mieszkasz w londynie banner

Kto daje i odbiera? Ja - wywiad z pracownikiem biura benefitów

Housing benefit powstał, by nie zostawiać bez dachu nad głową ludzi, którym się powinęła noga. Czy tak to działa naprawdę rozmawiamy z osobą odpowiedzialną za przyznawanie i odbieranie tych świadczeń.

Kto daje i odbiera? Ja - wywiad z pracownikiem biura benefitów
Kto daje i odbiera? Ja - wywiad z pracownikiem biura benefitów

James Davies pracuje jako benefits officer, zajmuje się lokalnymi świadczeniami, czyli housing benefit. To oni są odpowiedzialni za realizację zmian wprowadzanych przez rząd. Rząd, który ze świadczeniobiorcami nigdy nie ma kontaktu osobistego.

Czym dokładnie się zajmujesz?

Pracuję dla Benefits office w ramach lokalnych struktur. Jest to ważne rozróżnienie, bo wiele osób sądzi, że benefity to jeden urząd, tyle że podzielony na departamenty. Tymczasem czym innym zajmujemy się na szczeblu lokalnym, na którym przyznawane są housing benefit, a czym innym zajmują się biura od świadczeń na poziomie narodowym, jak Jobseeker's Allowance. Musimy znać się na wszystkich świadczeniach, orientować się w aktualnych przepisach, jeśli jednak sprawa nie dotyczy housing benefit - my nic nie możemy w tym wypadku pomóc. Jeżeli na przykład ktoś został niesłusznie uznany za zdolnego do pracy, to dowolna ilość współczucia z naszej strony nie sprawia, że będziemy mogli mu pomóc. Podobnie z niskimi dochodami spowodowanymi kontraktem zerogodzinowym.

Czyli w jakiej sprawie ty pomagasz?

Moja praca składa się zasadniczo z dwóch rzeczy - oceny dokumentów i rozwiązywania problemów ludzi. Pierwsza sprawa jest łatwiejsza - są kryteria, ludzie mają pewne dochody, pewną sytuację życiową i mieszkaniową. Patrzymy na te elementy, sprawdzamy co pasuje do schematu, co się w nim nie mieści, po czym wydajemy decyzję o przyznaniu lub odebraniu świadczeń. Rozmowy z klientami to już inna sprawa, często są to naprawdę trudne sprawy, których nie da się rozwiązać, a które naprawdę źle wpływają na życie ludzi.

Są sprawy nierozwiązywalne?

Paragraf 22 pokazał, że w każdej biurokracji dojdzie do momentu, gdzie zapętlenie problemów nie pozwoli wykonać ruchu. Od dwóch lat prowadzę sprawę kobiety, od której wyprowadziły się dzieci. W związku z tym ma w domu dwie sypialnie za dużo, znajduje się na liście do przeniesienia do mniejszego domu. Żeby jednak móc się przenieść nie można mieć żadnych zaległości w płatnościach. Ta kobieta ma z powodu pustych sypialni zmniejszony housing benefit o 1/4, a to sprawia, że nie wystarcza jej pieniędzy. Więc nie ma jak spłacić zadłużenia. I tak to się napędza. Próbowała wynająć te sypialnie, ale na ogłoszenie odpowiadają tylko młodzi mężczyźni, z którymi obawia się mieszkać.

Przez ile czasu tak może być jedna sprawa mielona?

Ciągłe cięcia budżetowe sprawiają, że coraz więcej takich spraw trafia do zewnętrznych agencji. One nie chcą pomóc, tylko mają za zadanie odbierać świadczenia - i odbierają. Przesunięcia tych spraw odsuwają osobę potrzebującą od osoby decyzyjnej. To skraca czas rozwiązywania problemów, ale nijak nie oznacza to, że pomoc jest lepiej przydzielana.

Jak wygląda proces przyznawania takich świadczeń?

Jak wszystko w systemie rządowym - także i to może iść dwutorowo. Są przypadki niestandardowe, których nie w zasadzie nie da się wytłumaczyć, każdy jest rozpatrywany indywidualnie. Dla prostych przypadków kandydat musi mieć po prostu NIN, zobowiązanie z tytułu najmu, a także odpowiednio niski dochód w porównaniu do kosztów życia (tabele przychodzą z góry). Przed rozpoczęciem pobierania świadczenia trzeba jeszcze donieść dokument tożsamości, umowę najmu, a także wszystko, co pracownik uzna za konieczne. Tutaj można zobaczyć kto ma jaką wizję udziału środków publicznych w życiu ludzi.

To znaczy?

Są tacy, którzy chcą pomagać. Są też tacy, którzy każdego funta wydanego w ramach benefitów uważają za zło samo w sobie. Ta druga kategoria będzie wysyłać potencjalnego świadczeniobiorcę po dodatkowe dokumenty tak długo, aż ten się na czymś potknie, przegapi termin, przez co jego podanie nigdy nie zostaje rozpatrzone. Problemem są też oszuści - rozkradanie pieniędzy, które w normalnej sytuacji pomagają ułożyć sobie życie szkodzi wszystkim. Rosną ogólne wydatki społeczne, a to się nie podoba opinii publicznej. Cięcia budżetowe sprawiają, że pieniędzy jest mniej - nadal wystarczyłoby ich dla potrzebujących, ale na potrzebujących plus oszustów - już niekoniecznie. 

Kiedy zaczynałem pracę często udawałem się po poradę do bardziej doświadczonych kolegów. Po pewnym czasie zorientowałem się, że dokładnie te same przepisy i podobne sytuacje mogą skutkować bardzo odmiennymi interpretacjami, zależnie od poglądów przełożonego.

Czujesz satysfakcję z pracy, czy raczej wypalenie?

Problemem tej pracy jest fakt, że zdajesz sobie sprawę, że część osób naprawdę potrzebujących pomocy jej nie otrzymuje. Satysfakcja z udzielenia komuś prawdziwego wsparcia blednie w starciu z popołudniem spotkań z ludźmi, którym niesłusznie odebrano różnego rodzaju świadczenia. Nawet jeśli my nie mamy nic z tym wspólnego, to ludzkie dramaty i tak są obciążające. Bardzo często ludzie mówią "Wiem, że to nie wasza wina, ale..." i tutaj już nic miłego w tej wypowiedzi się nie trafia. 

Kraj przechodzi powoli na Universal Credit, który będzie scentralizowany. Morale więc leży, każdy z nas wie, że za jakiś czas zostanie zwolniony, a kontakt z żywym człowiekiem zostanie dla świadczeniobiorców zastąpiony kalkulatorem i tabelką w ręku pracownika agencyjnego. To nie jest tak, że ich praca jest jakaś zła - ale tabelki po prostu często nie radzą sobie z niestandardowymi sytuacjami. 

Tagi: polityka



Komentarze



Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama