Pieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.ukPieniadze.org.uk

Objawy, które martwią, ale są niegroźne - ujawnia lekarz

Wiele osób trafia do lekarza zmartwionych objawami, które okazują się nie wiązać z żadną chorobą i nie być groźne. Zapytaliśmy więc - które to dokładnie.

Objawy, które martwią, ale są niegroźne - ujawnia lekarz
Objawy, które martwią, ale są niegroźne - ujawnia lekarz

Internet jest tak obfitym źródłem informacji, że stanowi jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo. Na temat diagnoz internetowych, siania paniki oraz czy wszystko jest rakiem rozmawiamy z lekarzem Janem Kwiatkiem. 

Jak często ludzie trafiają do ciebie już z gotową diagnozą?

Oczywiście coraz częściej. Pojawienie się Internetu otworzyło Puszkę Pandory losowych diagnoz. Wiedza jest wspaniałą rzeczą, wszyscy powinni dążyć do zdobycia odpowiedniej jej dawki w ważnych dla nas obszarach. A jednak - ten zalew informacji sprawia, że trudno jest wyłuskać te prawdziwe, najczęściej pacjenci wyłuskują te straszne. Czyli nowotwór, ewentualnie zaburzenia neurologiczne. Zaskakująco rzadko natomiast osoby cierpiące na zespół metaboliczny, które można wstępnie zdiagnozować na pierwszy rzut oka, odkrywają go same u siebie. Może to kwestia pokolenia, że póki co dotyczy to ludzi jeszcze nie wychowanych z Internetem zawsze dostępnym, a następne już będzie wiedzieć co im dolega. Jednak póki co - to się da w miarę trafnie autodiagnozować, oczywiście w mocno uproszczonym rozumieniu.

Same złe rzeczy przychodzą z diagnoz internetowych?

Czytałem, że komputery poważnie zastępują prawników w USA. W medycynie już od dawna słyszy się o komputerowej analizie na przykład zdjęć płuc. Na razie to wszystko jest albo dopiero badane, albo stosowane w wąskim zakresie, Australijczycy na przykład mają świetny system automatycznego flagowania zmian skórnych, które sprawiają wrażenie rakowacenia. 

Poczekamy jeszcze kilka-kilkanaście lat i będzie można świetnie diagnozować wiele rzeczy z pomocą technologii. Aparat ma każdy smartfon, przecież pacjent nie musi spędzać 3 godzin na dojeździe, w kolejce i na fotelu, równie dobrze będzie mógł sam, albo z pomocą drugiej osoby, robić zdjęcia zmian skórnych, co będzie oceniane przez komputer. Co więcej - dzięki temu możliwa będzie prawdziwa systematyczność - robione co pół roku pozwolą dokładnie wychwycić moment, w którym trzeba wyruszyć ze skalpelem albo laserem.

Co najczęściej znajdują u siebie internetowi diagnostycy?

Generalnie można założyć, że jeśli ktoś ma Internet - to ma nowotwór. Wiedza online pozbawiona fachowej oceny zasadności jej przyłożenia do danego przypadku zostawia ludzi na pastwę tysięcy stron, z których każda jest dla nich tak samo ważna. 

A z konkretnych przykładów?

Dużo uwagi poświęcamy rodzicom. Zabawne i prawdziwe jest stwierdzenie, że głównie przy pierwszym dziecku. Nowa istota, która w dodatku działa inaczej niż przywykliśmy - to potrafi zestresować. Przede wszystkim - noworodki mają nieregularny oddech. To całkowicie normalne, ale rozumiem, że bardzo stresujące dla rodziców. Podobnie stolec w kolorach tęczy. Ważne jest, że my wierzymy rodzicom, przynajmniej w kwestii gorączki. Jeśli dziecko ma 39 stopni to my nie musimy go widzieć w takim stanie - podajcie dziecku coś na jej obniżenie, a my na wizycie uwierzymy, że była wysoka. Nie ma powodu męczyć dziecka "żeby lekarz obejrzał". Gorączka jest bardzo męcząca, nie jest też przyjemna, zwłaszcza dla dziecka.

Czym martwią się dorośli?

Dość często pojawiają się osoby, które martwią się naroślą poniżej mostka, albo stwardnieniem poniżej mostka. W średnim wieku po prostu kostnieje wyrostek mieczykowaty, to naturalny proces, którym nie należy się martwić. Podobnie z wiekiem pojawiają się nieokreślone bóle - kręgosłup jest najpowszechniejszy. Leki przeciwbólowe, lęk o zwyrodnienie - to wszystko pojawia się u osób, które po prostu się zasiedziały przez ostatnie 20 lat. Wystarczy się poruszać i po pewnym czasie ból się zmniejsza lub ustępuje, tylko potrzebny jest regularny wysiłek. Tymczasem przychodzą ludzie i domagają się silnych środków. 

Skoro o nowotworach mowa - co najczęściej jest takim niby rakiem?

Bezapelacyjnie królują tłuszczaki. Żeby była jasność - to jest nowotwór, ale nie jest to rak w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. To po prostu grudka tłuszczu, która, jeśli nie przeszkadza, to nikomu krzywdy nie zrobi. Nie zniechęcam tutaj do wizyty u lekarza, zniechęcam do panikowania. Jeśli to miękki, bezbolesny guzek, który w dodatku da się przesuwać - to naprawdę nie ma powodu się obawiać, można na spokojnie umówić się na wizytę dla potwierdzenia bez gorączkowego wydzwaniania. Zdarza się przekształcenie w tłuszczakomięsaka, ale to znikomy odsetek, głównie dzieje się tak na udzie lub brzuchu.

Czasami pojawiają się osoby, które jakoś nigdy wcześniej dokładnie się nie obmacały w danym miejscu. Obawiają się później, że to jakaś kostna narośl - a tymczasem to na przykład kość grochowata, w nadgarstku. 

Pojawiają się pacjenci, którzy pierwszy raz od lat najedli się buraczków?

O tak, "krew w stolcu", na szczęście, w większości wypadków wiąże się właśnie z buraczkami albo z przetarciem hemoroidów, które podrażnione zaczynają nieco krwawić. Na jakimś etapie życia co drugi człowiek będzie miał chorobę hemoroidalną.

Potocznie diagnozy internetowe traktowane są jako całkowicie bzdurne - czy jednak trafiają się trafne?

Nawet diagnoza na ślepo kiedyś musi być trafna. Z mojej praktyki wynika, że pacjentom podchodzącym krytycznie do informacji udaje się zawęzić obszar poszukiwań, ale jeżeli lekarz nie może z samego wywiadu, bez zlecenia badań, mieć pewności - to test internetowy tym bardziej jej nie da. Tak jak mówiłem - warto się dokształcać w kwestii własnego zdrowia, ale zdecydowanie warto też posłuchać lekarza, który dużo bardziej intensywnego dokształcania może mieć za sobą spokojnie 30 lat, a nie trzydzieści minut.



Komentarze



Zdrowie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama