mieszkasz w londynie banner

Sprzątanie to zaglądanie w intymność Wywiad

Dlaczego dywany są obrzydliwe, u kogo rosną glony w łazience, co się robi ze znalezionymi seks-zabawkami - o tym rozmawiamy z pracującą jako sprzątaczka Agnieszką.

Sprzątanie to zaglądanie w intymność
Sprzątanie to zaglądanie w intymność

Agnieszka przyjechała do Wielkiej Brytanii parę lat temu i, jak wiele osób na początku spontanicznej emigracji, zaczęła pracować jako sprzątaczka (jak sama teraz pisze w ogłoszeniach: cleanerka). Opowiedziała nam o różnicach między Polakami a Anglikami, o kilku tajnikach dobrego sprzątania, a także dlaczego dywan to jedna z obrzydliwszych rzeczy w mieszkaniu.

Na początku wiele osób zatrudnia się jako sprzątaczki lub pomoce domowe, co zdecydowało, że postanowiłaś się tym zajmować na stałe?

Przyjechałam do UK bez konkretnego zawodu, przerwałam studia na trzecim roku jak skończyły się pieniądze. Na początek najważniejsze są pieniądze - więc złapałam się tego, co najszybciej znalazłam. Później gdzie nie próbowałam - to okazywało się, że jest gorzej i płacą mniej. Tak naprawdę jak się ma własną bazę klientów to są z tego naprawdę przyzwoite pieniądze. Przez pewien czas pracowałam w hotelu, bo myślałam, że może lepiej tak na umowę. Oczywiście mocno się myliłam.

Teraz sama też zatrudniasz osoby do sprzątania.

Tak, po pewnym czasie z poleceń było tylu klientów, że się nie wyrabiałam. Najpierw dobrałam koleżankę, która okazała się jednak słaba. Po pewnym czasie znalazłam kogoś co podobnie zasuwa - popracowałyśmy razem, a później się podzieliłyśmy i dobrałyśmy kolejne osoby - i tak to się kręci.

Po paru latach w branży widzisz istotne różnice między Polakami a Anglikami jeżeli chodzi o podejście do czystości?

Przede wszystkim - pracuję w Londynie, ciężko powiedzieć coś o samych Anglikach. Przede wszystkim - Anglicy zawsze są dla mnie uprzejmi, Azjaci z kolei często traktują mnie ja powietrze. Takiego syfu, jak w domach Azjatów, to nie widziałam nigdzie. Czasami mam wrażenie, że u nich "wiosenne porządki" to tak naprawdę jedyne porządki, szczególnie w łazience. Grzyb to standard w UK, ale oni mają nawet glony. Pierwsze kilka razy naprawdę się dziwiłam, teraz już przywykłam.

Inna rzecz to grzyb. W Anglii jest trudny do uniknięcia, więc być może dlatego jest traktowany lekceważąco. W Polsce każdy wie, że grzyb jest szkodliwy i trzeba się go pozbyć. Tutaj nawet u ludzi bardzo fit, dbających o zdrowie, taki grzyb jest obecny. 

Co jest najgorszym fragmentem mieszkań w Londynie?

To zależy u kogo. Mam jedną taką pasjonatkę zdrowego żywienia - ona je proszek z jakichś alg, taki zielony. No i niespecjalnie uważa jak go dodaje do wszystkiego - jak on się wgryza we wszytko to ludzie sobie sprawy nie zdają. 

Taki kran to najgorzej

Często problematyczny jest prysznic - w wielu domach jest on raczej ciasny, ciężko się poruszać. To też sprawia, że właścicielom nie chce się używać gumowej ściągaczki. Poza tym - prysznic najlepiej się czyści gdy wszystko jest naparowane. Na przykład po wzięciu prysznica, albo przed. A tak wchodzisz do takiej ciasnej kabiny i wychodzisz mokra i zachlapana. Najbardziej mi się nie chce tych pryszniców ruszać. Właścicielom też - dlatego tak wyglądają.

Albo te wszystkie nowoczesne krany. Bardzo błyszczące i ładne w sklepie w domu zamieniają się w dramat. Praktycznie od razu zbierają osad i kamień, znać na nich każdą zaschniętą kroplę. Kwadratowe są najgorsze, na płaskiej powierzchni kamień osadza się błyskawicznie. Moja rada jest taka - jeśli nie masz zamiaru przecierać ściereczką takiego kranu codziennie - kup lepiej klasyczną baterię. Inaczej ciągle będzie brudna.

Czy sprzątanie dla siebie różni się od takiego usługowego?

Zdecydowanie. Przede wszystkim - w domu pomaga (lub przeszkadza, zależnie co umie) mąż, więc trzeba też pilnować. Trochę żartuję oczywiście, tak naprawdę w domu staram się wprowadzić rozsądny podział obowiązków. No ale. Pracowałam przez pewien czas w hotelu. Tam sprzątanie jest zupełnie inne - nie ma być czysto, tylko ma wyglądać, że jest czysto. Jak masz 20 minut, a ktoś zostawił syf, to ustalasz co najpierw, w najgorszym wypadku pościel zostanie. Dużo czasu okazuje się oszczędzać płukanie mopa w toalecie, a nie bieganie z wiadrem.

Jeśli ma być efekt rzucający się w oczy to też są drobne sztuczki. Przetarcie na koniec sprzątania lśniących powierzchni ściereczką z mikrofibry robi je niemalże jak z folderu reklamowego. Ważne jest jednak, żeby mieć takie ściereczki płukane samą wodą. Użycie na przykład zmiękczacza do tkanin sprawia, że przestają się sprawdzać, w ogóle nie chłoną wody.

Inny sposób na błysk, a przy okazji i ułatwienie sobie pracy następnym razem - stal nierdzewna na kuchence wygląda lepiej przetarta odrobiną oliwy z oliwek. Nie tylko daje błysk, ale i tworzy warstewkę, dzięki której mniej się przylepiają rzeczy.

Czego ludzie nie wiedzą o sprzątaniu?

Hmm, ja bym powiedziała, że nie wiedzą nic. Jak zatrudniam młodą dziewczynę, to na często myśli "w domu coś tam sprzątałam, wszystko wiem". A to przecież jest skomplikowana sprawa gdy zaczyna w użycie wchodzić chemia. Robią preparaty uniwersalne, czy inne takie, no ale pierwsze przetarcie chromowanej powierzchni preparatem do usuwania kamienia potrafi nauczyć, że świat z reklam i domowego przetarcia kurzu to co innego. 

Mój mąż to dobry przykład. Samochód to wie, że wymaga pielęgnacji. Ma jeden środek do mycia, później czymś naciera, poleruje szmatką, wyciera. A w domu wszystko by nawilżanymi ściereczkami robił. Ale muszę mu przyznać, że to dzięki niemu odkryłam jak wspaniale z przypalonymi rzeczami na kuchence radzą sobie chusteczki dla niemowląt. 

Cudowna ignorancja dotyczy dywanów. Wystarczy trochę popracować odkurzaczem piorącym i już nigdy się nie pomyśli o odkurzonym dywanie, że jest czysty. Odpowiednio gęsty i gruby dywan bywa nawet zamieszkany przez robactwo, które nie zostaje wyciągnięte przez odkurzacz. Pranie dywanów - na tym nie można oszczędzać. Obrzydlistwo.

Sprzątanie to zaglądanie w intymność

Zdarzają się krępujące sytuacje?

Słyszałam opowieści o jakichś klientach paradujących w slipach. Mnie to nie spotkało. Są potencjalnie krępujące sytuacje, jak znalezienie wibratora, raz znalazłam też taką kulkę na pasku, taki knebel. Ale to się po prostu odkłada i tyle, jeśli właściciel nie zobaczy, że to przekładasz, to przecież nie trzeba lecieć i pytać "A co to?".

A czy osoba zamawiająca sprzątanie powinna o czymś wiedzieć?

Sprzątający dorywczo nie mają własnych środków, a i firmy nie zawsze są chętne je dawać. Jeśli mamy tylko Domestosa, to wszystko będzie nim umyte. Jak nie wiesz jakie środki są potrzebne zapytaj cleanerki. Ja na przykład lubię ocet - moczy się ręczniki papierowe i obkłada tym zakamienione sprzęty. Później wystarczy przetrzeć i spłukać i gotowe, żadnego szorowania. 

Sprzątanie to zaglądanie w intymność

Niektórzy dochodzą do wniosku, że skoro ktoś sprząta, to oni nie muszą już nic robić. Najgorzej jest jak ktoś ma marmurowe blaty w kuchni. Nie przetrą plamy, kładą kwaśne owoce na blacie - tego zmatowienia nie da się usunąć, a wżarte plamy z kawy czy herbaty to w ogóle dramat. Można próbować rozpuszczalników, ale trzeba być przygotowanym, że to różnie może być. Może i marmur ładnie wygląda tydzień po zamontowaniu, ale nie widzę możliwości żebym się skusiła na taki. Chyba że ktoś ma służbę, która będzie mu to codziennie polerować.

Tagi: Finanse



Komentarze



Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama