mieszkasz w londynie banner

„Żyję z Arabem”, „Mój mąż jest Hindusem”, „Uciekłam od Libijczyka” – czyli jak wyglądają mieszane związki w rzeczywistości? Wywiad (10)

Zwykło mówić się, że polscy mężczyźni nie lubią obcokrajowców, zwłaszcza tych innego wyznania i koloru skóry ponieważ kradną oni „ich” piękne Polki. Kobiety patrzą na tę kwestię nieco inaczej, często to egzotyczna uroda i ciekawość kultury przyciąga ich do „obcych” mężczyzn. A jak związki mieszne wyglądają w rzeczywistości? Na to pytanie odpowiedziało mi kilka Polek, dla których egzotyczna relacja była lub jest codziennością.

Związki mieszane / national geographic
Związki mieszane / national geographic

Żyję z Arabem

Agnieszkę* od zawsze interesowali mężczyźni o egzotycznym typie urody, czarne oczy, ciemne włosy, ciemna karnacja, wydatne usta – „to było to” jak sama przyznaje. „Myślę, że to za sprawą mojego ojca, pomimo iż był Polakiem, to więcej w jego wyglądzie było cech arabskich i włoskich. Odkąd pamietam zawsze mówiłam, że chcę mieć obcokrajowca i mieszaną rodzinę, a gdy widziałam małe mulatki to myślałam sobie w duchu, że ja też chciałabym mieć takie dziecko”. Aga poznała swój ideał przypadkiem w warszawskim klubie fitness, w którym pracowała. „Wyglądał obłędnie, a ja nie mogłam od niego oczu oderwać. Pierwszy moment wyszedł niefortunnie, gdyż nie znam angielskiego i choć chciał, żebym to ja go obsłużyła, musiałam poprosić o to koleżankę. Wstyd mi było, ale co miałam zrobić?”.  Spotkali się ponownie przypadkiem kilka miesięcy później w restauracji. Okazało się, że nie tylko świetnie znał polski, ale także biegle mówił w czterech innych językach. „Poczułam, że spotkałam na swojej drodze to czego od zawsze szukałam”. Bassem pochodzi z Tunezji, jest muzułmaninem, on i jego rodziną są wykształceni i majętni. Związek Polki i Tunezyjczyka rozwinął się bardzo szybko, zamieszkali razem, a jak mówi Aga „zobaczyłam, że jest to człowiek, z którym chciałabym się związać na stałe, był bardzo inteligentny, porządny i zabawny”. „Bassem nigdy nie przestrzegał restrykcyjnie swojej religii. Nawet raz był ze mną w kościele” - dodaje.

Wszystkie Polki związane z Arabami, z którymi rozmawiałam wskazują na jedną ich wspólną cechę – są „niesamowici w sypialni”. „Ogólnie Arab w łóżku to nie to, co Polak, nie ma porównania. Z nimi jest iskra, namiętność i pasja. Dla nich seks jest jak woda” dodaje z uśmiechem Aga. Marzena choć nie jest związana na stałe z kimkolwiek, przyznała, że takich nocy, jak z egzotycznymi mężczyznami nie przeżyła nigdy.

„Nigdy nie pozwoliłabym swojemu chłopakowi, aby mnie stłamsił lub rozkazywał. Zawsze byłam uparta i wiedziałam na co mogę sobie pozwolić, więc nigdy nie zgodziłabym się na przykład zmienić religii pod jego dyktando, gdyż byłoby to po prostu nieszczere. Bassem raz zrobił segregację moich ubrań, bo uważał, że są zbyt wyzywające, ale nie poddałam mu się. Jestem Polką i Europejką, nie muzułmanką. Co prawda miał problemy z moimi kolegami. Nie mógł zrozumieć jak kobieta może mieć przyjaciół-mężczyzn. Dla nich każdy kolega jest równoznaczny z seksem na boku” – kontynuuje Agnieszka.

Jak sama przyznaje nie spotkała się z wrogim nastawieniem osób z zewnątrz, jedynie sąsiedzi z jej rodzinnego miasta zawsze z zaciekawieniem przyglądają się jej obecnemu mężowi. A niektórzy są wręcz nadmiernie mili. Niektórzy przyjaciele ostrzegali ją przed związkiem z Tunezyjczykiem, zwyczajnie się o nią bojąc, w końcu nie wszystkie historie mieszanych związków są bezproblemowe. Agnieszka z Bassemem rozstali się raz, przez złe towarzystwo, w które wplątał się mężczyzna, jednak dziewczyna zdecydowała się do niego wrócić. „Potem wszystko było pięknie, aż za pięknie. Dziewczyny takie rzeczy czują. W sylwestra zniknął z domu na 3 dni. Dla mnie to było jednoznacze, wiedziałam, że musze się od niego uwolnić”. Krótko później Aga zobaczyła na teście ciążowym dwie kreski. „Cieszyłam się, że będę miała swoje wymarzone ciemne dziecko, ale byłam też przerażona, bo musiałam wrócić do rodzinnego miasta, z którego zawsze chciałam się wyrwać”. Bassem na wieść o dziecku stwierdził, że to jej problem i odłożył słuchawkę.

Agnieszka bardzo to przeżyła, jednak urodziła zdrowego syna. Próby kontaktu między nią a Bassemem nie były skuteczne. „Zawsze chciałam żeby ojciec był obecny w życiu Allana” – dodała Aga. Jakiś czas później dziewczyna poznała przez swoich przyjaciół Egipcjanina – Malaka. „On był na początku kolegą, przyjacielem, a dopiero później chłopakiem i w końcu mężem. Wiele myślałam nad każdym etapem tego związku, jednak teraz wiem, że to jest to czego zawsze szukałam. Jestem szcześliwa bo jestem z Arabem, obcokrajowcem, kimś kto mnie szanuje i dba o moje dziecko”. Rodzina Malaka zaakceptowała Polkę z dzieckiem jako kobietę jego życia. Wszyscy są życzliwi i troskliwi, tak jak i mama Agi.

„Jak widać można. Malak jest przykładem Araba-chrześcijanina, który wychowuje dziecko innego Araba i nie ma z tym problemu” – dodaje Agnieszka.

Mój mąż jest Hindusem

Mąż Magdy jest Hindusem. Jej historia różni się od poprzedniej, choć także i ona nie może powiedzieć złego słowa o nastawieniu obcych ludzi do jej związku. Być może dlatego, że od lat Magda mieszka za granicą. Najpierw Brazylia, później osiem lat na Kostaryce, a teraz Indie. Jak sama mówi, spotykała się z wieloma obcokrajowcami, ale nigdy nie wynikło z tego nic trwałego. „Cudzoziemka z naturalnymi blond włosami robi furorę wśród obcokrajowców” – zauważa Magda. Jedna niefortunna noc z kolegą z pracy zaowocowała ciążą. Jednak Magda zdecydowała się urodzić i wychować córkę sama.

„Nie pomyślałabym, że będę z Hindusem. Indie i tamtejsza kultura nigdy mnie nie interesowały. Dopiero po bardzo długich namowach zdecydowałam się odwiedzić moich przyjaciół z Indii i pozwiedzać”. Magda zapamiętała Indie jako brudny i zakurzony kraj, a plaże na Goa okazały się nie być jak z obrazka. Przez przyjaciół poznała jednak Adila, którego z początku nie potraktowała jak kogoś więcej niż kolegę jej znajomych. Po powrocie na Kostarykę odnalazła go na portalu społecznościowym i od słowa do słowa znajomość rozwinęła się w coś poważniejszego.

„W 2010 roku pojechałam znowu do Indii, jednak już tym razem do mojego chłopaka. Byłam pełna obaw, a w głowie miałam sto pytań”. Po pewnym czasie zaczęła oczekiwać deklaracji od Adila, jednak, gdy one się nie pojawiały chciała zakończyć znajomość. Adil oświadczył się - „Myślałam, że po prostu nie chce mnie przy sobie zatrzymać, jednak winną braku wcześniejszych deklaracji była jego mało stabilna sytuacja finansowa”. „Rzuciłam pracę, sprzedałam meble, spakowałam się i poleciałam do Indii. Tydzień później brałam już ślub”. 

„Co myślę o Indiach i Hindusach? Są strasznie leniwi i nieodpowiedzialni. Czasami się dziwie jakim cudem znajdują pracę. Przywykłam do amerykańskich firm, gdzie panuje dyscyplina. Tu panuje ignorancja i wszechobecna niemoc ludzka”. Magda w tej chwili nie pracuje, ale także twierdzi, że nie wie czy w ogóle chciałaby pracować w takich warunkach. „Indie są brudne i zakurzone. Na ulicy ciężko uświadczyć kosz na śmieci. Również miasto w jakim żyjemy jest specyficzne, bo wegetariańskie. Nie kupisz tutaj mięsa, jedynie w małych lokalnych sklepikach można się w nie zaopatrzyć”. Magda podobnie jak Agnieszka zachowała swoją europejskość. Podczas, gdy Hinduski nawet w 45-cio stopniowym upale ubierają się w długie kurty i leginsy ona wkłada szorty i sukienki. Córkę posłała do międzynarodowej szkoły, gdzie językiem wykładowym jest angielski. Jej rodzice odwiedzają ich co kilka miesięcy w Indiach.

„Mój mąż twierdzi, że bardzo wiele się przy mnie nauczył. Przede wszystkim odpowiedzialności i organizacji czasu”. Magda i Adil myślą o wyjeździe za granicę, ciągle monitorują zagraniczne rynki pracy. „Wyjedziemy jak oboje znajdziemy dobrą pracę w zawodach, nie po to żeby tylko wyjechać”. 

Uciekłam od Libijczyka

Z Anią rozmawiałam krótko, gdyż nie była zbyt skora opowiadać szczegółów. Teraz mieszka w Londynie, jednak jeszcze rok temu mieszkała lub raczej jak sama mówi „przebywała” w Libii. „Uciekłam stamtąd, w końcu. Jeden rok mi wystarczył, żebym zrozumiała w co się wpakowałam. W mojej historii nie usłyszysz niczego nowego, ponad to co jest stereotypem. U mnie niestety się on powtórzył”. Ania studiowała w Polsce psychologię, jednak jak sama mówi „coś jej odbiło” i niemal z dnia na dzień wyjechała szukać swojego szczęścia w Anglii. „Dalej wszystko potoczyło się szybko. Gdzieś na imprezie poznałam Ahmeda. Przystojny, uroczy – zakochałam się na zabój. Szybko zaczęliśmy się spotykać, a ja ignorowałam wszystkie lampki ostrzegawcze jakie paliły mi się nad głową”.

„Kiedy Ahmed zaczął narzekać na mój strój i prosić abym założyła na siebie bluzkę z dłuższym rękawem jakoś mi to nie przeszkadzało. Rozumiałam, że tak został wychowany. Podobnie starał się mnie namawiać do nie jedzenia wieprzowiny. I tak nie lubiłam mięsa, więc po prostu przestałam”. Jej świat kręcił się tylko wokół Libijczyka. Ania twierdzi, że nigdy nie była stanowcza i uparta, a on to skrzętnie wykorzystywał. „Kilka miesięcy później Ahmed stracił prace w Londynie i zadecydował, że wraca do Libii. No przecież bym go nie zostawiła! Pojechałam”. Zauważyłam w rozmowie z Anią, że od tego momentu jej głos się zmienił, a dalszą część historii opowiadała bardzo chaotycznie. „Przekonał mnie, że będąc tam nie wypada mi w ogóle pokazywać ciała, więc chusta i długie szaty były rzeczą oczywistą – żebym się nie wyróżniała, bo inni mężczyźni będą się na mnie patrzeć – powtarzał”.

„Po pierwszym razie, gdy mnie uderzył moja wytrzymałość pękła, jednak nie umiałam odejść. Przez następnych parę miesięcy wierzyłam, że może wszystko wróci do normy, jednak po kilku kolejnych szarpaninach poddałam się”. Ania jak sama mówi miała szczęście, że nikt nie zabrał jej paszportu. Kiedy jej chłopak był w pracy, zabrała tylko najpotrzebniejsze rzeczy i pod pretekstem zrobienia zakupów zniknęła. „Miałam trochę oszczędności z Londynu, pojechałam do Trypolisu, a stamtąd przyleciałam znów do Anglii. Uciekłam od Libijczyka."

"Czy jestem tą samą dziewczyną? Nie. Straciłam resztę pewności siebie, ale jestem teraz spokojna i wiem jedno... Nigdy więcej związku z Arabem”.

Związki z obcokrajowcami oraz wyznawcami innych religii stają się sprawą coraz bardziej powszechną, zwłaszcza odkąd granice są otwarte, a zjawisko migracji tak powszechne. Stereotypy nie zawsze okazują się prawdą, ale też nie zawsze są kłamstwem.

*Niektóre imiona zostały zmienione

Tagi: Dziecko



Komentarze

fasdf Określony typ kobiet: kilkoro dzieci każde z innym ojcem. Takie poszukiwaczki przygód.
Andy "(...) zachowała swoją europejskość". Hahaha, no rzeczywiście, szczególnie wiążąc się z Arabami i z jednym z nich robiąc sobie dziecko. Ja bym się wstydził, ale ona najwyraźniej jest dumna z siebie, że urodziła niebiałe dziecko i że nie musi nosić bluzki z długim rękawem.
Araby, turasy ja wszystkich wam chlopacy dupy dam Abdul jest niesamowity w sypialni... tak, robi minete jak pies i lubi dawac mi klapsy "na razie w dupke" ale zacznie z piesci w twarz za jakis czas. Wy polki uganiajace sie za arabusami i czarnymi naprawde macie kompleksy jak cholera, niby wasz arab ubrany modnie z pozlacanym chinskim zegarkiem a jeszcze kilka lat mieszkajacy w chatce z gowna i jego jedyna zabawa bylo turlanie opony od roweru za pomoca patyka... Niewatpliwie wielkie wzbogacenie kulturowe... ale to wasze waginy i wasz brak odpowiedzialnosci, wkurza fakt tylko ze potem placz ze moj syn/corka o imieniu Mohamed/hassana "przeciez czysta polka/polak" zostali porawni lub odebrani mamusi bo tata zdal sobie sprawe ze wiecej wezmie kasy jako samotny ojciec niz z glupia i dalej "brudna" niemuzulmanka ktora zreszta juz mu nic wiecej nie zaoferuje.
Arab tez mi cos Polki mysla ze majac araba beda lepsze od innych ktore maja polskich mezow. Polski maz dba o rodzine chyba ze jest nieudacznikiem ale po to jest narzeczenstwo aby to zweryfikowac a tu prosze, Sbdul taki piekny, wpadl do baru, ja taka szara mysz z taca w reku a on jak milion szekli chce abym go obsluzyla, to go obsluzyla, fast servis ze zaraz zrobil jej bekarta, taki odpowiedzialny jak i ona, zreszta to wasze zycie, nie zalcie sie tylko w Internecie wy niby wszystkowiedzace bo zapracowalyscie i dobrze wam tak. Wiec burki na ryjki i po zasilki bo nic lepszego z was juz nie bedzie jak bycie pasozytami na zdrowym narodowym ciele.


Kultura

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy