mieszkasz w londynie banner

Filmy 2017 - na to warto pójść do kina

Jeśli o początek stycznia w świecie filmowym chodzi, to jest on dobrą okazją do dwóch rzeczy. Do podsumowań (ogłoszenie oscarowych nominacji już niemal za rogiem) oraz do spojrzenia w przyszłość. Spojrzenia z nadzieją, że większość filmów będzie przynajmniej w połowie tak dobra jak sugerują zwiastuny. Poniżej wyrywkowa lista kilkunastu filmów, którymi w 2017 roku warto się choć trochę zainteresować. Kolejność jest bardziej gawędziarska niż od najmniej do najbardziej oczekiwanego, więc należy patrzeć na nią z przymrużeniem oka.  

Guardians of the Galaxy
Guardians of the Galaxy

Gwiezdne Wojny, Epizod VIII - na chwilę obecną jeszcze bez tytułu ani zwiastuna

Filmy 2017 - na to warto pójść do kina

Zacznijmy od oczywistości. Disney konsoliduje przemysł rozrywkowy a Gwiezdne Wojny będą pojawiać się co roku aż do momentu upadku studia albo śmierci nas wszystkich. Z tego powodu mój entuzjazm dotyczący kolejnych części nieco zmalał, bo wolałbym doświadczać czegoś udającego wydarzenie filmowe zamiast efektów taśmowej produkcji, ale… to w końcu Gwiezdne Wojny. W kinie jeszcze się nie przejadły. A na dokładkę intryguje to, że za kamera nie stoi już JJ Abrams, tylko Rian Johnson, znany głównie ze scenariusza i reżyserii filmu Looper [https://www.youtube.com/watch?v=2iQuhsmtfHw]

Strażnicy Galaktyki vol.2

Mniej więcej to miałem na myśli mówiąc o konsolidacji w poprzednim akapicie. Niby Marvel, ale tak naprawdę znowu Disney. Nic to, do sedna. Pierwsza część Strażników Galaktyki pokazała, że wielkie studia filmowe potrafią jednak od czasu do czasu zaryzykować i postawić na mniej znaną markę. No bo kto trzy lata temu wiedział kim jest monosylabiczny Groot albo gadający szop Rocket? Praktycznie wszystko co mogło się udać, udało się. I teraz nadchodzi nieunikniona kontynuacja. Czy znowu spędzimy dwie godziny z fajnymi postaciami i ścieżką dźwiękową, która nie tylko miała być cool, ale miała też nieść ze sobą konkretny ładunek emocjonalny? Oby. Mam nadzieję, że nie skończy się jak w przypadku drugiej części Iron Mana, która nie dorastała do pięt pierwowzorowi pomimo tego, że robiła ją ta sama ekipa.

The Belko Experiment

Właśnie. James Gunn. A czym on się w ogóle zajmował po nakręceniu pierwszej części Strazników? Napisał na przykład taki scenariusz: Kolumbia, Bogota, 80 pracowników pewnej korporacji zostaje zamkniętych w jej gmachu. Z interkomu odzywa się głos oznajmiający, że uwięzieni mają dobrowolnie zabić kilku ze swoich kolegów, albo ginąć zaczną losowi ludzie, ale w znacznie większej liczbie. Zamknięcie ludzi w ograniczonej przestrzeni, poddanie ich presji i oglądanie tego, co dzieje się z ich psychiką to świetny punkt wyjścia. Ale równie dobrze może wyjść z tego prosta i bezrefleksyjna sieczka. Tak czy siak, warto zapamiętać tytuł.

Lego Batman

Nawiązując jeszcze do tematu rzeczy, których nikt się nie spodziewał. Kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi pełnometrażowej, kinowej reklamy klocków Lego nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że w przeciągu roku rzesze ludzi będą narzekać na brak nominacji do Oscara dla tego filmu. Jak będzie z Lego Batmanem? Na razie film ma spory kredyt zaufania i musi zmierzyć się z wysokimi oczekiwaniami. Zwiastuny sugerują, że szykuje się solidna komedia. Ciekawe tylko, czy w scenariuszu znajdzie się miejsce na odrobinę serca i emocji, których obecność tak zaskoczyła w pierwowzorze.

Thor: Ragnarok

Filmy 2017 - na to warto pójść do kina

I jeszcze raz Marvel. Tutaj na chwilę obecną mamy wielką niewiadomą, podsycaną intrygującymi zapowiedziami powodującymi uniesienie brwi ze zdziwienia. Pierwsze dwie części serii to standardowe superhero movie bez zacięcia na zabawę konwencją. A Ragnarok? Za kamerą Taika Waititi, nowozelandzki reżyser, który dwa lata temu nakręcił przezabawne What We Do In the Shadows [https://www.youtube.com/watch?v=IAZEWtyhpes]. W wywiadach i materiałach prasowych pojawiają się hasła typu: lata 80., Flash Gordon, Hulk w zbroi gladiatora… logo też wygląda jak z innej epoki. Trzeba czekać na zwiastun.

Logan

W tym roku zobaczymy koniec przygody Hugh Jackmana z rolą Wolverine’a. Już samo to jest wystarczającym powodem, żeby Logan znalazł się na każdej liście „do obejrzenia w 2017”. Jednak moment, w którym włączyłem zwiastun a z głośników poleciała piosenka Johnny’ego Casha sprawił, że zacząłem mieć ogromną nadzieję na świetne kino. Prosta historia, dziejąca się tak jakby na uboczu. Bez walki o przyszłość świata i globalnego zagrożenia. Po prostu zmęczeni bohaterowie uciekający przed pościgiem. Chciałbym, aby nastrój zwiastuna był odzwierciedleniem tego, jak będzie wyglądał film, a nie tylko marketingową sztuczką.

Liga Sprawiedliwości

Marvel to, Marvel tamto… a co w tym samym czasie robi konkurencja? DC trzeci raz z kolei obsadza za sterami swojego flagowego filmu Zacka Snydera licząc, że może w końcu się uda. Ciężka sprawa. Chciałbym, żeby ten film się udał, ale oglądając wymuszone żarty i rozpaczliwe próby podrobienia sukcesu Avengersów bez odpowiednio solidnego nakreślenia świata trudno oprzeć się wrażeniu nadciągającej porażki. Oglądać na zasadzie: „jaka piękna katastrofa”.

Piraci z Karaibów. Zemsta Salazara (Dead Men Tell No Tales)

Następny film w kategorii “nie wiążę nadziei, ale śledzę temat”. Wydawać się mogło, że po poprzedniej, niezbyt dobrze przyjętej części serii Piraci z Karaibów zdechli. Aż tu nagle zapowiedzi i zwiastuny. Wraca Johnny Depp, oczywiście. Ale na liście płac pojawia się też Orlando Bloom. I Geofrey Rush. Z obsady wymieciono natomiast bezpłciowych i nudnych bohaterów z „Na nieznanych wodach”, zastępując ich nowymi. Jeśli okaże się, że wyeksploatowany do granic możliwości Jack Sparrow trafi na drugi plan a film skupi się bardziej na nowych postaciach, może pojawi się jakieś światełko w tunelu?

Wojna o planetę małp

Dwa razy się udało, byłoby fajnie, gdyby udało się po raz trzeci. Nowa seria Planety Małp powinna znaleźć się w jakimś podręczniku dotyczącym sposobu pisania i kręcenia nowych wersji starych filmów. Nie ruszajmy tego co dobre. Nie da się podrobić Charltona Hestona agresywnie bijącego piach na plaży na widok zdewastowanej Statuy Wolności. Ale „Bitwa o planetę małp”? Ktoś w ogóle pamięta, że był taki film? Nikt nie będzie nawet próbował porównywać jednego do drugiego, a już na pewno nie padnie argument o szarganiu świętości. A poza tym filmów SF z zacięciem socjologicznym nigdy za wiele.

John Wick 2

Od lat nie było filmu akcji, który tak jak John Wick przyłożyłby się do pracy nad tworzeniem świata przedstawionego, aż proszącego się o rozwinięcie w kolejnych częściach. I stało się. W tym roku wracamy do podziemnego, przestępczego świata podzielonego na frakcje, operującego własną waluta, formującego sojusze, prowadzącego wojny i opartego na wewnętrznym kodeksie. A w środku tego wszystkiego po raz kolejny Keanu Reeves w roli, którą w przyszłości być może będziemy stawiać na równi z martiksowym Neo. Jeśli nie wyżej.

Trainspotting 2

Powroty po latach bywają niespodziewane. Gdzieś zawsze pojawiały się plotki, że Dany Boyle chciałby nakręcić kontynuację filmu, który rozpoczął na dobre jego karierę. Zawsze trudno było mi podejść do tych zapowiedzi na poważnie. No bo tak naprawdę o czym opowiadać, skoro puenta już padła? Jak się nie powtarzać? Okazuje się, że wystarczyły dwie rzeczy ze zwiastuna, żeby mnie przekonać. Sick Boy i jego „What you’ve been up to? For twenty years” oraz Renton aktualizujący swój monolog otwierający część pierwszą. I chyba jednak chcę wiedzieć co się przez te dwadzieścia lat zmieniło i gdzie bohaterowie „Trainspotting” znajdują się teraz w swoim życiu.

Blade Runner 2049

O kontynuacji “Łowcy Androidów” mówiło się jeszcze dłużej. I słuchałem tego z jeszcze większym niedowierzaniem. Jednak udało się i to tego filmu również wracamy. Zwiastun nie mówi wiele, sugeruje jedynie nastrój, prezentuje ładne ujęcia i kilka sekund intrygującej muzyki. Oraz obecność Ryana Goslinga i Harrisona Forda. A na stołku reżysera Ridley Scott ustąpił miejsca odnoszącemu sukces za sukcesem Denisowi Villeneuve. Nawet gdyby ten projekt nie miał przyklejonej na okładce łatki „Blade Runner”, byłby wystarczająco intrygujący, żeby przyjrzeć mu się uważniej.

Obcy: Przymierze

Ridley Scott dalej odgrzewa kotlety. „Prometeusz” i „nie jestem prequelem Obcego, ale trochę jestem, myśl sobie co chcesz” raczej nie odniosły sukcesu, więc tym razem tytuł otrzymujemy wprost i bez wątpliwości. Najwyraźniej bez udziwnień i skupiania się na poszerzaniu świata, a skupiając się na prostym problemie: na statku kosmicznym z wąskimi korytarzami jest potwór i chce nas wszystkich pozabijać. Co teraz? Na chwilę obecną wygląda to bardziej na remake pierwszej części niż coś zupełnie nowego, ale koniec końców różnie może być. Nie płakałem kiedy George Miller przerobił „Wojownika szos” w „Na drodze gniewu”, więc może i Scottowi się powiedzie?

Ghost in the Shell

Cyberpunk nie ma specjalnie mocnej reprezentacji w amerykańskim kinie. Automatycznie więc pojawienie się jakiegokolwiek filmu tej kategorii powoduje moje szczere zainteresowanie. W przypadku „Ghost in the Shell” sporym problemem będzie konieczność zmierzenia się z kultowym, japońskim oryginałem. O sukces tego przedsięwzięcia może być trudno, ale jeśli się powiedzie, otrzymamy film nieprzeciętny.

Get Out

Kontynuacje i kontynuacje… będą w tym 2017 roku jakieś oryginalne filmy? Szczerze mówiąc ciężko powiedzieć, bo te dobre najczęściej zakradają się cichaczem i atakują z zaskoczenia już po fakcie. Pewnie coś będzie się klarować na bieżąco, ale o paru ciekawych projektach już wiadomo. Do „Get Out” przyciąga przede wszystkim nazwisko reżysera. Jordan Peele, czyli połowa komediowego duetu Key & Peele serwuje nam… horror z zacięciem klasowo-rasowym, że tak to ujmę. Na przedmieściu zamieszkałym przez zamożne, białe rodziny znikają czarni przyjezdni. I w takie właśnie miejsce główny bohater (oczywiście czarnoskóry) jedzie poznać rodziców swojej dziewczyny. Zwiastun wygląda świetnie.

Kolejny film z Cloverfield w tytule

[nie ma zwiastuna, nie ma nawet zdjęć, nie ma nawet tytułu]

O właśnie. „10 Cloverfield Lane” pojawiło się znikąd. I wygląda na to, że kolejny film z koniczynami w tytule też pojawi się nagle, bo na chwilę obecną nie wiadomo o nim nic poza jednym zdaniem streszczającym fabułę. Grupa astronautów przeprowadza eksperyment na orbicie, w wyniku którego (najprawdopodobniej) Ziemia… znika. Jako kolejny odcinek kinowego odpowiednika „Strefy Mroku”? Zapowiada się ciekawie.

Lekarstwo na życie (Cure for Wellness)

Drugi horror na liście, drugi zwiastun, w którym jeleń wpada pod koła rozpędzonego samochodu. Zostawmy jednak klisze na boku. Młody pracownik korporacji jedzie do tajemniczego szpitala w poszukiwaniu swojego szefa. Na miejscu okazuje się, że szpital raczej ciężko opuścić, a wszyscy pacjenci cierpią na bliżej niesprecyzowaną chorobę, która zostaje wykryta również u głównego bohatera. A później halucynacje i popadanie w szaleństwo. Trochę czuć tutaj „Wyspę tajemnic”, trochę „Drabinę Jakubową”. Liczę tylko na to, że zwiastun nie pokazuje wszystkiego i w kinie czeka na nas jeszcze jakieś zaskoczenie i nie skończy się na standardowym filmie o konspiracji.  

Split

M. Night Shyamalan odbił się swoim poprzednim filmem od dna na tyle, że chyba można zaczynać znowu brać go na poważnie. A jego ostatni projekt wygląda bardziej niż intrygująco, chociaż głównie jako wyzwanie aktorskie. James McAvoy gra w „Split” mężczyznę, który porywa i więzi trzy młode dziewczyny. Żeby nie było zbyt prosto, jego bohater cierpi na wielokrotne rozszczepienie osobowości – aktor wcielać się ma w 23 postacie zamieszkujące jedno ciało. Brzmi to karkołomnie i z potencjałem na spektakularną klapę, ale pierwsze recenzje po pokazach festiwalowych są raczej entuzjastyczne.

Dunkierka

Christopher Nolan wypracował sobie już taką markę, że premiera jego każdego kolejnego filmu jest wydarzeniem. Podobnie będzie też w przypadku „Dunkierki”, czyli filmu wojennego opowiadającego o ewakuacji wojsk alianckich z kontynentu w pierwszym etapie II Wojny Światowej. Zapowiada się kino nakręcone z wielkim rozmachem. Zwiastun sugeruje, że trzeba będzie przygotować się na wgniatające w fotel i dołujące beznadziejnością sytuacji przeżycie.



Komentarze


Kultura

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama