mieszkasz w londynie banner

Związek z arabem? Polecam - wywiad (9)

Joannę zawsze pociągał egzotyczny typ urody. Kilka lat temu związała się z Tunezyjczykiem. Rozmawialiśmy z nią o tym, jak taki związek wygląda.

PixaBay / Związek z arabem? Polecam - wywiad
PixaBay / Związek z arabem? Polecam - wywiad

Jak to się wszystko zaczęło?

Mówi się, że kobiety szukają męża podobnego do ojca. Mój tata faktycznie ma nieco bardziej egzotyczny wygląd - wyglądał jak potomek Maurów w Hiszpanii. Ja tego nie pamiętam, ale moja mama mówi, że jak byłam mała to już wtedy miałam silne postanowienie wyjścia za mąż za obcokrajowca. W każdym razie - Siamaka poznałam mieszkając w Polsce. Miałam go oprowadzić po klubie. Koleżanka powiedziała, że jest z Francji - jako jedyna nieco znałam francuski, dlatego wysłali mnie. To "nieco" jest może nawet nadużyciem - już po drugim zdaniu zapytał mnie czy mówię po angielsku. Pewnie zrobiłam się czerwona, ale po angielsku poszło już dużo łatwiej.

Wyglądał naprawdę obłędnie, aż trudno było od niego oczy oderwać. Okazało się że pochodzi z Tunezji, mówi płynnie w czterech językach - oprócz arabskiego, angielskiego i francuskiego zna jeszcze włoski. Jego rodzina ma hotele w Tunezji, on był w Polsce na pół roku w interesach. Zaczęliśmy się spotykać. Tak minęło parę miesięcy, kiedy oznajmił mi, że kończą się tu jego interesy i jedzie do Anglii. Pytał czy nie pojadę z nim. Myślałam nad tym dwa dni, doszłam do wniosku, że warto zaryzykować. 

Nie bałaś się tak jechać w ciemno?

Trochę się bałam, jednak to nie jest przecież drugi koniec świata. Kilkaset złotych i mogę z powrotem być w Polsce - tak to sobie uzasadniałam. Okazało się to dobrym wyborem - Siamak jest inteligentny, zabawny. Jest, jak mówi mój tata, "porządnym człowiekiem". 

Wiem o co chcesz zapytać - tak, jest muzułmaninem. Nie podchodzi jednak do wiary zbyt restrykcyjnie, raz nawet zaciągnęłam go na jutrznię. Religia jednak to nie wszystko, jest też cała otoczka wychowania - to z człowieka nie wychodzi. Czasem sama nie wiem czy to on ma ze mną ciężko, czy ja z nim.

Co masz na myśli?

Ja jestem Europejką, wpojono mi zupełnie inne zasady zachowania niż jemu. W pewnym momencie wyciągnął wszystkie moje ubrania z szafy i poukładał je - "tych nie możesz nosić" - wskazał. Chciałam wybuchnąć śmiechem, ale nie chciałam go urazić - wytłumaczyłam mu, że mieszkamy w Europie, skąd pochodzę, więc nie mam zamiaru wyrzekać się swojej kultury. Marudzi do tej pory, ale coraz mniej.

Dużo trudniej było wytłumaczyć mu, że jak się spotykam z kolegą, to nie żeby go zdradzać. Dla arabów jest to oczywiste - mężczyzna nie spotyka się z nie swoją kobietą - a jeśli już, to seks wisi w powietrzu. Wychodzi z niego zazdrośnik, ale jestem na tyle uparta, że nie dam się stłamsić. Wiesz jak to jest - im bardziej na mnie naciska, tym większa chęć postawienia na swoim.

Jak odbiera go Twoja rodzina?

Pochodzę z warszawy - to jednak co innego niż jakaś mała miejscowość. Babcia załamywała ręce, ale reszta rodziny po pewnym czasie obdarzyła go pewnym zaufaniem. Jest wielu obcokrajowców, więc niespecjalnie to kogoś dziwi.

A u niego?

Z tego co się orientuję to w ich kulturze kobiety dzielą się na porządne, muzułmanki, oraz "wakacyjne przygody", czyli Europejki, Amerykanki. Zwłaszcza jeśli mieszkają w turystycznej miejscowości. Jego rodzinę poznałam po ponad dwóch latach - na początku mówił, że wizyta jakoś się nie składa, później jednak powiedział mi, że jego rodzice chcieli, aby znalazł sobie porządną dziewczynę. Nie wiem czy się poddali, czy dalej liczą, że jednak jestem przelotną znajomością, w każdym razie widziałam się z nimi raptem parokrotnie. 

Planujecie być razem?

Oczywiście. Najbardziej martwi nas, że nie wiadomo jak to będzie z jego pracą. Ja na pewno nie chcę mieszkać w Tunezji, boję się islamskiego kraju. Zdaję sobie sprawę, że on pochodzi z bogatszej, lepiej wykształconej części społeczeństwa. On z kolei ma coraz większe obawy co do Anglii. Turystyka stąd do Tunezji teraz leży, mamy nadzieję, że się podniesie - ale jeśli nie, to nie wiadomo czy go nie wezwą do kraju, albo czy nie trzeba będzie się gdzieś przenosić. 

Czyli opowieści o arabach porywających kobiety są przesadzone?

A jak ja mam na to odpowiedzieć? Mnie nikt nie porwał, nie znam żadnej dziewczyny, którą by to spotkało. Ale Tunezja to też nie Iran. Nie do końca wierzę, że dziewczyny, które to spotkało, nic nie przeczuwały. Po tygodniu znajomości oczywiście nie da się poznać człowieka, ale po paru miesiącach, po roku? Nie chce mi się wierzyć, że nie ma żadnych sygnałów. Trzeba dokładnie poznać człowieka, a nie liczyć na łut szczęścia. Nie wyobrażam sobie, żebym ja po tych paru miesiącach zgodziła się na wyjazd do Tunezji. Do Anglii to jednak zupełnie co innego. Nawet teraz, mimo że do Siamaka mam pełne zaufanie, wolałabym jednak do Tunezji się nie przeprowadzać.



Komentarze



Imigracja

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama