Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Tego pragną kobiety: wywiad z psychologiem

Pogląd "posiadacze zasobów" vs "kwadratowa szczęka" jest równie popularny, jak nieprawdziwy. Współczesne badania rzucają nowe światło na naturę kobiecego pożądania.

Kadr z filmu "Wielki Gatsby"
Kadr z filmu "Wielki Gatsby"

Psychologia ewolucyjna od dawna przekonuje, że "teoria inwestycji rodzicielskich" jest słusznym rozumieniem kobiecego pożądania. Tymczasem - niekoniecznie jest ona słuszna, o czym rozmawiamy z psychologiem Łukaszem Kowalem.

Jak zainteresowałeś się tą tematyką?

Lubię iść pod prąd, znajdować drugie dno. Psychologia oferuje wiele konkurencyjnych wyjaśnień dla wielu kwestii, tymczasem kobiece pożądanie jest głównie omawiane w ramach teorii inwestycji rodzicielskich. Jeśli jakieś rozwiązanie jest tak mocno promowane, to budzi się we mnie chęć poznania alternatyw.

Czym jest teoria inwestycji rodzicielskich?

Sama nazwa nie jest tak popularna jak teoria, jej założenia są jednak znane prawdopodobnie większości osób. Przeciwstawia ona nieograniczone zasoby nasienia mężczyzny do ograniczonych możliwości rozrodczych kobiety. Ta teoria owocuje badaniami potwierdzającymi, że kobiety w dni płodne wybierają partnerów atrakcyjniejszych fizycznie, chcąc zapewnić lepszą pulę genetyczną dzieciom, natomiast w pozostałe dni wybierają partnerów zaradnych życiowo, którzy zapewnią byt jej potomstwu. Kobieta inwestuje w urodzenie i wychowanie dziecka dużo czasu i energii, mężczyzna natomiast poszukuje okazji płodzenia jak największej liczby dzieci. 

A nie jest to prawda?

Jest to wygodne wyjaśnienie. Wydaje się sprawdzać - jednak czyni ono założenie, że to wrodzona skłonność. Tymczasem nie można pominąć tu roli kultury, która od setek, jeśli nie tysięcy lat, przypisuje kobietom konkretne role. Teoria wskazuje tu, co znajduje potwierdzenie w książkach publikowanych przez psychologów ewolucyjnych, że kobieta do osiągania satysfakcji seksualnej potrzebuje zaufania, komfortu, generalnie idei promowanych w chrześcijańskim modelu rodziny. Mężczyźni takie wyjaśnienie przyjmują - generalnie nam to pasuje, poza tym ciągle wpajane nam jest, że "kobiety nie zrozumiesz".

Dlatego nie jest dziwnym, że badania zaprzeczające tym teoriom są często prowadzone przez kobiety. Bo z jednej strony otrzymują one komunikat "bezpieczeństwo, zaufanie, rodzina", a z drugiej jakże popularne są fantazje seksualne na temat gwałtownych nieznajomych, przymuszania, zwierzęcego pożądania. Ta niezgodność prowokuje do sprawdzania, zgłębiania tematu.

Co wychodzi z tego sprawdzania?

Pierwszą badaczką podejmującą temat z takimi efektami jest Meredith Chivers, która wymyśliła w tym celu zastosowanie urządzenia zwanego pletyzmografem - mierzy ono przepływ krwi w tkankach przylegających do urządzenia. Dopochwowa wersja przyrządu pozwoliła jej mierzyć fizjologiczne reakcje kobiet, a tym samym pożądanie okazywane przez ciało, a nie to przepuszczane przez filtr w postaci kory mózgowej.

Kobietom wyświetlano różne filmy o treści erotycznej. Badano zmiany przepływu krwi, sprawdzano co powoduje reakcję organizmu. Kobiety miały też do dyspozycji klawiaturę numeryczną, na której deklarowały odczuwane podniecenie. Badania te pokazały, że ciała kobiet reagują podnieceniem na sceny seksu nawet jeśli świadomie odczuwają coś przeciwnego. Jaskrawym przykładem były sceny przedstawiające dwóch mężczyzn uprawiających seks - deklaratywnie uczestniczki nie wykazywały ekscytacji, a jednak przepływ krwi wyraźnie się zwiększał. Ciekawostką w tych badaniach okazał się fakt, że przystojny, nagi mężczyzna powodował dużo mniejszą reakcję od innych nagrań, nawet od parzących się małp.

Udało się wyjaśnić tę różnicę?

Chivers przeprowadziła później badanie, które nie było do końca powiązane, jednak dało wyjaśnienie. Badała przepływ krwi uczestniczek podczas oglądania zdjęć genitaliów. Okazało się, że najsilniejszą reakcję heteroseksualnych kobiet budził penis w erekcji. Prawdopodobnie to jej brak u przystojnego mężczyzny był dominującym czynnikiem sprawiającym, że to nagranie było mało podniecające.

I co nam to mówi o naturze pożądania?

Tak naprawdę to był wstęp do dalszych badań. Bez zbędnego przynudzania jednak - obecnie coraz więcej wskazuje na fakt, że kobiece pożądanie najbardziej stymuluje... pożądanie.

To znaczy taki samopodtrzymujący się mechanizm?

Nie, zupełnie nie. Tutaj ma znaczenie pożądanie odczuwane wobec danej kobiety, jego widoczne oznaki. Można to wyjaśnić odwołując się do fantazji seksualnych kobiet dotyczących zniewolenia, seksu pod przymusem, często gwałtu. Jedna z teorii wyjaśniających popularność takiej fantazji mówi, że przymus zdejmuje z kobiety poczucie winy powodowane wychowaniem we wstydzie. Pozwala skupić się na przyjemności, ponieważ to nie wola kobiety doprowadza do zbliżenia, a męski przymus. Zdejmuje cały ciężar społecznego potępienia rozpustnicy.

Nie jest to jednak prawidłowe wyjaśnienie?

Część badaczy uważa, że absolutnie nie. Kwestia tłumienia wychowania może mieć oczywiście znaczenie, jednak analizy prowadzone nad scenariuszami takich fantazji łączą się we wspólne cechy. Oto pojawia się mężczyzna, który pożąda kobiety tak mocno, że nie może się powstrzymać. Wciela w życie czyny zabronione, przekracza granice - a to wszystko dlatego, że kobieta wzbudza w nim tak wielkie pożądanie. Podobnie zresztą pokazują badania na zwierzętach - badacze mężczyźni widzieli w zachowaniach samców całą przyczynę spółkowania. Potrzeba było dopiero kobiety, żeby zaobserwować cały proces kuszenia i wzbudzania pożądania przez samice.

Czemu wcześniej było to przeoczone?

Posłużę się tutaj przykładem szczurów. Oryginalnie koncepcja wyglądała tak: szczur podchodzi do szczurzycy, kładzie na niej przednie łapki. Ona wtedy zastyga i dochodzi do kopulacji. Do lat 70. było to wszystko, co udało się zaobserwować. Później jednak Martha McClintock zwróciła uwagę na to, co dzieje się wcześniej i później. Szczurzyce wykonują serię zabiegów, podskoków, zachowaniem prowokują samca i zachęcają go do pogoni. Kiedy dochodzi już do kopulacji samica co pewien czas odskakuje i ucieka, dając samcowi ochłonąć, co z kolei przedłuża stosunek i daje większą szansę na osiągnięcie satysfakcji seksualnej. Teza o pogoni za satysfakcją seksualną u szczurzyc była sprawdzana serią eksperymentów, między innymi stymulacją ich łechtaczki pędzelkami. Badaczom udało się dowieść, że wzbudzenie odpowiedniego poziomu pożądania u samców leżało w gestii samic, owocowało też ich większą satysfakcją seksualną. Podobne wyniki uzyskano później także na małpach.

Łącząc to z eksperymentami dotyczącymi przepływu krwi uzyskujemy obraz kobiecego pożądania jako dużo bardziej zwierzęcego i pierwotnego, niż przez wiele lat byli skłonni przyznawać badacze.

Tagi: Dziecko



Komentarze



Warto wiedzieć

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama