mieszkasz w londynie banner

Kawalerka lub własna plaża w takiej samej cenie?

Obskurna kawalerka w centrum Londynu, pałac w Szkocji czy własna wyspa z plażą i dwoma domami? Okazuje się, że dzięki szybującym cenom londyńskich nieruchomości wszystko to można dostać w takiej samej cenie.

Domy w Wielkiej Brytanii / Getty
Domy w Wielkiej Brytanii / Getty

W Londynie mieszkamy od 10 lat, powoli stawało się więc dla nas oczywiste, że kiedyś kupimy tu dom – opowiada 30-letnia Andżelika, która z mężem mieszka i pracuje w Anglii od 2005 roku. – Jednak gdy zaczęliśmy poszukiwania, dosłownie się załamałam. Żeby kupić coś znośnego, musielibyśmy oboje wziąć kredyty na 40 lat. To jakieś szaleństwo! – opowiada. Teraz zastanawia się czy wybudować dom w Polsce, czy przenieść się do mniejszego, brytyjskiego miasta. Na mieszkanie w stolicy zwyczajnie jej nie stać.

Tylko dla gwiazd

Nic dziwnego. Ceny w Londynie stale rosną – od zeszłego roku aż o 10,9 proc. Dziś to średnio już 474 544 funtów za dom – cena zaporowa nie tylko dla emigrantów na dorobku, ale i dla wielu przedstawicieli klasy średniej. W centrum może to być nawet kilkanaście razy tyle. – Jak tak dalej pójdzie, to wykurzą wszystkich zwykłych mieszkańców. Zostaną tylko gwiazdy i bankierzy, a reszta będzie mieszkała na dalekich przedmieściach – martwi się Andżelika. Tymczasem za cenę londyńskiej klitki można wieść wygodne życie w innych częściach kraju. W regionie North East ceny kolejny rok z rzędu spadają (w samym maju o 0,5 proc.), a za dom zapłacimy średnio 98 tys. funtów.

W Walii tylko pomiędzy marcem a kwietniem ceny zmalały o 1,1 proc. i dziś to średnio 117 funtów. Najbardziej opłaca się jednak kupić dom w Middlesborough, gdzie od zeszłego roku zapłacimy o ponad 7 proc. mniej – tylko 71 tys. funtów. – W fabryce raczej wszędzie zarabia się podobnie, dlatego z mężem bez wahania przenieśliśmy się na północ. Wzięliśmy razem kredyt na 10 lat, za dwa lata go spłacimy. Nie wyobrażam sobie odejmowania sobie od ust, żeby spłacać mieszkanie na dalekich przedmieściach Londynu – tłumaczy Wiola, 35-latka, która zadomowiła się właśnie w Middlesborough.

Lennon by tu nie pożył

W zeszłorocznym proteście przeciwko rosnącym cenom mieszkań w Londynie wzięły udział tysiące osób, w tym Russel Brant, który przekonywał, że to wysokie czynsze zabijają niegdyś artystyczne okolice, takie jak Camden Town. Złośliwi internauci wypomnieli jednak gwiazdorowi, że to właśnie tacy jak on – celebryci, którzy nie targują się przy kupnie mieszkania – sprowadzili się do dzielnicy i w efekcie wywindowali czynsze. W tym roku na łamach „Vice” przetoczyła się dyskusja nad tym czy dziś Londyn mógłby przynieść drugich Rolling Stonesów czy Beatlesów. Wniosek był jednoznacznie negatywny. – Kiedyś było możliwe pracować trzy dni w tygodniu w barze, by resztę czasu poświęcić na artystyczną pasję. Dziś na sam czynsz trzeba zarobkować trzy dni w tygodniu, a do tego dodajmy jedzenie, komunikację, opłaty itp. – przekonywał dziennikarz Joe Zadeh i przywoływał przykład zespołu alternatywnego Is Tropical, którego członkowie przeprowadzili się na francuską wieś. Mimo kosztów dojazdów na koncerty w stolicy Wielkiej Brytanii, wynosi ich to taniej, niż mieszkanie w Londynie.

Dom za 12 mln

Najwięcej protestów wzbudzają ceny w centrum miasta, gdzie kilku-milionowe kwoty za mieszkanie to powoli standard. A kilka milionów to nadal mało – przy Trevor Square w Knightsbridge domy kosztują średnio... 12,8 mln. Zdaje się jednak, że wkrótce nawet gwiazdy mogą zacząć wybierać inny adres, bo większość z nich stać co najwyżej na klitki. Dziś za 2,2 mln funtów można kupić fragment patagońskiej dżungli z 26 wodospadami, wyspę w Kanadzie, na której znajdują się dwa domy lub wyspę z gajem pomarańczowym u wybrzeży Sycylii. Alternatywa? Trzypokojowe, nieumeblowane mieszkanie przy Baker Street. Zdaje się, że w obecnych realiach nawet Sherlock Holmes musiałby wynieść się na przedmieścia.

Tyle samo kosztuje też dwupokojowe mieszkanie z miejscem parkingowym w Kensington – oczywiście i tu umeblowanie nie jest wliczone w cenę. Jeśli to za drogo, można pokusić się o trzypokojowy bliźniak przy Earl’s Court z pizzerią na parterze za jedyne 800 tys. funtów. Chyba, że wolimy wydać 600 tys. na wyspę St. Bees na południowym Pacyfiku. Tyle samo kosztuje własna wyspa na Polinezji Francuskiej – biały piasek i lazurowe morze wliczone w cenę. Wystarczy jednak dopłacić 95 tys. funtów i już można stać się posiadaczem dwupokojowego domu z kilkumetrowym, wybetonowanym „ogrodem” przy Wandsworth Green Road. Jeśli mamy tylko 150 tys. funtów i oglądamy odrapane kawalerki na dalekich przedmieściach, możemy rozważyć kupno domu na Dominikanie. I to nie byle jakiego, bo położonego tuż przy plaży, z własnym basenem i siłownią. Jeśli dołożymy drugie tyle (wciąż mniej, niż średnia londyńska cena za dom) możemy mieć już willę z dwoma polami golfowymi.

Zamek i cztery domy

Oczywiście nie każdy może wyprowadzić się w tropiki. Jednak w cenie londyńskiego lokum można znaleźć też bliższe adresy. Na przykład położona 10 mil od Ayrshire wyspa Aisa Craig to cztery wiejskie domki, ruiny zamku i narodowy rezerwat ptaków. Wszystko to za 1,5 mln funtów. W tej samej cenie kupimy dwa pokoje w mieszkaniu nad bankiem w nieodmalowanej kamienicy przy Marylebone High Street. Za milion możemy nabyć kawalerkę w centrum stolicy wielkości pudełka na buty lub Stracathro Mansion House – otoczoną parkiem posiadłość w Szkocji, w której znajdziemy dziewięć sypialni i cztery salony.

Najtaniej w Liverpoolu

Są i domy poza Londynem, które kosztują tyle, co miejsce parkingowe w centrum stolicy. Jak podaje Office of National Statistics, w 31 miejscach w Wielkiej Brytanii można kupić dom za mniej niż 50 tys. funtów. Rekordzistą jest Liverpool, gdzie znalazły się trzy z tych adresów. W Bardsay Road w dzielnicy Walton zdarzają się mieszkania w szeregowej zabudowie za 25 tys. funtów. Za 10 tysięcy można nabyć dwa pokoje do remontu w szeregowcu na Walton Breck Road. – Ceny domów w tej części Liverpoolu, obok stadionu, spadły przez klub piłkarski, spółdzielnię mieszkaniową i lokalny samorząd.

Przez lata wysiedlały się rodziny z powodu planowanej rozbudowy obiektu piłkarskiego, która dopiero teraz ma miejsce. Przez to ciągle zmieniały się plany zagospodarowania dzielnicy. Puste domy odstraszały mieszkańców z okolicy, a większość mieszkańców mieszkała w wynajmowanym lokum – tłumaczy na łamach Liverpool Echo Ronan Connolly, który przeprowadza aukcje domów w tej okolicy. Najtańszą ulicą w całym kraju pozostaje dziś Waterloo Walk in Sunderland, gdzie takie ceny to wcale nie szybko mijające okazje a codzienność – mieszkanie kosztuje średnio 14 tys. funtów.

Ceny nadal rosną

– Takie zestawienia robią wrażenie, jednak nie rozwiązuje to problemu – zauważa 30-letni Waldek, który nadal bezskutecznie szuka domu, na który byłoby go stać. – Mieszkam i pracuję w stolicy, nie będę codziennie na ósmą rano dojeżdżał ze Szkocji. Jestem skazany na wynajem, a to też olbrzymie wydatki – narzeka. Analitycy rynku podkreślają jednak, że osoby, które i tak chcą lub muszą zostać w Londynie i planują kupić mieszkanie w ciągu najbliższych lat, powinny zdecydować się na to teraz. Choć ceny i tak już szybują, co miesiąc rosną o dodatkowe ok. 0,5 proc. i w ciągu najbliższych 5 lat mają osiągnąć wzrost o 30 proc. Ceny maleją w nielicznych dzielnicach (np. w Hackney o 1,5 proc. miesięcznie) i to tylko tu można spodziewać się kolejnych spadków.

W Warszawie wciąż taniej

A jak na tym tle przedstawia się Polska? Jeśli chcielibyśmy kupić nieruchomość za tyle, ile wynosi średnia londyńska cena domu, moglibyśmy zamieszkać w 200-metrowym apartamencie w centrum miasta, np. w wieżowcu Złota 44, gdzie ceny za metr kw. zaczynają się od 12 tys. złotych. W cenie dostęp do basenu i siłowni, recepcja i całodobowa ochrona. Jednak choć na co dzień warszawiacy często narzekają, że ceny są tu jak w Londynie, nie jest jeszcze tak źle. Średnio zapłacimy tu za dwupokojowe mieszkanie (45 mkw.) 250 tys. złotych. Nawet w funtach cena byłaby korzystna w porównaniu do Londynu, a biorąc pod uwagę przelicznik walut, to prawdziwa okazja dorównująca najtańszym adresom w całej Wielkiej Brytanii. Tymczasem w Białymstoku czy Toruniu za podobne 
mieszkanie zapłacimy już ok. 180 tys. zł. Biorąc pod uwagę fakt, że ceny poza miastami są zwykle jeszcze niższe, nieruchomość w Polsce to wciąż w porównaniu z brytyjskimi cenami niezwykła okazja – konkurować z nią może chyba tylko wspomniany wyżej Liverpool.

Na wsi lub w centrum

– Na początku planowaliśmy, że oboje będziemy pracować w Londynie i przeniesiemy się tu z dziećmi na stałe – opowiada 32-letni Janusz, mechanik. – Długo o tym myśleliśmy. W końcu zdecydowaliśmy się kupić przy pomocy oszczędności i małego kredytu dom w naszej rodzinnej miejscowości. Żona i dzieci tam zostały, ja póki co dojeżdżam z Londynu. W dłuższej perspektywie to się opłaca bardziej niż dom za kilkaset tysięcy funtów w stolicy Anglii. Wolimy wychowywać dzieci w ładnym domu na polskiej wsi niż w dwupokojowym mieszkaniu w Londynie – opisuje. Rzeczywiście, na polskiej, szczególnie wschodniej prowincji, gdzie domy często kosztują ok. 50 tys. złotych, w cenie domu w Londynie moglibyśmy kupić... całą wieś.

Jednak nie wszyscy się decydują na wybór najtańszego adresu. – Londyn oferuje nieporównywalnie lepsze życie dla mnie, ale przede wszystkim dla moich dzieci. Jeśli chodzi o ceny nieruchomości, to póki co stale rosną, dlatego zawsze mogę sprzedać dom z zyskiem i jeśli się rozmyślę, przeprowadzić się do Polski – zauważa Robert, właściciel firmy budowlanej, który sześć lat temu ostatecznie zamienił Ostrowiec Świętokrzyski na trzy pokoje w dzielnicy Ealing. Wtedy zapłacił za nie 200 tys. funtów, dziś jego mieszkanie jest warte  ok. 350 tysięcy.

Porównaj ceny:

dom, Trevor Square, Knightsbridge, Londyn – £12,8 mln
wyspa Aisa Craig (4 domy, ruiny zamku) – £1,5 mln
trzy pokoje, Earl’s Court, Londyn – £800 tys.
wyspa St. Beers, Pacyfik – £600 tys.
średnia cena mieszkania w Londynie – £474 tys.
200-metrowy apartament w wieżowcu, Warszawa – 421 tys.
dom z basenem, Dominikana – £150 tys.
dwa pokoje w Middlesborough – £71 tys.
dwa pokoje w Białymstoku – £25 tys.
100-letni dom, 100 m. kw., Mazury – £17 tys.
dwa pokoje w Waterloo Walk, Sunderland – £14 tys.
dwa pokoje (do remontu) Walton Breck Road, Liverpool – £10 tys.

Źródło: Sonia Grodek / Goniec.com



Komentarze



Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama