Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Tak wygląda droga, którą przebywają imigranci od wybrzeży Afryki do Calais i UK (4)

HMS Bulwark ratuje imigrantów i odstawia do obozu na Sycylię, skąd więc biorą się oni później w UK? Czemu Calais jest tak atrakcyjne? Ile kosztuje przewóz człowieka? Ile tak naprawdę osób ginie po drodze? Dlaczego umieszczeni w obozach imigracyjnych tak łatwo mogą je opuścić? To wszystko i jeszcze więcej w poniższym artykule.

Imigranci uratowani na morzu wysiadają z HMS Bulwark w drodze do obozu na Sycylii / AP
Imigranci uratowani na morzu wysiadają z HMS Bulwark w drodze do obozu na Sycylii / AP

Setki imigrantów uratowanych przez HMS Bulwark, okręt flagowy Royal Navy, tysiące uratowanych przez pozostałe kraje oraz wszyscy, którzy dostali się tutaj bez wykrycia, mają w zasadzie jeden wybór - wystąpić o azyl w pierwszym kraju (jak nakazuje prawo), czy dopiero w kraju docelowym. Występujący o azyl trafiają między innymi do obozu imigracyjnego na Sycylii.

HMS Bulwark został wysłany na Morze Śródziemne aby wspomagać akcje ratujące życie imigrantom, których łodzie nie dotarły do wybrzeży Europy. Prawdopodobnie ma on później także uczestniczyć w zbrojnej ofensywie na libijskich przemytników. Podczas jednego tylko, najbardziej pracowitego weekendu wyłowił on około 1 200 imigrantów, z czego około 800 trafiło do obozu dla uchodźców na Sycylii. Obecnie wiadomo, że otrzymał on rozkazy pozostania w strefie przez minimum 60 dni, dokłada data wycofania go nie jest znana.

HMS Bulwark w pełnej krasie / AP

Otwarty jak obóz zamknięty

Sycylijski obóz jest jednym z największych w Europie. Ulokowany jest z dala od jakichkolwiek innych zabudowań i miejscowości. Ma on 89 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni, otoczony jest wysokim ogrodzeniem zwieńczonym drutem żyletkowym. Wewnątrz stoją domki w pastelowych kolorach, które jeszcze cztery lata temu były domami amerykańskich żołnierzy i ich rodzin stacjonujących na Sycylii.

Ponieważ kompleks budowany był jako godziwe warunki mieszkaniowe na większości domów są talerze satelitarne. Znajdują się tam także place zabaw, boisko do piłki nożnej oraz bar - a wszystko to przy ulicach o amerykańsko brzmiących nazwach: Constitution Avenue, Interpid Lane. Nieopodal na wzgórzu stoi średniowieczna, kamienna forteca.

Obóz widziany z daleka

404 domki są obecnie zamieszkane przez około 4 tysiące imigrantów. Część z nich wystąpiła o azyl i będzie teraz oczekiwać kilka miesięcy na rozpatrzenie wniosku. Albo nie będzie, ponieważ, według prawa, nie można przetrzymywać ludzi bez powodu - a powodem nie jest szukanie azylu. Większość mieszkających tu imigrantów to młodzi mężczyźni pochodzący z Bliskiego Wschodu, Azji oraz Afryki. Granice obozu są patrolowane przez uzbrojonych żołnierzy, brama jednak jest otwarta - nie jest to więzienie, każdy może w dowolnej chwili wyjść.

Wielka Brytania miała jeszcze kilka dni temu inne przepisy - zamknięte ośrodki przetrzymywania osób, których deportację bądź udzielenie azylu dopiero rozpatrywano, stały się nielegalne. UK stara się tworzyć przepisy pozwalające omijać zakaz przetrzymywania ludzi, obecnie trwają prace nad umożliwieniem wydalania uchodźców przed rozpatrzeniem apelacji. Innym pomysłem jest wdrożenie przepisów nakazujących odwoływanie się od deportacji z kraju ojczystego, co pozwoliłoby Anglikom natychmiast wywozić niepożądane osoby i efektywnie zapobiegać ich powrotowi.

Spośród co najmniej 50 tysięcy imigrantów, którzy wylądowali na wybrzeżu Włoch, o azyl w tym kraju wystąpiło 15 tysięcy. Reszta albo próbuje przedostać się dalej do Europy na własną rękę, albo płaci gangom specjalizującym się w tym procederze. Często krajem docelowym jest Wielka Brytania bądź Francja. Znajomość tych języków w byłych koloniach jest stosunkowo wysoka, dodatkowo praktycznie każdy myślący o ucieczce do lepszego kraju ma możliwość uczenia się angielskiego. UK jest też powszechnie przedstawiane jako raj opieki socjalnej, jako kraj, o wyjeździe do którego marzy bardzo wielu.

Obóz od środka

Ile kosztuje podróż?

Cena przybycia do określonego kraju zależy od łatwości wykrycia, popytu, koniecznej do przebycia odległości oraz trudności trasy. Organizacja Havoscope, zajmująca się badaniem światowego czarnego rynku, podaje na przykład koszt przewiezienia z Iraku do Wielkiej Brytanii jako 10 500$. Koszt przerzucenia do Włoch jest niższy, bo i operacja jest prostsza. Początkowo było to około 4 tysięcy dolarów, jednak przemytnicy szybko się zorientowali, że tak naprawdę wystarczy dopłynąć łodzią na pełne morze. Porzuconych tam imigrantów dość skutecznie ratuje straż przybrzeżna - na tyle skutecznie, że szacowana liczba utonięć rocznie wynosi około 2 tysiące osób przy przerzucie rzędu dziesiątków tysięcy.

Imigranci odsypiający nieudany dzień polowania na ciężarówki / AP

Przemytnicy tną koszty gdzie się da, często więc nawet nie nalewają do zbiorników silnika łodzi paliwa w ilości wystarczającej do dopłynięcia do wybrzeży Włoch - wiedzą bowiem, że uratowanie przez straż przybrzeżną jest w zasadzie pewne. Upewniają się co do tego zawiadamiając władze z wyprzedzeniem, więc łodzie mają w zasadzie gwarancję spotkania się na morzu. Koszt takiej "usługi" to obecnie 2 tysiące dolarów albo mniej.

Bardziej odległe miejsca na globie to już zdecydowanie większy koszt, przerzut bezpośrednio z Afganistanu do Wielkiej Brytanii Havoscope szacuje na 25 tysięcy dolarów.

Byle do Europy

Dotarcie do Unii Europejskiej pozwala już na dużą swobodę poruszania się, wyłączona jednak jest z tego Wielka Brytania, która w dalszym ciągu ma kontrole graniczne. Owocem tego są obozy Jungle (już nieistniejący) oraz Jungle 2 znajdujące się w pobliżu Calais. To miasteczko ma dwa zasadnicze atuty - stamtąd płyną promy do Dover oraz prowadzą tunele do Folkestone. Tam też odprawiają się ciężarówki wiozące towar do Wielkiej Brytanii.

Nieistniejący już obóz Jungle / Getty

Najłatwiej do UK dostać się właśnie w ciężarówce. Albo pod ciężarówką. Ciężarówek jest dużo, koczujących jednak jeszcze więcej - dlatego muszą gdzieś oni przebywać. Obozowisko Jungle zostało jakiś czas temu zburzone. Oficjalny obóz dla uchodźców prowadzony przez czerwony Krzyż przestał działać w 2002 roku. Obecnie w Jungle 2 znajduje się około 4 tysięcy imigrantów, a każdego dnia udaremnianych jest 100 prób nielegalnego przekroczenia granicy.

Nikomu z rządzących tak naprawdę nie zależy na rozwiązaniu tego problemu. UK oczywiście chce powstrzymać imigrantów przekraczających Kanał - ale obóz leży na terytorium Francji, a nie można po prostu wysłać ludzi do rozwiązania takiej sprawy na terytorium suwerennego państwa. Wielka Brytania ma już wystarczająco złą prasę w Europie z powodu odmowy przyjęcia przydziałowych imigrantów, więc Cameron nie chce dodatkowo zadrażniać sytuacji.

Imigranci odkryci na ciężarówce przez francuską policję / AP

Francja z drugiej strony przerzuca odpowiedzialność na Wielką Brytanię. Wygodne jest dla nich to, że ci wszyscy imigranci chcą się dostać do UK, a nie zostać we Francji. Próbowali już raz likwidować takie obozowisko (Jungle), więc wiedzą, że nie będzie to skuteczne. Poprawiają więc warunki w obozowisku Jungle 2 - doprowadzona zostanie tam woda, prąd, zbudowane zostaną schronienia dla 10 500 uchodźców. Na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to rozwiązanie problemu, tylko odwleczenie humanitarnej katastrofy. Jest to działanie konieczne, bowiem w obozie są coraz większe napięcia spowodowane brakiem jedzenia, konfliktami gangów przemytników ludzi oraz fatalnymi warunkami. 

Patologia rodzi patologię

Oprócz prób dostania się do Wielkiej Brytanii i walki o najlepsze szlaki przerzutowe koczujący w obozie dopuszczają się też przestępstw. Braki jedzenia powodują, że okradane są ciężarówki. Szczególnie widoczne to było w czasie strajku pracowników portu - setki ciężarówek oczekujących na wznowienie odpraw zostały potraktowane jak manna z nieba, po wznowieniu ruchu przez pewien czas zamiast zwyczajowych 100 imigrantów dziennie z ciężarówek ściągano ich nawet czterokrotnie więcej.

Imigranci włamujący się do ciężarówek / Tim Clarke

Im gorsze są warunki w Jungle 2 tym gorzej też dla kierowców chcących wjechać do Wielkiej Brytanii. Zdesperowani koczownicy robią się bardziej natarczywi. W wywiadzie udzielonym Independentowi jeden z tych, którym udało się przedostać do UK mówił, że tam się po prostu wpada w rutynę. Jednego dnia próbuje się dostać na ciężarówkę, drugiego się odpoczywa. Niektórym potrzebne są do tego setki prób, rozmówcy gazety wystarczyły 3 miesiące. Alternatywą jest zapłacenie przemytnikom, kosztuje to tysiąc euro.

Co dalej z imigrantami?

Unia Europejska uchwaliła właśnie przyjęcie kolejnych 60 tysięcy osób i rozlokowanie ich w państwach członkowskich. Na razie nie ma obowiązkowych przydziałów, można się jednak spodziewać, że się to zmieni jeżeli państwa nie będą się kwapiły do dobrowolnego przyjmowania uchodźców. Na razie dobrego pomysłu na pozytywne rozwiązanie pozwalające ograniczyć imigrację poprawiając jednocześnie sytuację w państwach pochodzenia wszystkich próbujących dostać się do Europy i Wielkiej Brytanii.

 



Komentarze

Ewa Nie ma dobrego pomysłu na rozwiązanie? Strzelać!!! To prosty i dobry, bo skuteczny sposób. Zamiast tworzyć specjalne przepisy wykorzystać już istniejące - do obrony ojczyzny przed najeźdźcą.
Alicja "Na razie nie ma obowiązkowych przydziałów, można się jednak spodziewać, że się to zmieni jeżeli państwa nie będą się kwapiły do dobrowolnego przyjmowania uchodźców. " - zart!
Sebastian Pchaja si skurwiele na sile..NIe placa za dowoz bo nikt by ich nie zabral.!!!! Jak zrobisz cos nie po ich mysli to masz przejeb...podchodzi ok 50 osob kolo ciezarowki i busa.robia sztuczny tlok i laduja sie gdzie popadnie..jak wyjdziesz zeby ich odgonic to dostajesz w ryja albo np. w moim przypadku przewracaja Ci busa, nie dasz papierosa to potna ci plandeke albo wybbija szybe..Tam potrzeba tylko malej bomby i My Kierowcy bedziemy mieli wkoncu spokoj od czarnuchow.Pozdrawiam pojeby.


Podobne artykuły


Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama