Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Johnson: list uruchamiający Artykuł 50 na początku przyszłego roku

Boris Johnson zasugerował w wywiadzie dla Sky News, że rząd chce rozpocząć Brexit na początku przyszłego roku.

Facebook
Facebook

Rząd Wielkiej Brytanii starannie unika podawania jednoznacznych informacji w każdej sprawie związanej z negocjacjami w kwestii rozpoczęcia procesu opuszczania Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Podczas wywiadu w Nowym Jorku Boris Johnson rozmawiał z dziennikarzem Sky News. Zasugerował wtedy, że rozmowy ze światowymi przywódcami prowadzone są z myślą o uruchomieniu Artykułu 50 we wczesnej części roku 2017.

"Zobaczymy jak to pójdzie"

Johnson mówił: "[Rząd] prowadzi rozmowy z naszymi europejskimi przyjaciółmi i partnerami z nastawieniem, że list rozpoczynający negocjacje z artykułu 50 zostanie przedstawiony na początku przyszłego roku". Wizja listu snuta przez Johnsona zawiera listę propozycji, lub zasad, wedle których strona brytyjska ma nadzieję prowadzić negocjacje. Minister spraw zagranicznych przewiduje, że mimo przewidzianych dwóch lat na rozwiązanie tej kwestii rząd nie będzie potrzebował aż tyle czasu: "Nie sądzę, abyśmy musieli nad tym spędzić aż dwa lata. Ale uruchomimy Artykuł i zobaczymy jak to pójdzie".

Na co liczy Wielka Brytania?

Oczywistością jest, że Wielka Brytania liczy na utrzymanie handlu z Unią Europejską. Boris Johnson potwierdził to mówiąc: "Będziemy odnosić korzyści ze wspaniałych okazji na powiększenie ilości towaru przepływającego w ramach wolnego rynku do i od naszych przyjaciół w Unii Europejskiej". Motywuje to w następujący sposób: "Jest to w ich żywotnym interesie. Nie tylko kupujemy najwięcej niemieckich samochodów w Europie, ale też pijemy więcej włoskiego wina od każdego innego kraju w Europie - samego prosecco 300 milionów litrów. Nie będą chcieli ryzykować utraty takich układów". 

Nie możemy wybierać? Bzdury!

Unia Europejska ustami wielu przedstawicieli informowała Wielką Brytanię, że nie ma mowy o podejściu pozwalającym wybrać niektóre korzyści dostępu do wspólnego rynku i odrzuceniu niepasujących. Według Johnsona nie ma przeszkód aby Wielka Brytania korzystała ze swobodnego przepływu towarów jednocześnie ograniczając swobodny przepływ ludzi. 

"Oni chcą, abyśmy uwierzyli w powiązanie między tym, co nazywają dostępem do wspólnego rynku, a swobodą poruszania się. Bzdury, całkowite bzdury. Te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego. Powinniśmy walczyć o całkowitą swobodę handlu i ograniczenie imigracji" - wykłada swoją wizję Boris Johnson.

Theresa May poprawia

Downing Street, jak podaje Guardian, "uprzejmie odmówiło poparcia tez Johnsona". Theresa May już wcześniej wyrażała zdenerwowanie z powodu dzielenia się prywatnymi przemyśleniami przez ministrów pod pozorem ujawniania strategii rządu. Przedstawiciel prasowy Downing Street powiedział: "Postawa rządu nie uległa zmianie - nie uruchomimy artykułu 50 przed końcem 2016 roku, pozostały do tego momentu czas wykorzystujemy na jak najlepsze przygotowanie się do negocjacji". 

Komentarze Borisa Johnsona pojawiły się w momencie, gdy premier Wielkiej Brytanii rozmawiała z Martinem Schulzem, przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Przed udaniem się na spotkanie z May Schulz, reprezentujący niemieckich socjaldemokratów, wyraził nadzieję na przekonanie Wielkiej Brytanii do rozpoczęcia negocjacji najwcześniej jak to możliwe. 

Trwające godzinę rozmowy dotyczyły ogólnych kwestii gospodarczych po Brexicie, Theresa May podnosiła sprawę umowy negocjowanej przez Kanadę w sprawie dostępu do unijnego rynku. Nie padły żadne konkretne daty, a przynajmniej nie przedostały się one do mediów. 

Boris Johnson przeciwnikiem Brexitu?

Alan Duncan, jeden z ministrów podległych Johnsonowi, przekonywał, że według niego obecny minister spraw zagranicznych wcale nie chciał wygrać w kwestii referendum. Według niego Boris jest kierowany jedynie własną ambicją polityczną. "Zawsze odnosiłem wrażenie, że Johnson, jako osoba przewodząca kampanii Leave, liczył na porażkę. Niewielką, o 2 procent, co postawiłoby go w najlepszej sytuacji przywódcy o bardzo dużym poparciu, który jednak nie musi sprzątać tego całego bałaganu spowodowanego Brexitem" - mówił Duncan.



Komentarze



Polityka

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama