Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Najgorsza podróż życia - jak oszukać podróżujących do Polski? (27)

Za cel stawiamy sobie komfortową, bezpieczną podróż - pisze Speed Bus na swojej stronie. Ile w tym prawdy, opowiadają rodzice nastolatków porzucanych w obcych miejscach.

Najgorsza podróż życia - jak oszukać podróżujących do Polski?
Najgorsza podróż życia - jak oszukać podróżujących do Polski?

- Korzystając z naszych usług, mają Państwo gwarancję przyjemnej podróży. Z naszej strony postaramy się zrobić wszystko, aby była ona jak najmniej uciążliwa – czyta Teresa ze strony Speed Bus z województwa lubelskiego. Ironicznie się uśmiecha, bo niestety miała okazję korzystać z usług przewoźnika oferującego podróże między Anglią a Polską. I nie ona jedna.

Teresa zamówiła podróż Speed Busem dla swojej córki, 18-letniej Karoliny. Dziewczyna miała jechać do babci, do Ostrawy. Trafiła jednak do Katowic – pozostawiona bez pomocy, bez pieniędzy, w zupełnie obcym mieście. – Nie wiedziała nawet gdzie jest. Gdyby nie przypadkowi ludzie, to nie wiem, co byśmy zrobili – opowiada mama Karoliny.

Podróż Karoliny

- Busa zamówiliśmy już 3 tygodnie wcześniej, córka nie mogła doczekać się tych wakacji. Mieliśmy za niego zapłacić 80 funtów. Ostatecznie zapłaciliśmy 100, a kierowca spóźnił się 3 godziny z powodu problemów na trasie – ale to jeszcze nie wzbudziło naszych podejrzeń. Karolina wsiadła i pojechała. Koszmar zaczął się kilkadziesiąt minut później – streszcza nam Teresa. Jej córka ciężko przeżyła podróż Speed Busem i żałuje, że miała cokolwiek wspólnego z tą firmą. Dopiero po fakcie kobieta zorientowała się, jaką opinię ma firma, z której usług skorzystała.

Fora internetowe pękają w szwach od relacji ludzi, po których Speed Bus przyjechał po kilku godzinach spóźnienia, albo nie przyjechał wcale. Tym drugim gratuluje się szczęścia – oszczędzili sobie podróży w dramatycznych warunkach i dodatkowych kosztów. Mimo licznych negatywnych opinii – a może wręcz pomimo braku jakichkolwiek pozytywnych – Speed Bus wciąż znajduje kolejnych nieświadomych klientów. Facebookowa strona firmy jest dokładnie wyczyszczona z ocen i relacji z podróży, więc potencjalnym zainteresowanym nie tak łatwo zorientować się, z kim mają do czynienia.

W wielu przypadkach podróż wygląda bowiem podobnie, jak w przypadku Karoliny: - Ta podróż to był dramat. Miała być klimatyzacja, ładowarka do telefonu i wi-fi – tymczasem w busie było 30 stopni, kierowcy palili papierosy, przeklinali jak szewc, a nawet pili sobie piwo! Jechali tak, że bałam się, czy nikomu nic się nie stanie. Ale – jak okazało się potem – to były najmniejsze z moich problemów – mówi dziewczyna. Jak wynika z jej relacji, kierowcy napotkali pierwsze spore problemy na odprawie przed przejazdem tunelem – nie wspominając już o tym, że przecież mieli płynąć promem! – Na odprawę straciliśmy 2,5h, bo kierowcy nie mówią po angielsku. Po kolejnych kilkunastu godzinach ciężkiej podróży kazali mi przesiąść się do innego busa.

Kiedy Karolina miała nadzieję, że już gorzej być nie może – bus zatrzymał się w Polsce, a kierowca kazał jej brać bagaż i wysiadać. – Byłam w szoku. Zapytałam, czemu kazał mi wysiąść. Obaj zaczęli się śmiać i stwierdzili, że przecież mówili, że dowiozą mnie do Katowic – ponad 100 kilometrów od domu. Powiedzieli, że mają w dupie – dosłownie – co ze sobą zrobię i mam się wynosić z samochodu. Karolina nie wiedziała, co ma zrobić. Nie miała przy sobie pieniędzy, telefon się rozładowywał, rodzice byli poza Polską. Została sama, w obcym miejscu, z ciężkim bagażem. Dopiero kiedy z nerwów się rozpłakała, zainteresowali się nią dwaj przechodnie. To oni poinformowali nastolatkę, gdzie dokładnie się znajduje i pomogli jej dodzwonić się do rodziny.

Teresa nigdy nie była tak zła, jak kiedy dowiedziała się, że córkę zostawiono w Katowicach bez żadnej pomocy. Najpierw załatwiła córce transport do domu, a potem obie zaczęły dzwonić do biura Speed Busa oraz właściciela, Arkadiusza Załuskiego. – Najpierw twierdzili, że nic nie wiedzą o tej sytuacji, potem przestali odbierać – i tak jest do dziś. Wciąż odrzucają połączenia – kończy opowieść matka – Nigdy więcej się nie odezwali.

Podróż Kornela

Niestety – Karolina nie jest odosobnionym przypadkiem. Jeszcze ciekawszą podróż przeżył 16-letni Kornel. – O mało nie osiwiałam w trakcie tych kilkunastu godzin, kiedy oni go wieźli – mówi jego mama, Maria, o Speed Busie. Kornel jechał z Polski do Lancaster, aby odwiedzić brata i jego żonę. Właściciel firmy umożliwił mu nawet przewóz kilku dużych paczek – prezentów dla nowonarodzonego bratanka.

- Już jak wkładałem paczki do bagażnika, to zobaczyłem chyba z 10 wielkich opakowań piwa w puszkach. Akurat przydały im się moje duże paczki, bo przykryli sobie nimi przewożony alkohol. Wtedy jednak jeszcze na to nie wpadłem – zaczyna swoją relację Kornel – Nie minęło więcej, niż kilkanaście minut, kiedy zacząłem się czuć niekomfortowo, a inni pasażerowie nie lepiej. Kierowcy palili w samochodzie, słuchali piosenek w stylu „Pi*da nad głową”, głośno wyśpiewując przekleństwa i o mało nie rozbili tego busa, który okazał się byle gratem.

Z relacji Kornela wynika też, że kierowcy znaleźli świetny sposób na zwiększenie zysku – przemycali kilkadziesiąt paczek papierosów. - W przypadku kontroli, mogliby przecież tłumaczyć, że to nie oni wiozą te wagony, a raczej każdy pasażer ma po 3 dozwolone. My o tym nie decydowaliśmy – streszcza 16-latek – Potem dostaliśmy jeszcze mandat, bo samochód był zbyt ciężki. Kierowca zaraz zadzwonił do kolegi po fachu i mówi mu: ,,Słuchaj, policja waży samochody. Wysadzaj ludzi, wywalaj bagaże. Potem po nich wrócisz”. Już w Anglii wszystkie paczki piwa, tytoń i papierosy zebrał jeden samochód – zrobiłem mu zdjęcia. Pewnie pojechał do sklepów.

W trakcie przeprawy przy tunelu, Kornela spotkały kolejne problemy. Okazało się, że zgoda na przejazd, której życzyli sobie kierowcy od jego mamy, nie jest wiarygodna. Kierowcy nie kwapili się do wyjaśniania tego – nie mówili po angielsku. Chłopak musiał więc skontaktować się na własną rękę z bratem, który potwierdził celniczce, że na pewno nie został on uprowadzony bez wiedzy rodziny. Wtedy jeszcze wydawało się, że w niemiłej atmosferze, ale Kornel prędzej czy później dotrze do rodziny.

- O 6 następnego dnia Kornel do mnie zadzwonił, że oni nie zawiozą go do brata, tylko wyrzucą gdzieś po drodze. Nie tak się umawialiśmy. Mój syn cierpi na zespół Aspergera – radzi sobie świetnie, ale jest bardzo emocjonalny, szybko się denerwuje. Wpadłam w szał. Do właściciela, Arkadiusza Załuskiego, nie dało się dodzwonić, syn miał przy sobie paczki dla brata, był sam w obcym miejscu. Kiedy już właściciel odebrał telefon, to tylko się śmiał, że przecież ma zgodę na wywóz mojego dziecka – opowiada Maria.

Co było dalej? Maria kończy historię: - Skontaktowałam się z Kornelem i ze starszym synem. Powiedziałam tym kierowcom przez telefon, że jak zostawią go samego w obcym miejscu, to od razu dzwonię zgłaszać porwanie. Starszy syn też miał zgłaszać to angielskiej policji. Kornelowi kazałam krzyczeć, jak tylko odejdą od niego na krok. To ich trochę przestraszyło, ale ostatecznie i tak zostawili go na dworcu koło Manchesteru, bo jakiś inny człowiek zaczął się awanturować – tyle tylko, że kupili bilet na pociąg, a syn wymusił, żeby dali mu chociaż 20 funtów na jedzenie czy wodę. Dotarł do brata po ponad 40 godzinach.

Maria próbowała dalej wyjaśniać sprawę. Od niej nikt już nie odbierał telefonów, więc napisała bezpośrednio do Załuskiego, a jej znajomy dzwonił do firmy. – Kolega usłyszał, że ,,chłopak ma 16 lat, może się już r**chać, to i pociągiem sam sobie poradzi”, a ja – w odpowiedzi na to, że w busie śmierdzi dymem – dostałam wiadomość ,,ŚMIERDZI TO OD TWOJEGO SYNA!”. Taki to właśnie biznesmen – kończy kobieta.

Podróże innych dzieci

Karolina i Kornel nie byli jedynymi nastolatkami, którzy padli ofiarą Speed Busa. W ciągu tylko jednego dnia udało nam się dotrzeć do kolejnych kilku osób, które przeszły dokładnie ten sam scenariusz. Jest wśród nich Ewelina, której 14-letnią córkę i 17-letniego syna zostawiono bez opieki w Poznaniu – zamiast przywieźć do domu w Grudziądzu. Mama innej dziewczynki, 12-letniej Poli, opowiada o tym, jak kierowcy zapomnieli poprosić o zgodę rodziców na przewóz przez granicę, więc nie okazali jej dowodu celnikom, a dziecko ukryli w samochodzie. Te wszystkie historie zdarzyły się tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni!

Ludzie oszukani przez firmę Załuskiego byli jasno informowani, że płacą za przewóz od drzwi do drzwi – będą dowiezieni na podany przez nich adres. Podobnie było w przypadku 65-letniego pana Waldemara, który ostatecznie musiał salwować się ucieczką i wysiadać w Berlinie – bo tam mógł go przynajmniej odebrać syn. Swoje przejścia ze Speed Busem opowiedział już wcześniej reporterom programu Interwencja, którzy opisali sprawę w reportażu Podróż w nieznane z firmą przewozową Arkadiusza Z. Waldemarowi pan Arkadiusz wmawiał, że odwiózłby go do domu w Bydgoszczy – tylko że przez Rzeszów. Jak pokazuje przykład innych pasażerów – w dodatku nieletnich – niekoniecznie musiało tak być.

Biznes się kręci

Waldemar od dwóch lat śledzi kroki Załuskiego. Zgłosiły się już do niego dziesiątki osób w ten sam sposób oszukanych przez Speed Busa – właściciel jednak niezbyt się tym przejmuje. Inna osoba, która próbowała doprowadzić do ukarania tego człowieka, mówi nam: - Właściciel Speed Busa według mnie ma jakieś układy w policji lub prokuraturze. Za to, co wyrabia, już dawno powinno się go ukarać. Tymczasem on dalej sobie zarabia i śmieje się ludziom prosto w twarz.

Internauci zapytani o opinię na temat firmy Speed Bus, zasypują fora dyskusyjne negatywnymi opiniami. Wielu wspomina o notorycznych spóźnieniach, o tym, że w ogóle nie zostali odebrani przez busa, o paleniu i piciu w trakcie jazdy, obrażaniu pasażerów i niebezpiecznej jeździe oraz złym stanie technicznym pojazdów. Pojawiły się też skargi na usługi przewozu paczek i zwierząt. Jedna z kobiet stwierdza: Dla nich pasażer to dodatkowa głowa, na którą można półlegalnie przemycić fajki i piwo. Po przekroczeniu granicy – wypad. Pierwsze skargi na Speed Busa pojawiały się już w 2014 roku – od tamtej pory historie pasażerów powtarzają się według tego samego modelu.

W odpowiedzi Speed Bus twierdzi, że nie zabiera tylko pasażerów pijanych, albo takich, z którymi nie da się skontaktować. Co do reszty, na skargi odpowiada między innymi tak: ,,Skoro pan, popukawszy sie w głowę, wystraszyl kierowcę tak, że aż odpuscił to znaczy ze niezłe echo musiało byc z pana pustej głowy" lub ,,Proszę o latanie samolotami i nie denerwowanie kierowcow jak osły ze Shreka". Można nawet znaleźć opinię człowieka, który podaje się za byłego kierowcę Speed Busa i potwierdza doniesienia klientów - bardzo szybko również tę wypowiedź Speed Bus uznaje za niewiarygodną. Z kolei Waldemar w odpowiedzi przewoźnika zostaje nazwany starym idiotą i chorym umysłowo gburem

Firma Speed Bus pojawiała się też podobno pod nazwą Szybki Bus, Przewozy Arkaza albo przewozy Quickly. Grono niezadowolonych klientów rośnie - a biznes kręci się dalej.

Imiona klientów zostały zmienione na ich prośbę.



Komentarze

Angelka Również nie polecam tej firmy, to co oni robią to żenada, jak można tak oszukiwać ludzi? Całe szczęście nie miałam okazji z nimi podróżować ponieważ najzwyczajniej zapomnieli po mnie przyjechać, wtedy na szybko udało mi się znaleźć miejsce w innej firmie, do której nie mam zastrzeżeń https://enterbus-anglia.pl/
Monia Witam, zdecydowanie odradzam tą firmę. Zamówiłam busa dla pracownika, potwierdzałam przewoźnika dzień przed wyjazdem, przewoźnik również dzień przed wyjazdem potwierdzał Pana który miał odbyć podróż. Następnego dnia okazało się, że pracownik w drodze nie jest, a przewoźnik nie odbiera telefonu. Zadzwoniłam, spokojnie zadałam pytanie dlaczego bus nie zabrał Pana o umówione godzinie ( myślałam że jakieś losowe zdarzenie i wyjazd został przesunięty) Pan nie wiedział o co chodzi i się rozłączył, wysłała screeny podjętej przez niego rezerwacji, po wysłaniu nie odbierał mojego telefonu. Zadzwoniłam z innego, kiedy usłyszał że to ja powiedział kilka przekleństw i odrzucił połączenie. Z tak nieprzyjemnym i niewykwalifikowanym przewoźnikiem nie miałam do czynienia, a zamawiam przejazdy co tydzień dla większej ilości osób. Nie polecam - inne opinie nie kłamią.
Krowiadupa Jechałam niestety tą firmą. Kompletna żenada. Kierowcy mają mnóstwo alkoholu i papierosów w bagażniku, przewożone zwierzęta latają w tych transporterach po drodze pomiędzy bagażami a kierowcy w pracy opowiadają sobie gdzie i na ile cm wkładali palce dziewczynom. Obiadu w cenie biletu nie było. Spóźnili się 8 godzin bo niby bus sie zepsuł. Nawet nie potrafią normalnie jeździć bo prowadzili jak po pijaku. Palenie i picie w busie też było. Żenada jedna wielka.
michallargo Bardzo nie polecam !!! Nie rzetelna firma , dwukrotnie paczka nie została odebrana. Nikt nie pofatygował sie poinformować o zaistniałej sytuacji , a nie kulturalny szef podczas rozmowy telefonicznej zbywał mnie i nie potrafił udzielić zadnej konkretnej informacji.Po kolejnych próbach kontaktu rzucił słuchawka .Przestrzegam wszystkich przed skorzystaniem z usług tak nie profesjonalnej firmy.

Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama