mieszkasz w londynie banner

Wywiad z Digital Mike'em. Polskim DJ'em w Londynie Zdjęcia

"Większość młodych osób widzi pracę DJ’a bardzo jednostronnie. Widzą kogoś, kto świetnie bawi się na imprezie, jest otoczony mnóstwem fanów świetnie bawiących się w rytm tego co im zagra i myślą, że jest to łatwy kawałek chleba. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej".

Digital Mike - Michał Czyż
Digital Mike - Michał Czyż

Z Digital Mike'em rozmawiały: Barbara Serafin i Judyta Ulijaszyk

Co skłoniło cię do wyjazdu z kraju? Dlaczego padło na Londyn?

Czysta ciekawość. Skończyłem studia w Polsce i postanowiłem się usamodzielnić. Pomyślałem, że dobrym pomysłem byłoby wyjechać za granicę, popracować, zobaczyć jak się mieszka. Wybrałem Londyn, ponieważ miałem tu znajomych. Zawsze czułem się dobrze w dużych miastach. Nawet po 9 latach spędzonych tutaj, mogę śmiało stwierdzić, że nie poznałem jeszcze stolicy UK w całości.

A jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką?

Muzyką interesowałem się od zawsze, natomiast w muzykę elektroniczną wkręciłem się na dobre po przyjeździe do Anglii. Zawsze fascynowała mnie relacja człowieka za konsoletą z ludźmi, dla których gra i którzy dobrze bawią się w rytm dźwięków, które dla nich przygotował. Poznałem paru chłopaków, którzy grali, zacząłem się troszeczkę wtajemniczać, po czym sam spróbowałem.

Czy uważasz, że w Londynie jest łatwiej zacząć karierę DJ’a niż w Polsce?

Londyn jest dobrym miejscem, aby się wybić. Jest tu zdecydowanie więcej klubów i większe możliwości, jednak z drugiej strony jest też więcej artystów. W Londynie konkurencja jest naprawdę duża, tutejsi DJ’e grają na wysokim poziomie, głównie są to młodzi i ambitni ludzie, ale jeśli ma się wystarczające wsparcie wśród znajomych i solidną motywację, sukces można osiągnąć zarówno w Polsce jak i w Londynie.

Więc masz w nich duże wsparcie?

Tak, wielkie. Dla mnie jest ono najważniejsze, ponieważ w pierwszej kolejności gram właśnie dla nich.  Na początku to oni napędzali mnie do większego działania i byli motorem do podjęcia trudu robienia tego w co wierzę. Zagrozili mi także, że jak odpuszczę to będę miał z nimi do czynienia (śmiech).

Jak rozumiem dj’ka jest twoim dodatkowym zajęciem. Co robisz na co dzień?

Obecnie pracuję w firmie, która zajmuje się domenami internetowymi w dzielnicy Canary Wharf we wschodnim Londynie. W zasadzie jest to moja główna praca, scena muzyczna i granie to hobby, aczkolwiek nie ukrywam, że chciałbym aby to było kiedyś moje główne zajęcie.

Wspomniałeś, że podczas pierwszego występu byłeś zestresowany, jak wyglądał twój debiut?

To było w 2008 roku w Londynie. Pierwszą, dużym klubem w którym grałem był „The Hidden” na Vauxhall, razem z formacją ”The Poison”, z którą współpracowałem przez następne kilka lat. Miło się to wspomina bo adrenalina mnie roznosiła. Co innego próbować swoich sił w domu, dla samego siebie, a zupełnie czym innym jest znaleźć się w klubie pełnym ludzi. Jak widać - spodobało mi się to. Później grywałem na wielu event’ach. Były to imprezy na łódkach, w klubach oraz na imprezach sponsorowanych. W sezonie letnim grałem na Ibizie. Parę lat temu podjąłem również współpracę z Ministry of Sound, która trwa do dzisiaj.

Czy twoim zdaniem praca DJ’a jest łatwym zajęciem?

Większość młodych osób widzi pracę DJ’a bardzo jednostronnie. Widzą kogoś, kto świetnie bawi się na imprezie, jest otoczony mnóstwem fanów tańczących w rytm jego muzyki i myślą, że jest to łatwy kawałek chleba. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Na początku nie ma dużych pieniędzy, tysięcy fanów, wielkich festiwali i najsłynniejszych klubów. Jest ciężka praca w domu, rozsyłanie, nieraz całymi miesiącami swoich demo, do promotorów i liczenie na to, że ktoś cię w końcu zauważy, doceni i da ci szansę zaistnieć. Szansę, na którą tak długo czekałeś.

Jaki jest twój osobisty gust muzyczny? Od zawsze była to muzyka elektroniczna czy zamiłowanie do tego rodzaju muzyki przyszło z czasem?

Od najmłodszych lat słuchałem hip hopu amerykańskiego i polskiego, ale ta muzyka nie pociągała mnie w tak dużym stopniu jak muzyka elektroniczna. Zawsze fascynował mnie dźwięk, sposób jego uwalniania, akustyka czy też nagłaśnianie tak dużych powierzchni jak stadiony czy największe kluby na świecie, na przykład takie jak Ministry of Sound. Wcześniej nie podchodziłem do tego rodzaju muzyki od strony technicznej. Jednak kilka miesięcy nauki projektowania dźwięku oraz ukończenie dwóch modułów w londyńskim college’u Point Blank, uświadomiło mi, że nie ma nic lepszego niż syntezator i rzeźbienie dźwięków samych w sobie.

Lubisz bawić się z publiką?

Oczywiście, jak najbardziej! Sam jestem osobą zdystansowaną i lubię czasem wyjść na dobrą imprezę, więc jak tylko mam okazję to bawię się z moją publicznością. Nigdy nie gram tego, co podoba się tylko mnie. Zawsze staram się dobierać muzykę w taki sposób, aby każdy znalazł coś dla siebie.

Klub czy festiwal?

To zależy. Kluby to kameralne granie. Ludzie przychodzą tu aby się odstresować i pobawić. Festiwale są połączeniem pozytywnej wibracji, pięknej, wakacyjnej pogody, adrenaliny oraz morza energii płynącej od grona pozytywnie zakręconych ludzi, a to jest dokładnie to, co kocham.

Jak długo jesteś związany z Ministry of Sound i jak trafiłeś do tego miejsca?

Z tym klubem współpracuję od początku 2011 roku. Moja przygoda zaczęła się od tego, że współpracowałem z ludźmi odpowiedzialnymi za organizację imprez o nazwie „The Gallery” , między innymi właśnie w Ministry of Sound. Miałem okazję poznać jednego z promotorów „The Gallery”- Gavyna. Podrzuciłem mu swoje dema i tak się  to wszystko zaczęło.

Grasz jeszcze gdzieś poza Londynem?

Przebywam głównie w Londynie i tutaj gram. W tym roku nie byłem na Ibizie, ale planuję pojechać tam w przyszłym roku i zabrać ze sobą dużą grupę ludzi.

Czy wśród DJ’ów jest ktoś, kogo szczególnie cenisz i uważasz za idola?

Eric Prydz (alias Pryda i Cirez D) – za cały wkład w rozwój muzyki elektronicznej. W przeszłości słuchałem i inspirowałem się różnymi muzykami. Gdy zaczynałem, bardzo mocne wrażenie wywarł na mnie Tiesto - od niego wszystko się zaczęło. Później byli to m. in. Armin Van Buuren, Above and Beyond, Markus Schulz oraz wielu innych. Aktualnie poświęcam swoją uwagę głównie producentom muzyki elektronicznej. Gdy znajduję artystę, którego muzyka mi się podoba, odpowiada mojemu gustowi i estetyce muzycznej, prześwietlam całą jego historię i to on w danym momencie staje się moją inspiracją. Ostatnio był to Robert Babicz, Hot Since 82,Steve Angello oraz Axwell.

Gdybyś organizował imprezę, na którą mógłbyś zaprosić światowych artystów, kto znalazł by się na twojej liście?

Trudne pytanie. Jeżeli tematem przewodnim imprezy byłby deep house, to chciałbym zagrać z Hot Since 82. Ostatnio bardzo go lubię i słucham wielu jego setów. Jeżeli impreza miałaby być w klimacie techno, wtedy na mojej liście gości na pewno znalazłby się Carl Cox, wielka sława i legenda muzyki elektronicznej. Na noc w bardziej melodycznym klimacie bez wątpienia wybrałbym Axwell’a oraz Steve’a Angello. Chętnie zagrałbym także z takimi DJ’ami jak Sasha, John Digweed czy Adam Beyer no i oczywiście wielki Tiesto oraz Markus Schulz.

Z jakiej rzeczy w swojej karierze jesteś najbardziej dumny?

Bez wątpienia moim największym osiągnięciem do tej pory było zagranie w jednym z najlepszych klubów na świecie, “Amnesia” na Ibizie podczas imprezy „Cream”, gdzie otwierałem całą noc i pomimo tego, że był to dopiero początek imprezy, udało mi się zapełnić cały parkiet. To, co zawsze sprawia, że jestem szczęśliwy to to, gdy dostaję od innych artystów pozytywne komentarze na temat mojego grania oraz, gdy ludzie, którzy przyjeżdżają na imprezę specjalnie dla mnie, bawią się świetnie i dziękują mi za rewelacyjną atmosferę – nie ma nic lepszego niż to. Niezmiernie dumny jestem również z faktu, że Markus Schulz, jeden z wielkich mistrzów światowej czołówki, grał moją produkcję w swoich audycjach.

Jakich rad udzieliłbyś początkującym DJ’om, którzy chcą spróbować swoich sił w przemyśle muzycznym?

Moją radą dla młodych DJ’ów byłoby przygotowanie dobrego demo i porozsyłanie go w jak największą ilość miejsc. Ja właśnie tak zaczynałem, nikt mi nie otworzył drzwi do kariery, wszystko było efektem wysiłku włożonego we własny rozwój i promocję. Obecnie bardzo ważnym czynnikiem jest, aby DJ miał wsparcie w ludziach, którzy go słuchają, oddanych fanów podążających jego tropem. Promotorzy klubów bardzo często zwracają na to uwagę.

Zbliża się koniec roku... Jakie masz postanowienia na nadchodzący 2015 rok ?

Może nie są to postanowienia stricte na następny rok, jednak mam kilka marzeń. Chciałbym, aby mój utwór znalazł się w TOP 100 na Beatport, portalu muzycznym dla producentów oraz ludzi, którzy kupują muzykę. Podejrzewam, że popłakałbym się z radości, jeśli udałoby się zrealizować to założenie. W 2015 roku będę koncentrował się też na pracy w studio. Chcę więcej tworzyć, poświęcić czas na kreację nowych dźwięków. W życiu prywatnym, chciałbym bardziej zadbać o zdrowie, więcej wypoczywać oraz wprowadzić kilka aktywnych elementów do mojego siedzącego obecnie trybu życia.

Gdzie można będzie cię usłyszeć w najbliższym czasie?

W styczniu bądź lutym będzie to Ministry of Sound. Możliwe, że pojawię się także na imprezach  klubowych niedaleko mojego miejsca zamieszkania oraz podczas imprezy na łódce. Jak wspomniałem wcześniej, chcę skupić się na tworzeniu własnych numerów, dlatego nie planowałem zbyt wiele na nadchodzący miesiąc.



Więcej utworów Digital Mike'a znajdziecie na SoundCloud i Facebook'u.
 


 

 



Komentarze



Kultura

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy