Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Czy da się pracować za £1,5/h? Polacy wciąż bywają niewolnikami (2)

Polska od dawna jest członkiem Unii Europejskiej, więc każdy może pracować w Wielkiej Brytanii. Wciąż jednak Polacy bywają wykorzystywani tak, jak nielegalni imigranci

Shutterstock / Czy da się pracować za £1,5/h? Polacy wciąż bywają niewolnikami
Shutterstock / Czy da się pracować za £1,5/h? Polacy wciąż bywają niewolnikami

Wydawać się może, że Polacy na tyle już wpisali się w krajobraz społeczny Wielkiej Brytanii, że są tu prawie jak w domu. Okazuje się jednak, że nasi rodacy nadal padają ofiarami procederu, który nazywa się współczesnym niewolnictwem. W łagodniejszych przypadkach nie mają aż tak źle, ale wciąż pracują za psie pieniądze... Dlaczego? Pytamy ich samych. (Imiona i kluczowe dla zidentyfikowania tożsamości szczegóły zostały zmienione na prośbę rozmówców)

34-letnia Maja pracuje w polskim sklepie. Ile zarabia? - No nawet nie minimalną. Chyba nawet nie minimalną dla najmłodszych pracowników - przyznaje lekko zawstydzona. Po dłuższej konwersacji wyjawia, że tak naprawdę dostaje 5 funtów za godzinę. Pytam ją, czemu daje się tak wykorzystywać. - To nie jest najprostsza sytuacja. Mam małe dziecko, a tutaj poza beznadziejną płacą, jest o tyle dobrze, że szef idzie na rękę. Jak muszę się zwolnić albo chcę przyjść tylko na parę godzin - on się zgadza. Maję skusiły elastyczne godziny pracy - to prawda, że wielu mamom trudno pogodzić aktywność zawodową z opieką nad najmłodszymi dziećmi. Kobieta podsumowuje, że ostatecznie dużo lepiej jest mieć jakąkolwiek dodatkową sumę, niż być zmuszonym siedzieć w domu za darmo. Oddania maluszka do żłobka nawet nie bierze pod uwagę. - Oczywiście, gdyby mąż nie pracował, nie mogłabym się utrzymać z tych pieniędzy. Jak dla mnie wszystko się szczęśliwie złożyło, bo i jestem z dzieckiem, i mam na swoje drobiazgi.

Majki nie przekonuje argument, że na jej ciężkiej pracy za półdarmo ktoś inny dorabia się majątku. Upiera się, że lepszej opcji dla niej nie ma - to przeświadczenie łączy najwyraźniej wszystkich pracowników, którzy urabiają się po łokcie, a nie dostają nawet minimalnej krajowej. Potwierdza to przypadek dwóch innych kobiet - Karoliny i Kasi, z których jedna dorabia w szwalni, a druga sprzątając w polskiej piekarni. Kasia opowiada nam, o piekarni, w której dorabia do pełnego etatu w innym miejscu. - Chodzę tam sprzątać 2-3 razy w tygodniu, za każde sprzątanie dostaję £20. Kiedy się tam przyjmowałam, myślałam że zejdzie mi około 2 godzin - więc nie była to zła stawka. Z czasem jednak obowiązków przybyło, a stawka pozostała. Muszę mieć dodatkowe pieniądze, więc nie protestowałam. Karolina podziela ten pogląd. Musi mieć jakąś dodatkową pracę, a dopasowanie godzin jednej i drugiej to zadanie prawie niewykonalne. - Dlatego jak już się trafiło, to się trzymam - mówi.

Majka zdradziła kilka szczegółów na temat swoich koleżanek z pracy - nie jest w końcu jedyną, która pracuje w sklepie za taką stawkę. Można wnioskować, że wszystkie mają podobne pobudki. - Ta praca im pasuje, dlatego się nie stawiają, nie protestują. Co im po tym, że zrobią wojnę, jak potem zostaną bez niczego. Jedna z koleżanek mówi prawdę - lepszy rydz, niż nic!  Inna koleżanka Majki pracuje, chociaż nie musi - jej mąż dobrze zarabia, ale ona nudzi się w domu. Nie zna jednak angielskiego wystarczająco dobrze, więc stwierdziła, że praca w polskim sklepie - nawet jeśli nie da jej godnego wynagrodzenia, to przynajmniej zapełni pustkę i samotność, kiedy mąż jest w pracy. 

Druga z pań jest bardziej typowym przykładem Polaka, który pracuje za stawki poniżej minimalnych. Jest już po 50-tce i nie zna dobrze języka. Dlatego strach przed utratą pracy jest silniejszy, niż godność pracownika. Ten schemat potwierdza 58-letni Zygmunt, który pracuje na budowach. - Mam fach, to prawda. Ale nie znam języka. Dogadać to się dogadam, ale formalne gadki, a jeszcze te wszystkie kłopoty z szukaniem pracy wpędzają mnie w takie nerwy, że już wolę zostać za te marne pieniądze. Ja dużo nie wydaję, a w Polsce te pieniążki to i tak dużo, nie? Z Zygmuntem zupełnie nie zgadza się jego współlokator, 30-letni Sebastian. Uważa, że kolega mówi po angielsku dużo lepiej, niż inni, którzy zarabiają więcej pieniędzy.  - On zupełnie niepotrzebnie daje się wykorzystywać! To się w głowie nie mieści, żeby człowiek z takim doświadczeniem i w tym wieku ciężko fizycznie pracował za jakieś marne grosze. Jak nie wstyd tym pracodawcom? - oburza się Sebastian - Bardzo chętnie bym mu pomógł, mam znajomości z poprzednich moich miejsc pracy, przyjęliby go z pocałowaniem ręki. Ale Zygmunt jest ze starych czasów, i z Polski! Myśli, że jakakolwiek praca to wielki dar i trzeba się jej kurczowo trzymać. Ale tu jest inaczej, jak nie ta, to inna. 

Opinię Sebastiana zdają się podzielać inni. Malwina, 40-latka z Lancashire streszcza swoje obserwacje: - Nie jestem tutaj zbyt długo, więc moje wrażenia są raczej świeże. Jak chciałam się zatrudnić na początku w pewnym polskim sklepie, to powiedzieli mi, że mam pracować - uwaga - 6 razy w tygodniu po 10 godzin. Żadnych przerw, a tygodniówka to...  £175. Zaśmiałam się tej właścicielce w twarz i zaczęłam obrzucać ją bluzgami - przyznaję, puściły mi nerwy. Żałuję, że nie nakablowałam na nią do skarbówki, bo przecież te kobiety tak tam pracują. Na co to starczy, na wykałaczki?!

Malwina uważa, że każdy przypadek takiego wykorzystywania powinien być bezwzględnie zgłaszany. - Przecież ktoś na tym zarabia, czyż nie? A najgorzej, że często to sami Polacy wysysają innych i robią tutaj drugą Polskę. Kobieta twierdzi, że Polacy nie powinni sobie pozwalać na traktowanie ich tak, jak nielegalnych imigrantów - zaznacza, że nas w przeciwieństwie do innych chroni prawo, bo jesteśmy tu zgodnie ze wszystkimi regułami i możemy pracować uczciwie, nie na czarno. 

- My nie reagujemy na takie traktowanie, a potem dochodzi do sytuacji, jak w Walii, gdzie ludzie byli zmuszani do pracy. Nie tak dawno przecież to samo stało się w West Midlands, mam tam koleżankę. Dwóch takich cwaniaczków wmawiało ludziom, że pracują za normalne pieniądze, ale to na czynsz, to na opłaty, to na coś innego trzeba było zabrać część - ci mężczyźni dostawali do ręki  £60 za długie godziny ciężkiej pracy. To była stawka tygodniowa,  £1,5 za godzinę! 

Rzeczywiście, to o czym mówi Malwina to fakt. Niestety ciągle zdarza się, że Polaków traktuje się na równi z osobami, które nie mają wizy i muszą się w Wielkiej Brytanii nagimnastykować, żeby dostać jakąkolwiek pracę. Nasi rodacy niby nie muszą zgadzać się na traktowanie niezgodne z prawem pracy, ale często pracodawcy korzystają z tego, że szczególnie osoby po 40.stce nie czują się pewnie ze swoim językiem obcym, albo że potrzebują pieniędzy.

Stawki minimalne, które każdy pracodawca ma obowiązek wypłacać w chwili obecnej wynoszą:

£3.87 - dla osób poniżej 18 lat

£5.30 - dla osób w wieku 18-20 lat

£6.70 - dla osób w wieku 21-24 lata

£7.20 - dla osób powyżej 25 lat

Tagi: Finanse



Komentarze

Zawsze pozostają kraje skandynawskie , którym pod wzgledem bogactwa i poziomu życia Wielka Brytania do pięt nie dorasta. To Info dla młodych, bo " starych drzew już się nie przesadza"
Wiking Nasowa sie tylko okreslenie,polskie bydlo,zlodzieje,najgorsza nacja swiata


Ludzie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama