Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Rosyjska armia internetowych trolli

Pierwsze informacje o tworzeniu przez Rosję armii opłacanych trolli internetowych obiegły media około 1,5 roku temu. Później informacje te wróciły po ujawnieniu się pojedynczych osób twierdzących, że pracowały w taki sposób. Co wiemy obecnie o wojnie propagandowej Rosji w Internecie? Czy przynosi to jakieś efekty? Czy może program został zarzucony? 

Rosyjska armia internetowych trolli
Rosyjska armia internetowych trolli

Organizacje broniące interesów Rosji w Internecie określane są przez ekspertów jako "cień Putina". Ich zadaniem jest nie tylko obrona w dyskusji, ale także tworzenie szerokiego poparcia i akceptacji dla działań Rosji. Naczelną zasadą propagandy jest to, że odpowiednio wiele razy powtórzone kłamstwo stanie się prawdą. Trolle tłuką więc komentarze setkami na najpopularniejszych forach i w serwisach społecznościowych. Oprócz kładzenia do głów prorosyjskiej wersji zajmują się też zaciekłym atakowaniem przeciwników politycznej linii Kremla.

Kim są trolle?

Pierwsze sprawozdanie o "fabryce trolli" pojawiło się w serwisie BuzzFeed - na podstawie dokumentów wykradzionych (przez Anonymous) serwis opisał ulokowaną w St Petersburgu Internet Research Agency. Zatrudniała ona osoby, które początkowo miały pisać rzetelne komentarze - takie posty jednak nie spotykały się z odzewem użytkowników, zastąpiono je więc postami z ostrą retoryką i bezpardonowymi atakami. Początkowo działania trolli były dosyć nieporadne, w kółko powtarzane te same prorosyjskie argumenty pomimo ich obalania przez rozmówców prowadziły do odkrywania trolli i usuwania ich z for dyskusyjnych. 

Obszar ich działalności dotyczy najpopularniejszych serwisów informacyjnych - na przykład sekcja komentarzy Huffington Post czy CNN. 

Rosyjska armia internetowych trolli

Fabryka trolli - podejście drugie

Opublikowany później wywiad z blogerem Maratem Burkhardem, który miał pracować dla Research Agency, wskazuje, że metody i zasięg działania ulegają poszerzeniu. Agencja w chwili jego odejścia z pracy (około 8 miesięcy temu) zatrudniała już 300 osób i zajmowała 4 piętra. Za jego czasów działania obejmowały też Facebooka, Reddita, Twittera oraz szereg stron rosyjskojęzycznych.

Co musi troll

Raport przygotowany dla fabryki trolli na temat zachodnich sympatii wskazuje, że "Rosja, jak każda marka, ma swoich sympatyków i przeciwników. Problemem jest fakt, że sympatyków jest tylko 20%". Pracownicy RA otrzymują jasne wytyczne co do konkretnych działań i wymaganych osiągnięć. Średnio w ciągu dnia muszą zamieszczać komentarze pod artykułami 50 razy. Osoby zajmujące się blogowaniem muszą zarządzać sześcioma kontami na Facebooku, zamieszczać przynajmniej trzy wpisy dziennie oraz udzielać się w co najmniej dwóch grupach dyskusyjnych. Do końca miesiąca oczekuje się od nich 500 osób obserwujących ich konta i pięciu wpisów innych użytkowników pod każdą informacją. "Trolle" na Twitterze mają zarządzać dziesięcioma kontami, zgromadzić co najmniej dwa tysiące obserwujących i umieszczać 50 wpisów dziennie. Treść ich wpisów ma być oczywiście prorosyjska i zawierać krytykę Zachodu, w szczególności USA.

Burkhard w wywiadzie opowiadał o komórce, w której pracował. Działały tam trzyosobowe zespoły, które działały w sekcji komentarzy serwisów informacyjnych. Jedna osoba miała pisać komentarze przeciwne rosyjskiej polityce, pozostałe dwie miały z nią polemizować. Autentyczności dyskusji miało dodawać wrzucanie memów. Komentarze musiały mieć co najmniej 200 znaków. Każdy komentarz musi zawierać słowa-klucze i tagi dla wyszukiwarek.

Czarna małpa na zlecenie

Bloger opowiada też o jednym przypadku, kiedy Barack Obama wypluł gumę do żucia na chodnik podczas wizyty w Indiach. Zalecenie z góry brzmiało "Przedstawcie go jako niekulturalną, czarną małpę". Innym zleceniem było zalanie 35 for w języku ukraińskim prorosyjskimi komentarzami.

Rosyjska armia internetowych trolli

Oddzielna sekcja zajmuje się Facebookiem, poszukiwani są pracownicy mówiący dobrze w obcych językach - tacy mogą liczyć na wyższe pensje (bazowo otrzymują ok 2 800 zł miesięcznie za dwunastogodzinne zmiany). Pensja jest dość dobra jak na rosyjskie warunki - dlatego konkurencja jest spora. Trzeba przejść testy językowe i propagandowe (czyli udowodnić umiejętność kłócenia się zgodnego z linią partii). Na każde miejsce są kolejni chętni, wylecieć z pracy jest więc łatwo: za spóźnienie, błędy ideologiczne czy niewłaściwe żarty. Żeby pracować w dziale piszącym w innym języku trzeba poprawnie odpowiedzieć na pytania o politykę, np. "Jakie długofalowe cele Rosja chce osiągnąć w Doniecku?"

Rotacji pracowników sprzyja fakt, że nie jest łatwo wytrzymać takie warunki pracy - najdłużej pracują fanatyczni zwolennicy Kremla napędzani nie tylko pensją, ale także wiarą w słuszność sprawy. Rozmówca podkreślał, że najłatwiej fanatyków rozpoznać na stołówce - pomimo 12 godzin kłótni w Internecie na stołówce kontynuowali te same tematy polityczne. Pracownicy o mniejszym zacięciu politycznym skupiali się na rozmowach o czym innym.

Putin lubi PR

Działania PR wokół prezydenta są dość intensywne - a to odwiedzi mały kościółek, a to pójdzie na ryby. Wiele komunikatów jest związanych z przybliżaniem Putina zwykłym ludziom. Trolle mają atakować takie wpisy w określony sposób, na który inne trolle odpowiadają w odpowiednio przygotowany, przekonujący sposób. Przy okazji wizyty na mszy z okazji Bożego Narodzenia ataki miały przybierać postać postów o tym, że wizyta to nie jest dobry uczynek, dobrym uczynkiem jest danie komuś worka zboża. Odpowiedź na to miała pokazywać, że Rosja nie ma kłopotów ze zbożem i dla wszystkich jest go wystarczająca ilość.

Rosyjska armia internetowych trolli

Dla wszystkich pracowników jest też lista kogo można obsmarowywać, a kogo nie. Rozmówca Radia Wolna Europa pomylił się raz wstawiając karykaturę Janukowycza zamiast Poroszenki - na dywaniku wylądował natychmiast, wszystkie wiadomości są nadzorowane przez pracowników z innego działu.

Efekty?

Litwa, Dania, Estonia i Wielka Brytania wezwały Unię Europejską do zajęcia się kwestią rosyjskiej propagandy, w tym także armią trolli. Ciche poparcie wyraża 11 innych krajów UE, coś więc zdecydowanie jest na rzeczy. Łotysze stworzyli sektor w Ministerstwie Obrony Narodowej mający kontrolować i usuwać efekty działań rosyjskich trolli z Internetu.

Unia Europejska powołała kilkuosobowy zespół mający badać i przeciwdziałać działaniom trolli na gruncie europejskim. Może to wskazywać, że szkodliwe działania trolli przynoszą efekty, których obawiają się inne państwa. Ale może być też tak, jak było podczas zimnej wojny - niektóre obszary świata lub techniki stawały się interesujące dlatego, że zaczynały interesować drugą stronę.

Tagi: Brexit



Komentarze



Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama