mieszkasz w londynie banner

Tyfus 3000 funtów, ebola 500 funtów: eksperymenty kliniczne w UK

Testy nowych leków i szczepionek przeprowadzane na ludziach wymagają ochotników. Firmy farmaceutyczne za udział w nich często oferują wynagrodzenie.

Shutterstock / Tyfus 3000 funtów, ebola 500 funtów: eksperymenty kliniczne w UK
Shutterstock / Tyfus 3000 funtów, ebola 500 funtów: eksperymenty kliniczne w UK

Badania nad lekami dzielą się zasadniczo na dwie kategorie - można podawać je ludziom zdrowym, u których bada się występowanie objawów ubocznych (lub których wcześniej zaraża się daną chorobą). Drugą możliwością jest wciąganie do grup ludzi, których choroba odpowiada zapotrzebowaniu aktualnie testującego dany lek.

Przypadek Sian Rogers

Sian Rogers brała udział w badaniach dotyczących szczepionki na tyfus prowadzonych na Uniwersytecie Oksfordzkim. Oxford Vaccine Group przeprowadza badania mające ulepszyć istniejące oraz sprawdzić działanie nowych szczepionek. Rogers jest studentką trzeciego roku na wydziale prawa. W ramach badań dotyczących skuteczności szczepionek została zarażona bakterią Salmonella Typhi. 

Na początku ochotnikom podano losowo jedną z trzech testowanych szczepionek, po czym zainfekowano ich bakteriami. Badanie, w którym brała udział, miało sprawdzić która z trzech szczepionek będzie nadawała się do wprowadzenia do szerszego obiegu. Pierwszy tydzień po zarażeniu przebiegał bez problemów. W drugim tygodniu pojawiły się pewne symptomy: "W poniedziałek zaczęłam być nieco otumaniona, ale zrzuciłam to na karb ciężkiego dnia. We wtorek jednak nie mogłam się już podnieść z łóżka".

Sytuacja poprawiła się po przepisaniu jej antybiotyków - do końca badania obyło się bez poważnych incydentów, Sian jednak przyznaje, że ogólne osłabienie powodowało u niej trudności z podniesieniem się rano z łóżka. Za bycie królikiem doświadczalnym otrzymała 2 900 funtów - według niej "zdecydowanie było warto".

Po całym doświadczeniu mówi, że chętni na taki zarobek powinni dokładnie rozważyć za i przeciw: "Jeżeli chcecie wziąć udział w takim badaniu najpierw dokładnie się dowiedzcie na co się piszecie". Sama mówi, że czuła się podczas badań bezpiecznie, ponieważ "OVG dokładnie informuje o wszystkim, co może się wydarzyć". Dodaje, że często ochotników odstrasza konieczna lub potencjalna hospitalizacja. Sama jednak tak często miała poważne zapalenia migdałków, że "przywykła" do przebywania w szpitalu. Miała też motywację pozafinansową: "Widziałam na własne oczy ile dobrego robi postęp medycyny. Gdyby nie nauka straciłabym ojca kiedy byłam młodsza, dla mnie więc pomoc w rozwoju medycyny przeważyła nad potencjalnym ryzykiem".

Badanie nad tyfusem nie było jej pierwszą przygodą z poważną chorobą - rok wcześniej brała udział w badaniach nad Ebolą. Wówczas wstrzyknięto jej dezaktywowanego wirusa i sprawdzano nabywanie przez nią odporności. Mówi o tych próbach: "Wirus został tak zmodyfikowany, żeby nie mieć możliwości namnażania się w moim organizmie. Działanie było podobne do szczepionek - moje ciało wykształcało odporność". 

Pomoc ma swoją cenę

Sian podkreśla, że jej pierwszą myślą po zobaczeniu wiadomości o trzecim przyjęciu do szpitala szkockiej pielęgniarki zarażonej ebolą było: "A gdyby szczepionka była opracowana wcześniej?". Dodaje, że pewne obawy przed udziałem w badaniu są naturalne, jednak gdyby wszyscy się bali, to nic by się nie działo, postęp nauki by się zatrzymał.

Dr Matthew Snape, który prowadził badania nad szczepionką na ebolę, podkreślał wielokrotnie jak ważny był udział setek ochotników dla umożliwienia nauce przygotowania "globalnej odpowiedzi na kryzys". O samym badaniu mówił: "Uczestnicy badania otrzymywali wirusy, które nie były wirusami eboli, ale zostały zmodyfikowane w taki sposób, żeby przenosić kluczowe dla rozpoznania wirusa eboli białka. Zostały one zaprojektowane jako bezpieczny sposób nauczenia organizmu odpowiedzi na pojawienie się wirusa bez faktycznego wystawiania ochotników na jego działanie". 

"Wyniki badań w naszym ośrodku były bardzo zachęcające, dały podstawy do prowadzenia badań i szybkiego postępu prac nad szczepionką w Afryce" - dodaje. 

Royaltyrulez

Sian podkreśla, że próby te nie były bezbolesne: "Czułam się jakbym cały czas miała grypę, moja temperatura sięgnęła 38,9 stopnia Celsjusza". Wyjaśnia również, że jej przypadek pokazuje czemu za takie badania otrzymuje się wynagrodzenie - istnieje bowiem możliwość wystąpienia silnych objawów oraz tak złego samopoczucia, że uniemożliwia ono pójście do pracy. Prawdopodobieństwo co najmniej kilku takich dni jest dość wysokie. 

Badani są jednak zaopatrywani w awaryjny numer telefonu, pod który mogą zadzwonić jeżeli ich samopoczucie bardzo się pogorszy lub jeżeli trafią do szpitala. W takiej sytuacji natychmiast podjęta zostaje antybiotykoterapia. 

Spodziewane efekty

Przeprowadzająca badania OVG podkreśla, że wszystkie efekty uboczne, które wystąpiły u Sian Rogers, były przewidziane. Wszyscy uczestnicy otrzymują informatory dokładnie wskazujące możliwe skutki uboczne i w jaki sposób będą na nie reagować przeprowadzający badania. Ulotka dotycząca Tyfusu głosiła: "Poważne komplikacje zdrowotne są niezbyt prawdopodobne, ponieważ leczenie ochotników jest podejmowane na bardzo wczesnym etapie choroby. Poważne następstwa tyfusu mają miejsce gdy leczenie zostanie podjęte zbyt późno lub zastosowane zostaną niewłaściwe środki. Z tych powodów bardzo ważne jest, żeby pacjenci pozostawali w stałym kontakcie i pod opieką lekarzy podczas całego przebiegu antybiotykoterapii. Jak najszybciej muszą też informować o pogarszającym się samopoczuciu lub pojawiającej się gorączce".

Prowadzący badania dodał, że odpowiednio nadzorowany proces jest bezpieczny - nie jest zagrożeniem dla zdrowia, ale "wyzwaniem" dla organizmu. Pod okiem badaczy oksfordzkich zarażono tyfusem 2 tysiące osób i wszyscy przebyli badania bez poważnych uszczerbków na zdrowiu, a wiedza w ten sposób zdobyta jest bezcennym materiałem pozwalającym lepiej poznać mechanizmy choroby i sposoby walki z nią. 

Po co to wszystko?

Na sam dur brzuszny umiera rocznie około 200 tysięcy osób, głównie w krajach rozwijających się. Wedle przedstawiciela prasowego OVG testy na ludziach pozwalają najlepiej i najszybciej oceniać skuteczność szczepionki, dzięki czemu szybciej można wprowadzać je do obiegu w krajach najbardziej zagrożonych. Dzięki pewnemu ryzyku podejmowanemu przez ochotników można uratować później tysiące ludzi, którzy bez poświęcenia osób takich jak Sian Rogers mogłyby nie dożyć opracowania szczepionki.

Zwykle w badaniach wynagrodzenie nie przekracza 1 100 funtów. Za udział w testach szczepionki Sian otrzymała 500 funtów. W przypadku testów leków na osobach chorych ważniejsza jest jednak motywacja pozafinansowa - biorąc udział w leczeniu eksperymentalnym można uzyskać wyleczenie do tej pory nieuleczalnej choroby. Badane są też skuteczniejsze lub powodujące mniej skutków ubocznych leki, można więc przejść leczenie z większą gwarancją jego przeżywalności lub wyleczyć się w krótszym czasie. 



Komentarze



Zdrowie

Anglia.today/reklama
ANGLIA.today
Anglia.today/firmy
Znajdź nas na facebook'u!
Anglia.today/reklama