Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Buty za 190 tysięcy, przeszczep podeszwy i Michael Jordan - czyli jak kolekcjonować buty (1)

Czy można kolekcjonować buty sportowe? Tak - o ile nosił je ktoś znany, albo przypominają nam szczenięce lata. O pasji do obuwia opowiada Kamil Kaczyński - organizator eventu Sneakers Life.

Buty Jordana z 1984 r. - sprzedane za 190 000 dolarów
Buty Jordana z 1984 r. - sprzedane za 190 000 dolarów

Kamil Kaczyński jest kolekcjonerem butów sportowych. Na co dzień mieszka w Londynie, ale z jego pasji zrodził się pomysł na organizację Sneakers Life Warsaw - imprezy dla fanów mody ulicznej i fascynatów obuwia w Polsce. Dlaczego buty to nie tylko część garderoby i po co je zbierać - Kamil wyjaśnił mi w naszej rozmowie.

Buty za 190 tysięcy, przeszczep podeszwy i Michael Jordan - czyli jak kolekcjonować buty

Ilona Deka: Do tej pory nie było w Polsce takiej imprezy, jak Sneakers Life - obracającej się wokół butów sportowych, ale również z koncertami, pokazami, otwartej dla wszystkich. Event zbiera pozytywne opinie - a według Ciebie, jak było? Udało się?

Kamil Kaczyński: Według mnie tak. Przede wszystkim dlatego, że mieliśmy tam kogoś wyjątkowego - przyjechał Gerard Starkey, który zbiera buty Michaela Jordana. Jego kolekcja to poziom światowy. Mieliśmy też Tedego, którego fanem jestem od kiedy zaczynał karierę - ale tylko śledziłem karierę, nie chodziłem na koncerty. Wreszcie go spotkałem i wpadłem na pomysł, żeby zagrał koncert w swoich ulubionych Air Jordan 4 i potem je podpisał - teraz mam je jako pamiątkę.

W Sneakers Life wzięło udział sporo osób - jak na taką tematykę, która wydaje się raczej mało popularna.

Chcieliśmy trafić dalej, nie tylko do zamkniętego środowiska kolekcjonerów butów. No bo na przykład oryginalne buty w których grał Jordan - to jest interesujące nie tylko dla fanów obuwia. On kilkanaście lat temu był prawdziwą legendą. Mogłeś się nie interesować koszykówką, sportem, ale kim jest Jordan - każdy wiedział.

Dlatego przyszło sporo osób niezwiązanych z moją pasją. Starsi i moi rówieśnicy, którzy pamiętają tamten czas. Było widać nawet matki z małymi dziećmi w wózkach... No, może bardziej ojców. To było super i dobrze było coś takiego zrobić.

Mieliście trudności z organizacją?

Na początku nie wszyscy nas przyjęli z otwartymi ramionami, ale mieliśmy dużą pomoc ze strony osób, które nas wspierały. Może nie robiliśmy wszystkiego idealnie, ale podeszliśmy do tego trochę jak małe dzieci - z wielką fascynacją i radością. Chcieliśmy, żeby ludzie się spotkali, porozmawiali. Miejmy nadzieję, że będą następne edycje - tym razem jeszcze lepsze.

Wróćmy do najciekawszego tematu: buty. Skoro masz już konkretną kolekcję - podobno 12 szaf - to czegoś jeszcze szukasz?

No mam, ale zawsze czegoś brakuje. Coś by się przydało wymienić, dokupić, zmienić kierunek - możesz mieć mnóstwo butów, a pojawią się jedne więcej warte niż cała reszta. I tu nie chodzi o wartość finansową, tylko sentymentalną. Na razie na nic nie poluję, musiałem się trochę uspokoić - ale mam plany.

Uspokoić albo zbankrutować? Taka pasja chyba trochę kosztuje?

Buty są różne i w różnych segmentach cenowych. Są serie wypuszczane do sklepów i to buty tańsze. Buty kolekcjonerskie to inna bajka - na przykład takie, w których zawodnicy grali w meczach. Tu ceny mogą sięgać nawet 10 000 dolarów i więcej. No ale wiadomo - takich nie kupuje się na co dzień, to musi być przemyślana decyzja. Poza tym: to już raczej kolekcjonowanie sztuki niż butów, prawda?

Masz osobne półki na buty, które nosisz i te, które tylko oglądasz?

Mam. Ja lubię oryginalne wydania butów, zbieram takie sprzed lat - na przykład z 1985 roku. One często są już zniszczone i nie nadają się do chodzenia. Co prawda można je odświeżać, robić im przeszczepy podeszw, konserwować - ale ja tego nie robię. Wolę żeby były takie, jak były. Po co w tym dłubać...? Ale inne swoje buty noszę.

Nie jest Ci szkoda w nich wyjść i zniszczyć, zamiast podziwiać albo - jak niektórzy - kiedyś odsprzedać drożej?

To właśnie to, co mi się w dzisiejszych czasach w ogóle nie podoba. Ludzie kupują buty, robią zdjęcia na Instagram, wcale w nich nie chodzą i sprzedają. Kupują buty do zdjęć - bez sensu, nie? Nie mam takich butów, w których nie chciałbym chodzić. Nie, chyba nie wczuwam się aż tak bardzo. Te dziś produkowane buty i tak nie będą nigdy warte tyle, żeby sobie za nie życie ułożyć - więc chyba lepiej je nosić prawda?

Nawet takie, o które ludzie potrafią się bić pod sklepem? Kiedy się dostanie taki model, to co się z nimi robi - nosi się, czy odkłada na półkę jako inwestycję na przyszłość?

Wedle uznania. Teraz jest tak dużo różnych linii, kolaboracji, co drugi tydzień wychodzi coś nowego. Trudno zakładać, że akurat ta para kiedyś stanie się klasykiem i będzie coś warta. Wtedy trzeba by było chyba kupować wszystko i liczyć na szczęście. Ja bym w to nie szedł, ale jeśli ktoś ma ochotę czekać 20 lat - to proszę bardzo, może spróbować. Nie mówię nie.

Ale kupujesz modele, które kiedyś były na normalnym rynku. Czyli ktoś je nosił, czy zdarzają się nieużywane pary?

Zdarzają się. Ja kupiłem buty z 1985 roku i nie były używane... bo właścicielowi przestały się wtedy podobać. Ale takie pary to już drogie rzeczy, kosztują nawet po kilka tysięcy dolarów.

Jak się opiekujesz swoją kolekcją? Pielęgnujesz buty w jakiś specjalny sposób czy po prostu leżą w szafie?

Podobno w Londynie jest najlepszy klimat do przechowywania obuwia. Umiarkowane temperatury i wilgotność sprawiają, że buty dobrze się mają. Dlatego tylko czasem czymś psiknę, ale nie odprawiam żadnych rytuałów.

Masz pary noszone przez Michaela Jordana, więc na pewno one są najbardziej wartościowe. Ale tak poza nimi - które pary są szczególnie cenne?

Największą radość przynosiły mi buty kupowane w latach 90. - żeby je wtedy zdobyć, to było coś! Kosztowały podobne pieniądze, jak teraz - ale wtedy taka suma to był jakiś kosmos. Bardzo drogie. Trzeba było zebrać te pieniądze, a ja jeszcze przecież nie pracowałem. Tu trochę grosza od mamy, tu trochę od babci, tam coś czarowałem, zaraz tata załatwił mi jakąś pracę. Wszystko przeliczałem na buty. Z perspektywy czasu patrzę na młodych ludzi i myślę: Boże, też byłem taki głupi, przecież ja już wtedy mogłem coś za te pieniądze ze swoim życiem zrobić. Inwestować w coś, co by pracowało na moje buty zamiast mnie - i to samo mówię dzisiaj młodzieży, ale nie słuchają.

Czyli liczy się dla Ciebie wartość sentymentalna?

Tak! Największa frajda z butów była wtedy, kiedy mój znajomy Marcin w czasach nastoletnich wymyślał, że będziemy jeździć i oglądać. Z Częstochowy - w której nie było tylu butów sportowych - jeździliśmy pociągami tak na chybił trafił do Łodzi czy Warszawy i patrzyliśmy, co tam mają. Przypominam, że w latach 90. nie mieliśmy internetu, żeby sprawdzić ofertę. Kiedy wreszcie za te ciężko zarobione pieniądze kupiło się buty... No to była największa radość i to właśnie tamte pary - kilka z nich wciąż mam - wspominam najbardziej sentymentalnie i są dla mnie najważniejsze.

Teraz jest inaczej?

Wtedy nic nie było takie szybkie. Dzisiaj otwierasz stronkę, koszyk, karta, klik i listonosz za dwa dni przynosi nowiutkie buty. Kiedyś zakup wymarzonych adidasów to były całe historie i przygody, więc z tymi butami coś się wiąże, coś więcej. Nawet te oryginały Jordana nie są takie sentymentalne - bo znasz ich historię, ale nie masz żadnych osobistych powiązań. Rodzina do dzisiaj się ze mnie śmieje, że kiedy tata kupił mi w prezencie pierwsze takie buty, to mama znalazła mnie rano w łóżku, śpiącego z nimi obok mnie, na poduszce.

Sprzedajesz czasami buty z kolekcji? Boli?

Tak, sprzedaję. Ale nie boli. Na początku tak - bo miałem w sobie nastawienie z czasów, kiedy buty było ciężko zdobyć. Ale minęło, bo dziś już jest zupełnie inaczej. Mamy w sklepach tak dużo butów, że nie są unikalne. Masz pieniądze - kupujesz, nie masz - sprzedajesz. But może kosztować, ale dostępność to nie problem. W zasadzie na wspomnienie dawnych czasów zrobiliśmy event - bo wtedy bardziej się cieszyliśmy tymi zdobyczami. Lubię, kiedy ludzie się spotykają, mogą porozmawiać, podzielić się doświadczeniami na żywo, powspominać. Nie tylko zamówić, założyć, zrobić zdjęcie i koniec. Chcieliśmy mieć coś, co można będzie zapamiętać też z dzisiejszych czasów - tak jak pamiętaliśmy wtedy.

Może młodzi ludzie zapamiętają na przykład kolejki pod sklepami w dzień premiery popularnych butów?

Ale widziałaś, że te pożądane buty wieczorem w dzień premiery już są na eBayu - kilkanaście razy droższe niż w sklepie. Tak działa zwykła moda, taka sama jak kiedyś była na dresy z kreszu. Może to wyjdzie poza ramy chwilowej zajawki, a może nie. Może dla dzisiejszej młodzieży to będzie mieć jakąś wartość sentymentalną - czasy się zmieniają. Mnie te nowe buty jednak już tak nie kręcą. Żona - która pomagała organizować Sneakers Life - mówi, że może powinienem zrobić sobie update, bo jestem bardzo oldschoolowy, ale ja już tak mam.

Czy zdarzają się podróbki butów zawodników, które niby należały do któregoś z nich, ale nie da się tego potwierdzić? Jak się to rozpoznaje?

Najlepiej, jeśli buty mają rodowód - czyli jasne jest ich pochodzenie. Od kogo do kogo przechodziły na przestrzeni lat. W przypadku butów zawodników chodzi o takie pieniądze, że musi być jakiś dowód oryginalności. Wyobraź sobie, że ktoś przynosi ci buty, mówi że to trampki Jordana, które tata mu kiedyś kupił na aukcji, i chce za nie 10 tysięcy. Uwierzysz mu na słowo?

Na szczęście zawodnicy NBA mają buty zrobione wyłącznie dla siebie, które mają inne tagi, są inaczej oznaczone. Jeśli buty są tak zaznaczone, to masz pewność, że rzeczywiście były zrobione dla Jordana. Nie wiadomo czy je w ogóle nosił czy nie - ale faktycznie zrobiono je dla niego, czyli już mają wartość dodaną i jakąś historię.

A czy nosił - to można jakoś udowodnić?

W latach po 2000 było już wszędzie mnóstwo reporterów i kamer. Są pasjonaci, którzy na podstawie nagrania meczu czy dobrych zdjęć znajdują na bucie to samo zadrapanie albo zgięcie. Po tym umieją rozpoznać, że to konkretne buty. Są ludzie, którzy studiują różne rodzaje butów i rodzaj zagięć konkretnego modelu na stopie danego zawodnika. Ale takie sprawdzanie dotyczy raczej transakcji za olbrzymie kwoty. Na przykład ostatnio sprzedano Conversy, w których Jordan występował w 1984 w meczu z Hiszpanią - za 190 tysięcy dolarów!

Wyrzucasz czasami buty? Czy wszystkie trzymasz?

Bywa, że żona mi jakieś wyrzuca (śmiech).

Tagi: Finanse



Komentarze



Podobne artykuły


Kultura

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy