mieszkasz w londynie banner

Polski stand-up w Londynie - rozmowa z Michałem Grzebieniakiem + konkurs Wywiad (1)

Już 7 listopada w South East London Art Rooms odbędzie się spotkanie z polskim stand-upem. Zapraszamy serdecznie i zachęcamy do przeczytania wywiadu z Michałem Grzebieniakiem, który pojawi się wtedy na scenie. Mamy dla Was też konkurs - do zdobycia dwa bilety na to wydarzenie. Szczegóły w artykule.

Michał Grzebieniak / fot. Justyna Miśkowiec
Michał Grzebieniak / fot. Justyna Miśkowiec

Spotkanie z polskim stand-upem zatytułowane ŻÓŁĆ odbędzie się 7 listopada w South East London Art Rooms (17B Dartmouth Road). Wydarzenie rozpocznie się o godzinie 19:30.

Na scenie pojawią się Michał Grzebieniak i Gaweł Feliga. Michał, który reprezentuje grupę Stand-up Wrocław, występuje od 3 lat, brał też udział w Polskiej Lidze standupu. Oprócz występów komediowych regularnie pojawia się na slamach poetyckich z krótkimi opowiadaniami. Absurdalne poczucie humoru i niepoprawne żarty to jego wizytówka. Bazując na doświadczeniu scenarzysty teatralnego i telewizyjnego nadaje swoim występom strukturę pełnej dygresji opowieści.

Gaweł, jak sam mówi o sobie, nie jest złym człowiekiem, chociaż występował w telewizji. Można powiedzieć o nim, że mieszka w Warszawie i będzie to prawda. Można też powiedzieć dużo innych rzeczy, które nie będą prawdą. Występuje w całej Polsce z grupą Stand-up Polska. Prowadzi też podcast, gdzie rozmawia z polskimi standuperamiWprawny w czarnym humorze i żartach obserwacyjnych, zauważa że nic nie jest czarno-białe.

Michał Grzebieniak / fot. Arkadiusz Mróz

O stand-upie, poczuciu humoru i życiu w Wielkiej Brytanii postanowiliśmy porozmawiać z Michałem Grzebieniakiem.

ANGLIA.today: Dlaczego stand-up? Co sprawiło, że postanowiłeś zająć się tą formą rozrywki?

Michał Grzebieniak: Od zawsze pisałem scenariusze, albo opowiadałem histiorie przez filmy. Ale stand up dał mi możliwość bezpośredniego sprawdzenia moich zdolności opowiadania. A że najwyraźniej rozśmieszanie idzie mi nie najgorzej to robię to. Bardzo lubię bezpośredni kontakt z publicznością.

Wiele osób, które zajmują się stand-upem, dość negatywnie odnosi się do kaberetów, które wciąż jeszcze są znacznie bardziej popularne w mediach głównego nurtu w Polsce. Co Ty sądzisz o kabaretach? Sądzisz, że kiedyś stand-up przejmie po nich schedę w polskiej telewizji?

To są zupełnie różne formy rozrywki. Ja nie oglądam kabaretów. Oglądałem, jak miałem kilkanaście lat. Wydaje mi się, że w mediach powinno być miejsce na jedną i na drugą formę. Internet zresztą sporo zmienił, pokazując, że ludzie chcą oglądać stand-up i bardzo dobrze. A jak ktoś lubi śmiać się z faceta w swetrze i śmiesznych okularach to jego sprawa.

Bierzesz również udział w slamach poetyckich – możesz pokrótce przybliżyć na czym to polega i co jest dla Ciebie najbardziej interesujące w tego typu wydarzeniach?

Z mojego punktu widzenia różnica jest tylko taka, że w slamach trzeba w odbiorcach obudzić silne emocje, w stand-upie określony rodzaj emocji, który prowadzi do śmiechu. Ale rozśmieszać można na różne sposoby. Można wywołać śmiech nerwowy strasząc, lub opowiadając rzeczy obrzydliwe. Slamy to taki rodzaj otwartego mikrofonu, gdzie możesz przez 5 minut czytać, recytować, rapować. Ja zazwyczaj czytałem opowiadania. Jedno z nich, które napisałem na finał wrocławskiego SLAMU w 2014  zamierzam zresztą przeczytać w sobotę w SELARZE, bo jest moim zdaniem zabawne.

Od jak dawna mieszkasz w Londynie? Co Ci się podoba w UK a za czym tęsknisz jeśli chodzi o Polskę?

Mieszkam od marca. Nie tęsknię, bo często jeżdżę/latam do polski, gdzie staram się regularnie występować. Dość zabawne jest to, że ostatnio we Wrocławiu brałem udział w anglojęzycznym ROASCIE Famous Jima Williamsa, a teraz będę robił po polsku stand-up tutaj. 

Swój program artystyczny masz zamiar kierować raczej do Polonii mieszkającej w UK czy chcesz też robić uniwersalny stand-up po angielsku, skierowany do pozostałych mieszkańców Wielkiej Brytanii?

Do Polonii i wszystkich polskojęzyczynych osób, które są ciekawe autentycznej Polskiej kultury w najlepszym wydaniu. Angielska scena jest tu tak ogromna i rozbudowana, że nie mam szans na konkurowanie z nią. Zostawiam to Londyńczykom. Ale polski stand-up jest zjawiskiem nowym w Polsce i nawet tam nie znanym jeszcze bardzo szeroko. Dlatego myślę, że to przedsięwzięcie, jakim będą cykliczne spotkania z najlepszymi polskimi stand-uperami może wypalić. Wiadomo, że część rzeczy można zobaczyć w internecie, ale stand-up najlepiej doświadczyć na żywo. Te imprezy będą raczej kameralne i planujemy zawsze organizować aftery, żeby można było z artystami pogadać. 

Michał Grzebieniak / fot. Justyna Miśkowiec

Masz doświadczenie w pisaniu scenariuszy do telewizji i teatru. Lubisz tworzyć historie? Wymyślać nowe światy?

Tak, lubię opowiadać historie. Tworzenie światów to dużo powiedziane. Czasem można opowiedzieć, jakiś stary banalny i wyświechtany żart w taki sposób, że czapka spadnie. Lubię bawić się słowami. Sama struktura opowieści też mnie ciekawi, musiałem się tego nauczyć przy pracy z teatrem. Stand-up jest o tyle fajny, że to jest opowieść w najczystszej postaci. Można więc naprawdę „odjechać” czasem.  Fajniejsze jest przemycanie jakiejś głębszej myśli pod tymi opowieściami. Jeśli to się udaje to jest największy sukces.

Jaki jest Twój ulubiony rodzaj poczucia humoru? A może śmieszą Cię różne rzeczy, w zależności od nastroju i wielu innych czynników?

Lubię absurd. Wychowałem się na Monthy Pythonie. Lubię żarty z kilkoma znaczeniami. Ale czasem najbardziej na świecie śmieszy mnie pokazanie tyłka. Oczywiście zależy komu i kiedy. Najśmieszniejszy żart o puszczaniu bąków był w jednym z najpiękniejszych filmów Bergmana, mieszanie sacrum i profanum umie być śmieszne. Najbardziej śmieszą mnie śmieszne żarty!

Masz jakiegoś idola? Kogoś, kogo twórczość starasz się śledzić, analizować i czujesz, że dana osoba ma wpływ na to cos sam tworzysz?

Tak, ale nie są to stricte stand-uperzy. Monthy Python i Muppet Show ukształtowały mnie dawno dawno temu. Teraz odkryłem MR. SHOW. Lubię kreskówki dla dorosłych: Family Guya, Simpsonów, Ricka i Mortiego.

To na koniec – dlaczego warto wybrać się 7 listopada na występ Twój i Gawła Feligi? 

Nie lubię chwalić siebie, ale mogę zapewnić, że zrobię wszystko, żeby było śmiesznie. Sama miejscówka jest naprawdę bardzo fajna. Byłem tam na kilku imprezach i było naprawdę świetnie. Gaweł jest naprawdę topowym stenduperem z polskiej sceny. Dlatego zdecydowałem się go zaprosić, bo wiem, że jest gwarancją dobrego poziomu. Po występie będzie się można pointegorować i pożartować. Najlepsza opcja na sobotni wieczór! Jak to Gaweł mówi w jednym ze swoich żartów: Tylko dla kumatych!

A my mamy dla Was konkurs: Do wygrania dwie pojedyncze wejściówki na to wydarzenie. Wszystko co trzeba zrobić, to wpisanie komentarza o treści "Żółć" na facebokowym profilu ANGLIA.today pod postem dotyczącym tego artykułu. TUTAJ ZNAJDUJE SIĘ LINK DO POSTA. Macie czas do czwartku do godziny 12:00. Następnie wylosujemy dwie osoby i poinformujemy je o tym również w komentarzu pod tym samym postem. Powodzenia!

Plakat promujący wydarzenie


Komentarze

Turbinator Wow, jestem ciekawy kto wygrał? Jak wypadł ten występ ? :)


Wydarzenia

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy