mieszkasz w londynie banner

Zostałem pobity w Anglii. Zbieram na powrót do Polski [List czytelnika] (15)

Paweł uważa, że został pobity przez to, że mówił po polsku. Teraz nie ma za co żyć i prosi o pomoc.

Zostałem pobity w Anglii. Zbieram na powrót do Polski [List czytelnika]
Zostałem pobity w Anglii. Zbieram na powrót do Polski [List czytelnika]

Paweł przesłał do naszej redakcji list, w którym opisał swoją historię.

 

Witam Wszystkich!

Nazywam się Paweł Kotowski. Urodziłem się w mieście Łodzi. Wychowały mnie polskie osiedla i od małego musiałem zadbać o siebie - ze względu na trudną sytuację finansową rodziny. Po ukończeniu szkoły średniej chciałem rozpocząć studia, ale ze względu na brak dobrze płatnej pracy - nie mogłem sobie na to pozwolić. Pracowałem więc czasem dzień i noc, by pomóc mamie w utrzymaniu rodziny, bo na ojca nie mogliśmy liczyć. Postanowiłem więc wyjechać do UK. 

W Anglii jestem od paru lat. Na samym początku było ciężko. Inny kraj, język i ludzka mentalność. Ciężko było znaleźć prace i się utrzymać w Anglii bez jakichkolwiek znajomości. Wylądowalem w Reading.

Po kilkunastomiesięcznej tułaczce od jednej agencji pracy do innej - w końcu znalazłem w miarę dobrą pracę na zmywaku. Pracowałem od rana do wieczora, ale wystarczało mi pieniędzy, by się utrzymać. Po paru miesiącach ciężkiej pracy, los się do mnie uśmiechnął - po kilku szkoleniach dostałem się na stanowisko kucharza. Wszystko zaczęło mi sie układać. Ale do czasu.

Zostałem pobity w Anglii. Zbieram na powrót do Polski [List czytelnika]

Ostatnio ucierpiałem ze strony Anglików przez to, że jestem Polakiem. Nic sobie z tego nie robiłem - do czasu. 

Pewnego wieczoru, po ciężkim dniu pracy poszliśmy z innymi kucharzami do pobliskiego pubu na piwko. Za barem akurat spotkałem Polaka, więc można bylo zamienić parę zdań po polsku. Nie spodobało się to stojącym przy barze Anglikom, którzy usłyszeli naszą rozmowę. Poszarpali mnie trochę i myślałem, że na tym się skończy, bo każdy wrócił do swoich znajomych i wieczór trwał dalej. 

Gdy wracałem do domu po paru piwach, zostałem zaatakowany przez grupkę Anglików - podejrzewam, że tych samych. Powalili mnie na ziemię. Kopali. Uderzali jakimiś pałkami. Było to około 2 w nocy, w osiedlowym parku.

Myślę że życie uratował mi przechodzień, który wybrał się na nocny spacer z psem. Ja leżałem w krzakach i nie miałem siły nawet się odezwać, ale pies mnie wyczuł i zaczął szczekać. Wtedy straciłem przytomność. 

Obudziłem sie w szpitalu. Okazało się, że mam jakieś błędy w ubezpieczeniu i prawdopodobnie bedę musiał sam pokryć koszty leczenia. Planowałem w tym czasie jechać do Polski na urlop wiec miałem odłożone trochę funtów i pomyślałem, że dam radę. Ale wtedy mój stan się pogorszył. 

Doznałem w trakcie napaści poważnego urazu lewego oka i musiałem przejść zabieg, by go nie stracić. Złamaniami się nie przejmowałem - ale okiem zacząłem, bo nie chciałem zostać tylko z jednym. Lekarze mówili, że muszę przejść jeszcze parę zabiegów, by oko wróciło do pełnej sprawności - ale nie stać mnie, by wyleczyć się w Anglii. Na lewe oko widzę w 10-15%. 

Po paru dniach hospitalizacji okazało sie, że całe moje oszczędności, które zbierałem przez dłuższy czas pobytu w Anglii, pójdą na pokrycie kosztów leczenia. 

Pracodawca oczywiście znalazł jakieś wyjścia prawne, by mnie zwolnić i nie ponosić żadnych kosztów. 

Aktualnie jestem bez pracy i środków do życia. Mieszkam kątem u znajomych. Chodzę z nogą w specjalnym stojaku, bo miałem złamana kość piszczelową. Ale chciałbym już wrócić do Polski. Właśnie dlatego otworzyłem zbiórkę na Pomagam.pl. Potrzebuję funduszy na bilet i rozpoczęcie leczenia w Polsce, ale niestety sam nie dam rady ich w tym stanie zarobić.

Proszę Was o pomoc. Prawie zostałem zabity tylko dlatego, że jestem Polakiem. 

Pozdrawiam,

Paweł Kotowski

 

Strona zbiórki organizowanej przez Pawła dostępna jest tu.



Komentarze



Podobne artykuły


Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama