mieszkasz w londynie banner

Samobójstwo matki 4-letniego Danielka (1)

Zakład karny dla kobiet Foston Hall. Medycy wezwani do celi Magdaleny Łuczak kilka minut po siódmej rano stwierdzają zgon. Władze więzienia zarządzają dochodzenie, ale wszystko wskazuje na to, że 14 lipca 2015 roku kobieta popełniła samobójstwo. Następnego dnia Daniel skończyłby osiem lat.

Magdalena Łuczak i Daniel Pełka / PA
Magdalena Łuczak i Daniel Pełka / PA

3 marca 2012 roku, Coventry. Prawie w całym mieszkaniu unosi się ciepły zapach domu. Prawie, bo ta przyjemna woń nie dociera do jednego z pokoi, do którego drzwi można otworzyć tylko z zewnątrz. W środku nie ma klamki ani mebli poza starym, przesiąkniętym moczem materacem. W małym pokoju zapach wyraźnie różni się od tego z reszty mieszkania, tutaj panuje gryzący odór uryny. Na materacu leży Daniel – 11 kilogramów cierpienia i bólu. Kilka godzin temu przestał oddychać. Jego usta zdążyły już zsinieć, a nogi zaczęły sztywnieć. Nie dożył piątych urodzin. Zabrakło czterech miesięcy. 

Nieszczęśliwie zakochana

Do Wielkiej Brytanii Magdalena Łuczak. przyjechała pod koniec 2005 roku z Łodzi. Szczupła, średniego wzrostu, pofarbowane na czarno włosy. Dbała o opaleniznę oraz paznokcie, lubiła zabawę i alkohol. Dołączyła do swojego ówczesnego partnera Eryka P. Mieli już wtedy córeczkę, a kolejne dziecko, Daniel, przyszło na świat półtora roku później. Kobieta szybko znalazła zatrudnienie jako sprzątaczka. Potem zajęła się wychowaniem dzieci. Parze Polaków nie układało się najlepiej. Szczególnie po alkoholu. Kłócili się, bili i straszyli nawzajem, więc któregoś dnia Magdalena znalazła sobie innego mężczyznę, z którym jednak także nie była szczęśliwa. Ciągłe awantury, bójki, krzyki i straszenie nożem.

Policja stale gościła w ich mieszkaniu. Życie rodziny zmieniło się w koszmar, a Magda kilka razy uciekała z domu przed rozwścieczonym alkoholikiem. W okolicach kwietnia 2010 roku kobieta związała się z Mariuszem Krężołkiem, byłym żołnierzem, ściganym w Polsce osiłkiem ze skłonnościami do agresji. Ta znajomość dla obojga skończy się dożywociem. Zamieszkali pod jednym dachem, wspólnie oddając się uciechom miłosnym, alkoholowym i narkotycznym, co w końcu doprowadziło do poczęcia dziecka, które urodziło się w sierpniu 2011 roku. 

26 szans

Także do ich mieszkania zaglądała policja. Głównie wtedy, gdy Mariusz i Magda awanturowali się po pijaku. Były groźby, rękoczyny, aresztowania, odejścia i powroty. Najczęściej ona wzywała, rzadziej on, zdarzało się, że i jedno i drugie. Mariusz kilka razy trafiał do aresztu, ale Magda zawsze wycofywała zarzuty. Z raportów policji wynika, że dzieci nigdy nie były zagrożone, przynajmniej nie na tyle, aby reagować.

Nauczyciele w szkole, do której chodził Daniel kilka razy zauważyli siniaki oraz zadrapania na ciele chłopca. Widzieli, jak dziecko wyjada posiłki innych uczniów, a nawet, jak wygrzebuje jedzenie ze śmieci. Obserwowali, jak traci na wadze i jak opuszcza kolejne dni w szkole, ale za każdym razem znajdowało się jakieś wytłumaczenie, jakaś wymówka i jakoś nikt nigdy nie zapytał chłopca czy w domu wszystko w porządku.

W styczniu 2011 roku Daniel trafił do szpitala ze złamaną ręką. Według matki spadł z kanapy podczas zabawy z siostrą. Lecz niepokój lekarzy wzbudził fakt, że rodzaj złamania u chłopca przypomina ten spowodowany wykręceniem oraz że złamanie musiało nastąpić przynajmniej dzień wcześniej, a więc rodzice zwlekali z przyjazdem do szpitala. Poza tym na jego ciele odkryto kilka siniaków i stłuczeń, które powstały, według wystarczająco wiarygodnych wyjaśnień matki, podczas jazdy rowerem. Powiadomiono policję, przeprowadzono wywiady, ale nic z tego nie wynikło. Funkcjonariusze rozmawiali z siostrą Daniela, która potwierdziła wersję matki. Dopiero na procesie dziewczynka przyzna, że Magdalena Łuczak kazała jej kłamać. W szpitalu zważono Daniela. Ponad 15 kilogramów.

Do mieszkania w Coventry czasem przychodzili ludzie z opieki społecznej, sprawdzić w jakich warunkach żyją dzieci. Kilka razy zajrzała pielęgniarka, gdy na świat przyszedł potomek Magdy i Mariusza. Z ich sprawozdań wynika, że w domu Magdaleny Łuczak dzieciom nie działa się krzywda. Ci z opieki martwili się co prawda, że w domu dochodziło wcześniej do przemocy fizycznej, że był alkohol, awantury, ale nawet takie incydenty nie skłoniły ich do działania. 

W rzeczywistości jednak sytuacja w domu Polaków wyglądała zupełnie inaczej. Na rozprawie ujawniono liczne błędy policji, lekarzy oraz opieki społecznej, które przyczyniły się do tragedii. Jedna z gazet dopatrzyła się aż 26 przypadków, w których władze mogły pomóc Damianowi, ale zawiodły.

Z miłości albo strachu

Kilka minut po trzeciej w nocy 3  marca 2012 roku na numer alarmowy 999 dzwoni Magdalena Łuczak Zrozpaczona wzywa pomocy. Twierdzi, że Daniel przestał oddychać. Dramatyczne wołanie o pomoc według detektywów prowadzących sprawę miało wyreżyserowany charakter, ale wtedy jeszcze nikt nie dociekał, nikt nie zadawał trudnych pytań. Medycy docierają na miejsce siedem minut później, jednak nic nie mogą zrobić. Daniel nie żyje. Z początku jego śmierć nie wydała się podejrzana, Magda i Mariusz wzorowo ogrywali swoje role. Szybko pojawiły się wątpliwości, a dwa dni później policja aresztowała Polaków pod zarzutem zabójstwa czterolatka.

Kolejne etapy śledztwa odkrywały dramatyczną historię Daniela katowanego i głodzonego przez własną matkę i jej konkubenta. Bity, upokarzany, podtapiany do nieprzytomności, maltretowany, karmiony solą, wreszcie zamykany w ciemnym pokoju i trzymany tam godzinami – lista tortur jest długa. Któregoś dnia z drzwi prowadzących do „więzienia” Daniela dorośli usunęli drugą klamkę, tę po zewnętrznej stronie, bo bywało, że siostra wypuszczała brata. Sekcja zwłok wykazała, że Daniel zmarł w wyniku ciosu w głowę, który uszkodził mózg. Umierał kilka godzin.   

Choć dowody niezbicie wskazywały, że oboje bezlitośnie i z premedytacją katowali Daniela, to na procesie Magda i Mariusz wzajemnie zrzucali na siebie winę. Ona z miłości do niego albo ze strachu pozwalała bić swoje dziecko, a on utrzymywał, że nigdy tego nie robił. Śledztwo wykazało, że śmiertelny cios zadał mężczyzna, a matka pozwoliła chłopcu umrzeć. Medycy z całą pewnością stwierdzili, że gdyby Danielowi udzielono pomocy zaraz po uderzeniu chłopiec ciągle by żył. Bez żadnych wyrzutów sumienia oprawcy przed sądem odgrywali kolejne role, aby ratować skórę. Wyrok w tej sprawie zapadł w sierpniu 2013 roku przed Birmingham Crown Court. Dożywocie z minimalną karą 30 lat dla obojga.

Ale taki wymiar kary to dla nich za dużo. Gdy trafiają do więzienia zarówno jedno, jak i drugie odwołuje się od wyroku. Apelują o skrócenie kary. Mariusz Krężołek dodatkowo odwołuje się od wyroku skazującego go za morderstwo. Ich nadzieje przekreślił w grudniu poprzedniego roku sąd apelacyjny, który odrzucił prośby. O sprawie zabójstwa Daniela znów zrobiło się głośno, gdy kilka dni temu jego matkę znaleziono martwą w celi.

Źródło: Paweł Chojnowski / Goniec.com

Tagi: Dziecko



Komentarze

Ja bym z chęcią zaadoptowala tego chłopczyka jak nie chciała suka dziecka trzeba było chłopca oddać a nie torturowac i zabić !


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama