w kraju. Malina zaczęła tęsknić za byłym narzeczonym. - Euforia opadła, rodzina i przyjaciele wrócili do normalnego życia, dla mnie też zaczęła się codzienność. Wtedy zapytałam sama siebie: dziewczyno, co ty zrobiłaś...? Uświadomiłam sobie jak bardzo się myliłam. Wszystko, za czym tęskniłam, było moją własną iluzją, wyobrażeniem, które sobie stworzyłam. Depresja z UK zamieniła się w typową depresję polską. Zapomniałam, że życie tutaj to też życie, a nie tylko zdjęcia z grilla na Facebooku.

Malina poczuła, że kraj się zmienił, że rzeczywistość nie wygląda tak, jak ją zapamiętała i wyidealizowała w trakcie pobytu w Anglii. Dłużej do Polski nie pasowała.

Gorzkie refleksje

- Każdy powód, dla którego tak bardzo chciałam wracać, nagle przestał mieć znaczenie i jakikolwiek sens. Czuję, że popełniłam wielki błąd. Tęskniłam nie za Polską, ale za tym, co sobie wyobrażałam, za odpoczynkiem i relaksem. To były sentymenty, życie tutaj wcale nie jest takie, jak sobie to w głowach wyobrażamy - sielanka na zielonej trawce. Nie mogę sobie wybaczyć, że zostawiłam miłość mojego życia z powodu głupich iluzji, że lepiej tam, gdzie nas nie ma.

Malina twierdzi, że cała ta historia nauczyła ją jednego - aby doceniać to, co mamy, zamiast szukać tego, czego nam brakuje. - Gdybym nie przekonała się na własnej skórze, pewnie wciąż bym biadoliła, że chcę do domu. Żałuję, że zniszczyłam swój związek, ale cóż - to tylko moja wina. Zostawiłam kogoś, kogo kocham, dla jakichś wyobrażeń. Za 3 miesiące wracam do Londynu.



Komentarze

Ania Jakbym czytała swoją historię tylko ze ja byłam w Stanach
Patriot Kobiety sa impulsywne ,ale nie dziwie sie jej.Polska jest piekna,ale pomyslcie jakbys miala placic podatki na tych w rzadzie od razu mi przechodzi...
ejaha Wszystko pięknie wygląda w Polsce jak nas nie ma ..ale każdy ma swoje życie i problemy..kazdy szczęśliwy na fb
ewa Jak Kocha to wybaczy..Ja czasami miałam chwile tęsknoty ..ale jak na wakacje pojadę to mi wystarczy..nie wytrzymałabym psychicznie i fizycznie ( bo na bank praca byla by np.W Mcdonalds lub Biedronce


Podobne artykuły


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama