mieszkasz w londynie banner

Nieskończona popularność paracetamolu - wywiad

Służba zdrowia kojarzy się często z koniecznością odczekania kilku godzin żeby na końcu dostać paracetamol. Między innymi o przyczynach popularności takiego rozwiązania rozmawiamy z Magdą, pracującą w szpitalu w Londynie.

Nieskończona popularność paracetamolu - wywiad
Nieskończona popularność paracetamolu - wywiad

Magda jest recepcjonistką w szpitalu w południowej części Londynu. Ma do czynienia głównie z pacjentami, którzy jeszcze nie doczekali się pomocy lekarskiej, z drugiej strony ma kontakt z lekarzami i personelem udzielającym ludziom ratującej życie pomocy. Na styku tych światów zebrała doświadczenia, o które ją pytamy.

Jak trafia się do takiej pracy?

Przyjechałam do UK od razu po maturze, ściągnęła mnie koleżanka pracująca w szpitalu. Pokazała mi program pożyczek na zdobycie wykształcenia kierunkowego, zainteresowałam się administracją medyczną. Nauka, praktyki, praca - normalny tryb. 

Czym dokładnie zajmujesz się w szpitalu?

Tak naprawdę głównie pisaniem. Stephen King jest postrzegany jako ktoś piszący naprawdę dużo - w rzeczywistości to jest nic przy kilometrach wypisanych wkładów długopisowych, nawet jeśli metaforycznie, bo w komputerze, zużywanych przez pracowników administracji, zwłaszcza w NHS. Każdy człowiek ma swoją historię i to powiedzenie świetnie widać w szpitalu, gdzie o tę historię musimy pytać i ją zapisać. Korespondencja, formularze z pacjentami, układanie grafików, umawianie wizyt - no po prostu administracja.

Polacy często narzekają na służbę zdrowia, zwłaszcza na czas oczekiwania na przyjęcie. Jak to wygląda z twojej perspektywy?

Oczywiście że czas oczekiwania mógłby być krótszy. Ale nie jest, bo trafiają do nas pacjenci, którzy powinni trafiać na A&E, zawsze brakuje na to łóżek. Tak jak są listy objawów niepożądanych, tak też są listy pacjentów niepożądanych - jeżeli ktoś zostaje po raz kolejny przyjęty, po czym okazuje się, że to zwykła hipochondria - trafia na listę, z której trudno dostać się na początek kolejki, przeważnie musi naprawdę dłuuugo odsiedzieć. Ale przecież nie od razu udaje się zidentyfikować takiego pacjenta, pojawiają się nowi - to jedna z przyczyn tego, że czas zajmują ludzie, których w ogóle nie powinno tam być. Każdego dnia to kilkanaście osób, a więc kilka godzin pracy i mnóstwo czasu poświęconego na niego i na dokumentację.

Czy w twoim szpitalu pracują ludzie różnych narodowości? Widzisz jakieś różnice między tym jak pracują?

To jakieś profilowanie narodowościowe? Wszyscy pracujący przy ratowaniu życia i zdrowia są obowiązani dokładnie takimi samymi zasadami. Różnice są tak naprawdę drobne, dotyczą bardziej rzeczy kulturowych. Prosty przykład - jeśli pielęgniarka to Polka, Litwinka, to robiąc kawę przygotuje ją też dla innego pracownika, który o to zapyta. Angielki nie mają takiego zwyczaju, nie należy to do ich obowiązków, więc nieuprzejme jest wymaganie tego od nich - tak mówią. Mamy też stażystów z całej Europy, którzy zostają na rok, po czym jadą dalej - ale trudno coś o nich powiedzieć. 

Paracetamol Health Service - tak powinna brzmieć nazwa brytyjskiej służby zdrowia według części pacjentów - skąd taka popularność tego środka przeciwbólowego?

Tutaj pojawiają się dwa czynniki - etyka i odpowiedzialność zawodowa oraz karna. Zadaniem lekarza jest leczenie - problem polega na zidentyfikowaniu tego co należy leczyć i czym to robić. Pacjenci, co zrozumiałe, nie prowadzą książeczki objawów - niedokładnie wiedzą co i od kiedy im dolega, podają objawy ogólne. Kiedy podejrzenie pada na konkretną chorobę lekarz ma obowiązek ją leczyć, przepisze wtedy konkretne leki. Jeśli są jednak wątpliwości - woli tego nie robić, ponieważ podanie złych leków, złe dobranie dawek lub kombinacji wiąże się z ryzykiem dużych problemów finansowych i zawodowych. Paradoksalnie troska o pacjenta i możliwość uzyskiwania dużych odszkodowań sprawiła, że trudniej pacjentom uzyskać konkret.

Drugą kategorią są pacjenci domagający się od razu najmocniejszego arsenału leków na rzeczy, na które nie jest to potrzebne. O antybiotykach podawanych przy przeziębieniu krążą już legendy, informacji na temat bezsensu tego jest mnóstwo. A jednak - kiedy choroba dotyka konkretnego człowieka, to często zapomina on o rozsądku i domaga się niemalże chemioterapii przy katarze. 

Drugą sprawą są kwestie etyczne - nie jest etycznym podanie środka, który nie działa, czy to w ogóle, czy na tę konkretną chorobę. Pacjent powinien coś otrzymać, co mu pomoże. A ból występuje przy praktycznie każdej dolegliwości, to przecież on sygnalizuje, że coś jest nie tak. Kiedy więc lekarz podaje paracetamol, to podaje środek na faktycznie występującą dolegliwość. Co więcej - ten środek jest tak bezpieczny, że powoduje minimalne ryzyko spowodowania szkód u pacjenta. 

Masz do czynienia z pacjentami - czy zapadły ci w pamięć jakieś szczególne, ciekawe przypadki?

Tak naprawdę nie widzę wielu schorzeń, z którymi ludzie do nas trafiają. Najdziwniejsze rzeczy, z jakimi miałam do czynienia, znajdowały się na kliszach rentgenowskich. Osoby z dodatkowym palcem u stóp. Była u nas kobieta ze słynnym przypadkiem, gdy ćwiczenia jogi spowodowały u niej pęknięcie opony mózgowo-rdzeniowej, przez co płyn zbierał się w czaszce i powodował ucisk mózgu i zaburzenia. Ja tego osobiście nie widziałam, ale o sprawie mówił cały szpital. Kobieta usłyszała cichy trzask podczas wykonywania jednej z pozycji, a później przez kilka tygodni cierpiała na silne bóle głowy zanim udało się ją zdiagnozować. 

Tagi: Zdrowie



Komentarze



Zdrowie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama