Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

"Określ sam, co dokładnie ci dolega, wtedy trafisz do specjalisty" - radzi Karolina, recepcjonistka ze szpitala w Londynie Wywiad (1)

Karolina pracuje w jednym ze szpitali w East London na stanowisku sekretarki/recepcjonistki. Jako osoba zaangażowana w pracę NHS uważa, że ludzie często narzekają na to, że muszą płacić za specjalistyczną opiekę lekarską, aby była ona skuteczna. Kobieta zgodziła się opowiedzieć redakcji ANGLIA.today, o aspektach działalności brytyjskiego systemu ochrony zdrowia, 

Chirurdzy / Fotolia
Chirurdzy / Fotolia

ANGLIA.today: Jak to się  stało, że zaczęłaś pracę w sektorze medycznym w Wielkiej Brytanii?

Karolina:  Cztery lata temu przyjechałam do UK i podjęłam naukę w sektorze administracji medycznej. Moja przyjaciółka pracowała w szpitalu i to sprawiło, że zaczęłam się interesować pracą w tym sektorze. Po skończeniu szkoły podjęłam prace w King George Hospital, a później przeniosłam się do Queen’s Hospital. Jestem sekretarką dwóch chirurgów – organizuję dla nich cały grafik. Jednego dnia pilnuję terminów operacji, drugiego – umawiam spotkania w klinice. Odbieram korespondencję, wypełniam formularze i tym podobne rzeczy. Moja praca na pierwszy rzut oka może wydawać się nudna, jednak wierzcie mi – nie jest.

Ostatnio przydarzyła mi się nietypowa sytuacja. Byłam w biurze, kiedy do środka wszedł jeden z lekarzy. Jego ubranie było w strasznym stanie, brudne, zakrwawione a on sam przestraszony, jakby w szoku. Zapytałam co się stało, odpowiedział, że w drodze do pracy usłyszał na parkingu wołanie o pomoc. Okazało się, że w zaparkowanym samochodzie siedziała kobieta, która zaczęła rodzić. Wokół nie było nikogo, kto mógłby pomóc. Mimo tego, że nie był to ginekolog, lekarz odebrał poród, po czym zawinął noworodka we własną koszulę, aby się nie zaziębił przed przyjazdem karetki. Historia szybko obiegła szpital, a lekarz stał się lokalnym „bohaterem”.

Kolejną nadzwyczajną sytuacją, z którą spotkałam się w pracy było nieświadome „wtargnięcie” na salę podczas operacji. Poproszono mnie o zabranie notatek z sali operacyjnej. Pomieszczenie powinno być puste o tej porze, więc bez większego zastanowienia weszłam do środka. Wtedy zdałam sobie sprawę, ze na sali trwa operacja. Ujrzałam na stole pacjenta, nad nim chirurga otoczonego pielęgniarkami. „Proszę opuścić salę! Tutaj wszystko jest sterylne!” – usłyszałam. Wyszłam tak szybko, jak było to tylko możliwe.

Podczas pracy nad dokumentacją stykam się z różnorodnymi przypadkami. Najciekawsze są zdjęcia rentgenowskie. Lekarze nie przywiązują większej uwagi po latach praktyki do tego co widzą czasem na zdjęciach. Dla mnie natomiast jest to za każdym razem coś zaskakującego. Niecodziennie widzi się np. kobietę z 6 palcami u nogi. Bywają także momenty, że lekarze płaczą po stracie pacjentów, których leczyli przez 20 lat na raka.  

AT: Co sądzisz na temat poglądów, że pogotowie w Wielkiej Brytanii nie przyjmuje wystarczającej liczby pacjentów?

K: Do szpitala, w którym pracuje dziennie przychodzi duża liczba pacjentów, która tak naprawdę powinna zostać przyjmowana przez A&E. Brakuje około 30 łóżek, aby przyjąć pacjentów, którzy wymagają natychmiastowej opieki. Ponadto sporo osób, które zgłasza się do recepcji z objawami chorób, pewnego rodzaju schorzeń i innymi dolegliwościami, okazuje się być zwykłymi hipochondrykami. Każdy szpital posiada tak zwaną „czarną listę”. W przypadku, kiedy taka osoba, która znajduje się na liście, przychodzi po pomoc po raz kolejny, nie jest traktowana poważnie i obsługiwana na tzw. „końcu kolejki”. Nawet jeśli tym razem jej objawy są prawdziwe – może zostać zbagatelizowana. Dziennie podczas zmiany sama trafiam średnio na 15 takich osób.

AT: Imigracja dla Brytyjczyków jest ostatnio bardzo delikatnym tematem, nie zapominajmy jednak o fakcie, że 40 procent pielęgniarek jak również 30% lekarzy to cudzoziemcy. Jak są oni postrzegani w środowisku medycznym?

K: Może to dziwnie zabrzmi, ale Anglicy sami przyznają, że cudzoziemcy pracują lepiej od nich. Drugą kwestią jest szybkość w działaniu. Obcokrajowcy działają sprawniej, Brytyjczycy mają na wszystko czas. Ponadto są bardziej pracowici, nie dość, ze wykonują wszystkie przypisane im zadania, to zainteresowani są pracą ponadprogramową, która niekoniecznie znajduje się w opisie ich stanowiska. Na przykład pielęgniarka pochodzenia brytyjskiego nie będzie parzyła kawy dla innych członków personelu, ponieważ nie jest to zapisane na jej liście obowiązków. Natomiast Polki, Litwinki oraz osoby z innych krajów nie widzą w tym nic złego.
Szpital w którym obecnie pracuję, przyjmuje wielu Rumunów, Greków, jak również obywateli z innych krajów na praktyki studenckie. Przez okres 12 miesięcy zdobywają wiedzę praktyczną a po tym czasie mogą zdecydować, czy chcą zostać, przenieść się do innej placówki w UK, bądź wrócić do ojczyzny.

AT: Brytyjska prasa opublikowała plany rządu brytyjskiego na temat odciążenia lekarzy i zastąpienia ich w większości placówek , pewnego rodzaju konsultantami ( ang. Hospital consultants). Planowane są również podwyżki dla lekarzy pracujących w weekendy i po godzinach. Jak oceniasz stosunek lekarzy do planowanych zmian?

K: Nie sądzę, żeby planowane podwyżki odnośnie pracy po godzinach robiły im jakakolwiek różnicę. Stawka za godzinę dla doświadczonego chirurga wynosi ok. 70 funtów. Przeciętna wartość jednej godziny pracy lekarza po godzinach to 50 funtów. Nie są to wcale małe pieniądze. Jeśli chodzi o wymiar pracy – istnieją ścisłe reguły, których muszą przestrzegać wszyscy lekarze, pracujący w tygodniu dotyczące liczby godzin oraz wymogu wyrobienia pewnej ilości czasu w klinikach. Jeśli lekarz z jakiegoś powodu nie jest w stanie wyrobić wymaganej liczby godzin, nadawane są mu tzw. „fine points”. Nie wiem zbyt dużo na ten temat – lekarze nie chcą za bardzo o tym mówić, udało mi się podsłuchać tylko, że jeśli lekarz zbierze pewną liczbę „fine points”, może zostać zwolniony lub stracić licencję.

AT: Wiele osób narzeka, że lekarze w UK wszystkie choroby leczą paracetamolem. Z czego to wynika? Dlaczego tak rzadko pacjenci są kierowani do specjalistów?

K: Zgadza się, na większość przypadłości lekarze podają pacjentom w UK paracetamol lub jego pochodne. Jeśli jednak opisze się dokładnie objawy i wyrazi własne obawy na temat stanu zdrowia w związku z samodzielnym podejrzeniem o konkretną chorobę, lekarz ma obowiązek podjąć leczenie bądź skierować do specjalisty. Dla pacjentów jest wręcz irytujące to, że lekarze boją się ryzykować leczenie innymi lekarstwami. Dzieje się tak, ponieważ kary za podanie złych leków, bądź nieodpowiednie ich dobranie są w UK bardzo wysokie, a pacjenci, jak wspomniałam już wcześniej, często okazują się być przewrażliwieni na punkcie własnego zdrowia ale również nie informują lekarza o alergiach bądź przebytych schorzeniach.

Tagi: Zdrowie



Komentarze

Lokay Moim zdaniem to lekarz jeśli ma jakąś wątpliwośc co do postawienia prawidlowej djagnozy powinien wypytać dość szczególowo pacjęta i dopiero wtedy postawić diagnozę choroby .


Ludzie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama