Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Szkockie ryby czekają na złapanie

Rybacy, sortowacze małż, pracownicy platform wiertniczych – wybrzeże oferuje tysiące miejsc pracy dla osób gotowych na wyzwania. Z roku na rok na tego typu stanowiska aplikuje coraz mniej Brytyjczyków. Czas na imigrantów.

Shutterstock / Szkockie ryby czekają na złapanie
Shutterstock / Szkockie ryby czekają na złapanie

Z tego co słyszałam, kiedyś większość mężczyzn zarabiała tu „na morzu”. To była tradycja z dziada pradziada. Ale dziś chłopcom to nie imponuje – rozkłada ręce 37-letnia Ania, sprzedawczyni, mama 11-letniego Jana, w Peterhead od 2004 roku. – Dziś dzieciaki ciągnie do miasta, jak nie do Londynu, to przynajmniej do Edynburga. A o byciu rybakiem nikt nie marzy – zauważa. Rzeczywiście, Peterhead kiedyś było największym portem w Europie, zatrudniającym ponad 2 tys. osób na samym morzu. Dziś rybaków jest tu czterokrotnie mniej. Jemy mniej brytyjskich ryb (fish&chips wśród ulubionych potraw zastąpił tikka chicken), rośnie konkurencja ze strony tanich mrożonek z Chin i innych krajów, a w dobie kurczącego się świata, młodzieży ze Szkocji faktycznie często bardziej zależy na pracy w Londynie niż w porcie na końcu ulicy.

Fisherwoman na morze

Porty wciąż potrzebują pracowników, a miast, takich jak Peterhead, są na północnym wybrzeżu dziesiątki. Obecnie można znaleźć kilka tysięcy ofert pracy na morzu. Z uwagi na brak chętnych znikają wymagania, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były standardem. Wiele firm zaznacza dziś, że szukają fisherman lub... fisherwoman. Do tego na najniższe stanowiska nie potrzeba praktycznie żadnych kwalifikacji. Potencjalny kandydat na marynarza pokładowego musi jedynie znać angielski w stopniu umożliwiającym mu komunikację z kolegami (lub koleżankami) z pracy i mieć siłę do noszenia ciężkich pakunków.

Mile widziani będą też absolwenci polskich szkół morskich, jednak zanim zaczną aplikować, przyda im się poświadczenie dyplomu. Kursy można też odbyć w Wielkiej Brytanii, w miastach takich, jak Southampton (Maritime and Coastguard Agency), York (National Federation of Fishermen’s Organisations ), Aberdeen (Scottish Fishermen’s Federation) czy w Hull ( The Sea Fish Industry Authority). Podstawowy kurs trwa 1-3 tygodnie i może się odbywać nawet przez internet. Po nim dla chętnych następuje część praktyczna, czyli częściowo płatny staż na którejś z łodzi rybackich.

Dziesięciometrowe fale

Trzeba jednak wiedzieć, że praca na morzu do łatwych nie należy. Składają się na nią miesiące z dala od domu, ciężka fizyczna praca, ciągły chłód i wilgoć. Związek Przemysłu Morskiego podaje, że 70 proc. rybaków zarabia mniej niż średnia krajowa (ok. 2.200 funtów). Ale jeśli jesteśmy gotowi szukać zatrudnienia dodatkowe kilkaset kilometrów na północ, możemy zarobić więcej. BBC wśród najtrudniejszych prac na świecie wymieniała ostatnio rybaków w Norwegii. Po towar muszą płynąć nawet w okolice Rosji czy Kanady, a część załogi spędza większość czasu pod pokładem, gdzie całe dnie zabija, patroszy i mrozi ryby. Do plusów należą jednak zarobki – nawet 3 tys. funtów za trzy tygodnie pracy.

Wymarzona praca

Osoby, które chcą zarobić więcej niż pensję minimalną, a nie wybierają się do Norwegii, mogą wybrać pokrewne dziedziny, które również pilnie poszukują pracowników na północy. Do najbardziej lukratywnych należy wydobycie ropy i gazu. Tu pracę znajdą głównie inżynierowie po Akademii Górniczo-Hutniczej czy Akademii Morskiej, którzy mogą liczyć nawet na ponad 5 tys. funtów za miesiąc pracy. Platformy poszukują też mniej wykwalifikowanych pracowników, takich jak mechanicy, kucharze czy pomocnicy. Co ciekawe, taką pracę można zacząć od stażu z urzędu pracy i powoli piąć się po kolejnych szczeblach kariery. Na stanowisku pomocnika na platformie – zarobki zaczynają się od 7 funtów za godzinę.

Tylko na 1-3 tygodnie

Rybołówstwo to ogromny biznes, który oferuje pracę również na lądzie.Obecnie osób do cięcia ryb potrzebuje np. firma z Bishop’s Stortford, która oferuje od 1.300 funtów i podwyżki po ukończeniu ich szkoleń. Poza maturą nie ma żadnych wymagań, choć pierwszeństwo będą mieli kandydaci, którzy pracowali już kiedyś np. w kuchni lub w rzeźni. Osób do filetowania ryb szukają też w szkockim Saint Ives (od 1.280 funtów). Jest też dużo ofert przy sortowaniu lub pakowaniu małż, np. w Tarbert w Szkocji, Rock w Kornwalii czy Peterhead. Praca przy ich hodowli i poławianiu to już zajęcie trudniejsze do zdobycia, bo farmy są najczęściej rodzinne i jeśli szukają pracowników, to na 1-3 tygodnie do pomocy. Zarobimy przy tym najczęściej pensję minimalną.

Koneser ostryg

– Nie ma co ściemniać, na początku to była męka – opowiada Rafał z Łodzi, który od dwóch lat pracuje w tej branży najpierw na Wyspie Man, teraz w Irlandii. – Siedzi się w wilgoci, smrodzie i przebiera te galaretowate skorupki... – mówi. Do tego, by w pracy zostać dłużej niż miesiąc, zachęciły go pochwały od szefa i premie. – Szef polecił mnie znajomemu z Irlandii, gdzie zatrudniłem się jako oysterman, czyli hodowca ostryg. Z czasem zacząłem się tym interesować, przyrządzać małże w domu. Teraz dorabiam, urządzając pokazy kulinarne, degustacje małż czy biorąc udział w konkursach ich otwierania na czas – opowiada.

Nie w porcie

A gdzie szukać ofert w branży morskiej? Warto sprawdzać bezpośrednio w okolicznych zakładach i na ich stronach internetowych oraz w firmach rybackich. Część to małe, rodzinne przedsiębiorstwa, gdzie o zatrudnieniu decyduje rozmowa z szefem. Są też większe jednostki zatrudniające ponad 20 osób. W takich wypadkach warto pytać o nazwę firmy, która dysponuje łodzią i aplikować przez internet. Oferty znajdziemy też na serwisach rekrutacyjnych i w urzędzie pracy. Szukając pracy na morzu warto załączyć przetłumaczone wszystkie dokumenty, które mają związek z naszym doświadczeniem na morzu – nawet patent sternika czy zaświadczenie o byciu instruktorem na obozie żeglarskim. W firmach zajmujących się przetwarzaniem małż czy ryb przyda się wszelkie doświadczenie produkcyjne i kulinarne, szczególnie związane z oprawianiem mięsa i ryb.

Ile można zarobić:

  • Marynarz (deckhand) – od 900 funtów miesięcznie
  • pomocnik na platformie wiertniczej– od 1120 funtów
  • kucharz (cook) – ok. 1200 funtów
  • inżynier morski (marine engineer) – średnio 2900 funtów
  • kapitan (skipper/boatmaster) – od 3500 funtów
Goniec.com


Komentarze



Podobne artykuły


Ludzie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama