mieszkasz w londynie banner

Unikalne brzmienie – historia londyńskiej muzyki

Co takiego jest w Wielkiej Brytanii, że to tu narodziły się rewolucyjne gatunki muzyczne? Rock, punk, a ostatnio grime – wszystkie one powstały w Londynie i okolicach.

Unikalne brzmienie – historia londyńskiej muzyki
Unikalne brzmienie – historia londyńskiej muzyki

Nie da się zaprzeczyć, że muzyka celtycka to irlandzki produkt eksportowy, a gra na dudach kojarzy się głównie ze Szkocją. Są jednak i gatunki współczesne, które narodziły się na Wyspach, i stąd w ciągu ostatnich lat rozprzestrzeniły się na cały świat. Na listach najlepiej sprzedających się płyt świata brytyjscy wykonawcy zajmują czołowe miejsca. Wielu z nich było pionierami w swoich dziedzinach.

Kto był pierwszy?

Jakie jest najważniejsze dla historii muzyki miejsce w Londynie? Przejście dla pieszych na Abbey Road, gdzie sfotografowali się Beatlesi? A może Camden, gdzie mieszkała Amy Winehouse i inne współczesne gwiazdy? Eksperci za takie miejsce uważają... Ealing. To tu w 1962 roku powstał Ealing Blues Club. Już wcześniej za oceanem rozwijał się blues i pojawiały się pierwsze nagrania, które ocierały się o muzykę rockową.

Jednak dopiero na Ealingu w jednym miejscu spotkali się najzdolniejsi muzycy swoich czasów i to tam rodziła się muzyka rockowa taką, jaką znamy dziś. Od początku grali tu Rolling Stones, Eric Clapton, Cream czy The Who. Później dołączył Fleetwood Mac i David Bowie. W niepozornych wnętrzach zawiązywały się przyjaźnie i najważniejsze grupy w historii tej muzyki, bez których nie byłoby późniejszych karier Led Zeppelin czy Pink Floyd i rocka takiego, jaki znamy dziś.

Legenda obok nas

– Rolling Stonesi? To bardzo ciekawe. Ale nie, nie słyszałem, że mieszkam obok kolebki rocka. Będę musiał to sprawdzić – mówi 45-letni Konrad, kierownik budowy i wielbiciel muzyki rockowej, którego dom znajduje się zaledwie kilkaset metrów od tego miejsca. Przez lata rzeczywiście trudno można było się o tym dowiedzieć, bo miejsce było zapomniane. Ostatnio się to zmienia. Klub, który działa pod inną nazwą w tym samym miejscu (Red Room), zaczął organizować imprezy rockowe, upamiętniające dawne tradycje. Biura podróży organizują wycieczki śladami rocka i zaczęły uwzględniać to ważne miejsce. Mieszkańcy ufundowali tabliczkę pamiątkową. W pobliskim parku zaczęto też organizować koncerty rockowo-bluesowych grup z okolicy, by młodsze pokolenie miało okazję przekonać się, jak ciekawe jest muzyczne dziedzictwo w ich otoczeniu. Najbliższy bezpłatny Ealing Blues Festival odbędzie się 22-23 lipca. Ma też powstać film dokumentujący niesamowitą muzyczną historię Ealingu. Inicjatywę wspierają muzycy od początku związani z Ealing Blues Clubem, m.in. Ronie Woods z The Rolling Stones.

Szok kulturowy

Jak na ironię punkowe grupy, które sprzeciwiały się tradycjom i brytyjskiej kulturze, dziś są jednym z najlepszych towarów eksportowych, a zdjęcia ich członków widuje się na pocztówkach i koszulkach obok wizerunku królowej. Dla 58-letniego Marka, muzyka i producenta muzycznego z Trójmiasta, ten gatunek był jednym z powodów, dla których przyjechał w 1988 roku do Londynu, by pracować „na zmywaku”.

– To miał być krótki wyjazd zarobkowy. Jednak Londyn zrobił na mnie tak olbrzymie wrażenie, że później wracałem, aż w końcu zostałem tu na stałe – mówi. Przede wszystkim oczarowała go scena muzyczna. – Dla mnie, chłopaka z komunistycznej Polski, było nie do pomyślenia, że anarchistyczne grupy występują oficjalnie na najlepszych scenach. A policja nie rozgania uczestników, tylko troszczy się o ich bezpieczeństwo. Ten punkowy duch sprawił, że później już było mi trudno wytrzymać w Polsce. To jest coś typowo brytyjskiego, nie do opisania – wyjaśnia.

Komercyjny sukces buntu

Do dziś trwa spór o to, czy punk narodził się w Londynie, czy w Nowym Jorku. Szala przechyla się jednak na pierwszą stronę, bo to tu już w 1976 roku działało Sex Pistoles, Ramones czy The Clash. Przed nimi już wcześniej działały inne grupy punkowe, jednak bez większego rozgłosu. Tymczasem amerykańskie zespoły z tamtych lat nigdy nie zrobiły zawrotnej kariery za granicą, a początkiem zainteresowania punkiem w tym kraju były pierwsze występy w USA ich brytyjskich kolegów. Rzeczywiście, to w Londynie panowała wtedy niezwykła wolność, która sprzyjała wszelkiego rodzaju twórczości. Punkt rock stał się nie tylko muzyką, ale całym zjawiskiem z Wivienne Westwood szyjącą stroje i artystami ulicznymi, którzy tworzyli czasem bezpośrednio na murach, poprzedzając to, co później stanie się ruchem graffiti. Sex Pistols stworzyło hity takie, jak „God save the Queen” i „Anarchy in the U.K.”, które dziś zachęcają kolejne pokolenia fanów punka do wizyty właśnie na Wyspach.

Alternatywny premier

Podobny spór dotyczący pochodzenia możemy zaobserwować w przypadku indie-rocka. Jednak i tu decydujący może być fakt o olbrzymiej popularności właśnie brytyjskich grup już od ich początków. Występ The Smith w telewizyjnym programie Top of The Pops w 1983 roku wielu do dziś wspomina jako rewolucję pokoleniową. Popowe show, w którym wcześniej występowały gwiazdy dyskotekowe z Tiną Turner na czele, zaprezentowało zespół śpiewający o ciężkim życiu w robotniczej dzielnicy Manchesteru do taktu melancholijnej muzyki. Muzycy zamiast modnych wtedy kolorowych garniturów ubrani byli w zwykłe bluzy i golfy, a wokalista przez cały występ wymachiwał znalezionym w garderobie bukietem. Później pojawiły się podgatunki muzyki indie: bardziej komercyjne Oasis czy Blur i nowocześniejsi The Libertines i Franz Ferdinand. Grupy z tego nurtu powstają zresztą do dziś. Indie-rock (od „independent”), jak inne wyrosłe na gruncie buntu gatunki przed nim, wszedł już do mainstreamu. Dziś nawet David Cameron przyznaje się do słuchania The Smith.

Głos robotników

Gatunkiem, co do którego nie ma wątpliwości, że pochodzi z Wysp, jest najmłodszy na liście i trudny do określenia grime. Powstał na bazie brytyjskiej muzyki elektronicznej, jaką można usłyszeć w modnych klubach, w połączeniu z rytmami sprowadzonymi tu wraz ze społecznością jamajską. Do tego dochodzi duża szybkość, charakterystyczny bas i rapowane teksty. Po raz pierwszy takie utwory zaczęły pojawiać się na żywo w klubach londyńskiego East-endu i w pirackich rozgłośniach radiowych na początku XXI wieku. Około roku 2004 największe hity wykonawców takich, jak Dizzie Rascal i Wiley trafiły do tradycyjnych mediów. Nowi wykonawcy zaczęli się pojawiać też w innych miastach (głównie w Birmingham). Obecnie utwory grime są na najwyższych miejscach list przebojów. Określa się je jako głos młodych, biednych pracowników miast, którzy stworzyli muzykę odpowiadającą ich potrzebom: szybką i melodyjną, by można było się przy niej bawić i zapomnieć o kłopotach, a jednocześnie opatrzoną szczerym, buntowniczym tekstem.

Koniec muzyki?

Co krok pojawiają się opinie, że w muzyce nie można już nic nowego wymyślić. Czy więc brytyjski wkład muzyczny na tym się skończy? To mało prawdopodobne. Krytycy właściwie w każdym miesiącu piszą o kolejnych świeżych brzmieniach. W 2016 r. narodził się m.in. glitch soulazz, dark bass, space trap czy country dance, a w tym roku wyparły go kolejne odkrycia. Na pewno w przyszłości nie zabraknie więc nowych kierunków muzycznych, które przyjdą na świat na Wyspach.

Goniec.com


Komentarze



Kultura

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy