mieszkasz w londynie banner

Tylko my jesteśmy po stronie uchodźców w UK - wywiad z pracownikiem Asylum Aid

Wolontariusze i pracownicy organizacji charytatywnych są jednymi z nielicznych ludzi pomagających uchodźcom docierającym do Wielkiej Brytanii.

Tylko my jesteśmy po stronie uchodźców w UK - wywiad z pracownikiem Asylum Aid
Tylko my jesteśmy po stronie uchodźców w UK - wywiad z pracownikiem Asylum Aid

Karolina Chołka jest wolontariuszem w organizacji Asylum Aid pomagającej uchodźcom docierającym do Wielkiej Brytanii.

Na co może liczyć człowiek przedostający się do Wielkiej Brytanii i starający się o status uchodźcy?

Zanim otrzyma się państwowe wsparcie należy przejść rozmowy, niemalże przesłuchania, potwierdzić swój wiek i fakt bycia ofiarą wojny lub bycia prześladowanym z różnych względów - religijnych, etnicznych lub przynależności narodowej. Zanim do tego dojdzie, a także w trakcie całego procesu administracyjnego, ci najczęściej młodzi ludzie są bezdomni i bez środków do życia. Śpią na ławkach, a żywią się tym, co otrzymają od organizacji charytatywnych lub zdobędą inaczej. Przeważnie jednak - są głodni, przyłapanie bowiem na działaniu niezgodnym z prawem oznacza w praktyce deportację. Mogą się starać o national asylum seeker support - to 34 funty tygodniowo, zostają umieszczeni w motelu. W praktyce spędzają tam całe dnie w samotności i w coraz większej izolacji, co nie pomaga im odnaleźć się w być może ich przyszłym kraju.

Jak wygląda proces przyznawania takiego statusu?

Pierwszą przeszkodą jest wiek - bardzo często Home Office uznaje, że młodzi, deklarujący niepełnoletniość, ludzie mają 20 lat. Jabłko Adama, ślady zarostu - to wszystko jest podstawą stwierdzenia "20, do widzenia", co oznacza, że nie otrzymają pomocy. Przybywający tutaj często mają za sobą naprawdę traumatyczne historie, długą podróż - to wyniszcza bardzo szybko, sprawia, że człowiek wygląda na zdecydowanie starszego. Państwo jednak nie chce pomóc takim osobom, więc szuka każdego powodu, żeby tej pomocy odmówić. Weryfikacja wieku pozwala przejść do kolejnego etapu - doświadczeni, żyjący w spokojnym, cywilizowanym społeczeństwie prawnicy zadają ludziom, których rodzice zginęli w bombardowaniu, pytania: Bombardowanie było we wtorek, czy we środę? Spalenie ich domu i zgwałcenie sióstr i matki miało miejsce rano czy wieczorem? Słynny stał się przypadek, gdy urzędnicy uznali, że ślady po torturach mogą być równie dobrze śladami po przewróceniu się podczas biegu na kamiennym podłożu.

Samo dotarcie na rozmowy nie jest proste. Domyślne miasto do wszystkiego to Londyn - tutaj muszą stawić się poszukujący azylu. Oni jednak wylądowali w Dover, albo wysiedli gdzieś z ciężarówki na północy kraju. Dojazd na przesłuchania to konieczność podróży pociągiem - co dla takich osób jest absurdalnie wysokim kosztem. Czasami próbują się przedostać na gapę, schować się w ubikacji. Jeśli zostaną złapani - trafiają bez wyroku na nieograniczony czas do więzienia, później są deportowani.

Jakie prawa daje przyznanie prawa pobytu w UK?

Większość tych osób ma w kraju pochodzenia jakąś rodzinę. Często są to bardzo rodzinne, pomagające sobie społeczności. Pracują ciężko i wysyłają rodzinie, krewnym pieniądze, które albo mają pomóc im przetrwać na miejscu, albo, nieoficjalnie, posłużą do opłacenia podróży do lepszego kraju.

Rząd jest niechętny pomocy - a jak jest ze zwykłymi ludźmi?

Problemem jest retoryka na zasadzie "Oni wszyscy kłamią", albo "oni wszyscy zaniżają swój wiek". Ludziom żyjącym w dobrobycie trudno sobie wyobrazić, że takie tragedie, jak oni oglądają na filmach, naprawdę dzieją się każdego dnia, w dodatku całkiem niedaleko od nas. Wojna i prześladowania w kraju pochodzenia, później ryzyko utonięcia na morzu, zamarznięcia w podróży zimą - to w wyobrażeniach wielu osób wyolbrzymione zagrożenia. Po dotarciu do Wielkiej Brytanii, czy innego kraju europejskiego, uchodźcy są bardzo podatni na wykorzystywanie. Wśród nich polują handlarze ludźmi, stają się współczesnymi niewolnikami, trwają w takim stanie po wiele lat.

Mówi się, że wykształceni znajdą pracę, poradzą sobie - mieliśmy przypadek kształcącego się chirurga, w kraju pochodzenia już przeprowadzał drobne zabiegi. Tymczasem spędzenie trzech zim na ławce skończyło się odmrożeniem palców, wdało się zakażenie - bez kilku palców nie ma szans na wykonywanie zawodu.

Wiele osób w Wielkiej Brytanii chce pomagać uchodźcom?

Większość drzwi jest dla nich zamknięta. Jest kilka organizacji - przede wszystkim Czerwony Krzyż, który ma prawników pracujących pro bono, a także lekarzy, którzy jednak mają ograniczone możliwości pomocy wskutek braku środków na świadczenia medyczne. W zasadzie brak jest pomocy psychologicznej, której uchodźcy potrzebują - my możemy zaoferować wysłuchanie, my też, w przeciwieństwie do pracowników rządowych, wierzymy w to, co mówią.

Później jednak starający się o azyl natykają się na przepisy i procedury skonstruowane tak, żeby nie tylko nie pomóc, ale żeby odstraszyć kolejne osoby od przyjazdu. Bezdomność, bez praw przysługujących jednak brytyjskim bezdomnym, centra zatrzymań, deportacje, legalne pozostanie w kraju - tak w kolejności od najczęstszych do najrzadszych skutków układają się losy uchodźców w Wielkiej Brytanii.



Komentarze


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama