mieszkasz w londynie banner

Kariera inżyniera w UK

Co piąty inżynier pracujący na Wyspach przyjechał z zagranicy. Tacy fachowcy są dziś rozchwytywani, a wielu z nich to Polacy.

Shutterstock / Kariera inżyniera w UK
Shutterstock / Kariera inżyniera w UK

Najczęściej wskazywane kierunki emigracji to Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Francja, Norwegia i Szwecja – czytamy w „Gazecie Wyborczej” wypowiedź Artura Ragana, z agencji pracy Work Express, który odpowiada na pytanie: dokąd najchętniej emigrują polscy inżynierowie? Bo że wyjeżdżają, to pewne. Co trzeci student uczy się dziś w Polsce na kierunku technicznym, ofert pracy jest sporo, a mimo to nie wystarczy etatów dla wszystkich.

– Mój tata skończył te same studia co ja i ma firmę w branży wodnej. Choć wydaje się, że pracy jest mnóstwo w naszej dość wąskiej specjalizacji, tak naprawdę znamy wszystkie liczące się firmy.

Szybko zorientowałem się, że jeśli zostanę w Polsce, będę pracować raczej w firmie taty – mówi Maciej, 27-letni absolwent inżynierii procesów chemicznych, który parę miesięcy temu zdecydował się wyjechać do Wielkiej Brytanii. W tym czasie podszkolił język, przeszedł drogę ze zmywaka do pracy w zawodzie i z kanapy u brata przeniósł się do własnego mieszkania.

Gdzie najlepiej?

W Szwecji, Norwegii czy Wielkiej Brytanii wśród najbardziej pożądanych pracowników są inżynierowie wszystkich specjalności w produkcji przemysłowej i logistyce, a także inżynierowie informatycy. Połowa zawodów z brytyjskiej listy najpilniej poszukiwanych specjalistów wymaga wykształcenia inżynieryjnego. Tak jest na całym świecie. W USA co roku publikowana jest lista najlepiej zarabiających absolwentów. W 2015 roku po raz kolejny na pierwszym miejscu byli inżynierowie ropy i gazu (ok. 60 tys. funtów rocznie), inżynierowie informatycy (46 tys. funtów) i inżynierowie chemicy (44 tys. funtów).

– Jeszcze lepiej jest w krajach arabskich, gdzie tyle samo można zarobić na przestrzeni kilku miesięcy. Na parę miesięcy to niesamowita przygoda, która pozwala się „ustawić”, ale większość moich znajomych jednak wybiera Wielką Brytanię lub Skandynawię, bo bliżej Polski i, co by nie mówić, dość podobna kultura – zauważa 34-letni Piotr, inżynier budownictwa na kontrakcie w Londynie. W Wielkiej Brytanii rozbieżność w zarobkach jest duża. – Średnia pensja inżyniera to ok. 2,4 tys. funtów, ale rozbieżności są ogromne, bo bywają zarówno tacy, którzy godzą się na 1.600 funtów, jak i tacy, którzy dostają 3-4 tysiące – wyjaśnia Artur Ragan.

Studia są za trudne

Skoro więc Wielka Brytania oferuje tak dobre warunki, to dlaczego tak niewielu inżynierów kształci się na miejscu? – Studia są trudne, nie jest łatwo się dostać i faktycznie trzeba się przyłożyć – mówi 24-letni Adam Krasiński, student i stypendysta inżynierii budowlanej w Londynie. – Jest wiele łatwiejszych i tańszych kierunków. Jeśli to nie jest czyjąś pasją lub przynajmniej nie ma głowy do nauk ścisłych, to raczej mu się nie uda – ocenia. W dodatku w Wielkiej Brytanii zarobki tuż po szkole wcale nie są oszałamiające. Z danych Institution of Chemical Engineers z 2012 roku wynika, że w rok po szkole średnio absolwenci zarabiali 27.800 funtów rocznie.

Po skończonych studiach pracy można szukać na targach, w szkolnych biurach karier, w internetowych wyszukiwarkach i specjalistycznych portalach, takich jak Just Engineers czy Engineerboard. Okazuje się, że o pracę najłatwiej jest aplikować w mniejszych firmach – poza głównymi ośrodkami. Takie są wnioski z debaty przeprowadzonej przez magazyn „The Engineer”.

– Wielkie firmy mają olbrzymie budżety na marketing przez co przyciągają rzesze kandydatów. Efekt jest taki, że większość kandydatów „bije się” o te kilka stanowisk, a w tym czasie mniejsze firmy, szczególnie położone w mniejszych ośrodkach i w mniej popularnych branżach nie są nawet w stanie zapełnić wszystkich stanowisk – usłyszeliśmy podczas debaty. – To olbrzymi problem – przyznał wtedy Bob Gregory, menedżer z jednej ze średnich firm HepcoMotion. – Nasza siedziba mieści się w dość odludnym regionie Devon i absolwenci rzadko są skłonni, żeby się tu przenieść – przyznaje.

Szkoła? Zależy która

– Pensja rośnie szybko wraz z zagranicznymi stażami czy kontraktami, a tych nie brakuje – ocenia 27-letni Paweł, kolega Adama, który skończył te same studia trzy lata temu. – I nie zgadzam się, że są trudne. Dla kogoś, kto przyjechał prosto z Polski i nie za bardzo zna język, na pewno. Ale dla osoby, która już od jakiegoś czasu jest na Wyspach, nie jest trudniej niż w Polsce – uważa. Bardzo duża jest też rozbieżność w poziomie nauki. Z tegorocznego zestawienia „The Guardian” wynika, że absolwenci oceniają studia inżynieryjne na Cambridge na 100 punktów na 100, a perspektywy kariery w sześć miesięcy po studiach na Uniwersytecie w Edynburgu oceniają na 95 na 100. Jednak już perspektywy po London South Bank oceniają na 48 proc., a po Aston University na 58 proc. Część osób woli zapewne wybrać darmowe studia na polskiej Politechnice czy Akademii Górniczo-Hutniczej, które również mają (w przeciwieństwie do polskich uniwersytetów) niezłą opinię wśród fachowców na świecie.

Zrzeszają się

W kraju obecnie przebywa co najmniej kilka tysięcy inżynierów z Polski. Pracują głównie w Londynie, ale też na platformach morskich czy w fabrykach aut w West Midlands. W każdym większym mieście kilka tysięcy osób pracuje w zawodzie informatyka, który dziś potrzebny jest wszędzie: w sklepach internetowych, wyszukiwarkach, hotelach, firmach, gazetach czy telewizjach internetowych. – Perspektywy dla inżyniera informatyka są dziś bardzo duże. Można naprawdę rozwinąć skrzydła – ocenia Błażej, który pracuje w firmie produkującej gry komputerowe.

– Firmy ze wszystkich branż potrzebują dziś informatyków, więc można dobierać drogę zawodową do swoich zainteresowań: fani awiacji mogą tworzyć wyszukiwarki tanich biletów lub symulatory lotów, a miłośnicy gotowania mogą się spełniać w telewizji kulinarnej lub portalu z przepisami – opowiada. Inżynierów jest tak wielu, że od 1940 roku działa Stowarzyszenie Techników Polskich. Przez lata nieco uśpione, dziś organizuje wykłady i spotkania dla młodych inżynierów, a także ułatwia im poświadczenie kwalifikacji i zdobycie pracy.

Zarabiają coraz więcej

Z danych IchemE wynika, że z kolei inżynier chemik średnio zarabia w Wielkiej Brytanii 53 tys. funtów rocznie. Co ważne, te same dane mówią, że przez ostatnią dekadę zarobki wzrosły aż o 30 proc., a Engineering Council twierdzi, że tylko od 2010 roku o 13 tys. funtów. – Zarobki będą stale rosły, bo coraz mniej młodych garnie się do trudnych i żmudnych studiów, skoro można wiecznie studiować filozofię lub żyć z zasiłku – ironizuje Paweł. – Poza tym wydobycie ropy i gazu czy budowa elektrowni zależą w zupełności od umiejętności inżynierskich, więc pracy nie zabraknie jeszcze przez wiele lat – uważa.

Pracownicy zza granicy są też potrzebni w przemyśle motoryzacyjnym – jakiś czas temu fabryki aut z regionu West Midlands alarmowały, że brak tam ok. 3 tysięcy mechaników i inżynierów. – To praca wymagająca, dla ciężko pracujących ludzi, ale też bardzo dobrze płatna. Wciąż potrzebujemy nowych osób, ale nie ma Brytyjczyków zainteresowanych taką pracą. Obecnie na kluczowych stanowiskach zatrudnieni są Polacy, którzy spisują się wyjątkowo dobrze – twierdził wtedy szef Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego, Chris Aylett. Dla dobrze mówiącego po angielsku inżyniera Wielka Brytania zawsze będzie ciekawszym kierunkiem niż Niemcy czy Norwegia, gdzie, aby dostać pracę trzeba poznać od podstaw trudny, a do tego jeszcze specjalistyczny język.

Goniec.com


Komentarze



Ludzie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama