Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Co robić, gdy jest już prawie za późno - wywiad z windykatorem

Kłopoty finansowe, roztargnienie, zagubiony list - przyczyn spotkania z windykatorem jest wiele. Scenariuszy skutecznego postępowania - już zdecydowanie mniej.

Co robić, gdy jest już prawie za późno - wywiad z windykatorem
Co robić, gdy jest już prawie za późno - wywiad z windykatorem

Michał Sulej pracował w Wielkiej Brytanii jako windykator przez 2 lata - w tym czasie poznał bardzo wiele sztuczek dłużników, ale jeszcze więcej sposobów na ich zwalczanie. Rozmawiamy z nim o wychodzeniu z twarzą i portfelem ze spotkania z Debt Collection Agency.

Jak zaczyna się "przygoda" z windykacją?

W znakomitej większości przypadków pierwszy jest list. Wysyłane hurtowo zajmują pracownikowi relatywnie niewiele czasu, a doskonale sprawdzają się w sytuacjach gdy ktoś po prostu nie był świadomy długu i nie robi problemów ze spłatą. W każdym innym wypadku - zaczynają się telefoniczne "naloty dywanowe", czyli tak zwane Carpety [od carpet-bomb - przyp. red.]. Dziesiątki telefonów o każdej porze dnia, windykacja pracuje od bladego świtu do późnej nocy.

Zacznijmy od listu - jak się zachować w sytuacji otrzymania takiej korespondencji?

Przede wszystkim - przeczytać. Odkupując hurtowo długi nikt nie patrzy na kompletność danych, zwłaszcza w przypadku niewielkich kwot. List musi zawierać nie tylko imię, nazwisko, adres i kwotę zadłużenia, ale także dane oryginalnego wierzyciela, który sprzedał zobowiązanie agencji. Listy trafiają pod nieaktualne adresy, do krewnych, w różne miejsca. Jeśli dane się nie zgadzają - listy należy ignorować. Być może coś jest na rzeczy i warto się przygotować do obrony, na pewno jednak nie warto tego robić na podstawie błędnych danych. Odzywając się do windykacji tylko podamy zupełnie za darmo dane, które następnie umożliwią im uprzykrzanie życia.

Jak postępować z telefonami?

Bardzo ważną sprawą jest mantra. Polecam "Akceptuję jedynie korespondencję listową lub elektroniczną". Nie ma obowiązku ustalania szczegółów przez telefon, a z pismem można zapoznać się na spokojnie. Ważne jest to, że z rozmowy możemy coś źle zrozumieć, zgodzić się na jakieś niekorzystne układy. Listy lub maile pozwalają mieć czarno na białym warunki i uzgodnienia. Poczta elektroniczna jest w Wielkiej Brytanii traktowana jak pismo tradycyjne w świetle prawa.

Posiadając list możemy też dokształcić się z przepisów prawa w tej kwestii, zapewne dłużnik świadomy prawa jest w stanie wywalczyć więcej?

Trudno mi tu doradzić. Jeśli ktoś naprawdę się zna na przepisach - oczywiście, że wywalczy o wiele więcej. Jeśli ktoś przeczyta ze dwa artykuły i będzie je cytował, to pracownicy call centre są szkoleni w taki sposób, żeby każdy zapis obrócić przeciwko dłużnikowi. A skoro sami go zacytowaliśmy - bardzo trudno jest się z niego wycofać. Doradzam więc dużą ostrożność. Poza tym firmy doskonale sobie radzą z pisaniem listów, które obiecują dużo, ale wynika z tego niewiele. Wszelkie zwroty "may" albo "we will consider" oznaczają że agencja nie ma zamiaru tego robić, ale wie, że nadzieja dodaje dłużnikowi chęci do kontaktu.

Coś z pewnością jednak da się nawet częściową znajomością przepisów uzyskać?

Przede wszystkim - w przypadku dużego długo doradzam kontakt z organizacją pomagającą dłużnikom, na przykład PayPlan czy StepChange - pomogą oni rozłożyć spłatę długu na raty w zamian za umorzenie jego części.

Jest jednak bardzo, bardzo warta zapamiętania formułka. "I am aware that you are required to accept any reasonable offer of payment" oznacza, że chcemy spłacić część długu, czyli wyrażamy wolę współpracy, natomiast batalia o całość będzie dla firmy problematyczna. Agencje często odkupują długi za ułamek wartości, jeśli więc za tysiąc funtów zobowiązania zapłaciły 300, to z pocałowaniem ręki wezmą od nas 600. Oczywiście to zależy od tego jak zostaliśmy ocenieni jako dłużnik. Kredyt z dobrą perspektywą ściągnięcia uda się uzgodnić do wersji bezodsetkowej, może do 90% zobowiązania podstawowego. Musimy wiedzieć na czym stoimy.

To znaczy?

Istnieje tak zwany Prove It Letter - to pismo, w którym prosimy o wskazanie podstawy istnienia długu, na przykład umowy z bankiem, umowy kredytowej. Daje nam to więcej czasu i sprawdza o jakie zobowiązanie dokładnie chodzi. Kiedy otrzymamy dokument można poprosić o dokument potwierdzający, że agencja faktycznie ten dług odkupiła.

Jeśli już zdecydujemy się spłacić dług, to w jaki sposób najlepiej to zrobić?

Bardzo ważna jest ostrożność. Najgorszy jest Direct Debit. Podanie numeru karty czy danych do konta oznacza, że windykatorowi łatwiej jest je zająć, co w pewnych sytuacjach prawo dopuszcza. A przynajmniej my tak informowaliśmy dłużników. Środki najlepiej wpłacać bezpośrednio w banku lub za pomocą przekazu pocztowego, z pewnością to musi być coś, co daje nam namacalny dowód wpłaty.

Czy są jakieś sztuczki, które faktycznie zadziałają w rozmowie z windykacją?

Windykator wie, że część osób nie spłaca zadłużenia przez kłopoty finansowe, a niekoniecznie ze złej woli. Kiedy więc dłużnik informuje, że, na przykład, ma możliwość pożyczenia pieniędzy od rodziny w celu spłaty połowy zobowiązania, ale oczekuje za to obniżenia zobowiązania, to wielu windykatorów się na to zgodzi. Nie są to środki z dodatkowej pracy, więc zajęcie pensji jest niemożliwe. Nie są to środki, które dłużnik już ma, więc póki co to jest rozmowa teoretyczna. Uzgodnijmy wtedy taką spłatę prosząc o potwierdzenie listowne uzyskanych ustępstw. Agencja windykacyjna nigdy nie może zmusić nas do planu spłaty, na który nas nie stać - dzięki "pożyczce od rodziny" dajemy sygnał, że zależy nam na spłacie długu, ale nasza sytuacja materialna nie ulega poprawie.



Komentarze



Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama