Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Osamotnienie jest przerażające - rozmowa z opiekunką osób starszych.

Praca opiekunki jest zdecydowanie nie dla osób łatwo ulegających frustracji. Na dłuższą metę w zawodzie ostaje się niewiele osób, częściej kobiety.
 
Milena pracuje jako całodobowa opiekunka osób starszych. Rozmawiamy z nią o antyspołecznych zmianach, osamotnieniu i tym, jak niewiele czasami trzeba do poprawienia komuś życia.

Osamotnienie jest przerażające - rozmowa z opiekunką osób starszych.
Osamotnienie jest przerażające - rozmowa z opiekunką osób starszych.

Jak trafiłaś do takiej pracy?

W Polsce studiowałam psychologię, od zawsze chciałam pracować ze starszymi ludźmi. Z rówieśnikami nie dogadywałam się nigdy tak dobrze jak z osobami starszymi, czułam, że taka praca może być dla mnie satysfakcjonująca. I jest, mimo że czasami naprawdę jest ciężko, zwłaszcza emocjonalnie.

Co należy do twoich obowiązków?

Jestem opiekunką dla osób starszych, które są zdrowe, lub u których choroba jeszcze nie uczyniła dużych spustoszeń - takie osoby trafiają raczej do wyspecjalizowanych ośrodków. Zajmuję się więc także osobami dementywnymi, w początkowych stadiach chorób neurodegeneracyjnych. W ramach obowiązków mieści się wszystko, co jest potrzebne pacjentowi. Od pomocy we wstaniu z łóżka, przez wydzielanie lekarstw na dany dzień i pory dnia, a na dyskutowaniu o serialach skończywszy. Generalnie sytuacje są dwie: albo podopieczny wychodzi z domu, wtedy dochodzą sprawy typu pomoc w zakupach, albo już nie wychodzi, wtedy raczej jest to stacjonarne. Bywają podopieczni zaangażowani politycznie, wtedy też na przykład trzeba im towarzyszyć na lokalnych spotkaniach.

Wspomniałaś, że jest to trudne emocjonalnie?

Skala osamotnienia jest bardzo duża. Pochodzę z niewielkiego miasteczka, gdzie normą są rodziny wielopokoleniowe, starsze osoby mają znajomych, mają swoje zajęcia, koła, spotkania. Tutaj pracuję często w Londynie, taki ktoś jest w dużym mieście zamknięty w czterech ścianach bez pomocy innej osoby. A tej pomocy, poza opiekunami, często po prostu nie ma. Pracowałam u starszego mężczyzny, do którego miał przyjść w odwiedziny syn. Pan chodzi spać około 8,9 - tego dnia jednak siedział w fotelu do pierwszej w nocy, bo przecież syn obiecał, że przyjdzie. Okropnie trudno na to patrzeć.

Jacy są twoi podopieczni?

Trzeba wiedzieć, z czym wiąże się ich choroba. Jeśli ktoś cierpi na demencję - wiadomo, że należy się spodziewać huśtawki nastrojów, napadów agresji, dziwnego zachowania. No i oczywiście nieodmiennie opowiadanych tych samych historii, najczęściej z czasów młodości. Stopniowe pogarszanie pamięci to kolejna trudna emocjonalnie przypadłość - obserwuję, jak człowiekowi rozpada się świat, jak osobowość ulega powolnej dezintegracji. Nie pracuję z osobami leżącymi, więc omija mnie opieka nad pacjentami z krańcowymi stadiami chorób, ale i tak nie da się nie nabrać pokory wobec procesów biologicznych wpływających na to, kim tak naprawdę jesteśmy.

Ale daje to satysfakcję?

Nie daje pieniędzy, nie daje swobody dysponowania własnym czasem - obstawiam więc, że to satysfakcja trzyma mnie przy tej pracy. Jeżeli nie liczyć wypadków - każdego z nas czeka starość. Pracuję z nieraz szanowanymi i uznanymi ludźmi - którzy jednak w podeszłym wieku tak samo jak wszyscy inni miewają problem ze znalezieniem osoby, z którą mogą porozmawiać, spędzić czas. Nie dziwi mnie, że osoby pracujące na przykład na uczelniach chcą na nich zostać jak najdłużej, a nie od razu uciekać na emeryturę. Im więcej kontaktu z ludźmi w trakcie życia, tym bardziej później tego brakuje.

Najważniejsze jest to, że jest to rozwijające dla obu stron. Poznanie człowieka pozwala naprawdę poprawić jego stan psychiczny przygotowując na przykład jego ulubione danie. Naprawdę trzeba być głęboko empatyczną osobą do takiej pracy i to obszar, w którym bardzo się rozwija. 

Jak wyglądają warunki takiej pracy?

Dla opiekunki z zamieszkaniem musi być wydzielona przestrzeń - najczęściej pokój będący w zasięgu głosu podopiecznego. Nie jest to przeważnie duży pokój - łóżko, szafa, czasem telewizor i osobna łazienka. Czasami jednak jest to niemalże klitka pod schodami, bez okien. Teoretycznie dyżur trwa 12 godzin z przerwą dwugodzinną, jednak tak naprawdę trzeba być w pogotowiu 24 godziny na dobę, poza snem cały czas jest wypełniony.

A jak do opiekunek odnoszą się rodziny?

Teoretycznie powinnam być niewidzialna i często tak to wygląda. Rodziny się kłócą - odwiedzają schorowanego ojca, krzyczą przez pół godziny o pieniądzach, a później idą do domu. Podopieczni różnie sobie z tym radzą, ale często zostają po takiej wizycie z gniewem i opiekunką. Czasami jest tak, że rodzina nie rozumie czemu coś się dzieje. Nie wie na przykład, że choroba Alzheimera może powodować bardzo irracjonalny upór. I skarży się na opiekunkę, że zaniedbuje pacjenta - na przykład zaniedbując jego higienę. A to podopieczny po prostu doszedł do wniosku, że już w życiu się wystarczająco namył i trudno to przezwyciężyć. Raz też rodzina oskarżyła mnie o okradanie ich matki. Byłam z nią na zakupach ubraniowych, dość sporo wówczas kupiłyśmy. Kiedy rodzina sprawdzała wydatki z karty przekazanej mamie zobaczyli wydatki w sklepie odzieżowym, a podopieczna szła w zaparte, że ona nic nie kupowała. No więc myśleli, że wykorzystałam starszą panią i nakupowałam sobie rzeczy.

Mimo tego dalej widzisz się w tym zawodzie?

Odpowiem tak - niektóre rzeczy są proste do zrobienia, wtedy może się nimi zajmować ktokolwiek. Do trudnych lepiej mieć odpowiednich ludzi. Ja jestem taką odpowiednią osobą i nie widzę możliwości, żeby trudności mogły mnie zniechęcić.



Komentarze



Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama