mieszkasz w londynie banner

Zorganizuję ci życie. Za opłatą Wywiad

Czasami trudności w poradzeniu sobie z życiem przekładają się na trudności z poradzeniem sobie z bezpośrednim otoczeniem. Wtedy można poprosić o pomoc człowieka takiego jak Mark.

Tak działa zorganizowany hoarder, w tym wypadku Rachel Turner
Tak działa zorganizowany hoarder, w tym wypadku Rachel Turner

Mark jest tym człowiekiem, któremu płacisz za zrobienie porządku w życiu i w domu. W Polsce jest to zajęcie raczej kojarzone tylko z programów typu Ekstremalni zbieracze, gdzie pomoc udzielana jest ludziom, dla których zaczyna brakować miejsca w ich własnych domach z powodu piętrzących się gór rzeczy. Tymczasem są to sporadyczne przypadki. Częściej chodzi o ludzi, którzy nie potrafią sobie poradzić ze swoim spadkiem efektywności, lub których stan posiadania po prostu przytłacza i nie potrafią sobie z tym poradzić.

Jak zainteresowałeś się taką pracą?

Od zawsze byłem uporządkowany. Najpierw w domu, jako dziecko i nastolatek - lubiłem porządek, listę rzeczy, lubiłem tak organizować pokój, by potrzebne rzeczy były pod ręką. Później pracowałem przez 20 lat jako pielęgniarz. Ilość dokumentacji, procedury - to wszystko, co dla innych jest uciążliwym obowiązkiem, dla mnie było logicznym ułatwianiem pracy i porządkowaniem nieprzewidzianych sytuacji do wzorca, na który umie się reagować. 

Czytałem też różne wydawane poradniki na temat ergonomii miejsca pracy, porządkowania przestrzeni w biurze domowym. Doszedłem do wniosku, że jest na takie usługi zapotrzebowanie. Zacząłem się ogłaszać i po jakimś czasie mogłem zrezygnować z pracy w szpitalu.

Z czym dokładnie wiąże się twoja praca?

Część zleceń to po prostu żmudne usuwanie kłopotliwych bałaganów. Ktoś przeprowadza się do nowego domu, a na podwórku i w garażu stoją rozgrzebane samochody. Są jednak stare, może coś w nich być wartościowego - nie trafiają od razu na śmietnik. Albo po śmierci klasycznego pana domu - on zajmował się rachunkami, płatnościami, teraz wdowa nie potrafi się w tym odnaleźć. Może to być też pakowanie przedmiotów po zmarłej osobie - nie takie wrzucanie wszystkiego do pudeł, tylko uważne segregowanie, na które dzieci nie mają emocjonalnie siły lub po prostu czasu.

Dużo ciekawsze zlecenia wiążą się z pomocą w organizacji - to jest to, co mnie naprawdę interesuje. 

Podstawy ergonomii

Zajmujesz się hoarderami? (hoarder to osoba, która nałogowo gromadzi przedmioty i nie ma nad tym kontroli)

Nie, nie mam przygotowania psychologicznego. Tacy ludzie nie tracą po prostu kontroli nad przedmiotami - to raczej głębsze zaburzenie i jeśli tylko dostrzegam, że to to może być problemem, od razu mówię że nie jestem specjalistą, którego szukają.

Jakie to są te ciekawsze zlecenia?

Jeśli ktoś słyszał o naszej pracy ma przed oczami tylko warstwę widoczną na pierwszy rzut oka. Usuwanie gratów, przenoszenie rzeczy, ustawianie mebli w taki sposób, żeby przedmioty potrzebne do pracy były w zasięgu ręki. Albo taki system folderów na przychodzące rachunki, żeby stało się to dla klienta mniej przerażające - opanowanie chaosu pozwala opanować myśli. W ogóle - tworzenie katalogów, nauczenie klienta używania systemu pudełek - to zadania związane z urządzaniem domu, najlepsza część pracy. Niestety jednak - dość rzadka. Tymczasem warstwa wizualna to tylko jedna ze składowych. Ważne jest, aby po zakończeniu pracy klient potrafił zastosować to, czego się nauczył, do kolejnych zadań. Często to jednak po prostu dużo fizycznej pracy.

Co masz na myśli mówiąc fizycznej?

Odpowiem pytaniem - jak sądzisz, ile procent przedmiotów, które masz, jest ci potrzebne? Z mojego doświadczenia - 80% powinno trafić do kosza, do organizacji charytatywnej lub na Ebay. Jeżeli chcesz mieć więcej czasu i więcej porządku - przyzwyczaj się do wyrzucania. I ja wiele z tych przedmiotów wyrzucam. Oczywiście nie samowolnie, decyzja musi należeć do klienta. Ale dźwiganie - już nie. Przestawianie, układanie, wynoszenie, tak to wygląda.

Jak się pracuje z takim klientem?

Jeżeli jest to na przykład organizacja domowego biura po przeprowadzce - wszystko jest jasne i idzie sprawnie. Często jednak za nieogarnięciem domowym idzie w pewien sposób brak ogarnięcia życiowego. Klienci nie radzą sobie ze swoim otoczeniem i to wiedzą, często czują się zażenowani prosząc o pomoc. Praca z takim klientem jest wymagająca psychicznie. To nie jest po prostu wyrzucanie - ludzie trzymają różne przedmioty dlatego, że mają z nimi jakiś związek emocjonalny. I ten związek ciągnie ich w dół. 

Zawsze przeprowadzam z klientami ćwiczenie polegające na kategoryzacji takich związków. Czy ten przedmiot ciągnie w dół, czy odwrotnie, sprawia, że człowiek staje się lepszą wersją. Przynoszę im perspektywę. Jest powiedzenie, że przez te drzewa nie można zobaczyć lasu. I ja zmieniam perspektywę, pokazuję las. 

Takie umiejętności przydaję się w każdej dziedzinie życia

Jakie najtrudniejsze zlecenie pamiętasz?

Problemem jest to, że ludzie się przyzwyczajają. Przy stopniowo pogarszających się warunkach mogą nie zauważyć swojej obecnej sytuacji - jak podgrzewany homar. Jednym z najmniej przyjemnych zleceń było pomaganie pewnej rodzinie, która pozwalała swoim wielu psom i kotom załatwiać potrzeby w domu. Czasami to było sprzątane od razu, czasami nie. Podłoga przesiąkała, gdzieniegdzie robiła się papka zamiast desek. Jeśli coś leżało na podłodze brudziło się o odchodów - i nikt tego już nie podnosił. To jest ten problem - kiedy wystarczająco długo mieszkasz w brudnym, śmierdzącym otoczeniu, przestajesz to zauważać. Kiedy przychodzi ktoś z zewnątrz - taka sytuacja wydaje się nie do opanowania i odrażająca. A dla właścicieli to w zasadzie norma, oni tego już nie zauważają.

Pewne problemy są też w rodzinach, gdzie do powstania zagracenia przyczynia się część domowników. Inni, wcześniej nadrabiający za tę osobę, nagle nie mogą tego robić. Może to być choroba, zmiana pracy - powstają jakieś okoliczności, że ktoś mówi dość. Ludzie bardzo nie lubią porzucać wygodnego życia, trudno się pracuje z kimś sabotującym wysiłek dla własnej wygody.

A najlepsze?

Czasami klienci proszą o pomoc w opanowaniu całego domu. To bardzo budujące widzieć jak obdarzają cię zaufaniem i jak przechodzą z twoją pomocą przemianę psychologiczną. Odzyskują panowanie nad własnym życiem - wcześniej mieli jedno całościowe, przerażające spiętrzenie trudności. Teraz mają to tak zorganizowane, że system wymaga mniej pracy do podtrzymania. To daje dużą satysfakcję.

Takich sytuacji mam więcej - z wieloma klientami utrzymują przyjazne stosunki po zakończeniu zlecenia. Widzę wtedy, że moje działania naprawdę poprawiły ich jakość życia.

Tagi: Dziecko



Komentarze



Ludzie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama