mieszkasz w londynie banner

Jak się mieszka za półdarmo w Londynie?

Paweł, który od trzech lat wynajmuje mieszkania w opuszczonych budynkach, opowiada o swoich doświadczeniach.

Jak się mieszka za półdarmo w Londynie?
Jak się mieszka za półdarmo w Londynie?

Paweł ma 27 lat i od 3 mieszka w opuszczonych budynkach w Londynie - jako członek programu Guardians of London. Ten system polega na wynajmowaniu za niewielkie kwoty budynków, które chwilowo nie mają lokatora. Dzięki temu najemca może mieszkać w nich za niewielkie pieniądze, a właściciel nie obawia się nielegalnych gości i bezdomnych zasiedlających budynek. W programie wynajmuje się głównie budynki o przeznaczeniu komercyjnym.

- Czynsz kosztuje kilkadziesiąt funtów tygodniowo. Zazwyczaj płaciłem około 150-200 za cały miesiąc, miałem też ofertę mieszkania w normalnym domu za 600 miesięcznie - ale to cena przeciętnego pokoju, a mnie nie potrzeba całego budynku dla siebie, więc wolałem coś tańszego - opowiada Paweł. Mężczyzna zajmuje się sportem. Organizuje treningi podstaw karate dla dzieci i ogólnorozwojowe zajęcia dla dorosłych: - Tak zarabiam, więc przemieszczam się często po Londynie, nie mam ustalonego miejsca pracy. Dlatego nie przeszkadza mi, że być może będę musiał szybko się przenosić.

Strażnicy, którzy mieszkają w budynkach, nie maja pewności jak długo ich nowe lokum będzie wolne. Mają miesięczny okres wypowiedzenia, który może nadejść zarówno po 2 miesiącach, jak i po 2 latach: - Jak dotąd, mieszkałem w kilku miejscach dosyć długo. Jedynie w budynku do wyburzenia byłem tylko niecałe 4 miesiące, bo szybko postanowili go rozebrać. Nie było tam niebezpiecznie, po prostu biurowiec był już niemodny, więc właściciel gruntu chciał go wyburzyć i postawić coś innego. 

Zapytany o najdziwniejsze miejsca zamieszkania, Paweł wymienia biurowce, szpital, prywatny dom, magazyn i sortownię poczty. - W takich dużych miejscach nie jest się samemu, zazwyczaj mieszka nas około 10 osób. Każdy ma swoje pomieszczenie i mijamy się tylko we wspólnej kuchni. Zdecydowanie nie jest to opcja dla ludzi, którzy nie lubią obcych, ale do programu rzadko przystępują osoby spięte czy zbyt poważne - więc my się raczej zawsze dogadywaliśmy. Jak się zaczyna swoją przygodę z takim mieszkaniem? - Ja wcześniej mieszkałem jak każdy, w pokoju. Tam też było dużo ludzi, wiadomo jak się tak mieszka, przynajmniej 4-5 osób w domu, a sięga i do 10. No i to wcale nie było tanie, a po kilku latach jest jeszcze droższe. Teraz mieszkam za niewielkie pieniądze, a warunków nie uważam za gorsze. Na pewno jest więcej przestrzeni, bo kilka osób mieszka w wielkim budynku, a nie w szeregowcu - mówi Paweł.

Mieszkanie w takich warunkach, w jakich mieszka Paweł zdecydowanie wymaga elastyczności. - To nie jest opcja dla ludzi z dziećmi ani dla tych, którzy bardzo lubią stabilność. Uważam, że trzeba być młodym - przynajmniej duchem. Może być tak, że za miesiąc będziesz musiał przeprowadzić się na drugi koniec miasta i co wtedy zrobisz ze swoją pracą? Jak dojedziesz codziennie do biura? Ludzie to robią, bo ceny są takie niskie, że opłaca się nawet płacić za podróże po całym mieście. Ale to nie zadziała, jeśli takie coś bardzo cię stresuje. Znam nawet dosyć szanowanych czy bogatych ludzi, którzy tak mieszkają, lekarzy i właścicieli firm - więc to nie jest tylko dla obdartusów, jak się niektórym wydaje. Ale trzeba spełniać pewne warunki - opowiada Paweł.

A czy są jakieś inne wymagania poza stylem życia, który może być przeszkodą w życiu jako strażnik? Paweł wymienia dwa istotne elementy: - Po pierwsze, nie możesz mieć zbyt wielu rzeczy. To znaczy formalnie możesz, ale co jeśli będziesz musiał je przenosić co dwa miesiące? To nie zdarza się bardzo często, ale sama świadomość sprawia, że więcej myślisz o swoim stanie posiadania. Po drugie - to nie jest dobre dla tych, którzy inwestują emocje w przestrzeń. Jeśli szybko się przywiązujesz do miejsca albo bardzo angażujesz w dekorowanie i przystosowywanie miejsca do swoich potrzeb, to będzie ci pewnie bardzo przykro, jeśli dzień po malowaniu okaże się, że czas się wynosić. 

- Jeśli chodzi o elementy praktyczne, to najczęściej nie płaci się żadnego depozytu, rachunki są wliczone albo nie - to zależy od miejsca. Co do umowy, to kontrakt zakłada najczęściej miesiąc wymówienia. Myślę, że to spokojnie wystarczy żeby szybko coś znaleźć i się wynieść. Praktycznie nie zdarza się tak, żeby było inaczej. No i nie mamy wywozu śmieci, więc czasem musisz wyrzucać je do publicznych koszy, mnie to zawsze zawstydza. Problemem bywa też internet i TV - to trzeba sobie załatwić na własną rękę, a spróbuj zadzwonić do BT i poprosić, żeby podłączyli ci neta do magazynu... - opowiada Paweł.

Osoby, które wynajmują puste budynki, muszą samodzielnie zapewnić sobie meble: - To jest problem tylko na początku. Jeśli mieszkasz tak już dłużej, to automatycznie masz więcej rzeczy, które są niezbędne i łatwe do przeniesienia. Ja oczywiście nie mam łóżka, a tylko materac. Zamiast krzeseł wolę mieć pufy i poduszki, które łatwiej przenieść. Nie mam szafy, a duży wieszak. Nie brakuje mi niczego, zwłaszcza, że teraz już od dawna mieszkam w jednym miejscu.

Perspektywa taniego wynajmu często przyciąga nieuczciwe osoby, które traktują lokale jak kluby nocne albo śmietniska - takiego postępowania jednak nie toleruje żaden z programów działających w Londynie: - Zdarzają się kontrole, które przychodzą bez zapowiedzi. Nie trzeba się ich bać, bo jeśli po prostu mieszkasz w danym miejscu, to oni nic ci nie zrobią. Sprawdzają tylko, czy nie demolujesz budynku, nie malujesz sprejem po ścianach i nie burzysz ścian. Nie można robić z mieszkania wysypiska śmieci czy meliny - bo stracisz miejsce w programie - odpowiada mężczyzna.

W programie Guardians of London miejsca do mieszkania w opuszczonych budynkach wynajmuje około 500 osób. Działa jeszcze kilka innych schematów opartych na tej samej zasadzie. Ceny wynajmu wahają się od 50 do 200 funtów za tydzień - w zależności od klasy wynajmowanego budynku. Zdarzają się budynki najwyższej klasy - jak wille, których właściciele wyjechali na długie wakacje - jednak najczęściej strażnicy mieszkają w opuszczonych budynkach przemysłowych i biurowcach. Pomysł na tego typu wynajem przyszedł do Londynu z Holandii, gdzie obowiązuje zakaz opuszczania budynku i pozostawiania go bez nadzoru.

Tagi: Finanse



Komentarze



Podobne artykuły


Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama