Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

O co chodzi w strajkach? Opowiada pracownik metra

Dlaczego pracownicy metra kolejny raz protestują? O co tak naprawdę chodzi?

O co chodzi w strajkach? Opowiada pracownik metra
O co chodzi w strajkach? Opowiada pracownik metra

Jeden z pracowników London Underground postanowił opowiedzieć w prostych słowach, dlaczego unie pracownicze ogłosiły strajk. Niewielu tak naprawdę rozumie, o co może chodzić - więc to przydatna wiedza.

- Protestujemy przeciwko nowemu modelowi zatrudnienia proponowanemu przez London Underground - który nazywany jest Fit For The Future Stations. Zainicjowano go zaraz po utracie przez London Underground wsparcia finansowego ze strony rządu i teraz będziemy jedynym systemem metra, który działa zupełnie bez dotacji rządowych.

Moje największe obawy wiążą się z poziomem bezpieczeństwa i ochrony pasażerów i samej obsługi. Zatłoczone stacje w centrum już straciły często używane kasy biletowe, kiedy mniejsze nie mają już nawet czynnych dyspozytorni. Nowe elastyczne harmonogramy zostawiły stację bez cennych pracowników, którzy posiadali wiedzę na temat konkretnej stacji i lokalnej okolicy. W ten sposób od kwietnia obcięto ponad 800 stanowisk na wszystkich stacjach. W tym roku planuje się obcięcie kolejnych 800 - przynajmniej. 

Teraz pracujemy w sieci, która jest zepsuta i cierpi na niedobór pracowników - a to nie zapewnia bezpieczeństwa. Wszystkie incydenty rozwiązujemy teraz wolniej, bo po prostu nie ma nikogo do asysty. Tak nie może być

London Underground liczy, że sprawę rozwiążą elastyczne harmonogramy - czyli nadgodziny i pracownicy wyrabiający więcej godzin, na przykład w pracujące weekendy. Ja już teraz regularnie miewam zmiany zaczynające się przed 5:00 rano, które kończę po 1:00 w nocy. Czasami mam tylko jeden dzień przerwy po 7 dniach ciągłej pracy. Wielu moich kolegów przeniesiono na stacje do których muszą jechać 1,5 godziny. Senior manager zawsze powie, że to wszystko niezbędne, by dokonać oszczędności - ale ich ranga zarabia po £600,000 rocznie. Ci na szczycie nie mają redukcji płacowej, ale wprowadzili nowy próg zarobków o 25 proc. niższy od najniższego. Ludzie, którzy mają takie pensje - dla usprawiedliwienia - są tylko częściowo szkoleni przez metro. Ale kiedy znajdą się na stacji, robią to samo, co w pełni wyszkolony pracownik.

Od listopada odmawiamy przyjmowania nadgodzin. Dlatego można zobaczyć wiele stacji zamkniętych z powodu niedoboru personelu. Zamiast zatrudnić więcej ludzi, London Underground ukrywa swoje błędy zatrudniając na zlecenie Travel Ambassadorów - którzy udają personel i inkasują za to po £250 za zmianę.

Pasażerowie mogą nam pomagać w proteście - przecież też znoszą wzrost kosztów i obniżenie standardów podróży. Powinniście pisać do lokalnych MP, do ministra transportu i burmistrza i przekonujcie ich, że London Underground to publiczny transport i tak też powinien być finansowany.



Komentarze



Podobne artykuły


Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama